Czy można być, aż tak głupim? Takie pytanie pojawia się coraz częściej, gdy obserwujemy poczynania naszego rządu wobec Ukrainy. Wykazujemy się całkowitą służalczością, a ci w rewanżu wykorzystują każdą okazję, aby splunąć nam w twarz. Każda z ważnych dla nas spraw, nie tylko historycznych, jest ignorowana i to przez kraj, który wciąż oczekuje naszej pomocy. Nie ma żadnej rządowej reakcji na obrazoburcze gesty rzekomo naszych przyjaciół. Na podstawie powszechnej narracji, robimy to wszystko, żeby nam nie spadały bomby na głowę. Te bomby, które według znawców i ekspertów Rosjanom skończyły się, jakieś pół roku temu.
Przypomnę tutaj, że cały czas jesteśmy narodem, który jako jedyny uczestniczył na wszystkich frontach II Wojny Światowej. Gdyby więc dzisiejsze pokolenie przenieść do tamtych czasów, to nie byłoby, ani Westerplatte, ani Armii Krajowej, ani Powstania Warszawskiego i nie mam pojęcia, czy bomby by wtedy leciały, czy nie, ale chyba nie bylibyśmy z siebie dumni. Oczywiście, że nikt nie chce wojny, nikt nie chce umierać. Czy jednak życie frajera, bez szacunku, to jest spełnienie naszych marzeń? I czy naprawdę jesteśmy bezpieczni, kiedy bez problemu można przewieść przez granicę granatnik i nie zawsze będzie to komendant?
Jeśli jednak założymy, że rządzą nami ludzie zdrowi na umyśle, to jedynym wyjaśnieniem tych niezrozumiałych dla nas zachowń, mogą być tylko, jak wieść gminna niesie – taśmy z Podkarpacia. A musi to być mocna rzecz, skoro skompromitowany latający marszałek, jak gdyby nigdy nic, powrócił na szczyty władzy. Najprostszą rzeczą, w tej sytuacji byłoby je odnaleźć i upublicznić. To tyle w temacie. Czas jednak na przedstawienie realnego pomysłu, na pozbycie się odium Podkarpacia. Nie wzbudza to całkowitego mojego zachwytu, ale jedynym sposobem, jest kibicowanie przegranej PiS-u w wyborach. Co się wtedy zmieni? Nic, albo niewiele, gdyż aby zobaczyć różnicę między PiS-em, a Platformą (niestety, moi rodacy politycznie dalej wzrokiem nie sięgają), to potrzebny jest bardzo dobry i profesjonalny mikroskop. Jednakże mały, aczkolwiek o ogromnym znaczeniu szczegół ulegnie zmianie. Otóż! Jeśli dalej nowy rząd będzie kontynuował politykę wbrew polskim interesom, to będziemy wtedy mieć pewność, że zdrowie psychiczne niekoniecznie dopisuje. Pozostanie nam więc wynajęcie dobrego i uznanego psychiatry i tłumne ruszenie pod URM, z jednym tylko postulatem, aby osoby podejmujące głupie i szkodliwe decyzje dla kraju poddały się badaniu. W dobrze pojętym własnym interesie, osoba ta nie powinna oponować. Gdyby jednak stało się inaczej, to po takiej akcji, sądzę, że dwa razy się zastanowią, nim coś głupiego znów odmalują, a to już będzie bardzo duży nasz sukces. Czego sobie i wam życzę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz