czwartek, 27 lutego 2020

W szaleństwie może być metoda


     Kiedy jest raj dla turysty? Wtedy, gdy może pojechać w ciekawe i piękne miejsca, aby rozkoszować się krajobrazem, architekturą i historią. Niestety w takich miejscach jest zwykle pełno Januszy, Grażyn, Chińczyków, Japończyków, a o Niemcach nawet nie wspomnę. Jednym słowem ścisk, gwar i niewiele widać. W dodatku tłumy powodują wszędzie wzrost cen, czyli drożyznę.

     I w tym momencie pojawia się wróg ludzkości, czyli koronawirus. Jednakże wróg ludzkości może stać się przyjacielem turysty. Taka myśl do mnie przyszła, kiedy oglądałem reportażyk z wyludnionych - cudownych, malowniczych włoskich miasteczek. Aż korci, żeby poruszyć własne cztery litery. Z pozoru taka wycieczka może być znacznie tańsza, ale… No właśnie! Te miejsca są izolowane. Nie jest łatwo się tam dostać. Jednakże istnieje uniwersalny klucz otwierający wszelkie drzwi. Tym kluczem są pieniądze. I to jest właśnie tajemnica kosztów, które nie do końca można określić.

     Oczywiście każdy zapyta: A wirus? Jak do tej pory to pięknym i młodym nie robi on krzywdy. A co do starych, to zawsze grozi im tylko śmierć – niezależnie gdzie się znajdują i co robią. Zejście w pięknych okolicznościach przyrody? Wybór należy do ciebie. Przecież chcącemu nie dzieje się krzywda. Cały czas jest ten bonus zobaczenia wszystkiego dokładnie i bez pospiechu.

     Na koniec warto sobie przypomnieć wyjazdy w PRL-u. Czyli, zabieramy konserwy turystyczne, paprykarz szczeciński na piątek, śpiworek i koniecznie coś do odkażania organizmu, ale o tym większość z nas i tak zawsze pamięta. Co do maseczki, to wystarczy nam w kremie, gdybyśmy mieli pełnię szczęścia i słońce nas nie opuszczało. Teraz przed nami tylko czas decyzji, bo nic nie trwa wiecznie. Wieczne jest tylko pióro. Acha! Byłbym zapomniał. Wieczny jest także spoczynek.

poniedziałek, 10 lutego 2020

Dwóch ludzi na kamieniu wciąż siedzi


     Dwóch ludzi siedziało na kamieniu filozoficznym. Kim byli? – nie wiadomo. Ale wiadomo kim są. Jest to dwóch ludzi siedzących na kamieniu.  Mogliby ten kamień popchnąć, ale to wydało im się syzyfową pracą, więc sobie cichutko klapnęli na nim i rozmyślali. Myśli im nie brakowało, bo jak się siedzi, to zawsze ich dużo napływa i tylko od nas zależy, czy się uzewnętrznią. Czy w ogóle warto dzielić się swoimi myślami?

- Żółty jesienny liść, tyle mi opowiedział – zagaił ten pierwszy.
- Serio?! – zdziwił się drugi.
- To było jakoś, chyba jesienią. Szedłem przez park i wtedy mnie zaczepił.
- To jest pan zorientowany!
- Nie bardzo, bo jak mówił, to strasznie szeleścił.
- A to ciekawe, bo jak ja dostałem z liścia to raczej było słychać klaśnięcie.
- O! To brawo!
- Rzecz w tym, że braw nie bili, tylko raczej mnie.
- Życie nie oszczędza.
- A ja muszę!
- Musze to ja nawet okruszka nie dam. Niech się żywi gdzie indziej.
- A ja daję, bo wtedy nie brzęczy i nie lata…
- Jeśli chodzi o muchy to raczej miesiące.
- Miesiące to byli ci faceci, co przygarnęli sierotę.
- Brzmi to jak scenariusz filmu dla dorosłych.
- A to bajka dla dzieci była.
- Widocznie kiedyś dzieci szybciej dorastały.
- Mogło tak być. A właśnie byłbym zapomniał powiedzieć, że wczoraj spotkałem Fafika.
- A kto to jest Fafik?
- Kolega Dziub Dziuba.
- I Dziub Dziuba z nim nie było?
- Osobiście nie widziałem.
- To dobrze, bo gdyby oni byli razem… ciężko by było w tym kraju żyć.
- A jest taki kraj, gdzie żyć, to rzyć.
- Słyszałem o tym. Tam trzeba pić, bo inaczej dostaje się w rzyć.
- Żyj, aby kochać, kochaj by rzyć, kiedyś śpiewano…

W tym momencie obaj zamyślili się nad głębią ostatniego zdania. Uświadomili sobie, że każde następne może ich doprowadzić w miejsca niebezpieczne dla nich z uwagi na ich zdecydowany wiek. Siedzieli więc niewzruszeni, ale jednak poruszeni, jak każdy kto chociażby małą myślą zbliży się w te rejony. Trwali w milczeniu.

poniedziałek, 3 lutego 2020

Stary człowiek i może…


    Stary człowiek i może od społeczeństwa jest daleko, jednakże  ciągle w nim jest. Na ogół nie obchodzi nikogo, lecz jak w każdej zasadzie są wyjątki  w postaci chwil, że staje się on niemal niezbędny dla społeczeństwa. Wtedy zaczyna się go niczym płotkę w jeziorze nęcić. Płotka jest wszakże  tylko płotką, więc wystarczy mały robaczek w postaci kilkunastu złotych do emerytury.

     I co on wtedy robi? O nie! Nie połyka od razu haczyka. On wtedy siada, a miejsce do siedzenia jest ważne, gdyż siadanie w niewygodnym miejscu lub na twardym krześle zaburza jego cały proces życiowy. Zaczyna wtedy myśleć, niczym skazany,  wyłącznie o siedzeniu. Czy bardziej obciążyć prawy pośladek, aby noga nie cierpła? Czy zdecydowanie lepiej będzie na lewym? Tak czy siak, powstaje wtedy tak zwana dupna koncentracja, która z koncentracją nie ma nic wspólnego. Strata czasu, który w tym wieku już i tak jest odliczony, niczym pieniądze na chleb i masło. Bo siedzenie musi być tak wygodne, aby nasze siedzenie nawet nie miało świadomości, że siedzi. Kiedy znajdzie już takie miejsce, wtedy ważne tematy odkłada na bok i zajmuje się najważniejszym. W końcu to jest kilkanaście złotych i nie można pochopnie decydować. Może oddać się całkowitemu szaleństwu i kupić podwawelską, a może posłuchać głosu rozsądku i przeznaczyć to na czarną godzinę. Ale przecież w jego wieku nie ma już białych godzin, są tylko czarne, więc jest to bezsensowne. Problem jest naprawdę duży i bez dobrego doradcy nie da się podjąć właściwej decyzji. Doradcą może być na przykład ukochany wnuczek. Wiadomo, młody umysł szybko podejmuje decyzje i dziadkowi na pewno pomoże.

     Po podjęciu tej słusznej decyzji, jakby kłopot z głowy. Jednakże ten rok nie jest taki, jak każdy i stary człowiek został narażony na wielkie kuszenie, w postaci trzynastej emerytury. To jest naprawdę wielka kasa i ma świadomość dzięki komu ją ma i jak powinien się zachować. To jednak dopiero w maju, ale przecież już dziś stary człowiek i może, i powinien snuć marzenia. Właśnie miał rozpocząć snucie, kiedy w radio usłyszał o sprzedaży golfa z rabatem. O! To jest to – pomyślał. Dokupiłbym jeszcze kajet i jakieś pióro i mógłbym udawać statecznego poetę. To by było coś. Jednakże zaraz sobie przypomniał, że nawet w koszuli nie zapina guzika pod szyją, bo mu duszno, więc pomysł jak znienacka się zjawił, tak szybko przepadł. Powrócił zatem do swojego snucia, a o czymże może snuć marzenia stary człowiek. Tylko o młodości, która była i do dzisiaj mu się podoba. To były czasy. Piękne, młode laski u jego boku. Czegóż chcieć więcej. Jak to czegóż? Powrócić, jak za dawnych lat.  Przystojny, stateczny mężczyzna z laską u swego boku. Samo myślenie o tym już pachnie luksusowo. To jest właśnie ten czas. Ostatnia szansa. Tylko, jaka by do niego pasowała? – zaczął się zastanawiać. Trzeba szanować swój czas – w tym wieku  zdanie to nabiera wyjątkowego znaczenia. Ach! Jak spadać to z wysokiego konia. Nie ma co oszczędzać i kupił prawdziwe cudo - dębową laskę z rzeźbioną rączką.

     Spocił się bardzo przy tym myśleniu, lecz miał już swoje lata i wiedział, że prędzej, czy później to i jego dopadnie. Dobra zmiana – dla niego, wcale nie okazała się taka dobra. To nie jest po chrześcijańsku, aby ludzi wystawiać na pokuszenie, bo jakże oni mają się bronić?!

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...