Od dawna wielu, niewielu mówiło o piątej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydowanie nieoficjalny. Prawdziwe życie dostał jednak dopiero, gdy w wywiadzie stwierdził to towarzysz Miller. Sama dyskusja nad tym pewnie nigdy by się nie zaczęła, gdyby nie prezydencki pomysł z odebraniem orderu panu Dej. Dla wielu to był szok i problem, jak mają zareagować. Najchętniej to by, jak zawsze, gdy temat niewygodny, po prostu go zignorowali. Jednakże tym razem opinia publiczna była na tyle jednoznaczna, że nie dało się tego przemilczeć. Tak więc z początku była o dziwo, wspólna narracja i zdawać się mogło, że bezwarunkowa miłość do Ukrainy, minęła bezpowrotnie.
Cóż! Zwlekanie prezydenta z podjęciem decyzji, dało nowe paliwo piątej kolumnie właśnie, która już bez żadnych zahamowań, zaczęła relatywizować i wybielać specjalistów walki widłami i siekierami z ludnością cywilną. Apogeum nastąpiło po wywiadzie ukraińskiego ministra w polskim rządzie, gdzie zrównał on banderowców z żołnierzami niezłomnymi.
W normalnym świecie po takiej wypowiedzi, powinien być zdymisjonowany jeszcze tego samego dnia. Zamiast tego premier i towarzysz marszałek, rzucili się na tych wszystkich żądających dymisji, że nie można wartościować ludzi z powodu ich pochodzenia, jakby to o to chodziło.
Jeszcze chwilę trwała wrzawa z tym związana, a potem przyjechał szef ukraińskich służb i wszyscy dziwnie zamilkli. Można się tylko zastanawiać, jakież to papiery pokazał naszej całej elicie. Pewnie nigdy się tego nie dowiemy, jednakże skutecznie zamknęły usta i sparaliżowały ręce niedawnym bohaterom.
A prezydent? Prezydent jeśli chciał nam przywrócić chociaż odrobinę godności, to zamiast mówić, powinien odebrać order, bez zbędnych pytań, bo posiadane prerogatywy go do tego upoważniają. A tak? Nawet jeśli się w końcu zdecyduje, to już cały efekt, który miał nastąpić, już tak nie wybrzmi. Jedyne co dzięki temu zyskaliśmy, to foch największego żebraka świata, który zaczął omijać nasz kraj. Dobre i to. Szkoda tylko, że jego obywatele nie mają zamiaru naśladować swojego przywódcy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz