poniedziałek, 31 października 2022

Dziady listopadowe

 

Listopad to chyba najlepszy i jedyny taki miesiąc, dla wszystkich tych, którzy posiadają duszę. Niezależnie, czy w tym czasie słońce zwiększa kontrast otaczających nas z każdej strony kolorów, czy też deszcz wciska nam pod skórę melancholię. Również nasza tradycja powoduje, że ten czas nie pogania naszych myśli, a wręcz nastraja do refleksji i zadumy. Wtedy właśnie przypominamy sobie o ludziach, którzy byli w naszym życiu, szczególnie o tych, którzy zmarli. Nie wiem, czy zdajemy sobie do końca sprawę, że śmierć osoby, z którą mieliśmy interakcję, powoduje też nasze obumieranie? Każda sytuacja, każda rozmowa, niezależnie od naszej woli, jest już skończona, a wspomnienia niepełne. Już nie można zadać tego podstawowego pytania: A pamiętasz…?


Kiedy ludzie umierają, często możemy słyszeć w rozmowie, że ci co zostają, nie wyobrażają sobie życia, bez tej osoby. Potem jednak nie znajdują nawet pięciu minut w ciągu roku, aby pochylić się nad mogiłą. Znak czasu, kiedy najważniejsza jest pierwsza osoba liczby pojedynczej, a wirtualne życie… zastępuje życie. Myślę, że dla takich ludzi wybawieniem byłby powrót do dziadów, które w Polsce były jeszcze obchodzone pod koniec dziewiętnastego wieku. Oprócz wielu różnic z obecnym Dniem Wszystkich Świętych oraz Dniem Zadusznym jest jedna podstawowa i dla takich ludzi znacząca, że to duchy zmarłych odwiedzają żywych. Jedyny wysiłek, to otwarcie drzwi lub okna, bo to jest dla ducha znak, że ktoś czeka. I wtedy mógłby się odbyć taki „dialog”: O babcia! Fajnie, że wpadłaś! Jak widzisz, ja jestem ciągle zajęty, ale obiecuję ci, że jak wpadniesz za rok, to już znajdę dla ciebie czas. Aha! Babcia?! Jeszcze jedno! Gdzie schowałaś pieniądze, bo przetrząsnęliśmy całe mieszkanie i nigdzie nie było?


Tak! Wirtualny świat systematycznie staje się dominującym, więc może to jest też idealny czas, aby zajrzeć do kontaktów w naszym telefonie. Przejrzeć je uważnie i pomyśleć o ludziach, którzy się za nimi kryją. Zadać sobie pytanie: Czy już jesteśmy gotowi na skasowanie umarłych? Nie jest to łatwe i przypomina trochę zajęcie kata. Łatwiej jest z żywymi, którzy niekontaktowali się z nami od kilku lat, więc jaka jest szansa, że odezwą się jeszcze, zupełnie bezinteresownie do nas? A i sami możemy się uderzyć we własną pierś i uczciwie sobie powiedzieć, że z niektórymi ludźmi naprawdę nie chce nam się gadać, więc czy nie warto nacisnąć – skasuj?! Ten zabieg spowoduje, że nasz telefon stanie się znacznie „lżejszy”. A my po tej operacji, możemy zajrzeć w nasze myśli i zastanowić się nad życiem. Gdzie jesteśmy? Dokąd idziemy? Może warto skorygować naszą trasę na najbliższy rok, aby sumienie nie robiło nam wyrzutów. Korzystajmy z danego czasu, nim Grudzień włączy swoje dopalacze.

piątek, 28 października 2022

Apostołowie apostazji

 

Pan piosenkarz wydał, jak piszą w recenzjach, taką sobie płytę. Trzeba było więc coś zrobić, skoro muzyka sama się nie broni. Zdecydował się więc na heroiczny akt i ogłosił, że zamierza dokonać apostazji. Czy kogoś do tej pory to interesowało? Myślę, że już po jego występie na koncercie organizowanym przez znany browar, gdy wyskoczył na scenę z tęczową flagą, nikt nawet by go nie podejrzewał, że zagląda do kościoła. No może jako turysta, chociaż i to nie jest pewne. Cóż! W dzisiejszych czasach już niewiele można zrobić, żeby wzbudzić zainteresowanie swoją osobą. A kościół jest pod tym względem ostatnio modny, jak robienie tatuaży. I nie trzeba być prorokiem, żeby przewidzieć, że fani pana piosenkarza zaraz po odszukaniu znaczenia słowa apostazja, zaczną szukać informacji, gdzie jest ich parafia.


Jak się ma trochę lat, to jeszcze się pamięta, dokładnie odwrotną modę w czasach stanu wojennego. Wtedy to na organizowanych mszach w intencji ojczyzny pośród wielkich tłumów wiernych, w pierwszych ławkach byli ci, którzy już za parę lat mieli stanąć, również w pierwszym szeregu osób zwalczających kościół. Było wśród nich wielu TW starego systemu. I po latach można stwierdzić, że modlili się bardzo gorliwie, a ich modlitwy zostały wysłuchane, bo żaden z nich nigdy nie odpowiedział za swoją działalność w okresie PRL-u i do dzisiaj mają się bardzo dobrze. Jest to kolejny dowód na to, że nieważne kim jesteś i za kogo się uważasz, nie powinieneś rezygnować z modlitwy.


A skąd się wzięła moda na odrzucanie kościoła? Dla wielu kościół, to przede wszystkim ksiądz, a kościelni purpuraci wiele zrobili, żeby wytrącać argumenty tym katolikom, którzy chcieliby nawracać błądzących i przekonywać niewiernych. Do tego dochodzą coraz bardziej zlewicowane media, które zwęszyły swoją szansę, na urzeczywistnienie swoich marzeń o kraju wiecznej szczęśliwości bez Boga, pracy i pieniędzy spadających (nomen omen) z nieba.


Czy jest więc nadzieja, na powrót do świata wartości, gdzie białe jest białe, a czarne – czarne? Gdzie nasza mowa będzie: Tak – tak, nie – nie. Oczywiście, że jest. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Aby tak właśnie się stało, potrzebny jest tylko... czas. Moda przeminie. Purpuraci udadzą się na szczerą rozmowę ze Świętym Piotrem i zostanie czyste pole, które zasieją nowe pokolenia szukające swojej historii i swojego jestestwa.

poniedziałek, 24 października 2022

Słodycz przyprawiona jadem

 

Co jakiś czas pojawiają się wywiady celebryckie ze znanymi, a czasami też lubianymi, w których żalą się oni na swoje życie w kraju nad Wisłą. I nie tyle może na sytuację materialną, co na społeczeństwo, w którym muszą żyć. Wylewają swoje żale, że tutaj tylko prostactwo, chamstwo, ciemnogród, no i miałkość intelektualna. Krótko mówiąc są oni, czyli elita i pospólstwo, którego się wstydzą i brzydzą. Snują przy tym opowieści, o tym, jak jest cudownie, gdy wyjeżdżają za granicę. To jest dopiero prawdziwy, piękny świat, że tam to jest boskie życie. Bardzo się więc pilnują, aby nie używać języka polskiego, bo to przecież obciach być polakiem. Zwierzają się w tych wywiadach, że myślą o wyjeździe na stałe z polski. Ale nie wyjeżdżają.


Czemuż to inteligentni ludzie, nie potrafią tak prostej decyzji zamienić w czyn? Czemuż zgadzają się dalej na swoje cierpienie? Męczennicy?! Ależ skąd! Przecież nie trzeba mieć wielkiego IQ, aby zdać sobie sprawę z tego, że znani są tylko właśnie tutaj, w tym znienawidzonym miejscu. I tylko tutaj, ci którymi gardzą mogą na ich występ kupić bilet, a także tylko ten rząd rozdaje im granty, więc nie ruszą się stąd, aby być nikim przez resztę życia.


Cóż! Dla mnie to są typowe PRL-owskie kompleksy małych ludzi żyjących w przekonaniu, że każdy gość z zagranicy, to jest właśnie Gość. W PRL-u nawet kodeks karny to uwzględniał, bo w gradacji najpierw było mienie państwowe, później obcokrajowców, a na szarym końcu byli nasi. A jak wyglądają inne społeczeństwa i czy naprawdę są lepsze, można się przekonać wyjeżdżając do Paryża, Londynu, czy Sztokholmu. Zresztą, jak ktoś nie chce wyjeżdżać, to jest wystarczająco dużo notatek policyjno-obyczajowych z pobytów turystycznych ludzi ze świata. No chyba, że ktoś spotyka się wyłącznie z takimi samymi bufonami, jak on sam, to wtedy nie ma ratunku.


A czy ja nie mógłbym wyjechać z kraju? W końcu mam przewagę nad celebrytami, bo i tu, jakoż i tam byłbym nieznany. Tyle, że jak się „rozglądam po świecie”, to w zasadzie wszędzie jest jakaś patologia i nie widać idealnego miejsca na świecie, a Polska ma jedną i decydującą przewagę w tym myśleniu – że mimo wielkich starań polskiego rządu, ja ciągle jeszcze jestem tutaj swój i u siebie.

wtorek, 18 października 2022

Podobno czas wszystko zmienia

     To, że czas wszystko zmienia wydaje się raczej oczywiste i w zasadzie nikt tego nigdy nie sprawdza. Czy jednak jest tak rzeczywiście? Warto sprawdzić. Dlatego postanowiłem przypomnieć tekst, który pisałem na początku stycznia 2014 roku.


Jak powstaje pijany kierowca?


Temat jest oczywiście ostatnio bardzo medialny i wypowiadali się praktycznie wszyscy, którzy mogli, ale jakoś bardziej interesowały ich skutki, a nie przyczyny, a to przecież jest najważniejsze, jeśli chcemy coś rzeczywiście zmienić. Skąd się biorą pijani kierowcy? Najprościej odpowiedzieć, że z różnych uroczystości i spotkań towarzyskich, a to oznacza, że świadków takiego faktu jest zawsze sporo.


Nim powstanie nam klasyczny pijany kierowca, jest on zwyczajnym, niewinnym i kochanym współuczestnikiem imprezy. Przychodzi jednak taki moment, że delikwent wpada na pomysł wychylenia jednego kieliszeczka za zdrowie…. Potem wsiada do swojej bryki i oczywiście nic się nie dzieje, bo przecież kieliszeczek nie jest w stanie zrobić wrażenia na stanie trzeźwości praktycznie każdego dorosłego człowieka. Mija jakiś czas i nasz przyszły pijany kierowca wypija na tak zwaną drugą nogę, następnie wsiada do pojazdu i tradycyjnie odjeżdża. Co się teraz dzieje? Jeden dodać jeden jest dwa, więc różnica niewielka, czyli nic nowego się nie zdarza. Mija następny i następny czas, a nasz ulubieniec w podobnej sytuacji wychyla już trzy, potem cztery kieliszeczki i tak dalej. W swoim twardym dysku ma już zakodowany odruch: kieliszeczek, kluczyki, jazda. I tak oto narodził się nam kolejny pijany kierowca.


Czy można coś zrobić, aby kierowców na podwójnym gazie było mniej? Jedyną mądrą rzecz, jaką na ten temat słyszałem, to zmienić mentalność ludzi. Wydaje się to niemożliwe do wykonania, ale…. Zacząć trzeba od tych, którzy kształtują świadomość, oraz tych, których działanie może być rzeczywistym przykładem dla społeczeństwa. Proponuję, więc aby wreszcie któryś z wielu wrażliwych dziennikarzy poinformował publicznie, że oto po imprezie zakrapianej widział wsiadającą dziennikarską brać do swoich samochodów, albo opowiedział, jak uniemożliwił im jazdę. Oczywiście, aby przykład działał należy ich wymienić z imienia i nazwiska. To samo po służbowym raucie mogliby zrobić rzecznicy policji, prokuratury i sądu, a czyniący to samo poseł, stworzyłby poczucie, że rzeczywiście przykład idzie z góry. To byłby ostateczny znak, że w naszym pięknym kraju, naprawdę nie ma świętych krów i niezależnie, kim jesteś, to twoje działanie zostanie pokazane i napiętnowane.


Zawsze na końcu tej drabinki jest sędzia wydający wyrok i niezależnie czy on się nam podoba, czy nie, to wyrok jest wyrokiem, a wydający, bierze go na swoje sumienie. To jest właśnie niezawisłość sędziego. My możemy tylko publicznie przypomnieć, kto go wydawał, aby od czasu do czasu obudzić zasypiające w nawale obowiązków sumienie.


No cóż! Minęło ponad osiem lat i co ten czas zmienił? No niewiele! Przybyło sporo znanych nazwisk, które do swojego celebryckiego CV mogą dopisać umiejętność promilowej jazdy. Niezawisłość sędziowska stała się dla mnie coraz mniej zrozumiała..


Nie jest żadną tajemnicą, że postanowiłem powrócić do tematu, po tym, jak znany pan Jerzy znowu „zobaczył ciemność” i przez to nie widział motocyklisty. Wypity alkohol nie ułatwił mu tego zadania. Jeszcze raz potwierdziła się zasada, że im bardziej jesteś bogaty, tym bardziej nie stać cię na taksówkę. O tramwaju, czy autobusie nie wspomnę, bo taki człowiek mógłby sobie nie poradzić z techniką zakupu biletu. Jakby ktoś tego nie wiedział, to jest ten sam pan Jerzy, który w wywiadach mówił takie piękne rzeczy o życiu, zachowaniu, podejmowaniu decyzji. Fajnie się tego słuchało. A tu taki klops! Kolejny autorytet, który padł od własnej dłoni z kieliszkiem.


W życiu powinno się mieć jakiś autorytet. Kogoś, na kim można się wzorować, taki znak drogowy, gdzie podążać, aby nie zbłądzić. Jednakże odkąd powstawały kolejne Rzeczpospolite (ciągle nie wiem, która aktualnie jest), środowiska postępowe dzielnie walczyły, aby takowych nie było. Nie jest już autorytetem szkoła, kościół, policja, wojsko, politycy. Lekarze i naukowcy właśnie się swojego autorytetu pozbywają i nie jest to dobrą wróżbą dla kraju. Pozostaje więc szukanie całkiem blisko… w swojej rodzinie. Czego wszystkim bardzo życzę.

 

poniedziałek, 17 października 2022

Wysokie ceny energii…

 

     Wysokie ceny energii to też broń Putina”. Taki sobie bilbordzik wisi na przystanku. Rząd, który ma swoje osobiste media z pieniędzy podatników, wydaje następne miliony (oni tysięcy, to już chyba nie uznają), by uwolnić się od podejrzeń, że ma coś z tymi cenami wspólnego. W sumie, to jest bardzo dziwny ruch, bo przecież jeżdżą po całej Polsce, spotykając się z mieszkańcami tychże miast i tam takie pytania, ani też wątpliwości nie padają. To czemu to ma służyć? Czyżby przekonaniu tych, których nigdy się na takie spotkanie nie wpuści? Pewnie, jak przeczytają, to uwierzą.

 

     Rzecz w tym, że Putin nigdy tak tanio energii nie sprzedawał. Dzięki temu Indie, Chiny i   można tak dalej wymieniać - zrobili sobie całkiem spore zapasy. Przełoży się to bezpośrednio na ceny ich produktów i zwiększy konkurencyjność w stosunku do wielkiej i postępowej Europy.

 

     A w Polsce (niedościgniony pionier) i także w Europie nałożyliśmy sobie embargo na rosyjskie surowce. To znaczy Europa nałożyła embargo, tyle że to wygląda dokładnie tak, jakby Tomcio Paluch kopał wielkoluda. Wielkolud nie zauważy, a Tomciowi (nomen omen) paluch spuchł. Dlatego, jak słyszę, że Unia Europejska nakłada kolejne sankcje na Rosję, to od razu przeliczam drobne w portfelu, w nadziei, że uda się dociągnąć chociaż do Bożego Narodzenia. Zawsze wtedy przypomina mi się film wytwórni A’YOY pod tytułem „W obronie kobiety”. Warto obejrzeć.

 

     Konkludując, to naszemu rządowi polecam, aby  przypomniał sobie historię biczowników. Byli tacy w okresie od XIII do XV wieku. Chodzili oni po miastach i biczowali się, nie tylko za swoje winy. Jakby tak zamiast mówić androny do gawiedzi, chlasnęli się pary razy pejczem przez plecy, to mieli by być może szansę na współczucie, a daj Boże… nawet sami mogliby coś zrozumieć!

wtorek, 11 października 2022

Kto powinien dostać piątkę?

 

     Każdy kto chodził do szkoły w dwudziestym wieku przynajmniej raz mierzył się z tematem pod tytułem: Jak będzie wyglądał świat po dwutysięcznym roku? Dzieci, jak to dzieci, puszczały wodze swojej fantazji i mówiły, pisały oraz rysowały piękny, nowoczesny i futurystyczny świat. Świat marzeń i wyobraźni.

 

     Minęły lata, czas stał się dokonany i można go dzisiaj porównać. Niby jest nowocześnie, bo to i wiedza dostępna w jedną chwilę, technika kiedyś niewyobrażalna, dostępna dla każdego, blask luksusu na każdym kroku i wokół wykształceni ludzie. Słowem jest nowocześnie! Jest? Czy było?

 

     Nasza rzeczywistość, która właśnie do nas puka, to jednak ciemno, zimo i ponuro. Uwierzyliśmy w globalne ocieplenie, a boimy się zimna. Taki paradoks! Jak to się mogło stać,  że mieliśmy wszystko, a wracamy do zbierania chrustu ?

 

    Są dwie główne przyczyny. Pierwsza to kilku ludzi, którzy wymyślili sobie świat dla siebie, a reszta jeśli będzie w stanie i chciała żyć, to   raczej jako podludzie (Czyżby Hitler zasłużył na piątkę?), którzy muszą być tylko użyteczni dla pomysłodawców nowego świata. Dzieje się to pod hasłami przyjaznego zielonego (zielony znowu nadaje ton życiu) świata z pogardą dla pieniędzy tych w kieszeni. Na nasze nieszczęście, ciągle nie kończą im się pomysły, aby nas „uszczęśliwić”.

 

    Druga przyczyna to wojna, która rządzącym spadła, jak manna z nieba. Tym hasłem można przykryć wszystko. I niewątpliwym sukcesem rządu jest przekonanie większości społeczeństwa, że jest to nasza wojna. A skoro nasza, to można wydawać kasę bez limitu i ograniczeń. Można się rozbroić, pokonując granice rozsądku. A prawda jest taka, że prawdziwe pieniądze na tą wojnę wydają dwa kraje. Z jednej strony Rosja, a z drugiej USA. To one od wieków uzurpują sobie prawo do podziału naszego globu. My jesteśmy tylko takim pożytecznym frajerem, który przynajmniej na razie jest użyteczny dla jednej ze stron. Robimy więc posłusznie, te piękne rzeczy opisywane i pokazywane we wszystkich redakcjach, żeby nam bomby nie spadały na głowy. Taki jest powszechny przekaz, a kto myśli inaczej, ten nie używa skarpetek. Tylko, czy ktoś jest w stanie pomyśleć i zadać pytanie: A co będzie, jeśli mimo tych wszystkich  naszych starań - bomby i tak na nas spadną?

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...