środa, 27 stycznia 2021

Dwóch ludzi na kamieniu i swobodne myśli

 

          Dwóch ludzi siedziało na kamieniu filozoficznym. Kamień był tak wielki, jak filozofia, którą  razem  uprawiali. Siedzieli już na tyle długo, że żaden z nich nie był w stanie sobie przypomnieć, dlaczego usiedli właśnie tu. Jednakże przyzwyczaili się do tego miejsca i żadna siła nie była w stanie ich oderwać. Była to jedyna nić, która wiązała ich z tymi wszystkimi ważnymi osobami na ważnych stanowiskach. To był ich kamień (przez zasiedzenie) i zamierzali na nim trwać niczym telewizja. Trwali więc i czekali na wirusa lub szczepionkę, bo na cóż innego mieli by czekać. Nic się jednak nie zjawiało, więc mieli czas na rozmowę.

 

- A słyszał pan, że w tym roku niejaki Owsiak będzie grał zembankiem.

- Zembankiem?!

- Dokładnie. Tak właśnie w reklamach krzyczy.

- A ten zembak, to co to jest?

- Nie mam pojęcia. Jakbym wiedział, to może sam zaczął bym grać.

- Czyli to jakiś tajemny instrument.

- Musi. Na takim instrumencie, to tylko czarowne melodie  wychodzą.

- Czyli, jak nic znowu idą na rekord.

- To akurat jest pewne, jak trzecia fala pandemii.

- Tu się z panem zgadzam. Nawet doradca premiera profesor Horban, już o tym wie i dlatego polecił Polakom, aby sobie kupili hantelki.

- A to po co?

- Żeby ludziom tłuszcz nie uderzał do głowy, gdy zamknęli siłownie.

- Ooo! To bardzo niebezpieczne. Zje taki tłustą golonkę i od razu  sprośne myśli przychodzą mu do głowy. Zaraz by się napił piwa…

- … właśnie, a po piwie to przemoc domowa, seks, brud i patologia.

- Powinni te hantle za darmo rozdawać. Taki program hantel plus.

- Plus drugi, bo dwa trzeba.

- A zauważył pan, że Horban brzmi tak samo, jak Orban.

- Coś w tym musi być.

- Ja myślę, że to jest taki certyfikat zaufania.

- Czyli, że jak zmieniłbym nazwisko na Siorban, to by mnie do rządu przyjęli, jak swego?

- Oczywiście! Zostałby pan doradcą do spraw smaku.

 

     W tym momencie zamilkli, gdyż słowo to poruszyło ich kubki smakowe, które nijak nie korelowały z zawartością kubków, które stały obok nich. Zionęło pustką, a pustka to milczenie, melancholia, stagnacja i demokracja. Demokracja, która ciągle, jak mówili za granicą, była zagrożona. Tu się zgadzali, bo przecież u nas na demonstracjach przez cały rok ludzie nie byli w stanie spalić, tyle samochodów, ile płonie w czasie jednej małej zachodniej demonstracji. Jednak słowiańskie kubki smakowe są zupełnie inne – pomyśleli.

środa, 20 stycznia 2021

Najlepsza praca w mieście

 

     Hasło najlepsza praca, już nie raz rozpalało marzenia internautów. Zwykle dotyczyła  jakiś rajskich wysp i wyobrażała słodkie nieróbstwo za wielkie pieniądze, czyli raj na ziemi. Jeśli chodzi o kraj pomiędzy Odrą, a Bugiem, to oczywiście stanowisko w państwowej spółce jest taką pracą, gdzie niekoniecznie musisz się na czymkolwiek znać, a niezła kasa wpada co miesiąc. Tyle, że aktualnie taka możliwość dotyczy grona jakieś czterdzieści pięć tysięcy wiernych „zasadom” członków partii rządzącej. Jednakże z powodu tychże właśnie „zasad” występuje duża rotacja, czyli znika praca i pozostają tylko marzenia. Czyli następuje powrót do punktu wyjścia. Czy w takim razie istnieje praca marzeń blisko nas?

 

     Otóż! Myślę, że jest. Historia zaczyna się jakieś trzy lub cztery lata temu. Wtedy to właśnie w piastowskim grodzie postanowiono wyburzyć bardzo popularną plackarnię, wyciąć rosnące drzewa, aby wybudować kolejny biurowiec niewiele różniący się od dziesiątków takich wybudowanych w ostatnich latach. Ogrodzono teren i zaczęto kopać. Wykopano ogromy dół i gdy już myślałem, że mury, będą piąć się  do góry, to zmieniono płot i weszli archeolodzy. Grzebali sobie dzielnie, wygrzebując parę kostek, a potem zniknęli. Myślę, teraz to już na pewno ruszą z kopyta, bo znowu zmienili płot na inny, lecz oni tylko przywieźli mały baraczek, który wstawili do tego wielkiego dołu.

 

     I tu zaczyna się najlepsza robota w mieście. Właśnie w tym baraczku siedzi sobie pan i pilnuje. Czy pilnuje płotu, wielkiego dołu, czy baraczku? Odpowiedź na to pytanie jest tak skomplikowana, jak nieskomplikowane jest jego zajęcie. Nawet jeśli mu płacą najniższą krajową, to nikt go nie sprawdza, nikt nic od niego nie chce. Może robić co tylko mu się podoba, a kasa leci. Inny świat. Nawet nie wiem, czy ma świadomość, że jakaś pandemia jest. W masce nigdy go nie widziałem. Święty spokój za pieniądze. I pomyśleć, że ludzie nieraz całe życie szukają po całym świecie, a to jest tak bardzo blisko.

wtorek, 12 stycznia 2021

Dwóch ludzi na kamieniu siedzących w zadumie

 

          Dwóch ludzi siedziało na kamieniu filozoficznym. Kamień był tak wielki, jak filozofia, którą  razem  uprawiali. Siedzieli dzielnie i konsekwentnie i chociaż czas płynął, to woleli patrzeć na jego fale, niż ruszyć się ze swojego miejsca. Czasami tylko ze zdziwienia kiwali głowami, aby rozruszać zastygłe mięśnie. Rzadko korzystali z dostępnych komunikatorów, więc nie udzielała się im ogólna panika. Jednakże zdarzało im się przeczytać czasami wiadomości, których swoimi doświadczonymi umysłami nie byli w stanie ogarnąć. Nie mieli pojęcia o czym śnili filozofowie, ale przecież wszyscy znani żyli tak dawno, że mogli mieć tylko starożytne sny. Nie byli więc pomocni, dlatego czasami trzeba było przerwać ciszę i wypowiedzieć myśl.

 

- Intryguje mnie… - pojawiły się słowa przerywające ciszę.

- A mnie ogarnia trwoga! – padły słowa umożliwiające podjęcie dialogu.

- Jak trwoga, to musi się pan tam udać.

- Pewnie tak. Chociaż nie wiem, czy nie zamkną nim dojdę.

- Tego to nawet zamykający nie wiedzą. Jednak ciągle mnie intryguje pytanie.

- Wyrzuć pan to z siebie.

- Otóż! Skąd ludzie chorzy na covid wiedzą, że nie wolno umierać w niedzielę i   święta?

- To ja mam lepsze pytanie: Skąd leżąc pod respiratorem, wiedzą, że na przykład dzisiaj jest niedziela?

- To musi być przeczucie.

- Przeczucie?!

- No czuje pan, że personel, jakby rzadziej się pojawia, więc musi być niedziela.

- Może w niedzielę umierają tylko niewierzący?

- Coś w tym musi być! Bo taki wierzący wie, że dzień święty należy święcić, a niewierzący może go poświęcić, jemu bez różnicy.

- Czyli jak żeś pan chory, a zbliża się niedziela, to może lepiej uwierzyć. Zawsze to jeden poniedziałek więcej w życiu.

- A jak ktoś nie lubi poniedziałków?

- To umiera w niedzielę.

- No i się wyjaśniło.

 

Zamilkli. Napawając się swoją mądrością i rozkoszując kolejnym rozwiązanym życiowym problemem. Czasami im ktoś mówił, że gdyby rządzili tym krajem, to rozwiązali by wszystkie jego problemy. Pewnie tak, ale żeby to zrobić musieliby się ruszyć ze swojego miejsca, a oni dobrze wiedzieli od lat, że każdy powinien być na swoim miejscu. Ich było na kamieniu filozoficznym.

niedziela, 3 stycznia 2021

Piszę poza kolejnością…

 

    Piszę poza kolejnością i nie zamierzam za to przepraszać. Przecież nie ma w tym nic dziwnego. Zwyczajnie, przechodziłem koło biurka, usiadłem, a jak już siedziałem to przecież grzechem byłoby czegoś nie napisać. Piszę więc i nawet przez moment nie zastanawiam się, czy to ma sens? No, gdyby to był zaplanowany tekst, to wiadomo, musiałby być wstęp, rozwinięcie i zakończenie, a tak to wpadam, kreślę parę wyrazów i cicho sza.

 

     Może się jednak tak zdarzyć, że niechcący ktoś to przeczyta i zapyta, że jak to? To można tak bez kolejki? No właśnie! Można? To cała historia tego kraju. Jest w nim konstytucja, w której napisano, że wszyscy jesteśmy równi i to jest początek, a zarazem koniec naszej równości. Konstytucję można przeczytać, a żyć trzeba.

 

     Czasami, nie tylko u mnie pojawia się taka myśl, że może należałoby wyjechać z tego kraju. Ale czy gdzieś indziej jest tak zabawnie, jak tu? Bo weźmy na tapetę jedyny ostatnio temat, czyli szczepienia. Larum wielkie się odbywało, że Polacy nie mają ochoty uczestniczyć w tzw. Narodowym Programie Szczepień. Wymyślono jakąś kolejkę tych szczepień i dzielnie szukano chętnych do tejże. I tu się pojawia news, że osiemnaście osób zaszczepiło się poza tą kolejką. O! Afera większa, niż wszystkie dotąd Platformy z PiS-em razem wzięte. Podobno to jacyś celebryci, których większości możemy nawet nie znać, jeśli nie wchodzimy na pewne portale internetowe. Jeżeli to nie jest chytry plan rządzących, aby wzbudzić zazdrość u tych, którzy stawiali opór przeciw szczepieniom (na zasadzie, oni mogą bez kolejki, a ja mam być gorszy), to zwykłe pieniactwo, bo to jest raptem osiemnaście szczepionek z puli trzystu tysięcy. Nie ma o co kruszyć kopii.

 

    Ja poszedłbym nawet dalej, wręcz zmieniłbym całą kolejkę i kłuł bym tych naszych wieszczów, mędrców, mężów stanu, a także opatrznościowych. Te nasze słowiki śpiewające oraz te spokojne głosy codziennie przekonujące mnie, że oni wszystko wiedzą lepiej. Niech tak będzie, a ponieważ ich jest zawsze pełno we wszystkich mediach, więc siedziałbym sobie, tak jak teraz siedzę i obserwował. Mi się nie spieszy.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...