środa, 10 września 2025

Kto się boi zakończenia wojny?

 

Takiego pytania nikt nie zadaje, a przecież odpowiedź na to pytanie, mogłaby zdefiniować fakt, dlaczego ta wojna wciąż trwa. A więc, kto boi się zakończenia wojny?


Ciężko ustalić gradację, chociaż wydaje się, że najbardziej boi się pan Dej. Koniec wojny, dla niego, to jego koniec. Nawet, gdy uda mu się przeżyć, a przecież „przyjaciół” w swoim narodzie ma coraz więcej, to skończą się dla niego wizyty na salonach, skończy się kasa, a co najgorsze dla niego, to zaczną się pytania... o kasę właśnie.


Między innymi z tych powodów, pan Dej może się cieszyć z latających dronów nad Polską. Myślę, że to jest miód na jego uszy. Nasza „odważna” klasa rządząca, już zaczyna mówić o tym, że powinniśmy wszystko co leci, zestrzeliwać już na terytorium Ukrainy (chociaż na swoim nie bardzo nam idzie). A przecież to jest pomysł pana Dej sprzed chyba dwóch lat. Tylko wtedy wszyscy doszli do wniosku, że takie działanie jest jawnym przystąpieniem do wojny, a teraz już nie jest. Jakim cudem nastąpiła taka zmiana?


Myślę, że wszyscy już to zauważyli, że co by nie przyleciało na teren Polski, to bez sprawdzania, co to za obiekt, od razu jest jeden komunikat ze wszystkich ważnych stron - to Rosjanie. Nawet nie zakiełkuje w tych głowach, chociażby nutka wątpliwości. Nie przeszkadza nikomu fakt, że drony te, które przyleciały, czyli Gerbera, mają zasięg, jak się szacuje od 300 do 600 kilometrów. Czyli, żeby one mogły dolecieć z Rosji nad Polskę przez Ukrainę, musiałby brakujące 1000 kilometrów pokonać lotem ślizgowym. Kto w to uwierzy? Niestety sporo ludzi i nawet nie trzeba określać jakich. Dzięki temu można było bez napięć, ponownie uchwalić ustawę o pomocy Ukrainie, bo przecież oni nas… i tak dalej. Jak zawsze przypadek!


Zakończenia tej wojny boi się również wierchuszka w Brukseli, bo w jaki inny sposób mogliby zarządzać ludźmi i kasą. Społeczeństwa muszą się bać, bo wtedy nie zadają pytań, są karni i posłuszni. Gdyby nie wojna, to trzeba by znowu rozkręcić jakąś pandemię, a nie ma gwarancji, że tym razem ludzi opanowałby taki sam strach. Z tego powodu wojna jest znacznie lepsza. Można stworzyć fundusz obronny, który będzie kredytem, spłacanym przez dziesiątki lat, przez tych którzy do niego przystąpią. I rzecz ciekawa, ramy tego funduszu stworzyli Niemcy, którzy przezornie do niego nie przystąpili, a będą jego głównym beneficjentem. Kolejny przypadek. A zgadnijcie, kto otrzyma, zdecydowanie najwięcej tego kredytu do spłacenia? Oczywiście najbogatsze państwo świata, którego jesteście obywatelami. Trzeba szybko oblać ten sukces, póki jeszcze nas na to stać.


Cóż! Według medialnej i rządowej narracji powinienem bardzo bać się Rosji. Nie powiem, że według historii, a także teraźniejszości, jest to uzasadnione. Tylko, że ja wciąż bardziej obawiam się Ukraińców, którzy udowodnili już, że nie mają żadnych skrupułów, żeby oszukać, okraść, czy zabić, nawet tych, którzy podają im pomocną dłoń. W dodatku Rosjanie są wciąż daleko, a Ukraińcy tuż obok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...