poniedziałek, 22 października 2018

Ostentacyjna kontestacja


     Byłem. Oczywiście, że byłem i to nie pierwszy raz na mszy ślubnej. Nic wyjątkowego, każdy to widział. Widziałem i ja - dwoje młodych ludzi i wcale nie chodzi mi o tych przy ołtarzu, lecz takich co weszli do kościoła, usiedli w ławce i ani drgnęli do końca uroczystości. Zrozumiałem, że bardzo uwiera ich ta budowla lub obrzęd właśnie się odbywający. Dlaczego więc tam przyszli? Najprościej odpowiedzieć, że mieli zaproszenie. Tyle, że zaproszenie było do uczestnictwa w uroczystości, a nie na obserwację. Pewnie młodzi ludzie postanowili być awangardą współczesnego anty katolicyzmu. Jednakże aktualnie to jest tak tania odwaga, jak cena jabłek u ogrodnika. Może jeszcze tego nie wiedzą.

     I żeby była pełna jasność to ci ludzie nie byli tam jedynymi, którzy stracili wiarę lub jej nigdy nie nabyli. Było ich zdecydowanie więcej, tyle, że reszta miała świadomość, gdzie i z jakiej okazji się znajduje. Może jednak pisząc to jestem niesprawiedliwy, a   para tych młodych ludzi jest na wskroś nowoczesna i postępowa, i zawsze się tak zachowuje. Na przykład do meczetu idą, jak prawdziwi turyści w minióweczce i krótkich spodenkach. Pod ścianą płaczu siadają po turecku i zjadają tradycyjne polskie kanapki, a gdy ich zaproszą na dwór królewski to wygodnie zasiądą przy stole – nie czekając na królową, bo mogą nie wierzyć w monarchię, więc czemu mieli by się kierować jakimiś zasadami, a protokółu nigdy nawet nie starali się ogarnąć, bo po co. Przecież świat należy do młodych. To jest mniej więcej coś takiego, jakby Prezydent zaprosił do pałacu najważniejszych polityków, a któryś z nich strzeliłby focha… a nie to już było.

     Stara to prawda, że trzeba znać swoje miejsce. Jeśli się chce być światłym, nowoczesnym i inteligentnym, to powinno się odróżniać zabawę przy trzepaku od balu w operze, bo takie same oceny zbierze fikający w smokingu na podwórku, jak śmigający walca w poszarpanych dżinsach na kilkuset letnim parkiecie. Cóż! Młodość zawsze chce być bardziej światła i postępowa, ciekawe jest tylko to, kiedy się zorientują, że wyszedł im zwykły ciemny burak?

wtorek, 16 października 2018

Matka natura


     Matka natura to dzisiaj częste i modne stwierdzenie, czy też określenie pewnego stanu. Pojawia się między innymi w reklamie producenta soku, chociaż obraz ten kojarzy mi się raczej ze świtezianką. To taka nimfa wodna występująca w balladzie naszego wieszcza – mistrza Adama. Chociaż współcześnie świtezianka to raczej kobieta, która chodzi o świcie po mieszkaniu bez wdzianka. Co od razu przywołuje myśli o pięknej, młodej i niewinnej, a przecież bez wdzianka chodzą również kobiety, które wagę mają raczej w sobie, niż w łazience. I nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież na przykład taki Kubuś Puchatek, którego  do szczupaków nikt   nie zalicza, też chodzi goły i nie tylko po mieszkaniu. Czyli można?!  Stara   prawda, że lepiej być okrągłym niż kanciastym, jest na to dowodem.

     Oprócz matki natury eko nowocześni często przywołują też matkę ziemię. Wiadomo matka to ciepło, opieka i te sprawy, więc warto się nią posługiwać, jak najczęściej. Ktoś kto o tym mówi od razu staje się nowoczesny, mądry, inteligentny i nikt nie próbuje pomyśleć, że plecie androny. Skoro mówi to wie, a jak wie to mówi. Przecież nikt nie będzie dociekał źródła tej wiedzy. A źródła wiedzy dzisiaj tworzy się w nieskomplikowany sposób. Piszemy swoje niewątpliwie fantastyczne teorie. Wrzucamy  do sieci w różne miejsca. Czekamy trzy dni i mamy dogmat. Szczęściem dla wszystkich jest to, że mimo wielości tych matek czuwa nad nimi jeden Bóg Ojciec.

     Warto by się jednak zastanowić, skąd właściwie wzięła się ta matka natura. Większość zapewne myśli, że to wynalazek naszych czasów. Że oto wzrosła ludzka świadomość, że jesteśmy bardziej inteligentni, że mamy szersze spojrzenie na świat i nasze otoczenie. Chcemy by świat był piękny, dziki i naturalny. Oczywiście zdobyczy cywilizacji nikt nie porzuci. Ten świat ma być  gdzieś tam i nie dotykać nas na co dzień, ale ma na nas czekać. Prawda jest zawsze banalna i trywialna. Było to w czasach, kiedy ludzie żyli w solidnych budowlach - takich jak groty, czy jaskinie. Czasy były właśnie dzikie i niebezpieczne, więc kiedy facet wychodził z „domu” zawsze o tym głośno informował krzycząc do kobiety: „Matka! Na tura idę”. Ot i wszystko się wyjaśniło.

czwartek, 4 października 2018

Wypełnione marzenie


     Reklama to jest coś takiego, co uruchamia końcówki nerwowe. Wielokrotnie zastanawiałem się nad sensem przekazu i co dziwne – dlaczego zleceniodawcy płacą za oczywiste bzdury. Bo czy jest ktoś w stanie uwierzyć w taki przekaz, że radosny student wraca na wieś do domu, aby tam objadać się chipsami? To jest dokładnie tak, jakby jechać do wioski rybackiej na schabowe. Jest to teoretycznie możliwe, lecz zdecydowanie bez sensu. Albo kobieta śmigająca  swoją damką i radośnie (a jakże – przecież to reklama) informująca, że cebulka tylko od Kaziuka. Kto na wsi chodzi po cebulkę gdziekolwiek? Idiota albo miastowy. Można całe akapity zapisywać podobnymi przykładami i jest to naprawdę straszne, bo skoro one ciągle są to oznacza ni mniej, ni więcej, że towar się sprzedaje. W jakim ja społeczeństwie żyję? Czy tylko ja widząc debilną reklamę omijam ten produkt szerokim łukiem? A może wymyślono już przenośną inteligencję i ona sobie gdzieś tam leży - nieużywana.

     Można jednak inaczej. Reklama skierowana do kobiet, która cieszy również mężczyzn (zwykle wykładających kasę). Łączy ona wszystkich, chociaż kobiety widzą w niej zupełnie co innego niż mężczyźni. O czym mowa? O biustonoszu z wypełnieniem. Chwila radości. Piękna rzecz.

   Rozmarzyłem się. I jak to bywa w takich razach pojawiła się błyskotliwa myśl. Dlaczego mnie nie naszło, żeby sobie kandydować na jakiegoś wójta, burmistrza, czy też prezydenta? Obiecałbym likwidację cellulitu, pajączków, kurzych łapek i do tego dla wszystkich wypełnienie. Wygraną miałbym w kieszeni. Że to jest niemożliwe?! A kto się takimi rzeczami przejmuje? Ważne, że to się dobrze sprzedaje.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...