Tak! Dzisiaj już nie ma żadnych wątpliwości, że to był on.
Ten wielki człowiek, który się kulom nie kłaniał, gdyż stawy wciąż miał nad
wyraz sprawne. Piękny umysł. co zawsze posiadał swoje zdanie, które nie
przeszkadzało mu w wypowiadaniu cudzych. To właśnie on nigdy się niczego nie
bał, chociaż strach oblatywał go często. Słowem człowiek bez skazy, noszący z
dumą swoje liczne blizny.
Ten właśnie
człowiek stał teraz bez ruchu, nie mogąc wypowiedzieć nawet najprostszego słowa
i z trudem łapiący okruchy powietrza. Ludzie wokół od razu wpadli w szok. Jak
to możliwe? What happen? – dodawali obcokrajowcy z Ukrainy. Był tłum, więc od
razu była i policja. Ci jednak szybko stwierdzili, że nie ma tam narodowców,
ani ich ulubionych przeciwników, więc oddalili się, meldując, iż nic tu po
nich. W tej sytuacji to było oczywiste, że musiały się pojawić na miejscu wozy
transmisyjne wszystkich wielkich stacji, które wysłały swoich dzielnych
reporterów, aby przekazywali relację z miejsca zdarzenia. Ci mówili bez przerwy
w swoich, jakże częstych wejściach na antenę, bardzo się starali opisać całe
zajście i chyba nawet używali języka polskiego, jednakże widzowie i słuchacze
nie w ząb – nie mieli pojęcia co się dzieje.
A jak mogli
wiedzieć, kiedy on, bohater całego wydarzenia, też nie wiedział. Stał, bo go
zamurował, a każdy nawet początkujący budowlaniec wie, że jak coś jest
zamurowane to – amen. Jednakże to nie był mur, z tym by sobie szybko poradził.
Mur to w końcu ludzkie dzieło, a to było nadprzyrodzone. Mimo, że wszyscy
patrzyli, tylko on widział. Chociaż prędzej spodziewał by się ujrzeć Świętego
Graala, niż tego co właśnie widział. W dwudziestym pierwszym wieku… to
niemożliwe! A jednak widział. Widział prawdziwą damę, co może nie jest do końca
dziwne, ale on widział i wciąż patrzył, jak zahipnotyzowany na prawdziwą damę w
kapeluszu. Non omnis moriar – pomyślał na głos, bo tylko to wpadło mu do głowy, co go ucieszyło, bo oznaczało,
że jeszcze głowę ma, a skoro tak, to póki życie trwa…