No właśnie! Jaki mamy teraz klimat?
Jeśli chciałbym uczciwie powiedzieć – to nie wiem. Wiem natomiast, że nie mamy
na pewno klimatu do dyskusji. Tak się dziwnie ostatnio porobiło, że redakcje,
nawet te, które nie darzą atencją aktualnej władzy (co można poznać po osobach zapraszanych
i publikowanych gości), w najważniejszych tematach mają dokładnie takie samo
zdanie. Rzecz bardzo dziwna, szczególnie w czasach, kiedy ludzie wychodzą na
ulice w obronie wolnych mediów. Czyżby tysiące ludzi nie miało pojęcia, czego
broni? Zapytani, powiedzą, że o wolność słowa tu chodzi. Ale jak może być wypowiedziane
wolne słowo, kiedy dziennikarze mają kredyty, niektórzy posiadają kartoteki w
dawnych służbach, inni w obecnych. Redakcje utrzymują się z ogłoszeń i tak
zwanych kampanii społecznych rządu. W
tej sytuacji ilu może być niezależnych od nikogo i niczego dziennikarzy
w tym kraju? Czy wynik można pokazać na jednej, czy też dwóch dłoniach?
Rzeczywistość jest
taka, że można być zwyczajnie, laboratoryjnie głupim, ale jeśli chwalisz
lockdowny, zachwycasz się tak zwaną szczepionką (im więcej dawek, tym lepiej), na
„naszych gości” nie pozwolisz powiedzieć choćby jednego złego słowa i cieszysz
się z każdego miliarda wydanego przez rząd na ten cel, na piłkarza grającego w „niewłaściwej”
lidze wylewasz wiadro pomyj na całkowitym
luzie (szczęściem, że to nie Lewandowski, bo styki mózgowe mogłyby nie
wytrzymać), to jesteś światły, mądry, pożądany przez wszystkich – jednym słowem
elita. Nigdy w naszej historii elita nie była liczona w milionach. Aż boję się
pomyśleć, jak wielkich rzeczy dokona tak wybitne pokolenie.
No i najważniejszy
klimat, bez dyskusji – geologiczny. Daje on naprawdę stałe i duże pieniądze, chociaż
zaczęto od małego falstartu, czyli dziury ozonowej, która tak nagle, jak się pojawiła, takoż zniknęła. Jednakże temat
całkiem nieźle się sprzedał, dlatego zaczęto kuć to żelazo. Rozpoczęła się,
więc narrację o ociepleniu klimatu. Z początku nie szło to tak dobrze, jak
oczekiwano. Po pierwsze ludzie lubią
ciepło, a po drugie akurat wtedy nastały zimowe zimy. Mądrość etapu spowodowała
jednak, że pojawiła się narracja o zmianach klimatycznych i to było bardzo dobre,
bo czy zimno, czy ciepło, to nie można było podważyć tej teorii. Podwaliny
zostały zrobione. Tyle, że ludzka natura na ogół lubi zmiany, więc nie
odczuwała strachu. Każdy by się w tym momencie poddał, ale nie ci, których
ambicją jest stworzenie nowego wspaniałego świata. Najlepszym narzędziem do
tego okazały się dzieci i młodzież. Ich umysły można szybko przeprogramować (a
pieniądze na to były bez ograniczeń). Łatwo wmówiono im, że największym
zagrożeniem dla człowieka jest człowiek. Szczególnie ten, który czerpie energię
z atomu, węgla, ropy, a niedługo gazu, czyli wszystkich tanich i łatwo dostępnych
źródeł. Oprócz ludzi są też złe zwierzęta, ale na szczęście tylko te… które
pierdzą. W skrócie, wyeliminujmy z ziemi CO2 i zgadujmy co się stanie?
Scenariusze każdy
może napisać zupełnie różne, jednakże ziemia jest okrągła i oprócz Europy znajduje
się na niej jeszcze parę kontynentów, na których postęp nie chce postępować w
tą samą stronę. Można więc obstawiać, kto ma rację – Europa, czy reszta świata.
Radziłbym się jednak pospieszyć, bo zostało na to tylko kilka miesięcy. Potem będzie zima!