O święta naiwności! Ludzie chodzą do urny, wrzucają sobie ten swój głosik i wydaje im się, iż dokonują wyboru. Nic bardziej błędnego, to Władimir Putin zawsze wybiera i z tym faktem nie ma żadnej dyskusji.
Pamiętacie pierwszą turę wyborów we Francji. Przecież Francuzi nigdy by tak nie postąpili. To musiała być jego sprawka. Na ich szczęście w drugiej turze nie miał czasu, być może pojechał do swojej daczy i nie głosował, więc wyniki były dokładnie takie, jak miały być. Spodobało mu się jednak to głosowanie, może to jego nowe hobby i w Mołdawii znowu wziął udział w wyborach. Potem miał całkiem blisko do Gruzji, to pomyślał, a wpadnę na chwilę i powrzucam do urny trochę głosów.
Każda dobra passa jednak się kiedyś kończy i na jego nieszczęście został przyłapany w Rumunii. Nie wiem, jak tego dokonano, bo był tu wyjątkowo sprytny, gdyż głosował za pomocą Tik Toka. Jednakże ci słynni amerykańscy naukowcy, bardzo szybko odkryli ten fakt. Nie zwlekając więc, odpowiednie osoby wsiadły do prywatnego odrzutowca, wylądowały w Bukareszcie i już po czterdziestu minutach, Rumuński Trybunał Konstytucyjny anulował całą pierwszą turę wyborów. Tak się chroni świętość, czyli demokrację.
I teraz popatrzcie, jak my wyglądamy. Taki wielki kraj, z ambicjami, a tu piętnastego października ubiegłego roku, Putinowi nawet palcem się kiwnąć nie chciało. Temu samemu Putinowi, który już od dawna ma dla nas przygotowane bomby do spadania. I co z tego wyszło. Wybory wolne, demokratyczne i do tego sprawiedliwe. Koszmar.
Jak tylko sobie to uświadomiłem, to zrobiło mi się bardzo przykro i smutno. Kolejny przywódca, który nas lekceważy, a tak bardzo dla naszego samopoczucia przydałoby się takie dowartościowanie. Wniosek jest więc tylko jeden – trzeba chyba łazić na te wybory, bo akurat tego, nikt za nas nie zrobi. Smutne to, chociaż prawdziwe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz