czwartek, 26 stycznia 2023

Cie Florek, jest problem

Zbliża się najbardziej hałaśliwa „orkiestra” w Polsce. I już dzisiaj mogę z całą pewnością ogłosić, że będzie kolejny rekord. Gdyby tak się nie stało to nie wiem czy ja, czy też Złoty Melon byłby bardziej zaskoczony. To byłby klasyczny szok i niedowierzanie. Wiadomym przecież jest, że w postępowej organizacji, postęp jest obowiązkowy.


Dlatego ze zdziwieniem przeczytałem, o dramacie pewnej osobopostaci (ciężko się te zmyślone słowa pisze), która rozpacza, że nie pójdzie w tym roku z puszką, bo na identyfikatorze wpisali jej (tej postaci) imię z dowodu osobistego. No dramat, jak cholera. Niby inteligentni ludzie, a prostych rzeczy nie ogarniają. Pomijając wszelkie inne aspekty, to od zawsze istniała sądowna możliwość zmiany imienia. Ale po co? Lepiej się drzeć na cały świat, jaka to niesprawiedliwość się dzieje.


A tak logicznie i na serio, to kto z tych wszystkich ludzi wrzucających swoje tradycyjne pięć groszy do puszki (dla dobrego samopoczucia), zwraca uwagę na napis na identyfikatorze? Powiem więcej, że gdyby rzeczywiście zwracał na to uwagę i zapamiętał, że ta osoba rok temu miała żeńskie imię, a w tym roku to jest Florek, to byłby wystarczając pretekst do tego, żeby podejrzewać oszustwo.


Nie śledzę tego dalej, bo wierzę, że święty Jurek, na pewno znajdzie dobre wyjście z tej sytuacji. Wobec tak szlachetnego dzieła, to strata jednej puszki, jest tym, na co na pewno nie można pozwolić. I powiem wam szczerze, że pierwszy raz będę z niecierpliwością czekał na to, jaki sprzęt święty Jurek za te pieniądze kupi. W końcu się dowiem, jakim sprzętem leczy się sepsę.



poniedziałek, 23 stycznia 2023

Tajna epidemia

 

Czy była w Polsce tajna epidemia? Jeśli była tajna, to oczywiście nikt o tym nie wie i ja też, bo na tym polega tajność. Ale zawsze można sobie mózgiem powywijać, aby się neurony nie rozleniwiły. Tylko należy się za bardzo nie rozpędzać w tym wywijaniu, gdyż nie chodzi nam by zgadywać działania mistrzów intelektu, ale naszych kochanych chłopaków z Warszawy.


I tak zwyczajnym prostackim myśleniem, dochodzimy do wniosku, że w Polsce była epidemia sraczki. To „rzadka” przypadłość, ale jeśli dotyczy milionów ludzi, to smród potrafi dotrzeć nawet do NFZ. I tak się właśnie musiało stać, bo z jakiego innego powodu, ta instytucja, przekazałaby sześć miliardów ze swojego budżetu na zakup węgla? „A węgiel to koks, to antracyt”, że zacytuję mistrza, to też jest najlepszy środek na takową przypadłość. I to się nazywa właściwe dbanie o zdrowie wszystkich płatników obowiązkowych składek.


Ktoś może powiedzieć, że w ten sposób nie będzie pieniędzy na leczenie chorób serca, czy onkologicznych. Jednakże, jeśli się przez dwa lata skutecznie utrudniało dostęp tychże pacjentów do szpitalnych oddziałów i nic się nie stało (szczególnie podejmującym takie decyzje), to dlaczego teraz miało by być inaczej? No nie ma zupełnie powodu.


Różni złośliwcy mogą co prawda wspomnieć coś o dwustu tysiącach nadmiarowych zgonów, ale po pierwsze tamci ludzie już nie żyją, a po drugie, jak teraz umrze kolejnych pięćdziesiąt tysięcy, to w roku wyborczym odtrąbi się to, jako kolejny sukces. I to będzie sukces. Matematyka nie kłamie. Tam dwieście, a tu tylko pięćdziesiąt.


I tylko taka menda, jak ja będzie się cieszyć, gdy ci wszyscy wyznawcy naszej świetlanej przyszłości, ze swego szczęścia… dostaną sraczki. A kasa na węgiel już poszła!

wtorek, 17 stycznia 2023

Dej mnie wszystko co masz

 

Rosjanie systematycznie niszczą Ukrainę swoimi pociskami, nie licząc tych rakiet, które się wymkną spod kontroli obrońców. O jednej wiemy, a reszta pozostanie milczeniem. Na szczęście polski rząd jest przewidujący i dalekowzroczny, dlatego nie czeka i sam postanowił wyniszczyć Rzeczpospolitą, pozbawiając tym samym Putina powodów do ataku na kraj nad Wisłą. Taka postawa oczywiście napawa optymizmem całe społeczeństwo.


W tę retorykę wpisują się dzielni wojowie w wieku frontowym, na uchodźctwie, którzy w Krakowie na rynku apelowali do nas, abyśmy im wszystko oddali, bo jeśli nie, to będziemy następni (z pewnością słuchają polskich mediów głównego nurtu). To jest tak zwany nowoczesny patriotyzm. Czyli ja spier..., ale wymusicie…


Spróbujmy więc przyjąć ten tok myślenia. My oddajemy wszystko, a oni mimo tego przegrywają wojnę (taki scenariusz jest również realny) i sprawdza się, to że jesteśmy następni. Co wtedy? Wyciągamy dzidy i piki z muzeów do obrony, a łuki i kusze, to będzie nasza artyleria?


Dlatego nim się podejmie jakiekolwiek działania, to trzeba przypominać fakty. Ukraina przez trzydzieści lat była dofinansowywana pieniędzmi z zachodu, w tym również z Polski. To wszystko w różnych formach zostało rozkradzione. Korupcja to stan codzienny i nic się nawet dzisiaj nie zmieniło. Można przytoczyć chociażby przykład rzeczniczki Straży Granicznej, która w mediach społecznościowych lansowała się pod Wieżą Eiffla. Każdy ich prezydent w krótkim czasie, stawał się właścicielem okazałej willi (pałacu). Ile więc wynosi pensja prezydenta tego kraju? To ci właśnie beneficjenci systemu korupcyjnego w głównej mierze siedzą w Polsce i to do nich rząd kieruje budżetowe środki.


To dla nich są prowadzone różne zbiórki i im się pomaga, a prawdziwa ukraińska bieda siedzi w piwnicach i się modli. Czy ktoś słyszał, żeby sami Ukraińcy robili jakieś zbiórki na ratowanie swojego kraju? A przecież gdyby coś takiego było, to jest mnóstwo ludzi dobrego serca, którzy by to nagłośnili. Warto przypomnieć jeszcze, że średnia pensja na Ukrainie w przeliczeniu na złotówki to 2450 zł. Czy z taką kasą można imprezować w Polsce? I jeszcze jedno pytanie: Czy zna ktoś jakiś powód, że po wojnie się to zmieni?


Szkoda ludzi, którzy umierają w czasie tej wojny, jednakże jeśli ich rodacy nie wykazują się empatią, to czy my powinniśmy dla nich ją mieć? Cóż! My mamy jeszcze sumienie, i to jest bardzo dobrze. Brakuje nam tylko rozumu, by wreszcie pomagać mądrze, z korzyścią zarówno dla nich, jak i dla nas. Na szczęści (i w to wierzę), czas potrafi leczyć tam, gdzie inne środki nie działają.


niedziela, 8 stycznia 2023

Jak się pozbyć odium Podkarpacia?

 

Czy można być, aż tak głupim? Takie pytanie pojawia się coraz częściej, gdy obserwujemy poczynania naszego rządu wobec Ukrainy. Wykazujemy się całkowitą służalczością, a ci w rewanżu wykorzystują każdą okazję, aby splunąć nam w twarz. Każda z ważnych dla nas spraw, nie tylko historycznych, jest ignorowana i to przez kraj, który wciąż oczekuje naszej pomocy. Nie ma żadnej rządowej reakcji na obrazoburcze gesty rzekomo naszych przyjaciół. Na podstawie powszechnej narracji, robimy to wszystko, żeby nam nie spadały bomby na głowę. Te bomby, które według znawców i ekspertów Rosjanom skończyły się, jakieś pół roku temu.


Przypomnę tutaj, że cały czas jesteśmy narodem, który jako jedyny uczestniczył na wszystkich frontach II Wojny Światowej. Gdyby więc dzisiejsze pokolenie przenieść do tamtych czasów, to nie byłoby, ani Westerplatte, ani Armii Krajowej, ani Powstania Warszawskiego i nie mam pojęcia, czy bomby by wtedy leciały, czy nie, ale chyba nie bylibyśmy z siebie dumni. Oczywiście, że nikt nie chce wojny, nikt nie chce umierać. Czy jednak życie frajera, bez szacunku, to jest spełnienie naszych marzeń? I czy naprawdę jesteśmy bezpieczni, kiedy bez problemu można przewieść przez granicę granatnik i nie zawsze będzie to komendant?


Jeśli jednak założymy, że rządzą nami ludzie zdrowi na umyśle, to jedynym wyjaśnieniem tych niezrozumiałych dla nas zachowń, mogą być tylko, jak wieść gminna niesie – taśmy z Podkarpacia. A musi to być mocna rzecz, skoro skompromitowany latający marszałek, jak gdyby nigdy nic, powrócił na szczyty władzy. Najprostszą rzeczą, w tej sytuacji byłoby je odnaleźć i upublicznić. To tyle w temacie. Czas jednak na przedstawienie realnego pomysłu, na pozbycie się odium Podkarpacia. Nie wzbudza to całkowitego mojego zachwytu, ale jedynym sposobem, jest kibicowanie przegranej PiS-u w wyborach. Co się wtedy zmieni? Nic, albo niewiele, gdyż aby zobaczyć różnicę między PiS-em, a Platformą (niestety, moi rodacy politycznie dalej wzrokiem nie sięgają), to potrzebny jest bardzo dobry i profesjonalny mikroskop. Jednakże mały, aczkolwiek o ogromnym znaczeniu szczegół ulegnie zmianie. Otóż! Jeśli dalej nowy rząd będzie kontynuował politykę wbrew polskim interesom, to będziemy wtedy mieć pewność, że zdrowie psychiczne niekoniecznie dopisuje. Pozostanie nam więc wynajęcie dobrego i uznanego psychiatry i tłumne ruszenie pod URM, z jednym tylko postulatem, aby osoby podejmujące głupie i szkodliwe decyzje dla kraju poddały się badaniu. W dobrze pojętym własnym interesie, osoba ta nie powinna oponować. Gdyby jednak stało się inaczej, to po takiej akcji, sądzę, że dwa razy się zastanowią, nim coś głupiego znów odmalują, a to już będzie bardzo duży nasz sukces. Czego sobie i wam życzę!

środa, 4 stycznia 2023

Czterdzieści dwa i dwa procent

 

Koneserzy gdyby usłyszeli wynik 42,2 procent, stwierdziliby, że jest moc. Całkiem niezła moc, zważywszy, że dotyczy to ilości osób, które chętnie nosiliby maseczki na twarzy, gdyby tylko tak nakazał im minister. Czy to nie jest genialne? A gdyby to napisać tak trochę inaczej, że 42,2 procent rodaków zjadłoby objad, gdyby tylko naczelny kucharz Rzeczpospolitej powiedziałby im smacznego. Dopiero tak podane zestawienie daje nam prawdziwy obraz stanu umysłu tychże respondentów.


Jeśli uświadomimy sobie teraz, że te procenty to jest kilka milionów ludzi oraz to, że z bardzo dużą dozą pewności można stwierdzić, że wśród nich jest elektorat PiS-u, Platformy, PSL-u i Lewicy, że wybory są już w tym roku, to nie ma powodów do radości. A skoro jest tyle ludzi, którzy „samodzielnie myślą”, więc na listach musi się pojawiać coraz więcej ludzi, których ja nazywam „Nic”. Nic specjalnego nie zrobili, nic nie maja do powiedzenia, ale są znani i mogą oddziaływać właśnie na tą grupę. Znani bo…, a to ktoś zaśpiewał piosenkę, którą gawiedź podchwyciła, a to ktoś jest sportowcem, więc musi być mądry, ktoś ma fanów w Internecie, więc dać go na listę. Ci ludzie zostaną wybrani i będą decydować o twoich pieniądzach. Skalę rozpaczy pogłębia fakt, iż od kilkunastu lat w Polsce są tylko dwa programy wyborcze, do których ludzie lgną, jak muchy do miodu, czyli pierwszy to odsunąć Platformę od władzy i drugi odsunąć PiS od władzy i to już koniec. Tak właśnie budujemy nasz kraj. Teraz proszę się rozejrzeć dookoła i znaleźć nadzieję, nie na lata, tylko chociaż na ten rok, a dopiero zaczął się styczeń.


Teoretycznie można sobie powiedzieć, że w takim razie trzaskam drzwiami i goodbye! Tyle tylko, że wszędzie jest podobnie. Tak naprawdę „Nic” większe lub mniejsze rządzi w większości krajów cywilizowanych. W samej Brukseli, są ich tysiące, do czego można się w końcu przyzwyczaić, gdyby tylko nie dopadał czasmi ich „geniusz”, który zmusza do wydanie z siebie złotej myśli w postaci nowego prawa dla krajów członkowskich, a że wiadomym jest, iż bez Unii Europejskiej, życie zamiera, jak Odra latem, więc jesteśmy skazani na takie bujanie się. Jedyne co mogę polecić, to zaopatrzyć się w środki na chorobę morską, by przetrwać. A potem, może… cud! Warto pozostać wierzącym. Wtedy umysł tak bardo nie cierpi.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...