wtorek, 16 czerwca 2026

A jednak piąta kolumna

 

Od dawna wielu, niewielu mówiło o piątej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydowanie nieoficjalny. Prawdziwe życie dostał jednak dopiero, gdy w wywiadzie stwierdził to towarzysz Miller. Sama dyskusja nad tym pewnie nigdy by się nie zaczęła, gdyby nie prezydencki pomysł z odebraniem orderu panu Dej. Dla wielu to był szok i problem, jak mają zareagować. Najchętniej to by, jak zawsze, gdy temat niewygodny, po prostu go zignorowali. Jednakże tym razem opinia publiczna była na tyle jednoznaczna, że nie dało się tego przemilczeć. Tak więc z początku była o dziwo, wspólna narracja i zdawać się mogło, że bezwarunkowa miłość do Ukrainy, minęła bezpowrotnie.


Cóż! Zwlekanie prezydenta z podjęciem decyzji, dało nowe paliwo piątej kolumnie właśnie, która już bez żadnych zahamowań, zaczęła relatywizować i wybielać specjalistów walki widłami i siekierami z ludnością cywilną. Apogeum nastąpiło po wywiadzie ukraińskiego ministra w polskim rządzie, gdzie zrównał on banderowców z żołnierzami niezłomnymi.


W normalnym świecie po takiej wypowiedzi, powinien być zdymisjonowany jeszcze tego samego dnia. Zamiast tego premier i towarzysz marszałek, rzucili się na tych wszystkich żądających dymisji, że nie można wartościować ludzi z powodu ich pochodzenia, jakby to o to chodziło.


Jeszcze chwilę trwała wrzawa z tym związana, a potem przyjechał szef ukraińskich służb i wszyscy dziwnie zamilkli. Można się tylko zastanawiać, jakież to papiery pokazał naszej całej elicie. Pewnie nigdy się tego nie dowiemy, jednakże skutecznie zamknęły usta i sparaliżowały ręce niedawnym bohaterom.


A prezydent? Prezydent jeśli chciał nam przywrócić chociaż odrobinę godności, to zamiast mówić, powinien odebrać order, bez zbędnych pytań, bo posiadane prerogatywy go do tego upoważniają. A tak? Nawet jeśli się w końcu zdecyduje, to już cały efekt, który miał nastąpić, już tak nie wybrzmi. Jedyne co dzięki temu zyskaliśmy, to foch największego żebraka świata, który zaczął omijać nasz kraj. Dobre i to. Szkoda tylko, że jego obywatele nie mają zamiaru naśladować swojego przywódcy.

wtorek, 9 czerwca 2026

To gdzie są te dwa miliardy?

 

To miało być tak - Orban przegrywa wybory, pan Dej dostaje dziewięćdziesiąt miliardów euro, a my swoje dwa, które były przez Orbana blokowane. No i przegrał. Jakaż wtedy radość zapanowała w kraju nad Wisłą. Obydwa TVN-y trąbiły o tym od świtu do zmierzchu. Uszczęśliwiony „nasz” Donald natychmiast pojechał do Brukseli, aby odblokować pieniądze dla pana Dej, co mu niestety dla nas, się udało. W końcu to bardzo ważna sprawa, bo wielu ważnych gości w Kijowie, czy Lwowie ma jeszcze sporo miejsca w swoich ukraińskich skarbcach, czyli kanapach, tapczanach i szafkach, więc jakoś to trzeba zapełnić.


Na zorganizowanej później konferencji, ktoś nieopacznie zadał pytanie o te nasze dwa miliardy i okazało się, że zapomniał zapytać. Cóż! Kto rozdający dziewięćdziesiąt nie swoich miliardów, pamiętałby o swoich dwóch? Ten niech pierwszy rzuci kamieniem.


Potem było królewskie przyjęcie nowego premiera Węgier. Prawie święto narodowe. Każdy co mu się wydaje, że jest kimś ważnym próbował się chociaż otrzeć o wybawcę Polski, Węgier, Europy, a może i całego świata. Klasyczna i typowa, nowa umiejętność naszej klasy politycznej, czyli służalczość posunięta do granic absurdu.


Czas mija i tej naszej kasy dalej nie widać, nikt o nią nie pyta, a przecież, to był u nas główny argument za tym, aby nie kibicować Orbanowi.


Na szczęście mamy premiera, którego nikt w Europie nie ogra. Stąd pewnie ten spokój, bo po co mamy się upominać o nasze pieniądze, skoro możemy zaciągnąć kolejną pożyczkę i po raz enty się zadłużyć. W końcu w zadłużanie się na pokolenia mamy już takie doświadczenie, że tutaj na pewno nikt nas nie ogra i o nic nie musimy się martwić. W końcu ci co będą to wszystko spłacać, jeszcze się nie urodzili.

wtorek, 2 czerwca 2026

Order Sępa Czarnego

 

Wielkie larum nad Wisłą się podniosło, bo Pan Dej postanowił nazwać jedną ze swoich jednostek imieniem bohaterów UPA. Cóż! Ukraińcy wielokrotnie pluli nam w twarz, jednakże nasi dzielni słudzy Ukrainy, nauczyli się szybko wycierać twarz i udawać, że nic się nie stało. Niestety dla niech, tym razem to już poleciała tak wielka flegma, że nie dało się tego wytrzeć, nie pozostawiając śladu. Nastąpił taki niemiły zgrzyt, bo nagle dotarło, że mówiąc o denazyfikacji Ukrainy, Putin postawił właściwą diagnozę. Wypadałoby teraz przeprosić te wszystkie „ruskie Onuce”, a słowo przepraszam przez gardło nie chce przejść. Coś trzeba jednak z tym fantem zrobić, co dla służebnych ludzi, którzy namawiali nas do pokochania Ukraińców miłością, jaką oni ich ukochali to nie jest łatwy czas. Na dodatek jeszcze prezydent zaczął mówić Braunem i zgłosił wniosek o odebraniu panu Dej, Orderu Orła Białego. I jak tu żyć panie premierze w tej sytuacji?


Natychmiast ci „najinteligentniejsi” rzucili złotą myśl, żeby może poprosić tego pana o wycofanie się z tej decyzji. Dobre! Pomysł naprawdę genialny. Wpaść na niego mógł tylko ktoś, kto nie ma zielonego pojęcia o tym, kto rządzi w Kijowie? Czy w kijowskich władzach jest ktokolwiek, kto nie jest miłośnikiem banderyzmu? I czy jest chociaż jedna państwowa uroczystość w Kijowie, czy Lwowie, gdzie nie można zobaczyć mundurów SS Galizien i banderowskich flag? Z resztą wycofanie się z tej decyzji, oznaczałoby rezygnację z prezydentury, jeśli takową pan Dej zdążył by złożyć.


Dziwi mnie, że tak wielkiego szumu nie było, bo właściwie nie było żadnego, kiedy największy sługa Ukrainy Andrzej Duda, nadawał ten order. A to była przecież prawdziwa żenada. Przyjechał sobie taki chłystek w sweterku i został udekorowany najważniejszym naszym odznaczeniem. Mogli chociaż marynarkę wypożyczyć dla niego. Brak szacunku dla Orła Białego, to brak szacunku dla nas wszystkich.


Faktem jest, że wiara w to, że ktoś, kto nauczony jest tylko brać, mógłby cokolwiek oddać jest dużą naiwnością. Oczywiście nikt w to nie wierzy i nie o to tutaj chodzi. To jest tylko próba ratowania naszego honoru i dawno zapomnianej dumy. Można jednak znaleźć bardzo ciekawe wyjście z tej sytuacji. Należy w trybie pilnym ustanowić nasze nowe odznaczenie order Sępa Czarnego i dokonać wymiany. Taki order dla pana Dej byłby idealny. Któż na świecie potrafi sępić lepiej od niego? Czarny sęp z czerwoną szyją, miałby przecież jego ukochane barwy na tle których tak chętnie się pokazuje.


Na dodatek nie byłoby to odznaczenie jednorazowe, bo udekorować nim można i powinno się to zrobić, tych wszystkich, którzy tak ochoczo rozdawali nasze publiczne mienie, a także bezrefleksyjnie głosujących za „ukraińskimi” ustawami.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...