niedziela, 28 stycznia 2024

Mity i legendy

 

- Jesteś Sam?!

- No jestem.

- Ale czy na pewno jesteś sam?

- Oczywiście, że jestem Sam.

- Dobra. Wchodzę! Ups… mówiłeś, że jesteś sam, a ja tu widzę…

- … Przecież jestem Sam.

- Sam! Ale ja pytałem, czy ty Sam, jesteś sam?

- Ja zawsze jestem Sam.


Ten dialog oczywiście wymyśliłem sam, bo lubię takie trochę bezsensowne zabawy słowem. Nawet mi się wydawało, że jestem w tym niezły, ale tylko do momentu, kiedy do gry weszła nowa koalicja.


Otóż! Jednego dnia pani od ministra klimatu z dumą ogłosiła, że wstrzymała wycinkę polskich lasów. Ileż to było radości i oklasków, a kiedy już one ucichły, to dotarło do pani, że naruszyła kilka paragrafów i tą radosną decyzją naraziła skarb państwa na olbrzymie straty finansowe. Wtedy to stworzyła to pismo:


Szanowny Panie Dyrektorze, w nawiązaniu do pisma z dnia 8 stycznia 2024 r., w którym poleciłam Panu Dyrektorowi wstrzymanie/ograniczenie pozyskiwania drewna w lasach znajdujących się w zarządzie Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe oczekuję, że przy wykonywaniu przedmiotowego polecenia Lasy Państwowe zagwarantują zakładom usług leśnych wykonywanie prac na poziomie wynikającym z zawartych z nimi umów na bieżący rok. Oczekuję również realizacji innych zobowiązań związanych z dostępnością drewna na rynku. W tym celu proszę o natychmiastowe podjęcie aktywnych działań w ścisłej współpracy z właściwymi dyrektorami regionalnych dyrekcji oraz nadleśniczymi”.


I teraz dyrektor lasów państwowych ma dylemat: Czy on ma ciąć? Czy nie ciąć? Ja się poddaję i szczerze współczuję współpracy z takim zwierzchnikiem.


Tak to teraz działa. Oto pani podsekretarka, czy też posekretarzyni stanu w ministerstwie oświaty (nie jest dzisiaj łatwo posługiwać się językiem polskim), co to była kiedyś ministerką od trzeciej ligi hokeja na lodzie, jak widać niewiele się od tamtego czasu nauczyła, bo jej wiedza polega na tym, że w każdej sprawie o jaką ją pytano, jest ta sama odpowiedź: „nie umiem odpowiedzieć na to pytanie”. Na szczęście nie będzie zadań domowych, więc brak wiedzy nie będzie dyskwalifikował ludzi aspirujących na stanowiska.



Moja konstatacja jest taka, że w końcówce rządów poprzedniej koalicji sięgano już po drugą, a nawet trzecią ligę ze swoich szeregów, co było widać po podejmowanych decyzjach. A nowe szło z hasłami kompetencji i fachowości. Czy to droga była długa? Czy gorący okres formowania koalicji spowodował parowanie umysłów? Dość powiedzieć, że nie ma pewności, że średnia rządowa IQ przekracza liczbę sto. To wszystko przekłada się na podobno, rosnące im sondaże. Aż strach wyciągać z tego wnioski.

Mitem jest więc to, że może u nas nadejść lepsze nowe, a legendą, że stanie się to za mojego życia.

wtorek, 23 stycznia 2024

Wsi spokojna, wsi wesoła

 

Za nami już najbardziej uczciwe wybory w naszej historii. Jest też jednogłośnie wybrany najbardziej demokratyczny lokal wyborczy. Tak! To ten na wrocławskim Jagodnie. Zawczasu już o tym wiedział, wówczas kandydat, a dzisiaj poseł Zimoch, który przed lokalem częstował wyborców kawą. Wiadomo, kawa to nie plakat wyborczy, więc żadnej ciszy nie zakłóca. I tak właśnie należy postępować. To jest nauka dla przyszłych kandydatów. Nie ma co wsłuchiwać się w ciszę, tylko ruszyć cztery litery i rozdawać ciepłą kiełbaskę, kawusię, chociaż najlepsze wyniki i tak daje pizza.


Nowa władza trwa już sześć tygodni i to jest ten czas, żeby stwierdzić, że mamy najbardziej praworządny rząd z wszystkich praworządnych rządów. Potwierdziły to wszystkie europejskie komisje i najbardziej uczciwi europejscy biurokraci. Słowem mamy tyle orzeczeń, uchwał, wyroków sądów i trybunałów, że każdy może wybrać coś dla siebie. Jak komuś nie pasuje sąd, czy sędzia, to zwyczajnie może udać się wzorem marszałka do wybranego sądu i bez obaw oczekiwać na rozstrzygnięcie. Żadna rozwinięta demokracja do tego nie doszła, a my już mamy.


Jest też dobra wiadomość dla wielbicieli Ukrainy, którzy po upadku poprzedniego rządu bali się, że jak już nie będzie zabezpieczenia poprzez taśmy z Podkarpacia, to pomoc się skończy. Niepotrzebnie! Ale kto mógł przewidzieć, że będziemy mieli mniejszość ukraińską w rządzie. Więc, wszystko dobrze się skończyło. Wczoraj premier nawet złożył hołd w Kijowie i obiecał… kiedyś pewnie dowiemy się co i ile? Cóż! Przez dwa lata Amerykanie ładowali w ten biznes miliardy dolarów, nic nie osiągając, ale my to zmienimy. Brawo! Każdy kto spogląda na swój portfel wie, że tak na pewno będzie.


Dobry czas nastał też dla rodziców i nauczycieli. Rodzice nie będą już musieli swoich dzieci uczyć, a i nauczyciele mogą się o dwadzieścia procent miej starać, w dodatku w majestacie prawa. No wymarzona sielanka. Może tylko dzieci będą głupsze, lecz kto to zauważy, kiedy wszystkie będą takie same. No kto?


Jak widać ciężka praca została wykonana, więc z wdzięczności należy się wszystkim święto. I takie też będzie. Największe święto demokratów pod dyrekcją świętego Jurka. Już najlepszy marszałek zapowiedział, że odda na licytację... nie swoją bramkę, prezydent Warszawy, aby nie być gorszy, odda nie swój głośnik, a minister obrony nie swoją grochówkę. Do tego znani i lubiani dorzucą jakieś (chyba swoje) niepotrzebne ciuchy lub inne gadżety i można licytować, a potem usiąść wygodnie i uśmiechać się, bo przecież długie lata na taki uśmiech czekali. To śmiejmy się, zanim jakiś lewy aktywista nie stwierdzi, że nasz uśmiech ma znamiona nienawiści i nie naśle na nas trzyliterowych służb.

czwartek, 18 stycznia 2024

Polityka i prostytucja

 

Polityka i prostytucja to prawdopodobnie dwa najstarsze zawody świata. Palmę pierwszeństwa jednak daję polityce, gdyż już w czasach jaskiniowych, musiał być szef i decydować o tym, kto pójdzie na wabia, a kto będzie rzucał dzidą. Nie wiemy, jak w tamtych czasach wyglądała demokracja, ale zapewne było to podobnie, jak dzisiaj. Decydowała siła, wtedy fizyczna, a dziś finansowo-medialna.


Być może gdzieś są jeszcze ludzie, a może tylko jeden człowiek, który uważa, że te dwa zawody, to przeciwne bieguny i nie mają ze sobą nic wspólnego. Ten ktoś musi mieć naprawdę piękny umysł, więc powinno się go chronić przed dostępem do takich wiadomości, jak najdłużej się da.


Właśnie w świat poszła informacja, że na światowym szczycie w Davos, tam gdzie zjeżdżają się z całego świata wszystkie „ą” i „ę” zabrakło... prostytutek. Uściślając tę informację, to zabrakło prostytutek ekologicznych (real body), bo tych politycznych to bardzo bym się zdziwił, gdyby brakowało. Ci wszyscy cudowni i wyjątkowi, którzy lepiej od nas wiedzą, jak powinniśmy żyć, którzy nam to życie układają, którzy mają wszystko, nie potrafią paru dni przeżyć bez... dupy. Brawo! I takich to ludzi traktuje się, jak jakieś guru i nabożnie słucha ich pomysłów, które w najlepszym razie prowadzić powinny ich do pokoju bez klamek.


Jak co roku pojechał tam „nasz” prezydent. Po hugoboss on tam pojechał? Czy tradycyjnie załatwiać kasę dla Ukrainy, żeby Zelensky mógł walczyć do ostatniego Ukraińca? Może jeszcze umowę podpisze, żeby zabrać tych od nas, bo eksterminacja nie uda się do końca. Prawda jest taka, że nie mamy ani jednego powodu, żeby ich kochać, ale też nie jesteśmy, jak oni bezduszni, by życzyć pewnej śmierci. Jednocześni ci wszyscy wrażliwi na cierpienia wojenne, nawet minuty nie znajdą, aby pochylić się nad następną eksterminacją w Palestynie. Mówią, że to są główne cele spotkań w Davos – pozbyć się, jak najwięcej ludzi, więc kto będzie trzecim narodem do likwidacji? A może to będzie „X” narodów, bo o tej tajemniczej „chorobie” dyskutuje się tam najwięcej.


Na naszym podwórku jeszcze masowych eksterminacji się nie prowadzi, ale jednej osoby bardzo chętnie by się pozbyli. Właśnie odbył się sąd nad posłem Grzegorzem Braunem, bo zgasił świeczki sekcie, która prowadzi interesy biznesowe w naszym kraju. Żadnej refleksji nie zbudził nawet ostatni fakt, ujawniający tajemnicze tunele w siedzibie tej sekty w Nowym Jorku i informacje do czego one służyły. Wielu z tych posłów, którzy przystąpili do koalicji chanukowej i tak ochoczo głosowało, deklaruje swój katolicyzm, i zapewne w niedzielę przystąpi do komunii świętej. Przypominam tylko, że jedno z głównych przykazań Bożych mówi: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”. Cóż! Pojęcie grzechu bardzo się zrelatywizowało i czy jesteś wierzący, czy też nie, to nie jest dobra wiadomość dla ludzkości!

poniedziałek, 15 stycznia 2024

Bohaterowie Gdańska

 

Gdańsk od zawsze był ważnym miejscem na mapie Polski. Wielu bohaterów znanych i nieznanych, ale to już stara historia. Obecnie to nie wygląda tak pięknie i chwalebnie.


Niskie loty zaczęły się chyba od tego bohatera, co to miał (nomen omen) skakać przez płot, stoczni im. Lenina, a skok był naprawdę wielki, bo doprowadził, aż do Belwederu. Szkopuł w tym jest jednak taki, że kiedy niemiecka telewizja robiła o nim reportaż, to nie potrafił wskazać miejsca, gdzie ten płot przeskoczył. A przecież można by tam postawić pomnik skoczka, przy którym Japończycy i Amerykanie, pstrykaliby pamiątkowe fotki. Czysty biznes dla miasta.


W tamtym też czasie objawiła się kolejna bohaterka. Dzielna tramwajarka, której na jej szczęście koledzy wyłączyli prąd, bo do dzisiaj by mknęła po torach tego miasta. A tak, to honory, odznaczenia, rauty i poselski mandat, bo złotą zasadą jest, że bohaterowie nie mogą ciężko pracować.


Kolejni bohaterowie to liberałowie z Gdańska, którzy w wyniku swoich rządów skutecznie pozbawili Polaków majątku narodowego, dając im papierek zwany bon prywatyzacyjny. Dzięki temu Polacy się nie dorobili, ale bohaterscy liberałowie, jak najbardziej i do dzisiaj brylują na salonach, nie wyłączając obecnego premiera.


I ostatni bohater mi został, którego bohaterstwo objawiło się pośmiertnie. Złośliwi twierdzą, że tylko w ten sposób mógł zostać bohaterem. Za jego życia wyparli się go wszyscy przyjaciele, którzy teraz wypowiadają o nim wiele okrągłych zdań, a przecież sami wyrzucili go z partii. To oni ustami młodego Wałęsy pytali o walizki z pieniędzmi. To też oni wyliczali jego mieszkania, których do dzisiaj nikt się nie doliczył. Rocznicę śmierci bohatera czcili ci, którzy publicznie deklarowali, że nigdy nie będą robić kariery na grobach ludzi. Słowa, słowa, słowa. I co ciekawe w tej całej historii, że w czasie tych rocznicowych obchodów w Bazylice Mariackiej zaśpiewano piosenkę, której słowa mówią: „Życie nie tylko po to jest, by brać”. Naprawdę świetnie dobrany repertuar.


Nie jest dziełem przypadku, że wszyscy ci bohaterowie związani są z jedną opcją polityczną, od dziesięcioleci rządzącą miastem nad Motławą. Taki przypadek. Pamiętać należy, że w historii miasta był czas, gdy Gdańsk był Wolnym Miastem. Idąc więc tym tropem, to może teraz już jest ten moment, aby Polska była wolna… od takich bohaterów!

wtorek, 9 stycznia 2024

Mędrcy chaosu

 

Na początku był chaos. Potem powstała trzecia, czwarta, piąta Rzeczpospolita (niepotrzebne skreślić) i dalej jest obecny. Przez ten czas znacznie dorósł, obrósł we wszystko co niezbędne do przetrwania i pokochał to miejsce nad Wisłą, uznając je za swoje. Tutejsi mędrcy uznali go wręcz za swojego przyjaciela.


Warto przypomnieć, że mędrcy, którzy tysiące lat temu podążali do Betlejem, tak byli nazywani z powodu przymiotów swojego umysłu. Dzisiaj mędrców wybiera się w wyborach powszechnych, a wiadomo, że nie ma na świecie społeczeństwa, które w większości składałoby się z ludzi nad wyraz rozumnych, to i jego wybory nigdy nie zostawiają wątpliwości. Najbardziej kochają takich ludzi, których widzą w swoim lustrze. Są też mędrcy, których rozum wyrażany jest w ilości posiadanych zer na koncie, ale to taka mędrcowska mniejszość.


Nasi mędrcy tak bardzo pokochali chaos, że postanowili dokonać jego rozmnożenia na wypadek, gdyby temu staremu chaosowi zdarzył się nieprzewidziany właśnie - wypadek. To rozmnażanie odbywa się oczywiście przez głosowanie. Dokładnie to dzieje się tak, że ten który na chwilę przysiadł na fotelu marszałka wydaje zapytanie: Kto z pań i panów posłów jest za rozmnożeniem chaosu? Wtedy posły podnoszą rękę i już jest uchwała o rozmnożeniu chaosu.


Tak naprawdę, to ta nowa koalicja musiała zwiększyć ilość chaosu, bo cały czas żyła w przekonaniu, że ten stary chaos nie jest ich, a bardzo go potrzebowała. Teraz mają już swój bałagan, chociaż jest problem, że ten stary nie chce się posprzątać, jak to bałagan, więc się oba ścierają, a że każda ściera jest jak najbardziej demokratyczna, więc ściera tylko przegłosowane, co uniemożliwia osiągnięcie błysku.


Cóż więc się może teraz stać? Chaosy będą walczyć o swój fotel lidera. Jagodzianie będą się jeszcze cieszyć, Pisowcy wciąż rozpaczać, a garstka normalnych z boku będzie to obserwować. Kosiniak pokłóci się z Kamyszem, Hołownia zapłacze, a Donald dalej będzie się naparzał z Naczelnikiem. I tylko kometa jest wciąż daleko.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...