czwartek, 21 października 2021

Przychody przychodni

 

     Przychodnia zdrowia, jak nazwa wskazuje jest dla ludzi zdrowych, a paradoks polega na tym, że pieniądze otrzymuje za chorych. To jest bardzo fajne miejsce do pracy, w której zawsze przeszkadzali wałęsający się pacjenci, którzy ciągle czegoś chcieli. Jednakże dzięki trwającej pandemii udało się ten kiepski element wyeliminować. Pomógł w tym (nomen omen) Minister Zdrowia i nowoczesna technika. Cudowne teleporady to nasz polski wynalazek, którego oczywiście zazdrości nam cały  świat.

 

     Ten właśnie wspaniały świat trwał, praca stała się lekka, łatwa i przyjemna i zdawało się, że nic  nie jest w stanie tej sielanki zburzyć. Niestety! Wredni pacjenci, którzy co dziwne, zorientowali się, że kontakt z przychodnią w sprawie przeziębienia, bólu głowy, czy brzucha nie ma większego sensu – zaczęli się leczyć sami. No i nastąpiła konsternacja – nie ma pacjentów, to i nie ma kasy z NFZ-u. Chciałoby się napisać słynne „szok i niedowierzanie”. Niektórzy w desperacji podobno rozważali możliwość otwarcia przychodni dla chorych pacjentów.

 

     I tutaj  znowu z kołem ratunkowym pojawia się minister. Szczepionki. To całkiem dobry interes. Robota czysta, nieskomplikowana i płatna sześćdziesiąt złotych od sztuki. Wystarczyło tylko szybkie badanie stwierdzające, że człowiek wykazuje czynności życiowe i wysłanie  faktury. Znowu świat stał się piękny. Aczkolwiek, jak każda moda, ta też przeminęła. Drzwi zamknięte. Na drzwiach karteczka, że dzisiaj jest dzień szczepienia, a w środku nikogo. Nie ma fakturki, gotówka nie wpływa.

 

     Wystarczy jednak trochę ruszyć głową, aby można było dalej dobrze żyć. Przecież każda przychodnia ma wielu pacjentów z nadciśnieniem, cukrzycą i innymi schorzeniami przewlekłymi. Ci pacjenci systematycznie zgłaszają się po wypisanie recepty. I tutaj jest właśnie business do zrobienia. Zamiast zwyczajnie wypisać receptę, należy zobligować pacjentów do podanie swoich pomiarów ciśnienia, poziomu cukru itd. Następnie wypisujemy receptę, jak zawsze, a za kilka dni „robimy” wizytę, o której ten pacjent nic nie wie, w czasie której analizujemy podane przez niego zapisy i zamiast jednej fakturki, mamy dwie.

 

     Co w tej sytuacji podatnik, czyli płacący składki ma zrobić? Oczywiście dalej płacić składki, gdyż te są obowiązkowe ale też bardzo głośno domagać się od rządzących konkurencji dla NFZ-u. W każdym innym przypadku będziemy mieli nowy ład w wysokości płaconych składek ze starymi metodami traktowania pacjenta.

czwartek, 7 października 2021

Fifty fifty

 

     W Polsce za hulajnogę, w USA za piwo lub burgera ale bez frytek, w Izraelu za kawałek pizzy, a ostatnio w Austrii za bon do burdelu. To są zachęty do przyjęcia poważnego produktu na poważną pandemię. Wierzmy naukowcom! Czemu nie! Tylko, że wygląda to, jak tandetny marketing na badziewiasty wynalazek, dlatego efekt jest co najmniej mizerny.

 

    Jeśli zachęty nie pomagają, to próbuje się ludzi na różne sposoby straszyć. A to, że ich się pozamyka w domach, jak przestępców w obrożach i to bez żadnego wyroku. A to, że umierać będą tysiącami, jak by do tej pory było inaczej, albo wyślą ich na bezpłatny urlop, chociaż już teraz jest brak rąk do pracy w wielu zawodach. Ostatnio pojawiły się nawet plakaty, że choruje i umiera 99 procent ludzi niezaszczepionych. Od razu mi się przypomniało 99 procent w wyborach towarzysza Gierka w Sosnowcu, więc po latach uwierzę, że tyle było i tyle jest.

 

     Mimo takich wysiłków i starań ludzie w kraju podzielili się, jak prawie w każdej sprawie na pół. Jedni są bardzo za i nikt ich nie przekona, że mogą nie mieć racji, a drudzy zdecydowanie przeciw i nie ma takiej siły, która by ich zmusiła do zmiany swojej decyzji. Można powiedzieć klasyczny pat.

 

     Czy warto więc podejmować wysiłki i angażować ogromne pieniądze, żeby to zmienić? Czy nie byłoby rozsądniej już sobie to odpuścić? Bo jeśli logicznie na to spojrzymy to sytuacja jest zero-jedynkowa. Rację mają albo jedni, albo drudzy, więc z punktu widzenia całości naszego społeczeństwa, to co by się nie działo – jesteśmy wygrani. Na sto procent połowa naszego społeczeństwa na pewno przeżyje, a o to przecież chodzi, aby przetrwać tą pandemię!

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...