poniedziałek, 22 grudnia 2025

Podobno tylko emerytów można oszukać

 

Od wielu, wielu lat media, policja oraz ksiądz ostrzega starszych ludzi przed oszustami, którzy wyłudzają od nich pieniądze pod różnym pozorem, a to wnuczek w palącej potrzebie nagle się ujawni, troskliwy policjant, czy też pracownik banku. Im wszystkim bez problemu emeryci wierzą w każde słowo i są w stanie oddać ostatnie nawet pieniądze. Budzi to powszechne zdziwienie, że wciąż te sposoby działają. Jednakże w przypadku starszych ludzi, można próbować to usprawiedliwić demencją, wiarą w ludzką uczciwość, czy też zwyczajnie samotnością.


Czym natomiast można usprawiedliwiać znacznie młodszych, wykształconych i zajmujących ważne stanowiska w państwie ludzi, ufających gościowi, wokół którego, wszyscy jego zaufani współpracownicy okazali się oszustami na bardzo grube pieniądze? Czy mamy wierzyć, że oto zjawił się jedyny sprawiedliwy, więc spokojnie możemy mu dać kolejną kasę? Czy w ogóle jest możliwy taki rachunek prawdopodobieństwa?


Warto przy tym zwrócić uwagę, że pieniądze, które w naszym imieniu są oddawane, nigdy nie są przeznaczane na konkretny cel, a w związku z tym nikt nie kontroluje, co naprawdę się z nimi stało. Pan Dej mówi dej i mu dają, bez żadnych pytań. A dla wszystkich, którzy próbują zadawać jakiekolwiek pytania, jest tylko jedna odpowiedź – Putin. Dzieje się to wszystko na podstawie takiej współczesnej bajki, że ten pan daje te pieniądze ludziom, którzy za nas walczą na froncie, chociaż powiem szczerze, że nie znam nikogo, kogo jakiś Serhii by pytał, czy może za niego powalczyć. A morał w tej bajce jest taki, że gdyby oni nie walczyli, to Putin już by do nas przyszedł. Tylko ja wciąż nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego ten Putin uparł się, żeby koniecznie iść przez Ukrainę, skoro przez Białoruś ma znacznie bliżej i nikt tam zasieków by mu nie stawiał? No i po co ma tu przyjść?


Trochę światła na to z jaką łatwością są oddawane nasze pieniądze może rzucać zachowanie wybrańców narodu w polskim sejmie, podczas wizyty tamże pana Dej. Ta uniżoność, a wręcz służalczość, aż biła po oczach. Szczególnie kobiety z uśmiechniętej koalicji, jakby mogły to by go po nogach całowały. Podobno one widziały prawdziwego bohatera. I te bezmyślne okrzyki „slava…”. Naprawdę po trzech latach, to powinno się już mieć świadomość, w jakiej sytuacji Polacy ten okrzyk słyszeli. Często to były ostatnie słowa słyszane w ich życiu.


Do tego wszystkiego obściskujący się towarzysz marszałek Czarzasty z panem Dej, niczym Breżniew w czasach minionych. Tak, to ten sam człowiek, który uważa, że Związek Radziecki nas wyzwolił w 1945 roku. Przy takim myśleniu, to oddałby każde pieniądze, żeby przypadkiem Rosja nie wyzwoliła Ukrainy.

poniedziałek, 15 grudnia 2025

Zapal świeczkę, a będziesz elitą

 

Jak niewiele potrzeba, aby w tym kraju zostać elitą, a może nawet inteligentem. Wystarczy w połowie grudnia zapalić świeczki na właściwym świeczniku i już czujesz, że przynależysz do tych lepszych ludzi. Takie proste, a tłumów przy świeczniku nie widać. Czyżby ludzie jednak nie chcieli zostać wybrańcami salonów?


Wszystko tak pięknie od lat się układało co roku, świeczki w sejmie, świeczki w Pałacu Prezydenckim, aż tu nagle niespodzianka, dzisiaj w pałacu – nie. No i dramat, no i lament, prawdziwe świętokradztwo.


Na taki gest elita musiała oczywiście zareagować. Od razu pojawiły się inwektywy i epitety znane z niedawnej kampanii prezydenckiej. To wszystko w ramach tolerancji i polityki miłości, którą ci ludzie mają na swoich sztandarach. Mi prezydent ani brat, ani swat, ani mój, ale nawet, jak ktoś nie szanuje człowieka, to dobrym obyczajem jest szacunek dla urzędu i dobrze jest też mieć szacunek do siebie, i przynajmniej publicznie nie starać się udowadniać, że nasza elitarność, jest jakby na wyrost.


Przy okazji można spróbować się zastanowić, czy większość tych ludzi, wie co świętuje? I czy gdyby wiedzieli, to dalej by to robili?


Cóż! Ja wiem co oznacza Boże Narodzenie i dlaczego jest Wielkanoc. Czy dla mnie jest ważne, aby w sejmie (jakby to nie brzmiało) była szopka? Zdecydowanie nie. Są właściwe miejsca, w których szopki bożonarodzeniowe się znajdują i oby tak zawsze było. A świeczki? Świeczki zapalałem pierwszego listopada i nie interesowałem się wtedy, kto je zapala, a kto nie. Może to jest właśnie tolerancja, chociaż nie wiem, czy o takie rzeczy można mnie posądzać?

wtorek, 9 grudnia 2025

Po co Prezydent miałby jechać na Ukrainę?

 

Chwilę temu odbyło się w Londynie spotkanie podżegaczy wojennych. Do tego spotkania zmusiła ich determinacja Trumpa do zakończenia wojny. Jest to im bardzo nie na rękę, gdyż nie byłoby powodu dla dalszego przepływu pieniędzy, jak również temat wojny zniknąłby z agend poszczególnych krajów i skierował oczy na politykę krajową, a tam nie ma za wiele sukcesów. Jakby na to nie patrzeć, to są oni gotowi poświęcić życie kolejnego miliona najbiedniejszych Ukraińców, dla ratowania samych siebie, więc wojna musi trwać.


Pomysł, jak zawsze w tych kręgach jest z gatunku genialnych, tyle że defektem jego jest to, kto ma za to dalej płacić? Banki, dbając o własne interesy, odmawiają już kredytowania przegranej wojny, więc nie ma wyjścia, trzeba się zwrócić do najbogatszego kraju na świecie, który w takich sytuacjach płaci wszystko, bez stawiania jakichkolwiek warunków.


I tu pan Dej przypomniał sobie o Polsce. Taki gwałtowny przypływ miłości i nagła, gwałtowna oraz niespodziewana chęć spotkania się z Prezydentem naszego kraju. Do tej pory nie musiał robić takich gestów, bo obecny, czy poprzedni rząd spełniał wszystkie jego zachcianki, które to przyklepywał były prezydent, największy sługa Ukrainy spośród wszystkich sług mieszkających w kraju nad Wisłą.


Sytuacja się jednak zmieniła, gdyż obecny Prezydent oznajmił onegdaj, że nie podpisze już więcej żadnej ustawy „dla Ukraińców”. Nikt nie wie, czy mówił to z przekonania, czy to tylko takie słowa, na potrzeby jego polityki. Zagrożenie jednak jest.


Nie trzeba było długo czekać na to, aby uaktywnili się wszyscy uśmiechnięci miłośnicy „naszej wojny”, stwierdzający, że nie należy panu Dej stawiać jakichkolwiek warunków i Prezydent w te pędy powinien jechać na Ukrainę. Przecież do tej pory oni właśnie tak robili. Jeżdżąc w tę i we w tę, obściskując się publicznie. Nie odczuwali przy tym dyskomfortu i zażenowania, kiedy przy każdej okazji, ukraińscy politycy „opluwali” nasz naród, a kumulacją było demonstracyjne wyjście Zeleńskiego podczas przemówienia Dudy w ONZ-ecie. Po za tym należy pamiętać, Ukraińcy nie słyną z uczciwości i dotrzymywania umów, o czym nawet Amerykanie się przekonali. Dlatego bardzo dobrym pomysłem jest zmuszenie pana Dej, do złożenia hołdu w Warszawie. Tyle naszego!

poniedziałek, 1 grudnia 2025

Polacy nic się nie stało

 

Po meczach polskiej reprezentacji w piłce nożnej, najczęściej śpiewaną frazą jest słynne „Polacy nic się nie stało!”. To taki nasz naiwny romantyzm. Nic to, że przegraliśmy mecz, nic to, że kolejna impreza nam uciekła, po prostu nic się nie stało. Takie wyparcie faktów, powiązane z nadzieją, że następnym razem będzie lepiej, a że nie będzie lepiej, to znowu sobie pośpiewamy.


W sumie to nie wielki dramat, wszak to tylko gra, bez której można żyć. Naprawdę ważne są niewykorzystane szanse i porażki, które mieliśmy i mamy, jako kraj. Nadzieje na dumną i bogatą Polskę. Tych na przestrzeni wieków mieliśmy sporo, gdy zajrzy się do historii i niestety zawsze coś było nie tak. Porzućmy jednak historię i skupmy się na teraźniejszości, bo to przecież nas tu i teraz dotyczy.


Kiedy wchodziliśmy do Wspólnoty Europejskiej przekonywano nas, że kiedy tam już będziemy, to nie zdarzy się nic o nas, bez nas. Mieliśmy być dużym graczem europejskim, chociaż ja już wtedy w to nie wierzyłem. I tak to się właśnie stało. Kolejne rządy przegrywały nasze nadzieje i w zasadzie wszystko co ważne, dokonywało się poza nami. A gdy prezydent Kaczyński podpisał traktat (nie musiał tego robić) tworzący Unię Europejską, stało się jasne, że okopiemy się na pozycji wasala głównych krajów w tej instytucji, w której lewicowa ideologia postępu, zastąpiła rozwój gospodarczy. Co nas tam trzyma? Nie wiadomo, jednakże dwie największe partie, nawet boją się pomyśleć o tym, żeby pożegnać tą instytucję. Śmiem twierdzić, że gdyby niechcący się u nich pojawiła taka myśl, to jedni szybciutko poszli się z tego wyspowiadać, a drudzy też by się spowiadali, tylko że nie w konfesjonale, a w Brukseli, bo to byłby grzech bardzo ciężki.


A przecież poza unią też jest życie. Chociażby tworzące się stowarzyszenie BRICS. Organizacja typowo gospodarcza, bez zbędnych ideologii. Moglibyśmy tam być i rozwijać się, bez tych wszystkich kolorowych ładów i innych pakietów, których koszty wykluczają jakikolwiek rozwój. Moglibyśmy! Tylko, żeby tak było, to trzeba by przestać stawiać ciągle na tych samych miałkich ludzi bez wizji i ambicji.


Przegraliśmy też tak zwaną pandemię, kiedy nie wiadomo dlaczego zamknęliśmy swoją gospodarkę i zaczęliśmy drukować puste pieniądze z powodu zamknięcia tej gospodarki. A gdy zaczęła się ta rzekomo nasza wojna, to już postanowiliśmy mnożyć nasze porażki, chociaż wiadomym jest, że bez nas koalicja miłośników wojen nie byłaby w stanie jej prowadzić. Zysków z tego żadnych nie widać, chociaż to podobno, żeby rakiety na nas nie spadały. Ta w Przewodowie się oczywiście nie liczy, bo była ukraińska.


Teraz pracujemy na kolejną porażkę, bo kiedy tworzy się front przeciwników unijnych bzdur w postaci Węgier, Słowacji i Czech, czyli tak zwana Grupa Wyszehradzka, na której czele powinniśmy być, gdyż jest to taki realny zalążek, mogący stanowić opór dla brukselskich eurokratów, to akurat teraz nowy prezydent wchodzi w buty, które Andrzej Duda zostawił w pałacu i demonstracyjnie odwraca się od premiera Węgier. Tych Węgier, które wielokrotnie nas ratowały. Cóż! Znowu nas poklepują ci wszyscy, od których powinniśmy się trzymać z daleka. Brawo!


Kończąc nie mam wątpliwości, że to nie jest nasza ostatnia porażka. Niestety stać nas na więcej, bo któż mógłby to zmienić. Jedyne więc, co nam pozostaje, to naśladować kibiców piłkarskich i śpiewać: Politycy nic się nie stało! Dobrego oczywiście, to już autorska fraza.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...