wtorek, 28 czerwca 2022

Jakież my mamy wielkie szczęście

 

     Polacy ciągle narzekają (niezmienna nasza cecha narodowa), że wszystko jest złe, że nie ma nadziei i żadne światełko w tunelu nam nie zaświeci. Są nawet tacy, którzy twierdzą, że opatrzność nas opuściła już na zawsze. A jednak tak nie jest. I chociaż trudno w to uwierzyć, mamy bardzo duże szczęście.

 

     Właśnie w ostatnią niedzielę zakończyło się spotkanie grupy G7. Grupa ta obejmuje kraje, które (teoretycznie) uznaje się za najbogatsze. To przywódcy tych krajów maja nadzieję, że rozgrywają świat, a ponieważ jest wojna na Ukrainie, to oczywiście nie mogło się obyć bez deklaracji, kto i ile wyłoży pieniędzy na ten cel. W sumie wyszło tego 28 miliardów euro. Aby być uczciwym, to przypomnę, że między deklaracją, a rzeczywistością nie zawsze pojawia się znak równości.

 

     I tu już można się zorientować, o jakim szczęściu postanowiłem napisać. Jest to naprawdę wielkie szczęście, że Polska nie należy do tej grupy (dlaczego nie należy?- to zupełnie inny temat). Nie trzeba mieć bardzo dużej wyobraźni, żeby wiedzieć co by było, gdyby któryś z naszych wielkich, którym empatia zaczyna się we Lwowie i podąża dalej na wschód, znalazł się na takim spotkaniu. Oczywiście musiałby być pierwszy i musiałby być najlepszy. Pomyślmy ile miliardów nas by to kosztowało, przy założeniu, że nie mamy ani jednego. A tak, to dzisiaj jest wtorek i jeszcze w tym tygodniu nie oddaliśmy nic za darmo. To jest dobry tydzień. Muszę przyznać, że tyle optymizmu dawno nie znalazło się w jednym krótkim tekście. Pozostaje mieć nadzieję, że na koniec tygodnia nasz bilans nie będzie gorszy i że coraz więcej takich tygodni nas czeka.

wtorek, 21 czerwca 2022

A jaki właściwie mamy teraz klimat?

 

     No właśnie! Jaki mamy teraz klimat? Jeśli chciałbym uczciwie powiedzieć – to nie wiem. Wiem natomiast, że nie mamy na pewno klimatu do dyskusji. Tak się dziwnie ostatnio porobiło, że redakcje, nawet te, które nie darzą atencją aktualnej władzy (co można poznać po osobach zapraszanych i publikowanych gości), w najważniejszych tematach mają dokładnie takie samo zdanie. Rzecz bardzo dziwna, szczególnie w czasach, kiedy ludzie wychodzą na ulice w obronie wolnych mediów. Czyżby tysiące ludzi nie miało pojęcia, czego broni? Zapytani, powiedzą, że o wolność słowa tu chodzi. Ale jak może być wypowiedziane wolne słowo, kiedy dziennikarze mają kredyty, niektórzy posiadają kartoteki w dawnych służbach, inni w obecnych. Redakcje utrzymują się z ogłoszeń i tak zwanych kampanii społecznych rządu. W  tej sytuacji ilu może być niezależnych od nikogo i niczego dziennikarzy w tym kraju? Czy wynik można pokazać na jednej, czy też dwóch dłoniach?

 

     Rzeczywistość jest taka, że można być zwyczajnie, laboratoryjnie głupim, ale jeśli chwalisz lockdowny, zachwycasz się tak zwaną szczepionką (im więcej dawek, tym lepiej), na „naszych gości” nie pozwolisz powiedzieć choćby jednego złego słowa i cieszysz się z każdego miliarda wydanego przez rząd na ten cel, na piłkarza grającego w „niewłaściwej” lidze  wylewasz wiadro pomyj na całkowitym luzie (szczęściem, że to nie Lewandowski, bo styki mózgowe mogłyby nie wytrzymać), to jesteś światły, mądry, pożądany przez wszystkich – jednym słowem elita. Nigdy w naszej historii elita nie była liczona w milionach. Aż boję się pomyśleć, jak wielkich rzeczy dokona tak wybitne pokolenie.

 

     No i najważniejszy klimat, bez dyskusji – geologiczny. Daje on naprawdę stałe i duże pieniądze, chociaż zaczęto od małego falstartu, czyli dziury ozonowej, która tak nagle,  jak się pojawiła, takoż zniknęła. Jednakże temat całkiem nieźle się sprzedał, dlatego zaczęto kuć to żelazo. Rozpoczęła się, więc narrację o ociepleniu klimatu. Z początku nie szło to tak dobrze, jak oczekiwano. Po pierwsze  ludzie lubią ciepło, a po drugie akurat wtedy nastały zimowe zimy. Mądrość etapu spowodowała jednak, że pojawiła się narracja o zmianach klimatycznych i to było bardzo dobre, bo czy zimno, czy ciepło, to nie można było podważyć tej teorii. Podwaliny zostały zrobione. Tyle, że ludzka natura na ogół lubi zmiany, więc nie odczuwała strachu. Każdy by się w tym momencie poddał, ale nie ci, których ambicją jest stworzenie nowego wspaniałego świata. Najlepszym narzędziem do tego okazały się dzieci i młodzież. Ich umysły można szybko przeprogramować (a pieniądze na to były bez ograniczeń). Łatwo wmówiono im, że największym zagrożeniem dla człowieka jest człowiek. Szczególnie ten, który czerpie energię z atomu, węgla, ropy, a niedługo gazu, czyli wszystkich tanich i łatwo dostępnych źródeł. Oprócz ludzi są też złe zwierzęta, ale na szczęście tylko te… które pierdzą. W skrócie, wyeliminujmy z ziemi CO2 i zgadujmy co się stanie?

 

     Scenariusze każdy może napisać zupełnie różne, jednakże ziemia jest okrągła i oprócz Europy znajduje się na niej jeszcze parę kontynentów, na których postęp nie chce postępować w tą samą stronę. Można więc obstawiać, kto ma rację – Europa, czy reszta świata. Radziłbym się  jednak   pospieszyć, bo zostało na to tylko kilka  miesięcy. Potem będzie zima!

poniedziałek, 13 czerwca 2022

Życie w ciągłym zagrożeniu

 

      Paradoksem w  życiu jest, że nawet niewierzący chcieliby mieć święty spokój. No cóż! Wiele rzeczy można chcieć, ale wystarczy chociażby włączyć radio lub inny przekaźnik, żeby usłyszeć reklamę jakiegoś mniej lub bardziej poważnego specyfiku medycznego (czasami zwanego lekarstwem), aby na końcu usłyszeć formułkę, co nam może grozić po zażyciu tego, jednakże mimo to powinniśmy go kupić. Jak większość ludzi, puszczałem to mimo uszu. Do czasu, aż pojawił się najsłynniejszy preparat medyczny (zwany też szczepionką) i o dziwo nikt przed niczym nie ostrzegał. Myślę sobie… kupując tabletkę ziołową ściągam na siebie potencjalne zagrożenie, co najmniej groźną chorobą, a tu wszystko cacy. W dodatku odpowiedzialny urzędnik zatwierdził ten specyfik do użycia w ciągu jednego dnia. Jednego dnia! Ładnie brzmi, a tak naprawdę w czasie paru godzin urzędowania. No nieźle! Strach się bać!

 

     W akcie odwagi zażywam więc tą zakupioną tabletkę, według zalecenia przed obiadem i zasiadam do porcji ruskich pierogów okraszonych cebulką i nagle sobie uświadamiam, że po zjedzeniu mogą mi przecież wysadzić dom. No strach! I w tym momencie apetyt, jakby mniejszy się zrobił. I znowu napływają myśli do głowy… skąd ten Putin wie, że ja jem ruskie pierogi i musi odpalić rakietę? Nie ma on lekko, bo jak można wyczytać, to te pierogi muszą jeść także na Litwie, Łotwie, Estonii, Słowacji, w Czechach, Macedonii Północnej oraz Bośni i Hercegowinie. Niezły front. W historii Europy byli już tacy niewielcy wzrostem przywódcy, którzy znacznie mniejszy front otworzyli i skończyli mało chwalebnie. Ale to jest przecież Putin! – powiedzą. No niech mówią. Inni z kolei wieszczą jego rychłą śmierć. Komu wierzyć? I na co liczyć? Aż strach się bać!

 

     W zasadzie powinien chronić nas - nasz rząd. Powinien, jednakże jego praca polega na ściąganiu należnych prawem danin (prawa nie oceniam) i rozdania tego w myśl wierszyka: „Tu sroczka kaszkę warzyła”. Oczywiście nie szczędząc grosza i sprzętu dla „bratniego” kraju. Ale co będzie, jak  ktoś te przysłowiowe pierogi, jednak zje? Kasa poszła, czołgi odjechały… Strach się bać! Mógłbym zaproponować opiekę prezydenta, ale nie miałbym serca polecać ochronę człowieka, który od paru miesięcy mówi głównie o Ukrainie. Jest jeszcze opozycja parlamentarna. Jest. To wszystko co w tym temacie mogę napisać.  

     To tylko parę przykładów zagrożeń. Każdy dzień przeżyty okazuje się wielkim szczęściem. Z dumą mogę stwierdzić, że już całkiem sporo tych szczęść mam. Życzę każdemu co najmniej tyle samo szczęść i nie będę miał pretensji do tych, którzy okażą się lepsi.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...