czwartek, 5 grudnia 2024

Zielone pojęcie

 

Co to jest zielone pojęcie? Odpowiadam zgodnie z prawdą: nie mam zielonego pojęcia!


I to by było w zasadzie całe wyjaśnienie tego zagadnienia, ale ponieważ należę do rodziny czepiaków, więc wstyd byłoby się do tego nie przyczepić. Kto mógł wymyślić takie pojęcie? Oczywiście ktoś, kto nie miał pojęcia, jak je nazwać! Brak zielonego pojęcia nie oznacza wcale, że ten ktoś, kto nie ma zielonego pojęcia w danej sprawie jest głupi, bo on tylko nie ma zielonego pojęcia, a wszystkie inne pojęcia posiada. Oczywistym jest, że nie wymieniamy innych kolorów pojęcia, bo mogłoby nam w ten sposób wyjść tęczowe pojęcie, a takie barwy, to już jest bardzo niezdrowe pojęcie i nim się nie mam zamiaru zajmować.

A dlaczego te pojęcie, którego nie mamy jest zielone? No właśnie, dlaczego? Musi tu być jakiś spisek, bo przecież kolor zielony jest bardzo pozytywnie kojarzony. Oznaczałoby to ni mniej, ni więcej, że brak zielonego pojęcia jest łagodnym i miłym upośledzeniem i nie jest to żaden powód do jakichkolwiek alarmistycznych zachowań. Taki brak oznacza pewien komfort, że w zasadzie wiemy wszystko i tylko czasami nie mamy jednego zielonego pojęcia. Taka mała jedynaczka. Cyferka, która nie poraża i nie przeraża, więc jest dobrze.

Radość nasza mogłaby się dopiero wtedy skończyć, gdyby jakaś komisja europejska zorientowała się, że coś takiego istnieje i to bez żadnych europejskich norm. W wolnej Europie rzecz niedopuszczalna, ale na szczęście nie ma o tym… zielonego pojęcia.


Powyższy tekst napisałem prawie piętnaście lat temu, a przypomniał mi się teraz, gdy okazało się, że rosnące moje małe, nowe pokolenie, idzie dokładnie takim samym tokiem myślenia. Tak samo ma wątpliwości i zadaje pytania w sprawach z pozoru oczywistych. To budzi radość i daje nadzieję, że nie jest prawdą powszechne twierdzenie, iż to pokolenie będzie całkowicie posłuszne i bezmyślne.


Z pewnym rozczarowaniem natomiast stwierdzam, że tyle lat minęło, a ja outsider i mohikanin, wciąż nie mam zielonego pojęcia, jak to jest możliwe, że wychodząc z narzuconego nam systemu zniewolenia, mogliśmy się dobrowolnie wpakować w system, który jeszcze bardziej ogranicza wolność jednostki i przeprowadza tresury na żywym organie, a ludzie się z tego cieszą. A należy dodać, że dzisiaj są do tego narzędzia, o których komuniści nawet nie marzyli. Nie mam też pojęcia, nie tylko zielonego, ale żadnego, jak to jest możliwe, iż wydajemy ogromne miliardy, na utrzymywanie narodu, który od osiemdziesięciu lat wciąż ma tylko jeden cel – wyrżnąć nas do ostatniego Lacha.


I na koniec nie wiem, czy to nie jest najciekawsze, ale przypomnę, że te naście lat temu premierem był… tak, tak, ten sam człowiek, który jest nim dzisiaj. Pogoniony przez Polaków za oszustwa i nieudaczne rządy, powrócił, jako zbawca narodu. Jakiego koloru pojęcie mieli jego wyborcy? Czy w ogóle mieli jakiekolwiek?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...