A w Poznaniu miały się urodzić trojaczki, ale się nie urodziły, bo jeden niemowlak przechytrzył wszystkich i po porodzie okazało się, że są cztery babies. I co teraz? Lekarze skonfundowani, matka zaskoczona, a ojciec w szoku. Jak żyć? To klasyczne pytanie jest tu, jak najbardziej na miejscu.
Poszukując rozwiązania i działając logicznie, to ten kto się podbił pod badaniem USG powinien teraz przygarnąć to czwarte niemowlę i sytuacja stała by się opanowana. Ktoś jednak mógłby zapytać: A czy osoba wykonująca badanie KTG nie powinna współdzielić opieki nad niemowlakiem? Zdecydowanie odpowiadam, że nie! Otóż! Trzeba zdać sobie sprawę, że urodziły się trzy dziewczynki i jeden chłopiec. Jaka jest w takim razie szansa, że pośród trzech przyszłych kobiet, może się przebić głos jednego przyszłego mężczyzny?! Myślę, że to pytanie nie wymaga odpowiedzi.
Jednakże na to wydarzenie należy spojrzeć zdecydowanie z szerszej perspektywy. Jeśli w wieku niemowlęcym ktoś potrafi się skutecznie ukryć w tak małej przestrzeni, jak brzuch (nie wchodźmy w szczegóły) własnej matki, to co będzie potrafił, jako dorosły człowiek, gdy świat stanie przed nim otworem? Wydaje mi się, że wszystkie nasze tajne służby, które ostatnio nie odnoszą spektakularnych sukcesów powinny to głęboko przemyśleć, czy nie przejąć opieki, gdyby ten gość od USG, jednak się wymigał. Sprawa jest raczej pilna, bo gdy malec trochę podrośnie, to mogą go już nie znaleźć.
Może się wszakże tak zdarzyć, że jak to u nas bywa nikt się takim naturalnym talentem nie zainteresuje, jak to już wielokrotnie bywało. Wtedy pozostaną tylko rodzice. I niech się bardzo modlą o to, żeby jakaś gmina nie wpadła na pomysł, żeby im ofiarować wielkie mieszkanie, bo zabawa w chowanego może ich wykończyć.