poniedziałek, 27 października 2025

Dwóch dziadków chce 40 procent

 

To była wiadomość dnia, że dwóch dziadków chce 40 procent. Niby zwyczajna rzecz, przecież każdy ma jakieś zachcianki. Nie ma w tym nic złego, że dwa dziadki mają ochotę na flaszeczkę. Od czasu do czasu, tak dla kurażu i zdrowotności, to i lekarz potrafi zalecić. Problem jest tylko w tym, że każdy z nich chce mieć swoją flaszkę, a to już jest niebezpieczne. Każdy z nas wie, że po flaszce rodzą się najlepsze pomysły. Rozsądni wiedzą, że właśnie tych pomysłów się pod żadnym pozorem nie realizuje, a oni właśnie chcą je wcielić w życie.


W tym celu jeden z nich postanowił zjednoczyć swoje siły z nieistniejącymi partiami politycznymi. Sami widzicie, że na trzeźwo nikt na taki pomysł by nie wpadł. To ma dać nowy impuls i energię do pracy. W pewnym sensie zgoda, że tak to działa, jednakże po chwilowej euforii przychodzi zwykły kac. Budzisz się i widzisz, że koło ciebie są wciąż ci sami ludzie. Możesz zaklinać rzeczywistość, że to najlepsi z najlepszych, ale przecież ty ich znasz i wiesz, że gdybyś mógł od nich więcej oczekiwać i wymagać, to już dawno tak by się stało. Pozostaje ci więc wymyślanie nowych zaklęć i puszczanie ich w medialne powietrze w nadziei, że może a nuż…


W tym samym czasie ten drugi zrobił bardzo huczną imprezę, która miała stworzyć wrażenie, że tylko on może być nadzieją na lepsze jutro, skoro nasze dzisiaj, jakby lekko nie wyszło. Ktoś pewnie by oczekiwał na odpowiedź: Dlaczego i przez kogo nie wyszło? Może chociaż na jedno słowo – przepraszam. Nic z tych rzeczy, przecież on wie, że wystarczy rozdać jeszcze więcej pieniędzy, tych których nie ma i zaangażować swoich wiernych od lat ludzi, tych samych, co przez całe lata mieli wszystkie atuty w swoich rękach i nie potrafili tego utrzymać. On wierzy, że teraz na pewno będzie inaczej. Ludzie w różne rzeczy potrafią wierzyć.


Cóż! Dziadków trzeba kochać i szanować. Szacunek dla wieku jest w naszej tradycji. Nikt nie potrafi snuć dawnych opowieści, tak jak dziadek, bo i nikt nie ma takich wspomnień, a jeszcze jak dziadkowi damy te 40 procent, to barwniejszej opowieści trudno szukać. Tylko o jednej rzeczy należy pamiętać – pod żadnym pozorem nie oddawać dziadkowi naszych pieniędzy. Przecież nigdy nie wiemy, kiedy do dziadka zadzwoni „wnuczek”… i cała rodzina ma przerąbane!

poniedziałek, 20 października 2025

Złote OFE

 

Podziwiam ludzi, którzy mają tak dużą wiarę, iż wierzą w to, że ktoś, kto już raz miał pełnię władzy w swoich rękach i wszystko spartolił, na koniec uciekając z Polski, kiedy znowu ją dostanie, to dokona cudu na miarę naszych oczekiwań i marzeń. Cóż! Ludzie w różne rzeczy potrafią wierzyć. Niby dorośli, a dziecinna naiwność ich nie opuszcza.


Przypomnijmy więc sobie, jak to było. Za pierwszych rządów „naszego’” Donalda (Donaldy bardzo lubią powracać) szybko stało się jasne, że żadnego wielkiego rządzenia nie będzie, a tylko administrowanie państwem. Nie byłoby to najgorsze, gdyby potrafił to skutecznie robić. Zamiast tego były opowieści o zielonej wyspie, budowanie Orlików i granie w piłkę w koszulkach Mullermilch. Efekt był taki, że bardzo szybko zaczęło brakować kasy w budżecie. Normalnie w takim przypadku, tnie się wydatki, poprawia skuteczność odzyskiwania należnych państwu pieniędzy i wiele tym podobnych działań. Wymaga to jednak dużego wysiłku, talentu i determinacji, czyli wszystkiego tego, czego premier nie posiadał. Leniwi ludzie, może do pracy się nie garną, ale zawsze wiedzą, kto pieniądze ma. W ten to właśnie sposób, szybko „przekonano” ludzi, że ich środki zgromadzone w Otwartych Funduszach Emerytalnych, wcale nie są ich. Najbardziej prywatne pieniądze w Polsce, stały się więc własnością rządu i Donald przetrwał. Potem była ucieczka do Brukseli, na przeczekanie, aż ludzie zapomną. No i zapomnieli.


Dzięki temu znowu jest premierem i znowu rządzenie mu nie idzie. Co chwilę zapowiada, że o to lada moment, będzie nowe otwarcie i władza ruszy z kopyta, że teraz to już samo dobro będzie się działo dla kraju i jego obywateli. Niestety dla niego, ale tym razem ludzie już tak chętnie nie słuchają tych opowieści i może to trochę późno, ale wiernych systematycznie ubywa. Ten próbuje się ratować opowieścią, że przecież dostał tylko trzydzieści procent głosów, więc nie czuje się zobowiązany do rządzenia na sto procent, chociaż pensję pobiera jednak w całości. Trzymając się więc jego logiki, to wyłudza od nas dwie trzecie wypłaty.


Oczywistym jest, że sytuacja się powtarza. Dwa lata rządzenia i znowu budżet państwa w ruinie. Jednakże szczęście, go nie opuszcza. Znowu wie, gdzie są pieniądze, które mogłyby go uratować. Chodzi o rezerwy złota w Narodowym Banku Polskim. Problem tylko w tym, jak się pozbyć prezesa banku, więc usilnie nad tym pracują kolejni jego ministrowie. Tylko, że na te same pieniądze, wielką ochotę ma Bruksela, której kasa coraz szybciej się rozchodzi na jej kolorowe pomysły. I czy myślicie, że Donalda z tego złota, nikt w Brukseli nie ogra?!

wtorek, 14 października 2025

Edukacja to nie indokrynacja

 

Złoty wiek polskiej nauki to czasy w XVI i XVII wieku. Wtedy to polska nauka liczyła się w Europie, a Europa wtedy to był świat. Warto się przy tej okazji zastanowić, kto w tamtych czasach był polskim ministrem edukacji, dzięki któremu mieliśmy tak wspaniałe osiągnięcia w astronomii, matematyce, czy medycynie? Z dzisiejszej perspektywy to jest bardzo dziwne, bo okazuje się, że nikogo takiego nie było. A nie było nikogo dlatego, że nikt nie wpadł na to, żeby powołać ministerstwo edukacji. Byliśmy wtedy tak zacofani, że nawet malutkiego kuratorium oświaty nie było. Dziwne to były czasy.


Nie to co dzisiaj. Tysiące ludzi zatrudnionych w ministerstwie i dziesiątkach kuratoriów, a efekty takie, że co roku trzeba obniżać wymagania wobec uczniów, żeby to jakoś wyglądało. W podniesieniu poziomu polskiego nauczania, na pewno nie pomaga tak zwany obowiązek szkolny. Każdy przecież chodził do szkoły i zna takich, którzy w szkole tracili tylko czas, swój i nauczycieli, którzy siłą rzeczy musieli dostosować edukację do tych właśnie uczniów, ze stratą dla pozostałych. Z całą pewnością można stwierdzić, że jeśli z polskiego systemu edukacji wychodzą wybitne umysły, to nie dzięki ministerstwu, a wbrew temu.


Mamy więc ministerstwo i kolejnych ministrów, którzy przychodzą ze swoimi pomysłami i to jeszcze nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że pozwalamy im realizować te pomysły. A ostatnimi czasy, to nie są pomysły edukacyjne, tylko zwykła indokrynacja. Matematyka, fizyka, czy chemia nie jest ani lewicowa, ani prawicowa, dlatego ministrowie się tym nie zajmują, a jeśli już, to szukają pomysłu, jak uwolnić gawiedź szkolną, od tego wysiłku. Najważniejsze teraz w edukacji to „wychowanie” ludzi, którzy nie myślą samodzielnie, nie dociekają faktów i zdarzeń. Nauczyciel nie jest już autorytetem i to jest jedna z zasług kolejnych ministrów. Długo nad tym pracowano i się udało. Tracą na tym wszyscy, bo jeśli w szkole nie ma autorytetu, to poszukuje się go w dzisiejszych czasach w sieci i tym sposobem autorytetem może być osoba, która w swojej wypowiedzi, nie jest w stanie sformułować chociażby jednego poprawnego zdania. O treści wypowiedzi, lepiej nie wspominać.


Ci młodzi ludzie kiedyś dorastają. Otrzymują prawa wyborcze i korzystają z nich wybierając zgodnie z tym, jaką edukację otrzymali. Ci wybrani z kolei zostają ministrami i mamy to co mamy. Wystarczy włączyć telewizor, aby ich zobaczyć i posłuchać, bo to się właśnie niestety już dzieje. Co więc tak naprawdę dzisiaj świętujemy? Przykro to stwierdzić, ale świętujemy kartkę z kalendarza.

poniedziałek, 6 października 2025

Dobry terrorysta

 

Panuje powszechne przekonanie, że w Polsce, na tle Europy i świata, mamy bardzo mało wynalazków. Może i mało, ale jak już coś wymyślimy, to klękajcie narody. Nasz najnowszy wynalazek, to dobry terrorysta. Nikt do tej pory na to nie wpadł, w ogóle nie zakładano, że to jest możliwe.


A jak my żeśmy na to wpadli? Otóż! Historia jest następująca, we wrześniu 2022 roku wysadzono słynny rurociąg Nord Stream. Od razu u nas poszła narracja, że to sami Rosjanie wysadzili sobie rurociąg. Wydawało się to debilnym pomysłem, ale tak nas przekonywano. Wkrótce jednak się okazało, że stoi za tym Ukraina i Niemcy wystawili list gończy za jednym obywatelem tego kraju. Tu ciekawostka, bo wynika z tego, że ten rurociąg był chyba bardziej niemiecki, niż rosyjski, skoro to oni go ścigają. Oczywiście z naszego punktu widzenia, wysadzenie tej rury, to było bardzo pozytywne wydarzenie. To właśnie spowodowało, że od lewa do prawa zaczęto nawoływać, do zignorowania Niemców i nie wydawania gościa ich organom sprawiedliwości. Słowem uznano, że to jest dobry terrorysta i my ten terroryzm popieramy.


Ja nie dociekam tego, czy ten człowiek jest winny, czy nie. Jest takie prawo i nawet, jak nam się w tym momencie nie podoba, to ono jest. Jeśli jest niewinny, to przecież sąd niemiecki to ustali. Przecież nikt nigdy nie słyszał o tym, w odróżnieniu od Polski, że w Niemczech nie ma praworządności. W dodatku nie istnieją tam żadni neo sędziowie, więc wyrok może być jak najbardziej sprawiedliwy, a o to przecież w życiu chodzi. Znamy to przecież, że niewinni nie mają się czego bać.


Przy okazji tej sprawy nikt się nawet nie zająknie nad tym, że taki człowiek nie mógł dokonać tego sam. Ktoś mu przecież wydawał rozkazy. Ktoś z nim współpracował. Kto? Ci wszyscy ludzie i wielu podobnych mogą być cały czas na terenie Polski, prowadzić normalne życie i czekać w tak zwanym uśpieniu na następne rozkazy, a te rozkazy mogą dotyczyć również naszego kraju. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że we wszystkich dziwnych podpaleniach i tym podobnych zdarzeniach na terenie kraju, łapani są zawsze Ukraińcy. W oficjalnych komunikatach robią to na zlecenie kraju, z którym walczą. Ma to sens i my w to wierzymy.


A może ja nie postępowo myślę i my w 2022 roku specjalnie wpuszczaliśmy wszystkich, jak leci, żeby sobie na ściągać, jak najwięcej tych dobrych terrorystów, po to, żeby ci źli nie mieli już pola do działania. To chapeau bas, możemy się czuć bezpieczni.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...