środa, 16 lutego 2022

A w Poznaniu…

 

     A w Poznaniu miały się urodzić trojaczki, ale się nie urodziły, bo jeden niemowlak przechytrzył wszystkich i po porodzie   okazało się, że są cztery babies. I co teraz? Lekarze skonfundowani, matka zaskoczona, a ojciec w szoku. Jak żyć? To klasyczne pytanie jest tu, jak najbardziej na miejscu.

 

     Poszukując rozwiązania i działając logicznie, to ten kto się podbił pod badaniem USG powinien teraz przygarnąć to czwarte niemowlę i sytuacja stała by się opanowana. Ktoś jednak mógłby zapytać: A czy osoba wykonująca badanie KTG nie powinna współdzielić opieki nad niemowlakiem? Zdecydowanie odpowiadam, że nie! Otóż! Trzeba zdać sobie sprawę, że urodziły się trzy dziewczynki i jeden chłopiec. Jaka jest w takim razie szansa, że pośród trzech przyszłych kobiet, może się przebić głos jednego przyszłego mężczyzny?! Myślę, że to pytanie nie wymaga odpowiedzi.

 

     Jednakże na to wydarzenie należy spojrzeć zdecydowanie z szerszej perspektywy. Jeśli w wieku niemowlęcym ktoś potrafi się skutecznie ukryć w tak małej przestrzeni, jak brzuch (nie wchodźmy w szczegóły) własnej matki, to co będzie potrafił, jako dorosły człowiek, gdy świat stanie przed nim otworem? Wydaje mi się, że wszystkie nasze tajne służby, które ostatnio nie odnoszą spektakularnych sukcesów powinny to głęboko przemyśleć, czy nie przejąć opieki, gdyby ten gość od USG, jednak się wymigał. Sprawa jest raczej pilna, bo gdy malec trochę podrośnie, to mogą go już nie znaleźć.

 

     Może się wszakże tak zdarzyć, że jak to u nas bywa nikt się takim naturalnym talentem nie zainteresuje, jak to już wielokrotnie bywało. Wtedy pozostaną tylko rodzice. I niech się bardzo modlą o to, żeby jakaś gmina nie wpadła na pomysł, żeby im ofiarować wielkie mieszkanie, bo zabawa w chowanego może ich wykończyć.

środa, 9 lutego 2022

Bezobiawowa opowieść

 

To był bezobjawowo piękny wieczór. Lało i wiało tak, że  bezobjawowa cisza przenikała bębenki uszne. Samotny mężczyzna szedł bezobjawowym parkiem, który stanowiły trzy  przydrożne drzewa, a mimo to alejka ciągnęła się bez końca. Po drodze mijał przechodniów, a także stojących, którzy objawiali     zainteresowanie jego osobą. Czy to z powodu jego bezobjawowej i  nienachalnej urody? Czy też z powodu bezobjawowo wypowiadanych wielu słów? Nie wiadomo. Fakt ten nie objawił się autorowi.

 

     Dokąd zmierzał i skąd przybywał? Tego żaden Pegasus nie był w stanie ustalić,  jego kroki tego nie objawiały. Stawiał nogę prawą, potem lewą i tak się przemieszczał. To był ważny wieczór dla niego. Po przeżytych już wielu dziesiątkach lat zaczął liczyć, a to akurat potrafił. Najpierw na cud, a potem na objawienie? Ale czy takie rzeczy się zdarzają? Przecież przez całe lata, jego wiara była bardzo bezobjawowa! Kiedy to sobie uświadomił… Zawył z rozpaczy. Nie, żeby zaraz chciał to zrobić. To po prostu tak niespodziewanie wyrwało się z jego trzewi.

 

     To właśnie był ten impuls. Impuls, którego potrzebował. Pomyślał: teraz albo nigdy! Tak właśnie nadszedł czas na ostatnie ryczenie bawołu. Zebrał się w sobie chwytając w jedną garść. Następnie rozejrzał   niespiesznie i już wiedział, gdzie teraz skieruje swoje kroki. Na horyzoncie właśnie objawił się klub, w którym nie był już od wieków. Momentalnie się wyprostował (zyskując ładnych parę centymetrów) i napiął wszystkie znane sobie mięśnie. Tak! Wchodzę!

 

   I wszedł! Wszyscy natychmiast wyrazili bezobjawowe zainteresowanie pojawieniem się jego. Nie zraziło go to nic, a nic, gdyż one, jak się spodziewał, tam były. Siedziały razem przy stoliku i patrzyły na niego takim wzrokiem, jakby czekały całe lata na ten moment. To go natychmiast bardzo ośmieliło. Przysiadł się, jakby nigdy nic i po amerykańsku zagadał: O to jestem! Potem wszystko potoczyło się już bardzo szybko. Alkohol, tańce i swawola! Swawola, tańce i alkohol! Szczególnie ta swawola przypadła mu do gustu. Gdyby znalazł chociaż chwilkę czasu, to próbował by sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz tak było. Ale nie miał czasu. W końcu wiedział, że to jednak nieodwołalnie ostatnie ryczenie bawołu. Czuł w sobie moc. I korzystał z niej.

 

     Obudził się wraz ze wschodem słońca. Wiedział, że na pewno nie stracił głowy, gdyż czuł ją bardziej niż zwykle. W gardle ostatnia ślina musiało go opuścić już bardzo dawno temu i wracać nie zamierzała. Ostrożnie rozejrzał się dokoła. Wiele nie widział. Zdążył jednak zarejestrować śpiącą, jak zawsze obok żonę. Czyli awantury nie było? A bawół? Przestało go to interesować w momencie, gdy    przemówił do niego jego własny pęcherz. Udał się więc do łazienki i mimochodem, przymkniętymi oczami spojrzał w lustro. Czy to możliwe? Takie rzeczy przecież się nie objawiają? I dlaczego ja? Dlaczego? Przemył oczy i już  nie miał wątpliwości… są. Dwa wielkie, jak najbardziej jego własne… bawole rogi!

 

     Czy taka historia w ogóle mogła się wydarzyć? Czy można to z całą pewnością stwierdzić? Oczywiście, że można! Wystarczy tylko zrobić test… wyobraźni!

piątek, 4 lutego 2022

Mistrzowie covidiańscy

 

     Kto może zdobyć złoty medal na olimpiadzie? To nie jest trudne pytanie. Wygrywa ten, kto ma najwięcej negatywnych testów. Dodajmy, chińskich testów robionych przez chińczyków. Teraz można sobie spojrzeć na listy startowe i typować.

 

    A to idealny sposób na przeprowadzenie pandemicznych igrzysk. Jesteś gospodarzem tychże. Musisz, więc zadbać o sukces wizerunkowy, jak też sportowy. Wizerunkowy robisz bez problemu, mając cały świat w swojej kieszeni. Natomiast sportowy wymaga trochę pracy. Zaczynasz przeto od zdecydowanych faworytów i robisz im negatywne testy jeszcze przed zawodami. To nie jest żaden problem i nikt nie zapyta jak to się dzieje, skoro sportowcy przyjęli wymaganą ilość dawek szczepionki. Nikt tego oficjalnie nie zakwestionuje. Masz więc faworytów do zwycięstwa z głowy. Pozostają jeszcze niespodzianki. Aby ich uniknąć, w dzień zawodów, oczywiście skoro świt robisz testy wszystkim startującym w zawodach. Potem odbywają się eliminacje i już wiesz, kto jest w formie i może zagrozić faworytom gospodarzy. Dlatego przed finałami podajesz wyniki porannych testów i po problemie. Droga dla naszych do złota otwarta.

 

    Parodia przeciwko której nikt nie protestuje. Ale kto miałby protestować? Rządy większości krajów najchętniej poszły by chińskimi śladami walki z pandemią, a poza tym podważyli by swoją politykę maseczkowo-szczepionkową, więc cisza.

 

    Najbardziej zainteresowani są sami sportowcy. Jednakże to właśnie oni w wielu krajach w reklamach zachęcali to wspierania powyższej akcji, aby wrócić do normalności. No to wrócili. Boli, ale tak ta normalność wygląda.

 

     Zwyczajnie po ludzku, to bardzo żal mi ich. Dali się zrobić w …. Każdy może sobie pomyśleć w co. Wiele lat pracy, żeby pojechać do chińskiego izolatorium. To tak, jakby codziennie chodzić do roboty, a na końcu się dowiedzieć, że kasy za naszą pracę nie będzie, ale możemy sobie posiedzieć trochę w stołówce zakładowej. Cóż! Może ktoś wyciągnie z tego wnioski, a może dalej wszyscy będą cisi i pokornego serca. Zobaczymy! Sam jestem bardzo ciekaw ile olimpijczyk może wytrzymać!

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...