środa, 28 lutego 2024

Kto powinien iść na wojnę?

 

Od dwóch lat, różni magicy i geniusze, usiłują wmanewrować nas w wojnę. Jak na razie z marnym skutkiem, chociaż ostatnio te działania bardzo się nasiliły. W związku z tym zasadne są pytania: Czemu? Dlaczego? W odpowiedzi można sobie tylko pospekulować, że chodzi o pieniądze, agenturę lub głupotę. I wszystkie możliwości rozpatrywane pojedynczo lub grupowo mogą być prawdziwe.


Skoro te pomysły są coraz głośniej artykułowane, to należy się przygotować i ustalić kto powinien na tę wojnę pójść? Pierwszym i oczywistym kandydatem jest marszałek sejmu. To byłby dla niego wielka szansa, aby się przeistoczyć z rotacyjnego na marszałka polowego, a to już brzmi bardzo dumnie. I najważniejsze, by zagrzewając do boju, nie szedł z okrzykiem – naprzód, lecz za mną panowie. Myślę, że nie tylko Jagodzianie, ale i wszyscy Polacy z przyjemnością by obejrzeli, jak wgniata Putina w ziemię. To byłby lepszy hit, niż pierwsze posiedzenie sejmu.


Zaraz za marszałkiem powinni ruszyć słudzy Ukrainy, czyli poprzedni rząd. Nikt ich przecież z tej służby nie zwolnił, a że już nie mogą rozdawać naszych pieniędzy, gdyż nie mają do nich dostępu, pozostaje więc osobiste wstawiennictwo.


W następnym szeregu zjawić się musi obecny premier, który sam mianował się najbardziej pro ukraińskim politykiem. Nie wyobrażam sobie więc, aby nie zjawił się na takim dziejowym wydarzeniu. Zresztą na spotkaniu w Paryżu, deklarował nasze uczestnictwo w takiej wyprawie, co wiemy dzięki premierowi Słowacji, gdyż nasz to człowiek skromny, nie lubiący się przechwalać sukcesami, a i niespodzianki lubi robić. Oczywiście premier powinien mieć swojego adiutanta, którym na pewno zostanie poseł Kowal, który codziennie słowo Ukraina odmienia przez wszystkie przypadki, przy każdej okazji. Że ten człowiek jeszcze pamięta, iż jest posłem na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, to godne podziwu.


Tym sposobem mamy już ustaloną generalicję, jednakże brakuje jeszcze piechoty, która ruszy z okrzykiem bojowym na wroga. I tu proponuję wszystkich tych, którzy nieustannie krzyczą, że to jest nasza wojna. Nie ma więc wyjścia, skoro to ich wojna, to przecież nie może na niej ich zabraknąć, bo to wyglądałoby tak, jak gdyby na urodziny przyszli goście, w lodówce oczekiwał tort, a solenizant się nie zjawił. Przecież to byłoby po imprezie, zanim się zaczęła.


Osobiście obiecuję, że my „tchórze” będziemy na nich z niecierpliwością czekali, aby ich powitać z wszelkimi honorami, czy to na Powązkach, czy też w Pałacu Prezydenckim.

wtorek, 27 lutego 2024

Cudotwórca

 

Czy cudotwórca może być złym człowiekiem? A czy w dwudziestym pierwszym wieku możliwe są jeszcze cuda? Odpowiedź bez namysłu na obydwa pytania, byłaby oczywiście przecząca, lecz przemyślana nie jest już tak oczywista i kategoryczna. Ileż to przecież rzeczy jeszcze niedawno było nie do pomyślenia, a zdarzyły się i długo można by je wymieniać.


Nazwisko, które codziennie setki razy jest wymieniane i odmieniane na całym świecie, to na pewno jest zły człowiek. Nie może być inaczej, skoro jest to produkt sławnego KGB. Takim ludziom się nie ufa i należy ich obserwować, wyciągając wnioski. Każdy, nawet największy satrapa ma swoje słabości, z których powinniśmy korzystać, bo nikt nie jest naszym przyjacielem i każdy jest naszym wrogiem – ta zasada powinna obowiązywać w polityce.


Dzisiaj już nie ma wątpliwości, że straszną pandemię, z którą walczyło tysiące naukowców z przeogromnym zapleczem farmaceutycznym, zakończył jeden człowiek, w jeden dzień. Czyż to nie był cud? Przecież według dostępnej wiedzy medycznej jest to niemożliwe, a jednak się zdarzyło.


Ten sam cudotwórca potrafił ustanowić święto dla obcego narodu, na którym będą zarabiać i świętować przez całe długie lata. Każdego dwudziestego czwartego lutego, Ukraińcy radośnie celebrują, jak można zauważyć, swoje największe święto. Wszystkie bary i dyskoteki zapełnione na full młodymi, wesołymi ludźmi w wieku frontowym. Jeszcze rok temu postępowe media mówiły i pisały coś o traumie. Dzisiaj już nikt, aż tak się nie wygłupia. Któż ich z tego wyleczył? Czyżby kolejny cud?


Cóż! Niezależnie kim jesteśmy, to mamy marzenia o jakimś cudzie, który chcemy, aby się wydarzył. Jest to dowód na to, że niezależnie od deklaracji, każdy z nas jest człowiekiem wierzącym, a to już daje nadzieję, że nie wszystko stracone. I jakby tak jeszcze, ten zły człowiek sprawił taki cud, który unicestwi te wszystkie zielone brednie, razem z ich fitami i eteesami, to mógłbym go nawet polubić, bo na dzisiaj, fakt jest taki, że paru wariatów ukradło nam nasze życie, a skoro nie działa zasada – zło dobrem zwyciężaj – to może zło pokona zło, czyniąc tym samym dobro.

wtorek, 20 lutego 2024

Młodzi i niezbuntowani

 

Bunt to atrybut i przywilej młodości. Od zawsze młodzi ludzie byli pewni, że naprawią świat i nic nie jest w stanie im w tym przeszkodzić. Odwaga, bezkompromisowość i przekonanie o swojej racji. Wychodząc z domu zawsze zabierali ze sobą ryzyko, niczym kanapki na drugie śniadanie. Tak było, ale czy zawsze tak będzie? Czy ludzi, którzy zyskali dodatkową kończynę w postaci smartfona, stać dzisiaj na realny bunt?


Tak mi się wydaje, że ta dodatkowo zyskana część ciała, jest tylko z pozoru wartością dodaną, gdyż osłabia to wszystko co do tej pory stanowiło o sile młodego człowieka. Tyle się przecież teraz dzieje rzeczy, które kiedyś skłaniałyby młodzież do buntu, a tu cisza. No może jeden z drugim napisze jakiś post i to wszystko na co ich stać. Żyją w telefonie, ale przecież od czasu do czasu trzeba naładować baterię i dobrze by było mieć własne gniazdko, najlepiej we własnym gniazdku, szczególnie kiedy już ma się ponad dwadzieścia lat.


I tu pojawia się problem w jaki sposób zdobyć to swoje gniazdko. Teoretyczne możliwości są dwie, albo kupić, albo postarać się o mieszkanie komunalne. Obecnie kupienie mieszkania oddala się niczym horyzont. Szczególnie po tym, jak była władza wprowadziła kredyt dwa procent. Teoretycznie właśnie dla tych ludzi, a prawda okazała się zgodna z podstawami ekonomii – mieszkania podrożały i młodych ludzi, jeszcze bardziej na nie nie stać. Idąc więc szalonym tokiem myślenia (a szaleństwo, to kolejny przywilej młodości), młodzi ludzie zagłosowali tłumnie na tych, którzy im obiecali kredyt... zero procent. No „nie można pochopnie posądzać wszystkich ludzi o inteligencję”, jak powiedział pan Sowa z Kubusia Puchatka. Na szczęście dla nich tego kredytu nie ma, ale mieszkania też.


Co do komunalnego lokum, jest to zadanie dla cierpliwych par. To znaczy czekasz ty, razem z nadzieją, a czas niespiesznie płynie. Jednak właśnie tutaj jest miejsce dla młodzieńczego buntu. Otóż! Co jakiś czas można natknąć się na informację, że kolejne miasta i miasteczka remontują mieszkania i przekazują je… Ukraińcom. Te właśnie mieszkania, których nie ma dla nich. Więc rodzi się pytanie: Dlaczego młodzi ludzie, zaraz na drugi dzień, nie staną pod oknem takiego burmistrza, czy prezydenta? Dlaczego nie zażądają takich samych mieszkań także dla siebie? Przecież to również z ich pieniędzy, te remonty. Trzeba się chyba oswoić z tym, że dzisiejszy młody człowiek niekoniecznie jest zbuntowany, a w tej sytuacji pozostaje mu kochać swoich rodziców do końca życia – ich lub jego.

niedziela, 11 lutego 2024

Komisyjna gra


To właśnie dla, nich tych dzielnych Jagodzian powstały trzy komisje sejmowe. Jedna jest od podsłuchów, co dla obecnej koalicji rządowej, nie stanowi większego problemu, bo przecież za ich poprzednich rządów ilość podsłuchiwanych swoich obywateli była największa, jeśli nie na świecie, to w Europie na pewno. To przecież ci demokraci zrobili najazd na redakcję gazety, w celu zdobycia laptopa. Drugą komisję zrobili do spraw handlu wizami, jednakże przy planach przyjęcia dziesiątek tysięcy inżynierów i doktorów, bez żadnych dokumentów, przestaje to mieć znaczenie.


Najciekawsza może być trzecia komisja sejmowa, która ma wyjaśnić, kto jest winny wydania siedemdziesięciu milionów złotych na wybory, które nie doszły do skutku. Nie wiem, jak posłom pójdzie, jednakże przypomnę, że jeśli chodzi o przestępstwa, to najczęściej winnym jest ten, kto skorzystał na tym procederze. A kto skorzystał na tym, że wybory się nie odbyły? Czyja kandydatka szorowała po dnie sondaży? W związku z tym komu groziła utrata fotela lidera opozycji? Mając swoich burmistrzów i prezydentów miast, którzy nagle stali się wielkimi obrońcami naszych danych osobowych, to efekt nie powinien nikogo zaskakiwać. Zwracam uwagę, że komisja nie szuka tych pieniędzy (one i tak były „niczyje”), a tylko szuka winnego. Myślę, że będą to bardzo długie poszukiwania.


Powiem szczerze, że z rozrzewnieniem wspominam ten czas, kiedy cała opinia publiczna oburzała się na zmarnowanie siedemdziesięciu milionów złotych, gdyż po tym nastały czasy, gdy systematycznie marnowano i marnuje się do dnia dzisiejszego miliardy złotych, a szczególnego oburzenia, nie widać. Przecież przy obecnym wypływie pieniędzy podatników z budżetu, to tamte miliony wyglądają, jak jakieś kieszonkowe. Każdy więc wrażliwy Polak oczekiwałby zdecydowanie komisji śledczych, do wyjaśnienia czasów pandemii, zamykania ludzi, szpitali i firm, zakupu milionów preparatów zwanych dla zmylenia szczepionkami, czy też najważniejsze, to wysłanie ponad sto tysięcy ludzi na tamten świat, chociaż oni się jeszcze tam nie wybierali. Każdy też chciałby się dowiedzieć na jakiej podstawie rozbroiliśmy polską armię oraz dlaczego utrzymujemy bogatych Ukraińców w Polsce? Ze smutkiem muszę stwierdzić, że oczekiwania te, są tak samo realne, jak oczekiwanie pociągu na stacji, do której już dawno zdemontowano tory. To się nie zdarzy, z prostego powodu. Otóż! W marnowaniu miliardów złotych pospołu uczestniczyła zdecydowana większość sejmowych partii. Któż więc miałby zasiadać w takiej komisji?


Zresztą oni nawet dzisiaj nie uważają, że to były złe posunięcia, o czym świadczy właśnie uchwalone, zdecydowaną większością głosów, przekazanie kolejnych miliardów dla Ukraińców. Odbyło się to dokładnie w tym samym czasie, kiedy oni rozjeżdżali polski cmentarz wojskowy w Brodach. Czy do tego potrzebny jest jakikolwiek komentarz? Chyba, że przyjmiemy za prawdopodobną, szaloną myśl, że każdy przekazany miliard na front, to kilkadziesiąt tysięcy nowych ukraińskich mogił, a my uczestniczymy w wojnie do ostatniego Ukraińca, któremu nie udało się uciec przed mobilizacją.


Podsumowując temat, to jak na razie dni kultury jagodziskiej trwają w najlepsze. Zadowoleni i uśmiechnięci obywatele ciągle jeszcze siedzą przed telewizorem zjadając pizzę. W tej sytuacji hazardziści mogą obstawiać, po którym kawałku ktoś się zorientuje, że ta zabawa generuje realne koszty i to nie dla aktorów widowiska, a właśnie dla publiczności. Inny zakład można przyjąć, czy będą tacy, którzy zorientują się dopiero, jak zabraknie pieniędzy na kolejną pizzę i jaki procent nigdy się w tym nie zorientuje. Wypłaty z tych zakładów nastąpią już w czasie wyborów samorządowych. Oczywiście jeśli ktokolwiek wygra.

poniedziałek, 5 lutego 2024

Wojna światów

 

Wiele musi się zmienić, żeby się nic nie zmieniło. Znowu powróciła znana mantra, jakoby Ukraińcy walczyli za nas. Zastanawia mnie, jak dużą wadę wzroku trzeba mieć, żeby po dwóch latach nie zauważyć, że oni nie tylko nie walczą za nas, ale nawet nie czynią tego za siebie. Tak naprawdę, to Ukrainy już nie ma. Zostało tylko logo służące do wyciągania pieniędzy, które jeszcze działa. My ciągle w to logo inwestujemy miliardy złotych, czy to samodzielnie, czy też przez Brukselę. Zagadką jest tylko to, do kogo ostatecznie trafiają te pieniądze. Czy do starych oligarchów? Czy też już tych nowych?


W naszych mediach istnieje też druga wojna i o ile w tej pierwszej materiałów o ludobójstwie Rosjan, jest cała masa to w tej drugiej nie ma o tym mowy, chociaż cywilnych ofiar przybywa tam w takim tempie, że gdyby to się działo na Ukrainie, to Trybunał w Hadze pracowałby dzień i noc. Cóż! Fajnopolacy są wierni oficjalnym przekazom i wiedzą, że istnieje złe i dobre ludobójstwo. Dokładnie tak samo, jak złe i dobre bomby. Myślę nawet, że ich uśmiechnięty stan umysłu byłby w stanie zaakceptować amerykańskie bomby spadające na Polskę, byle tylko ruskie bomby nie spadały.


Nie do końca jeszcze wiem, jakie te wojny zajmują miejsce w planie kilku szalonych gości, którzy postanowili zniszczyć świat białego człowieka. Myślę, że nie do końca wszystko jest przypadkowe. W każdym bądź razie sami podobno budują sobie samowystarczalne schrony, w którym będą prowadzić swoje bogate życie. A nam zaoferowali pandemię z pseudo szczepionką, która jednak nie działa tak szybko, jak oczekiwali. Dlatego w planie „B” mają klimat i pod pozorem klimatu niszczą rolnictwo w Europie. Czyli, jak nie siłą, to głodem. Każdy sposób jest dobry. W odwodzie jest jeszcze cyfrowy pieniądz i wtedy pytanie: Jak żyć? - będzie bardzo zasadne, tylko nie będzie komu jego zadać.


Jakby tego było mało, a może dla przyspieszenia procesu, bo szaleńcy mają sporo lat, więc im czas ucieka, chociaż pewnie wierzą, w swoją nieśmiertelność, postanowili otworzyć granice. Plan jest taki, żeby zalać Europę ludźmi obcymi kulturowo i to takimi najbardziej prymitywnymi, których jedyną chyba umiejętnością jest rozmnażanie się. W każdym bądź razie to im się świetnie udaje, więc systematycznie biały człowiek na coraz większym obszarze staje się mniejszością.


Ktoś może zapytać, czemu oni akurat postanowili walczyć z białym człowiekiem? To jest dobre pytanie. Ano, patrząc na listę słynnych myślicieli, filozofów i naukowców, to zawsze będzie istniało zagrożenie, że jeśli pozostanie chociaż jeden biały człowiek, to ciągle będzie istniało zagrożenie, że zacznie kojarzyć fakty i głosić idee, które wzniecą bunt i plan o spokojnym bogatym życiu, spali na panewce. Krótko mówiąc, najgroźniejsza jest wolna i samodzielna myśl. Na dziś ta myśl podpowiada, aby bronić gotówki i jedzenia. Niby nie dużo, a i tak wielu nie jest w stanie przyjąć tego do świadomości. W każdym razie wybór jest – albo wygoda, albo bezpieczeństwo.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...