wtorek, 27 października 2020

Gdzie jest piekło?

 

     Zawsze, jak rząd ma problemy lub chce coś ukryć, to ma taki samograj, który wtedy się pojawia i gra ku radości lub wściekłości słuchaczy. I jaki to by nie był rząd postępuje dokładnie tak samo. Takim samograjem jest aborcja, która skutecznie dzieli społeczeństwo, co właśnie obserwujemy. Każda ze stron tego konfliktu  uważa, że  to ona jest wspaniała. Jednakże żadna taka nie jest. Nim się stworzy następny problem powinno się naprawić stan istniejący.

 

     Kaleki człowiek, który rodzi się, zmienia całkowicie świat wszystkich wokół niego. Trzeba mieć tego świadomość. Dlatego, jak już wydajemy pieniądze podatników, to nie powinniśmy ich trwonić na jakieś pięćset, trzysta, czy ileś tam plus, dla zdrowych dzieci i ich rodziców, aby mogli spłacać swoje kredyty, opłacać zajęcia dodatkowe dla dzieci, czy wyjeżdżać na piękne wakacje, bo oni są właśnie zdrowi, więc tak czy siak dadzą sobie radę. Ich świat się bez tego nie zawali. Te pieniądze powinny trafić do rodzin, które wychowują dzieci, a i też dorosłych (wypadki zdarzają się ludziom w każdym wieku), by mogli w spokoju zająć się pielęgnacją osób sobie najbliższych. Powinny też trafić na ośrodki opieki nad takimi ludźmi, kiedy ich najbliżsi umrą lub zwyczajnie stwierdzą, że nie mają siły na taką opiekę. Nie każdy staje się herosem i to też trzeba zrozumieć. Jak to zrobimy, to możemy wtedy spierać się o takie, czy inne prawo aborcyjne.

 

     A co mamy dziś? Orzeczenie Trybunału konstytucyjnego, w którym lewicowe działaczki zwietrzyły swoją szansę na władzę. Szybko więc wyciągnęły młodych ludzi z domu i wydaje im się, że mają tłumy za sobą, dokładnie tak, jak pan Trzaskowski do dzisiaj wierzy, że popiera go dziesięć milionów ludzi. Oczywiście, że trzeba było określić wroga, bo inaczej wojsko   szybko się zniechęca, więc taki został określony i już możemy niszczyć wszystko co się da, bez oglądania się, czy są to wartości materialne, czy duchowe. Przecież za chwilę będzie lepszy świat, to po co oglądać się za siebie. Z wulgaryzmami na ustach, bo przecież to my jesteśmy nową elitą i wyznaczamy wzorce. Jest zadyma, jest zabawa. Blokujemy miasta, bo przecież, jak ja nie będę mógł się przemieścić z punktu A do B, to natychmiast zmienię prawo, albo wzruszy to władzę, aby im zadość uczynić.

 

     To jest zupełny truizm, iż należy się uczyć historii, bo tam jest wiele odpowiedzi na dzisiejsze pytania, lecz nauka to jest intelektualny wysiłek, a przecież życie ma być lekkie, łatwe i przyjemne. Jednakże fakty ostrzegają, że każda rewolucja zjada swoje dzieci. Ważne by było o tym pamiętać, nim się ktoś zdecyduje robić komukolwiek frekwencję. I jeszcze jedna rzecz jest ważna: Ratujmy norki, bo to jest wyraz naszego człowieczeństwa!

czwartek, 15 października 2020

Kapitulacja twierdzy

 

    Ten dzień zapowiadany był już od tygodnia, a oczekiwany od miesięcy. To bardzo ważny dzień dla wszystkich, chociaż bezpośrednio dotyczył tylko dwóch osób. Nie dziwi więc, że mimo bardzo niesprzyjającej pogody od samego rana w umówionym miejscu zebrały się tłumy dziennikarzy. Były tam wszystkie  możliwe stacje radiowe i telewizyjne, reporterzy gazet i czasopism. Wśród czekających wyczuwało się olbrzymie napięcie, mimo że całe zdarzenie miało się rozegrać dopiero o godzinie dziesiątej. Nikt nie odpuszczał, pilnując swojego miejsca, aby jak najdokładniej zrelacjonować to co miało się wydarzyć.

 

     Dochodziła już wyznaczona godzina i coraz bardziej nerwowy wzrok kierował się na drzwi, które lada chwila miały się otworzyć. Jednocześnie wypatrywano człowieka, który już przed tymi drzwiami powinien przecież stać. To pan Józef, który w całym swoim życiu nigdy nie uchylał się od bohaterstwa. Zawsze liczył na siebie, bo wiedział przecież, że inni liczą na niego. Tak i dzisiaj pomimo swoich siedemdziesięciu lat, dziarsko przedzierał się przez tłum dziennikarzy. Minęła dziesiąta i nic się, jednak nie działo. Wszyscy zaczęli już powątpiewać w realność tego wydarzenia. Wtedy jednak z pod maseczki w pasy łowickie Pana Józefa (lubił zawsze podkreślać skąd pochodzi) można było usłyszeć uspokajające słowa, że tak zwana obsuwa od lat należy do naszej świętej tradycji. To uspokoiło wszystkich.

 

     Było już dobrze po dziesiątej, gdy ktoś zauważył poruszającą się klamkę. Zaszumiało i zawrzało. Tak! To jest ten moment. Oto na oczach setek dziennikarzy, a za ich pośrednictwem milionów ludzi otwierają się drzwi twierdzy, jeszcze do niedawna zwanej przychodnią zdrowia. Magiczny moment, gdy w drzwiach ukazał się w całej okazałości pan Doktor. Ciężko było go rozpoznać, gdyż posiadał na sobie wszystkie możliwe zabezpieczenia Pół przyłbicę i całą także, maseczkę i kombinezon. Z tego też powodu nie wszyscy usłyszeli słowa skierowane do pana Józefa, które brzmiały: „Zapraszam Pana”.

 

     Lecz wtedy stała się rzecz nieoczekiwana. Z tłumu wyskoczyła niczym młoda koza, torując sobie drogę laską, pani Kazia i wykorzystując zaskoczenie wręczyła Doktorowi karteczkę, w celu wypisania recepty. Oszołomiony pan Doktor wziął tą karteczkę delikatnie w palce, mając świadomość znajdujących się na niej tryliardów wirusów. Tylko nieliczni przecież wiedzieli, że w swoim prywatnym gabinecie codziennie przelicza banknoty od pacjentów, ale pieniądze to przecież jest życie, a życia lekarz się  nie boi.

 

     Po tej chwili zamieszania wszystko wróciło do normy, czyli można było zarejestrować wejście pana Józefa do twierdzy na prawdziwą wizytę lekarską. Jeszcze tylko oficjalne zdjęcia obu panów w gabinecie po dwóch stronach biurka i jak w dawnych czasach, za zamkniętymi drzwiami gabinetu, następował proces leczenia schorzeń pana Józefa. Radości w całym kraju było co nie miara. W narodzie zaświtała nadzieja, że można, jak za dawnych lat, leczyć się pod patronatem NFZ.

wtorek, 6 października 2020

Covid jak GPS albo serum prawdy

 

     Człowiek już tak ma, że przyzwyczaja się do każdych warunków, w których przychodzi mu żyć. Tak też jest i z tym najpopularniejszym obecnie wirusem. I dobrze, bo nawet gdyby wirus nie miał na to ochoty, ty my będziemy z nim żyć długo, długo i bardzo długo. Oczywiście, jako laik nie popieram tego żadnymi naukowymi dowodami, a zwykłą obserwacją.

 

     Przypatrzmy się faktom. Otóż! O czasie trwania pandemii (epidemii) decyduje sanepid, który właśnie dostał siedemdziesiąt pięć procent dodatku do pensji na ten czas, z czego wynika, że trzeba być idiotą, żeby ogłaszać jakikolwiek koniec. Weźmy teraz lekarzy rodzinnych, którym za teleporady NFZ płaci, jak za normalną wizytę, to kto o zdrowych zmysłach chciałby, aby mu się jacyś pacjenci szwendali po przychodni. Bez sensu. W szpitalach za kovidowych pacjentów płaci się na tyle dobrze, że aż dziw, że ich jest jeszcze wyjątkowo mało, w stosunku do możliwości. Dołóżmy sobie jeszcze do tego rząd, który do kolejnych tarcz dorzuca sobie każdą regulację, na którą ma właśnie ochotę i do tego może zakazać każdego protestu – właśnie z powodu epidemii. Jasno z tego wynika, że obecna sytuacja może przeszkadzać co najwyżej tobie, ale kogo to obchodzi?!

 

     To gdzieś było na wiosnę, gdy oburzony prezydent Wrocławia komentował zachowanie ludzi, którzy tłumnie, bez dystansu i maseczek wyszli na ulice miasta. Można było pomyśleć rozsądny i odpowiedzialny gospodarz miasta. Zresztą cały czas jest tak przedstawiany, jak tak zwany „ludzki człowiek”, który z troską wsłuchuje się w problemy jego mieszkańców. No i pech! Prezydent ma korona wirusa. Pomyślałem, że teraz to dziesiątki anonimowych obywateli okaże się być zarażonych przez prezydenta. A tu się okazuje, że zakażeni są tylko najbliżsi współpracownicy (co oczywiste) i VIP-y tego miasta. Jakby mit upadł.

 

     Ta nienormalna sytuacja trwa już tyle, że warto sobie zdać sprawę, że teraz da się całkiem bezpiecznie żyć, gdyż słuchając różnych komunikatów i nakazów można wyciągać racjonalne wnioski. A ten jest jeden podstawowy. Otóż! Wirus nie atakuje ludzi w godzinach od szesnastej do dwudziestej drugiej i na ten czas należy przełożyć swoją wszelką aktywność. Skąd ten wniosek? Ano stąd, że w tak zwanych godzinach urzędowych wirus przebywa w różnych urzędach właśnie i przychodniach, a po dwudziestej drugiej w lokalach rozrywkowych, gdzie czatuje do samego rana. Tak więc maskujmy się i róbmy swoje!

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...