Dwóch ludzi siedziało na kamieniu filozoficznym.
Kamień był tak wielki, jak filozofia, którą
razem uprawiali. Siedzieli już na
tyle długo, że żaden z nich nie był w stanie sobie przypomnieć, dlaczego usiedli
właśnie tu. Jednakże przyzwyczaili się do tego miejsca i żadna siła nie była w
stanie ich oderwać. Była to jedyna nić, która wiązała ich z tymi wszystkimi
ważnymi osobami na ważnych stanowiskach. To był ich kamień (przez zasiedzenie)
i zamierzali na nim trwać niczym telewizja. Trwali więc i czekali na wirusa lub
szczepionkę, bo na cóż innego mieli by czekać. Nic się jednak nie zjawiało,
więc mieli czas na rozmowę.
- A słyszał pan, że w tym roku niejaki Owsiak będzie grał
zembankiem.
- Zembankiem?!
- Dokładnie. Tak właśnie w reklamach krzyczy.
- A ten zembak, to co to jest?
- Nie mam pojęcia. Jakbym wiedział, to może sam zaczął bym
grać.
- Czyli to jakiś tajemny instrument.
- Musi. Na takim instrumencie, to tylko czarowne melodie wychodzą.
- Czyli, jak nic znowu idą na rekord.
- To akurat jest pewne, jak trzecia fala pandemii.
- Tu się z panem zgadzam. Nawet doradca premiera profesor
Horban, już o tym wie i dlatego polecił Polakom, aby sobie kupili hantelki.
- A to po co?
- Żeby ludziom tłuszcz nie uderzał do głowy, gdy zamknęli
siłownie.
- Ooo! To bardzo niebezpieczne. Zje taki tłustą golonkę i od
razu sprośne myśli przychodzą mu do
głowy. Zaraz by się napił piwa…
- … właśnie, a po piwie to przemoc domowa, seks, brud i
patologia.
- Powinni te hantle za darmo rozdawać. Taki program hantel
plus.
- Plus drugi, bo dwa trzeba.
- A zauważył pan, że Horban brzmi tak samo, jak Orban.
- Coś w tym musi być.
- Ja myślę, że to jest taki certyfikat zaufania.
- Czyli, że jak zmieniłbym nazwisko na Siorban, to by mnie do
rządu przyjęli, jak swego?
- Oczywiście! Zostałby pan doradcą do spraw smaku.
W tym momencie
zamilkli, gdyż słowo to poruszyło ich kubki smakowe, które nijak nie korelowały
z zawartością kubków, które stały obok nich. Zionęło pustką, a pustka to
milczenie, melancholia, stagnacja i demokracja. Demokracja, która ciągle, jak
mówili za granicą, była zagrożona. Tu się zgadzali, bo przecież u nas na demonstracjach
przez cały rok ludzie nie byli w stanie spalić, tyle samochodów, ile płonie w
czasie jednej małej zachodniej demonstracji. Jednak słowiańskie kubki smakowe są
zupełnie inne – pomyśleli.