poniedziałek, 23 grudnia 2024

Świąd podczas świąt

 

Od tego trzeba zacząć, że doktor Pieniążek, gdyby nie został lekarzem, z całą pewnością byłby elektrykiem, gdyż nie często trafia się człowiek, który tak świetnie potrafi płynąć z prądem. Tak się jednak złożyło, że wystudiował sobie medycynę. Wpadł więc w tryby NFZ-u i bardzo szybko doszedł do wniosku, że ja tu zginę, zginę tu! I pewnie by tak było, gdyby po setkach lat rozwoju medycyny, nie odkryto nowej specjalizacji. Po tym odkryciu, od razu wiedział, że z tym nurtem można bardzo daleko płynąć. Nie namyślając się więc długo, zrobił specjalizację z teleporadiologii i od tego momentu, zaczęło się jego prawdziwe życie.


Z wszystkich dni tygodnia nasz doktor najbardziej lubi te świąteczne. Paręnaście telefonów i w zasadzie cały tydzień wolny. A gdy nadchodzą te najważniejsze, jak Boże Narodzenie, to już lepiej być nie może. Wtedy z całą pewności można obstawiać, że telefony będą się urywać, od ludzi ze świądem.


Zawsze się przecież zdarzają takie sytuacje, gdy wszyscy już gotowi siadają do stołu, a „nasz” Brajanek, nie może się oderwać od swojego smartfona i oczywistym faktem jest, ojca ręka świerzbi, by natychmiast zaprowadzić dyscyplinę. I kiedyś tak by było, lecz teraz, gdy pojawia się świąd, właśnie jest doktor Pieniążek. Jeden telefon i prosta rada - wyłączyć Wi-Fi, wprowadza spokój i nastrój.


Albo gdy żona nadaje ciągłym sygnałem do męża, żeby to i tamto, a on słucha jej, jak najlepszego przeboju. Nie ma wtedy innej opcji, jak swędząca ręka. Dotychczas zwykle w tej sytuacji, pojawiał się jakiś przedmiot w jej ręce, któremu nadawała prędkość początkową. Teraz tego robić nie musi, bo jest telefon do doktora i jego prosta rada, że wystarczy zmienić modulację głosu, a problem sam się rozwiąże.


A kiedy już wszyscy szczęśliwie siedzą przy stole, rozkoszując się nastrojem i wystrojem tegoż mebla i ni stąd ni zowąd wujek Stefan zacznie się sprzeczać z wujkiem Kazikiem, który rząd bardziej kradnie, to oczywistym jest, że nie jednego ręka zaczyna świerzbić. Na szczęście jest nieoceniony doktor Pieniążek, który zada proste pytanie: A jak jest różnica? Kiedy w każdym przypadku wujkowie są okradani?


Najbardziej jednak zapalnym punktem spotkań rodzinnych jest moment, gdy ktoś nieopatrznie włączy telewizor. Wtedy, to już świąd musi dopaść wszystkich. To jest, jak epidemia. Ale i na to doktor ma zawsze lekarstwo. Wystarczy na głos przeczytać „Sto konkretów” i śmiechom nie będzie końca, a to właśnie śmiech, jest zdrowiem.


I tak właśnie dzięki postępowi nauki i technologii, doktor Pieniążek ma pieniążki, a na polskie rodziny spada tradycyjna i oczekiwana magia świąt. Wesołych świąt!

wtorek, 17 grudnia 2024

Nauczyciel i ekonomia

 

Nauczyciel w Polsce, to od wieków, nie był tylko zawód. To była osoba, która reprezentowała kulturę, wiedzę, patriotyzm i przekazywała to z wielkim pietyzmem swoim uczniom. Oczywistym więc było, że zaborcy i okupanci naszego kraju, traktowali zawsze nauczycieli, jako bardzo duże zagrożenie dla swoich celów. Pomimo różnych zawirowań naszej historii, praca nauczyciela zawsze cieszyła się wielkim prestiżem, nawet za czasów PRL-u.


Tak właśnie było, ale już nie jest i nie zanosi się w najbliższej przyszłości, aby tamte czasy powróciły. Po upadku PRL-u do głosu doszły środowiska „postępowe”, których jednym z celów było niszczenie wszelkich autorytetów, w tym także autorytetu nauczyciela. Czy nauczyciele przeciwko temu protestowali? Nie wydaje mi się. Raczej wspierali te działania swoimi głosami. Tak też było przy ostatnich wyborach.


W swojej większości wybrali wesołą koalicję, która nawet im się za to odwdzięczyła jakąś podwyżką. Do tego jeszcze rzucili się w wir pracy w nadgodzinach, bo wakatów sporo. Kasa płynęła i można by sądzić, że złapali Pana Boga za nogi. Rzeczywistość jednak ma to do siebie, że raczej nigdy, nikogo nie opuszcza. Tym sposobem do nauczycieli zapukał drugi próg podatkowy, a eldorado powiedziało – żegnam. Prawdziwy szok.


Ktoś mógłby stwierdzić, że trochę późno, ale jednak zrozumieli zasady ekonomii i nareszcie przestaną, jak zawsze popierać miłośników rosnących podatków. Nic bardziej błędnego. Im nie przeszkadzają wysokie podatki, oni tylko nie chcą sami ich płacić. No genialne! A może chociaż dzięki temu, odebrali (nomen omen) lekcję, że podatki od dochodów osobistych są karą za pracę, bo im więcej pracujesz, tym więcej ich płacisz. Nie słyszałem ani jednej takiej wypowiedzi. Przypomnę tylko, że to są wykształceni ludzie i jest to kolejny mocny dowód na to, że wykształcenie i rozum, niekoniecznie poruszają się tymi samymi drogami.


Cóż! Powiem szczerze, że nie zazdroszczę tym wszystkim, którzy mają dzieci w wieku szkolnym. Nauczyciele nie znający podstaw ekonomii, do tego minister kierująca resortem, w sposób taki, aby żaden uczeń nie otrzymał większej wiedzy, niż ona posiada, nie daje szansy na wychowanie geniusza. Zanosi się na powrót nauki domowej, jeśli rodzice kochają swoje dzieci i znajdą czas. Tylko po co w takim razie wysyłać dzieci do szkoły?!

poniedziałek, 9 grudnia 2024

Putin wyborca

 

O święta naiwności! Ludzie chodzą do urny, wrzucają sobie ten swój głosik i wydaje im się, dokonują wyboru. Nic bardziej błędnego, to Władimir Putin zawsze wybiera i z tym faktem nie ma żadnej dyskusji.


Pamiętacie pierwszą turę wyborów we Francji. Przecież Francuzi nigdy by tak nie postąpili. To musiała być jego sprawka. Na ich szczęście w drugiej turze nie miał czasu, być może pojechał do swojej daczy i nie głosował, więc wyniki były dokładnie takie, jak miały być. Spodobało mu się jednak to głosowanie, może to jego nowe hobby i w Mołdawii znowu wziął udział w wyborach. Potem miał całkiem blisko do Gruzji, to pomyślał, a wpadnę na chwilę i powrzucam do urny trochę głosów.


Każda dobra passa jednak się kiedyś kończy i na jego nieszczęście został przyłapany w Rumunii. Nie wiem, jak tego dokonano, bo był tu wyjątkowo sprytny, gdyż głosował za pomocą Tik Toka. Jednakże ci słynni amerykańscy naukowcy, bardzo szybko odkryli ten fakt. Nie zwlekając więc, odpowiednie osoby wsiadły do prywatnego odrzutowca, wylądowały w Bukareszcie i już po czterdziestu minutach, Rumuński Trybunał Konstytucyjny anulował całą pierwszą turę wyborów. Tak się chroni świętość, czyli demokrację.


I teraz popatrzcie, jak my wyglądamy. Taki wielki kraj, z ambicjami, a tu piętnastego października ubiegłego roku, Putinowi nawet palcem się kiwnąć nie chciało. Temu samemu Putinowi, który już od dawna ma dla nas przygotowane bomby do spadania. I co z tego wyszło. Wybory wolne, demokratyczne i do tego sprawiedliwe. Koszmar.


Jak tylko sobie to uświadomiłem, to zrobiło mi się bardzo przykro i smutno. Kolejny przywódca, który nas lekceważy, a tak bardzo dla naszego samopoczucia przydałoby się takie dowartościowanie. Wniosek jest więc tylko jeden – trzeba chyba łazić na te wybory, bo akurat tego, nikt za nas nie zrobi. Smutne to, chociaż prawdziwe.

czwartek, 5 grudnia 2024

Zielone pojęcie

 

Co to jest zielone pojęcie? Odpowiadam zgodnie z prawdą: nie mam zielonego pojęcia!


I to by było w zasadzie całe wyjaśnienie tego zagadnienia, ale ponieważ należę do rodziny czepiaków, więc wstyd byłoby się do tego nie przyczepić. Kto mógł wymyślić takie pojęcie? Oczywiście ktoś, kto nie miał pojęcia, jak je nazwać! Brak zielonego pojęcia nie oznacza wcale, że ten ktoś, kto nie ma zielonego pojęcia w danej sprawie jest głupi, bo on tylko nie ma zielonego pojęcia, a wszystkie inne pojęcia posiada. Oczywistym jest, że nie wymieniamy innych kolorów pojęcia, bo mogłoby nam w ten sposób wyjść tęczowe pojęcie, a takie barwy, to już jest bardzo niezdrowe pojęcie i nim się nie mam zamiaru zajmować.

A dlaczego te pojęcie, którego nie mamy jest zielone? No właśnie, dlaczego? Musi tu być jakiś spisek, bo przecież kolor zielony jest bardzo pozytywnie kojarzony. Oznaczałoby to ni mniej, ni więcej, że brak zielonego pojęcia jest łagodnym i miłym upośledzeniem i nie jest to żaden powód do jakichkolwiek alarmistycznych zachowań. Taki brak oznacza pewien komfort, że w zasadzie wiemy wszystko i tylko czasami nie mamy jednego zielonego pojęcia. Taka mała jedynaczka. Cyferka, która nie poraża i nie przeraża, więc jest dobrze.

Radość nasza mogłaby się dopiero wtedy skończyć, gdyby jakaś komisja europejska zorientowała się, że coś takiego istnieje i to bez żadnych europejskich norm. W wolnej Europie rzecz niedopuszczalna, ale na szczęście nie ma o tym… zielonego pojęcia.


Powyższy tekst napisałem prawie piętnaście lat temu, a przypomniał mi się teraz, gdy okazało się, że rosnące moje małe, nowe pokolenie, idzie dokładnie takim samym tokiem myślenia. Tak samo ma wątpliwości i zadaje pytania w sprawach z pozoru oczywistych. To budzi radość i daje nadzieję, że nie jest prawdą powszechne twierdzenie, iż to pokolenie będzie całkowicie posłuszne i bezmyślne.


Z pewnym rozczarowaniem natomiast stwierdzam, że tyle lat minęło, a ja outsider i mohikanin, wciąż nie mam zielonego pojęcia, jak to jest możliwe, że wychodząc z narzuconego nam systemu zniewolenia, mogliśmy się dobrowolnie wpakować w system, który jeszcze bardziej ogranicza wolność jednostki i przeprowadza tresury na żywym organie, a ludzie się z tego cieszą. A należy dodać, że dzisiaj są do tego narzędzia, o których komuniści nawet nie marzyli. Nie mam też pojęcia, nie tylko zielonego, ale żadnego, jak to jest możliwe, iż wydajemy ogromne miliardy, na utrzymywanie narodu, który od osiemdziesięciu lat wciąż ma tylko jeden cel – wyrżnąć nas do ostatniego Lacha.


I na koniec nie wiem, czy to nie jest najciekawsze, ale przypomnę, że te naście lat temu premierem był… tak, tak, ten sam człowiek, który jest nim dzisiaj. Pogoniony przez Polaków za oszustwa i nieudaczne rządy, powrócił, jako zbawca narodu. Jakiego koloru pojęcie mieli jego wyborcy? Czy w ogóle mieli jakiekolwiek?

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...