poniedziałek, 25 sierpnia 2025

To cud! Polska ma prezydenta Polski!

 

Skłamałbym, gdybym powiedział, że tego się spodziewałem, lecz prawdą jest, oczekiwałem tego. Po wielu, wielu latach Polska ma prezydenta. To dopiero dwa tygodnie, ale niech ktoś przypomni, kiedy ostatnio mieliśmy tak udane dwa tygodnie w polskiej prezydencji? Ja nie pamiętam.


I chociaż to bardzo krótki okres, to już posypuję swoją głowę popiołem, bo nawet jeśli do końca tej pięciolatki będzie tak, jak zawsze, to warto było się pomylić, by przeżyć takie dwa tygodnie. Tak więc mniejsze zło, okazało się naszym dobrem.


Działanie naszych władz w ostatnich latach utwierdzały nas w przekonaniu, że jesteśmy najbogatszym krajem na świecie. I oto za pomocą jednego weta, mamy dla siebie prawdziwe miliardy złotówek. To jest odpowiedź Prezydenta, skąd brać pieniądze na jego inicjatywy ustawodawcze. Teraz zdecydowanie na więcej nas stać.


Naprawdę fajnie się słucha tego lewackiego wycia, że oto zabiera się osiemset plus małym Ukraińcom. Warto tu przypomnieć, że świadczenie to zostało wymyślone, żeby ratować polską demografię, więc jaki my mamy interes w tym, żeby Ukraińcy się u nas rozmnażali, za nasze pieniądze? Tego nie wiem, jak również nie wiem dlaczego mamy finansować im Internet, utrzymywać ich administrację i wiele innych rzeczy. Jeszcze niedawno w tym temacie, była taka narracja, że to dlatego, żeby bomby u nas nie spadały. To może warto zapytać, która z tych bomb, które już spadły, miała nie spaść?


Nie dalej, jak wczoraj Ukraińcy na polskich ulicach wrzeszczeli swoją slavę. Myślę, że dzisiaj dostali całkiem dobry impuls, aby te wrzaski zamienić wreszcie we właściwe działanie. Jeśli kochają swój kraj, to się może zdarzać, to już ostatni czas, aby to udowodnić.


Prawdą jest, że zobaczyliśmy nie tylko światełko w tunelu, ale całkiem spore światło. Aby nie popaść jednak w całkowitą euforię, to pamiętajmy, że weto Prezydenta zawsze może odrzucić sejm. Potrzeba do tego większości trzech piątych i chociaż dzisiaj to się wydaje mało realne, to należy mieć na uwadze, że pierwsi słudzy Ukrainy, są w obecnej opozycji. Czy jesteśmy pewni, że oni już przestali służyć?

środa, 20 sierpnia 2025

Coś nam lata, całe lata

 

W starym skeczu kabaretu Tey pod tytułem „Z tyłu sklepu” był taki tekst: „Nie możemy powiedzieć, czy nam przywiozą, nie możemy powiedzieć, co nam przywiozą, nie możemy powiedzieć kiedy przyjadą i nie możemy powiedzieć, czy w ogóle przyjadą”.


To były stare czasy, schyłkowego PRL-u, gdzie towarzysze toczyli nierówną walkę z rzeczywistością. Dzisiaj mamy już inaczej. Nasza władza to światli ludzie, ocierający się o brukselską elitę. Jak podają przekaziory obecnie zarządzają nami ci bardziej inteligentni z dwóch możliwych dla nas opcji, a jednak teksty wydają się bardzo podobne do tych z dawnych lat: „nie wiemy, co przyleciało, nie wiemy kiedy przyleciało, nie wiemy gdzie poleciało i nie wiemy, czy w ogóle leciało”. Czas płynie, a niewiele się zmienia. Chociaż nie, jedno zawsze jest pewne i wiadome, to Putin.


Cóż! Tyle forsy wydane, a ciągle coś nam po niebie lata. Jak jednak ma nie latać, kiedy wszyscy wiedzą, że nasz minister obrony, już dawno jest spakowany. To taki polski kapitan Schettino, więc nie wzbudza to wielkiego respektu. Powiedzmy sobie jednak prawdę. Nasze bezpieczeństwo jest ważne dla polityków, kiedy toczy się kampania wyborcza albo podczas akademii ku czci. Na co dzień mamy swój dobrze znany magiel.


Wystarczy spojrzeć na ostatnie dni. Najważniejsza była kłótnia, o to, dlaczego nie było nas wśród delegacji podżegaczy wojennych w Waszyngtonie? Czy winny premier? Czy prezydent? A była to taka świetna okazja, dla każdego z nich, żeby sprzedać nam piękne kłamstwo, o tym że, nas nie było, bo my nie chcemy popychać Ukrainy do kontynuacji tej wojny, gdyż każdorazowo, kiedy nie zgadzają się na pokój, na warunkach zwycięzcy, przy kolejnej dostają jeszcze gorsze warunki. Takie piękne i rzeczowe słowa, mogły paść.


Jednak nie padły, więc została nam tylko prawda. Otóż! My jesteśmy w zupełnie innej koalicji. To jest koalicja płacących bez wahania i wszyscy o tym wiedzą. W tej koalicji jest Polska i w zasadzie tylko Polska, co jest zrozumiałe, bo nie ma na świecie drugiego, tak bogatego kraju. A nasze bezpieczeństwo… Niedługo znów będzie kampania, to się dowiemy.

poniedziałek, 11 sierpnia 2025

Narodowy Ukropolin

 

Stadion Narodowy w Warszawie wybudowano z myślą, że będzie to najbardziej polski miejsce sportu. To tutaj miała być nasza mekka, na której Polskie Orły (mniej lub bardziej opierzone) miały osiągać sukcesy. Jednym słowem w założeniu, to miała być nasza świątynia.


Tak miało być, jednakże nie wiem kto, dopuścił do zbezczeszczenia tego miejsca. Otóż, jak już chyba wszyscy widzieli, do tej naszej świątyni wpuszczono dzicz stepową, w ilości jak się szacuje siedemdziesięciu ośmiu tysięcy. Tysiące byczków w wieku frontowym bawiło się, a w tym samym czasie na Ukrainie trwają polowania na mężczyzn (z wyjątkiem tych, z gotówką), aby ich wysłać na front.


W sumie to „my” jesteśmy winni temu, że ta dzicz właśnie tak się zachowuje. Wpuściliśmy każdego, kto tylko miał ochotę. Bez sprawdzania, bez jakiejkolwiek weryfikacji. Otrzymali prawa do wszystkiego, niejednokrotnie będąc uprzywilejowanymi przed nami. To „my” pozwoliliśmy im na to, że wszystko im wolno, bo to biedny, doświadczany wojną naród. I oni to wiedzą, a mając gen oszustwa, kupują najtańszy bilet, a potem sobie chodzą po całym stadionie, bo im przecież wolno. A wisienką na torcie, były banderowskie flagi na naszym narodowym stadionie. Niech dalej media głównego nurtu twierdzą, że na Ukrainie nie ma faszyzmu i nacjonalizmu, że Putin to sobie wymyślił.


A cóż to była za impreza? To właśnie ciężko zrozumieć, bo wystąpił tam jakiś białoruski raper, śpiewający wyłącznie po rosyjsku. Rzekomy opozycjonista, wobec Łukaszenki, co nie przeszkadza mu występować na rosyjskich scenach. Jeśli do tej pory komuś się to wszystko spina, to słuchali go Ukraińcy, którzy prześladowali swoich obywateli narodowości rosyjskiej, właśnie za posługiwanie się tym językiem. A jaki i tego jest mało, to właśnie my będziemy płacić za naukę ukraińskiego w polskich szkołach. Świetny argument, żeby to robić! Naprawdę ciężko jest mi policzyć, ile razy w ostatnim czasie napluto nam w twarz, a my dyplomatycznie stwierdzamy, że bardzo deszczowe lato w tym roku mamy.


Teoretycznie jest jakaś mała szansa, aby odwrócić ten trend, żeby chociaż leciutko unieść kolana. W Pałacu Prezydenckim czeka na podpis ustawa o dalszej pomocy Ukrainie. Impreza na Narodowym, jest ważnym argumentem dla Prezydenta. Mógłby sprawić, że stwierdziłbym, iż popełniłem błąd nie oddając mu głosu. Jakżeż bardzo chciałbym przeprosić za ten mój błąd. Naprawdę chciałbym, bo przecież, gdy tak się nie stanie, to mnie nikt nie przeprosi.

poniedziałek, 4 sierpnia 2025

Mniejsze zło obejmuje urząd

 

Moi rodacy wybrali mniejsze zło na Urząd Prezydenta i chwała im za to. Inna sprawa, że sami do takiego wyboru doprowadzili, co już nie jest rzeczą chwalebną. Powszechnie panuje jednak przekonanie, że nie może być gorszym prezydentem od swojego poprzednika i należy się z tym zgodzić, pamiętając jednak, gdzie żyjemy. Nadzieje i oczekiwania są duże, ale czy uzasadnione?


Wielkie nadzieje były związane zwłaszcza z tym, że pierwsza osoba w państwie przestanie być sługą Ukrainy, że wreszcie nastąpi normalność w kontaktach państwowych, bez bajdurzenia o jakieś walce za nas, bez bezmyślnego wydawania pieniędzy polskich podatników na każde żądanie. Niestety! Już dzisiaj to wiemy, że tak się nie stanie. Pewnie to nie będzie, jak do tej pory służba na kolanach, nie będzie "niedźwiadków" i polskich medali na banderowskich mundurach, ale ogólna narracja się nie zmieni.


To może w polityce krajowej nowy prezydent przychyli nieba swoim rodakom? Być może tak będzie, tylko jak pogodzić podpisane w kampanii porozumienie z Solidarnością i jednocześnie osiem punktów Mentzena. Z jednej strony klasyczny socjalizm, a z drugiej wręcz coś przeciwnego. Co można stworzyć z takich składników? I komu to będzie smakowało?


Patrząc na skład najbliższych współpracowników, ciężko nabrać pewności, że nie będziemy mieli przeniesienia polityki PiS-u do pałacu, co oznaczałoby wzmocnienie duopolu, który od dwudziestu lat ciągnie nas w przepaść, no chyba, że przyszły prezydent ma pomysł na to, jak pozbyć się chociażby jednego z dwóch dziadków walczących ze sobą w imieniu ich własnego ego. Warto by takiego momentu doczekać, bo nasza nadzieja mogłaby wtedy nabrać nowego oddechu.


Nie chcąc kończyć w minorowym nastroju, to powiem, że bardzo mi się podoba nominacja na prezydenckiego kapelana. Co prawda ta funkcja nie ma żadnego szczególnego znaczenia, ale jak się z tego powodu słyszy jęki tych wszystkich uśmiechniętych postępowców i innych kandydatów na leżankę u psychiatry, to człowiek sam zaczyna się uśmiechać. I takich uśmiechów życzę jak najwięcej. Cieszmy się z małych rzeczy, kiedy duże są na razie nieosiągalne.


A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...