piątek, 19 czerwca 2020

Uszy do góry


    Uszy są bardzo ważne dla człowieka, bo kiedy jest mu źle, to może je podnieść do góry i wtedy automatycznie podnoszą się usta, robiąc uśmiechniętą gębusię. Uszy do góry - tak mówią na mieście. Osobiście ciągle próbuję to zrobić, lecz pomimo tego, że bardzo się prężę i napinam, to każde z dwóch, które posiadam – ani drgnie. Pewnie coś robię nie tak albo urodziłem się już, jako nowoczesny model człowieka z uszami na górze. I to musi być to, bo smutasem przecież nazwać mnie nie można.

      A kiedy coś idzie nie tak, to znowu uszy grają pierwsze skrzypce. Jest to tak zwane kładzenie uszu po sobie. Co jest bezgłośnym komunikatem, że to nie ja, że nic nie wiem oraz dajcie mi święty spokój.  I tutaj ja mam znowu problem, bo do dzisiaj nie wiem, czy mam kłaść prawe ucho na lewe, lewe na prawe, czy oba na raz, sprawdzając przy tym, czy ciągle je mam na sobie. Strasznie to skomplikowane i może dlatego zawsze, gdy coś nie jest tak, jak powinno być, to ja jestem winny.

     Prawda jest taka, że bez uszu większość ludzi byłaby nikim, czyli tak naprawdę by ich nie było (mit o przeludnieniu świata by nie istniał). Bo czy można sobie wyobrazić księdza, który nie ma uszu? A policjanta? Skoro o tym ostatnim mowa to symbioza z konfidentem (czyli tak zwanym uchem), jest tak oczywista, że nie ma co się o niej rozpisywać. To takie zawodowe rodzeństwo. O politykach nie piszę, bo ci akurat nic nie słyszą, poza głosem pochlebców. To taka choroba zawodowa, za którą się dostaje odszkodowanie, gdy wypada się z tego kręgu. I tej głuchoty wszyscy im zazdroszczą, lecz   jest to wyjątek.

      Natomiast we wszystkich firmach małych i dużych, a także wielkich korporacjach, jeśli nie masz uszu, to daleko nie zajedziesz. Mało, że trzeba je mieć, ale także wiedzieć, gdzie przyłożyć. Jeśli to opanujemy, to wtedy  już wielka i błyskawiczna kariera jest na wyciągnięcie ręki. I to dosłownie tą rękę należy wyciągać, aby odbierać zasłużone gratyfikacje. Jest to klasyczne życie we współczesnym świecie. Słowem bez uszu w życiu nie ma animuszu.  Jak ważny i niezbędny jest to organ, to właśnie się przekonaliśmy. Na czym by się maseczki antycovidowe trzymały? Wiem, że są troczki, lecz jest to taka sama wiedza, że istnieje BMW oraz Multipla. Podsumowując zacytuję hasło nawiedzonych optymistów: „Uszy do góry. Będzie dobrze”. I zawsze kiedy mijam takie napisy, to zjawia się w mojej głowie jedno krótkie pytanie: Komu?

wtorek, 9 czerwca 2020

Dwóch ludzi na kamieniu czekających na tarczę


          Dwóch ludzi siedziało na kamieniu filozoficznym. Kamień był tak wielki, jak filozofia, którą  razem  uprawiali. Siedzieli dzielnie i konsekwentnie przez cały pandemiczny okres. Chociaż nachodziła ich ochota, aby się ruszyć trochę i rozprostować kości. Dzielnie więc nasłuchiwali, w którym etapie rząd odmrozi kamienie. Musieli być przy tym bardzo czujni, gdyż odmrożony kamień, może nieopatrzne poparzyć część ciała, która na ich kamieniu zostawia ślady, czyli poślady. W myślach zastanawiali się, czy aby któraś z kolei  tarcza - wymyślana przez ich rząd – ich nie uwzględni, bo przecież siedzieli, jak na celowniku.

- Pamiętam – przerwał ciszę ten drugi – widziałem kiedyś idącą fajną laskę. Niestety, jak podeszła bliżej,  okazało się, że to lasek.
- A u mnie – zadialogował pierwszy – było dokładnie odwrotnie. Otóż! Spacerowałem sobie i widzę lasek. Podchodzę bliżej, patrzę i aż moja starość zesztywniała, bo oto leży laska.
- Sam pan widzi, jakie te ludzie są. Wszędzie te śmieci wyrzucają, a już las to najlepsze miejsce. Chociaż, jeśli nie była za bardzo zniszczona to trzeba było wziąć. Dokonałby pan recyklingu, czy coś takiego.
- Cycling, czy nie? Oczywiście, że wziąłem i od razu zjawił się w umyśle pomysł.
- A cóż to za pomysł?
- Naszła mnie chęć na wakacje. Myślę… dostanę tysiaka od rządu, to się wreszcie ruszę z tego kamienia…
- To miałeś pan krótką radość!
- I to bardzo. Nie dość, że nie dostanę, to jeszcze będę musiał wyłożyć pięćset złotych na jakiegoś bombelka, którego na oczy nie widziałem.
- To jakby nie liczyć, jesteś pan tysiąc pięćset w plecy.
- I to nie kiwając nawet palcem.
- W każdej sytuacji są też dobre strony.
- Jakie?
- Nie musi pan nosić maseczki, więc bombelek może zobaczyć pana twarz…
- Nie będzie to miły widok…
- … i w dziecięcej złośliwości przyśle kartkę z wakacji.

Rozmarzyli się w tej chwili oboje. Wreszcie listonosz mógłby coś wrzucić do skrzynki, którą sobie w maju zamontowali. Każdy z nich starał się ignorować fakt, że to był kolejny wydatek poniesiony przez nich, w wyniku działań jaśnie panujących. Woleli czuć się bohaterami, że uratowali miejsce pracy gościowi od skrzynek. Jak to dobrze, że uprawiają tą swoją filozofię…

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Kraj odkrywców



     Amerykanie nie przestają zadziwiać świata. Mówi się, że oni nigdy się nie poddają i mają w sobie gen zwycięstwa. Właśnie znowu wylecieli w kosmos. Wiadomość sama w sobie nie jest ciekawa, gdyż czynili to wielokrotnie. Jednakże tym razem to nie jest dzieło rządowej agencji, lecz inicjatywa prywatna. A skoro ktoś wykłada swoje pieniądze to znaczy, że umie je liczyć, więc koszt przedsięwzięcia był zdecydowanie lepiej skalkulowany i obliczony na przyszły zysk, który (jakby to się komuś nie podobało) jest motorem postępu. Przy tej okazji twórca tego sukcesu Elon Musk stwierdził, że Ameryka to kraj odkrywców.

     Trudno się z tym nie zgodzić oglądając codzienne obrazki z amerykańskich miast. To przecież Amerykanie odkryli, że rasistą może być wyłącznie biały człowiek i tak to odkrycie przedostało się do powszechnej świadomości. A najnowsze odkrycie to sposób uczczenia pamięci zamordowanego przez policjanta człowieka (kolor jego skóry ma znaczenie). Otóż! Ku jego pamięci wbiega się do dowolnego sklepu, bierze towar i podpala   ten sklep, bo akurat zniczy w nim nie było. W ostatecznie może być samochód, bo też daje dobry płomień. Nowoczesne i świadome społeczeństwo to i działanie jego, nie może być tuzinkowe, zwyczajne.

     Naszą tradycją od paru wieków jest zazdrościć wszystkiego amerykanom. Bo u nas taki zaścianek, ciemnogród i zabobon. Jednakże w kosmos mnie nie ciągnie (na mieście mówią, że my swoje planetarium mamy na Wiejskiej w Warszawie) i wolę nasze barbarzyńskie tradycje w takich razach, czyli trywialne obrzucenie komisariatu kamieniami. Szanujmy i kochajmy nasze tradycje, bo nowoczesność to, jak widać kosmos, a lepiej w życiu jednak twardo stać na ziemi.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...