czwartek, 28 marca 2024

Kto ma chętkę na prezydentkę?

 

Idę sobie przez miasto i oglądam sztuczne uśmiechy na plakatach, wiszących na latarniach. Niektóre znam od lat, lecz tylko z tego uśmiechu, a nie z pracy twórczej dla miasta, czy też jego mieszkańców. Cóż! Pewnie ten uśmiech jest ich gwarancją sukcesu, bo ktoś to kupuje. Prawo podaży i popytu. Można nawet zaobserwować coraz większą podaż, a co do popytu, to wszystko w rękach Jagodzian. Nie mam przekonania, aby ilość przekładała się na jakość. Odnoszę wrażenie, że jest wprost przeciwnie.


Myślę sobie… w zasadzie nic nowego się nie dzieje, aż tu patrzę, a na latarni jest zdjęcie, a pod nim podpis „na prezydentkę”. Who is the prezydentka? Trochę klas kończyłem i coś takiego się nie pojawiało. A może nauczyciele mnie oszukiwali i zawyżali mi stopnie? No naprawdę nieładne zachowanie.


A to przecież nie jedyna tajemnica, jakiej mi nie przekazali. Nic nie wiedziałem o posłance, tej ministrze, burmistrzyni i wielu, wielu innych. Gdzież one się wtedy chowały? Pewnie gdzieś były zamknięte, więc się nasuwa oczywiste pytanie: Komu to przeszkadzało?


Lewactwo już takie jest, że jak czegoś nie może ugryźć, to próbuje z drugiej strony, aż do skutku. Im nie przeszkadza, że żadna ustawa nie mówi o wyborze posłanki, ministry, czy prezydentki. Za to są ustawy o wyborze posła, ministra i prezydenta. A skoro takie są, to powinniśmy wybierać tylko tych ludzi, którzy wiedzą, gdzie kandydują, a reszta niech dalej wisi sobie spokojnie na tych słupach, bo ci którzy decydują o wydawaniu naszych pieniędzy, powinni twardo stąpać po ziemi.


A nie, czekaj… może ja źle odczytałem ten napis. Tak! Na pewno źle odczytałem, bo to oczywiście, jest wezwanie do pospolitego ruszenia. I powinniśmy na nie tłumnie odpowiedzieć, i pogonić te wszystkie, dętki, lożki i ścinie. Już czas! W myśl hasła – nie przenoście nam psychiatryka, do naszego życia!

poniedziałek, 25 marca 2024

Obywatel Polski ze Szczecina

 

Mija kolejny tydzień od zamachu w Szczecinie i dalej nic nie wiemy o sprawcy, a przecież Polska to nie Paryż, Londyn, czy Bruksela, gdzie takie fakty występują dość często. U nas takie rzeczy się nie zdarzały, więc tym bardziej zaskakuje ta cisza. Gdzie są ci wszyscy dziennikarze śledczy, którzy na różnych galach odbierają nagrody za swoją dociekliwość, nieustępliwość i profesjonalizm? Czyżby to nie był temat godny zainteresowania? Dwadzieścia osób poszkodowanych i milczenie? To ile ich powinno być, żebyśmy wiedzieli coś więcej, niż tylko to, że jest to Obywatel Polski ze Szczecina? W Internecie ludzie piszą, że ma na imię Andrii, ale to tajemnica państwowa.


Porównajmy to więc z zamachem w rosyjskim centrum rozrywki, gdzie poszkodowanych w sumie jest kilkaset osób. Już na drugi dzień można było przeczytać kim byli, jak się nazywali i skąd pochodzili sprawcy. Nawet można było obejrzeć filmiki z przesłuchań tychże i nie było to miłe widowisko.


Dwa kraje, dwa zamachy i jakże różne zachowania władz. Jeżeli więc potencjalni organizatorzy następnych zamachów, to obserwują, a czynią to na pewno, to już mają wyciągnięte wnioski. Otóż nie łatwo będzie zwerbować następnych chętnych do przeprowadzenia zamachu na terenie Federacji Rosyjskiej, a już na pewno stawka dla wykonawców znacząco wzrośnie. Natomiast, jeśli chodzi o Polskę, to będzie można wybierać według wzrostu, wieku i tak dalej, bo kolejka będzie długa.


Coraz więcej jest ludzi, którzy zamiast mówić o polskim rządzie, mówią o rządzie polskojęzycznym. Można się nad tym zastanawiać, chociaż przecież wszyscy składają przysięgę na wierność Narodowi Polskiemu. Czyżby krzywoprzysięstwo było już martwym pojęciem?

piątek, 15 marca 2024

Ileż ten Donald ma wnuczków?

 

Od bardzo wielu lat, w mediach, kościołach i gdzie tylko się da, starsi ludzie są ostrzegani przed oszustami, którzy wykorzystują ich łatwowierność, pozbawiając wszystkich oszczędności. Trudno jest zrozumieć, że babcia lub dziadek, potrafią oddać pieniądze (obojętnie z jakiego powodu), wnuczkowi, którego nie widzieli od lat. Nawet gdyby to był prawdziwy wnuczek, to skoro nie miał nigdy dla nich czasu i nagle zjawia się po pieniądze, to życzyłbym mu wszystkiego najlepszego i buźka na drogę.


Bywają też inne legendy, jak ta, że oto policja rozpracowuje bandę oszustów czyhających na pieniądze dziadków i w tym celu potrzebne są ich oszczędności, aby zatrzymać bandytów na gorącym uczynku. I taki dziadek lub babcia posłusznie wyrzuca majątek przez okno lub pozostawia w śmietniku, widząc już oczami wyobraźni, jak komendant wręcza im medal za bohaterski czyn. A potem się okazuje, że nie tylko medalu nie ma, ale i zasnąć ciężko, gdyż pod materacem pusto.


Wielu zadaje sobie pytanie, jak można być tak naiwnym i łatwowiernym. Czy tylko wiek może być tu wytłumaczeniem? Jak to w ogóle jest możliwe?


Ano jest możliwe i wcale nie trzeba być starym dziadkiem. Przypomnijmy sobie to przysłowiowe Jagodno, gdzie nie tacy znowu starzy ludzie stali po nocy w kolejce, żeby sobie wybrać właśnie takich wnuczków, którzy się pojawiają, aby pozbawić ich nie tylko środków do życia, ale i złudzeń. W dodatku okazali się, jeszcze bardziej naiwni, gdyż dali się oszukać po raz drugi tym samym ludziom, co dziadkom się nie zdarza.


Odpowiadając więc na pytanie: Ileż ten Donald ma wnuczków? To zgodnie z prawdą odpowiem, że nie wiem i nie jestem pewien, czy ktoś zna odpowiedź na to pytanie. Ostatnie dane, jakie znalazłem to były sto czterdzieści cztery osoby, bo tyle ministrów i wiceministrów liczy, ten skromny i oszczędny rząd. A każdy minister to potencjalny wnuczek, który to podwyższa akcyzę na paliwo, następny zaraz ograniczy wakacje kredytowe, inny podwyższy VAT na żywność, a kolejny VAT na energię elektryczną i tym podobne. To, że rabują ludziom pieniądze, można by jeszcze zrozumieć, gdyby to służyło budowaniu naszego lepszego jutra (tak przecież miało być), ale na nic takiego się nie zanosi. Jak można usłyszeć i wyczytać, to wszystkie projekty pro rozwojowe niedługo będą tylko wspomnieniem. Na razie trwają pracę, jak to zgrabnie wytłumaczyć tym na Jagodnie. Chociaż nie wiem, czy oni to usłyszą, gdyż już trzeci miesiąc stoją na balkonach i wyglądają przez okna, czy aby przypadkiem nie nadjeżdża tramwaj w ich kierunku.

poniedziałek, 11 marca 2024

Wczasy na wojnie

 

Przewodnicząca Państwowej Agencji Rozwoju Turystyki Ukrainy zaprasza wszystkich na wczasy do tego kraju. Oficjalnie informuje, iż tylko dwadzieścia procent terenów jest objęte działaniami wojennymi, a na pozostałym obszarze hotele i restauracje czekają na gości. To bardzo rzadki przypadek, aby oficjalna instytucja ukraińska podawała prawdziwe informacje. I zapewne tylko przypadek sprawił, że ta informacja nie przebiła się w naszych mediach.


Chociaż ta wojna trwa od 2014 roku, to wielkie medialne zainteresowanie zaczęło się dopiero od dwóch lat. Wcześniejsze wydarzenie nie za bardzo pasowały do przyjętej narracji. I od tych dwóch lat z tak zwanego zachodu jeździ tam praktycznie, kto tylko chce, a nie mówimy tu o zwykłych ludziach. Taka to wojna jest. Czy ktoś słyszał może o podobnych wycieczkach do Syrii lub Gazy?


Wojna ta, od samego początku była skazana na porażkę Ukrainy, z czego oni doskonale zdają sobie sprawę, więc cały czas usilnie starają się wciągnąć do niej inne kraje, szukając w tym swojej szansy. Te wycieczki też temu celowi służą. Uważny obserwator zauważy sztuczki stosowane podczas takich wizyt. Jest to uzależnione od rangi „turysty”. Jeśli jest to kluczowa osoba, to w czasie jego wizyty włącza się syreny alarmowe, aby przekonać go o rzeczywistym zagrożeniu. Jednak do każdej sztuczki można się przyzwyczaić, więc trzeba nakręcać spiralę zagrożenia i to się dzieję. Tym sposobem przy ostatnich wizytach trzeba już odpalać rakiety, aby uwiarygadniać zagrożenie i wywrzeć presję. Wiadomym przecież jest, że jak na Ukrainie wybucha rakieta to na sto procent, jest to ruska rakieta i nikt nie ma żadnych wątpliwości. Tak samo, jak nikt nie ma nawet cienia podejrzeń, dlaczego komendant policji dostał w prezencie granatniki.


W tym chaosie wojennym, my jesteśmy w podwójnie kiepskim położeniu. Raz, że to blisko nas, a dwa, że rządzą nami ludzie, którzy aż przebierają nogami, żeby nas tam wysłać. Ostatnio coraz głośniej o tym się mówi. Właśnie prezydent i premier razem zostali wezwani do Waszyngtonu i jest duża obawa, że po to, aby nas wkręcić w tą wojnę i bardzo bym chciał się mylić.


Szukając kompromisu w tym wszystkim i odpowiadając na apel turystyczny, to proponowałbym wprowadzenie bonu turystycznego do zrealizowania właśnie na Ukrainie. Wtedy ci wszyscy, którzy uważają, że to ich wojna i ci, którzy aż rwą się (przynajmniej w Internecie) do walki, mogliby tam jechać. Dzięki temu nie musieliby spać w okopach, tylko jak ludzie w hotelu, za który zapłaciliby tym bonem. To mogłoby być najbardziej pożytecznym rozdawnictwem publicznych pieniędzy w ostatnim czasie. A oni zostaliby bohaterami wczasów, po wsze czasy.

wtorek, 5 marca 2024

A Francji to już nie ma

 

Wielokrotne już pisałem o tym, że degrengolada w Europie zaczęła się od Rewolucji Francuskiej. To jest taki punkt graniczny od którego zaczęło się najgorsze, a że wniosków nikt nie zamierzał wyciągać, to mamy do czynienia z ruchem – już nie tylko jednostajnie przyspieszonym – ale wręcz z szalonym pędem.


Zburzenie Bastylii to był upadek wartości, dzięki którym istniała wielka Francja. Uchylono wtedy drzwi i to wystarczyło, żeby otworzyły się na oścież. Potem niczym drożdże przez pączkowanie rewolucja rozniosła się po całej Europie.


Tak doszliśmy do czasów, w których kłamstwo i oszustwo sprzedaje się łatwiej niż chleb. Zboczenia przedstawia się jako normę, a dewiacja uchodzi za sztukę.


Zniszczono wtedy tradycję, wiarę i katolickie korzenie, budując relatywny świat, którego apogeum właśnie trwa. Klasa polityczna w Europie wydaje się w najlepsze trwać w pancerzu postępu i politycznej poprawności rozwiniętej do absurdu. Zmiana znaczenia pojęć, praca nie musi być źródłem utrzymania, bo socjal stał się złotym cielcem, po który maszerują miliony, no i oczywistym jest, że rasistą może być tylko człowiek biały.


Zamiast odbudować Bastylię i to w sensie dosłownym, Francuzi postanowili dokończyć dzieło rozpoczęte w 1789 roku. Właśnie radośnie świętują wpisanie do swojej konstytucji powszechną aborcję dla wszystkich. Brawo!


To kolejny genialny pomysł. A miało być tak pięknie. Kraj dobrobytu do którego ściągali ludzi ze swoich kolonii. Nie stawiali im żadnych wymagań, a oni mieli ten dobrobyt budować. Jednakże pracy mało kto szukał, za to zasiłków prawie wszyscy. Tak doszliśmy do czasów, że Paryż dalej jest kolorowy, tylko nie o te kolory chyba chodziło. Cóż! Chcieli to mają, a scenariusz jest prosty – kobiety z imigracji będą rodzić trójkę, czwórkę, czy piątkę dzieci, a w tym czasie rodowite od pokoleń francuski z dumą będą się chwalić kolejną aborcją, bo nowoczesne kobiety uwielbiają korzystać ze swoich praw. I pomyśleć, że kraj który wydał na świat tylu wielkich ludzi, którzy na stałe weszli do historii świata… był taki kraj.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...