poniedziałek, 27 maja 2024

Co teraz robi bocian?

 

Wszyscy narzekają, że jest nas dramatycznie, coraz mniej. Zasadne jest więc pytanie: Co teraz robi pan bocian? Patrząc po efektach, to bardzo się opier…, przepraszam, opuścił się w swojej robocie. Niestety! Stare czasy już minęły, kiedy to bywał wyjątkowo zalatany. Teraz raczej tylko dba, aby napełnić brzuch swoim cuisses de grenouilles, a mówiąc po plebejsku żabimi udkami i klekoce z innym bocianami bez większego sensu, aczkolwiek bardzo głośno. Tym głośnym klekotaniem, to zapewne zaraził się od ludzi, bo ci właśnie im mniej mają do powiedzenia, nadrabiają decybelami.


Zastanówmy się w tej sytuacji, czy dla bociana są jakieś okoliczności, które go usprawiedliwiają. Niewątpliwie w kraju, kapusty jest coraz mniej, a przecież od wieków stamtąd pobierał on swoje przesyłki. Do tego dzięki polityce rolnej UE, w naszej kapuście jest coraz mniej polskich genów, a te europejskie są takie mało zwycięskie.


Wobec powyższego, te ambitne bociany, podejmują próby, aby wyrobić swój limit, więc zataczają wielkie koła aż nad Wołyń i ziemię lwowską. Jednakże tam kultura upraw jest zupełnie inna, to i towar mniej kulturalny się trafia. No i jakby nie patrzeć, nie wlicza się do naszej statystyki.


Trafiają się też cwaniaki wśród bocianów, co zabierają już towar z samej Afryki. Może nie jest to towar pierwszej jakości i mało oczekiwany, ale za to łatwo dostępny, a i wkrótce będzie na nim najlepsza przebitka. Niby bocian biały, a czarno to widzę.


Sytuacja jest dramatyczna, a jeszcze podkręcają ją postępowe pismaki, które starają się, jak mogą, żeby obrzydzić macierzyństwo. Tym sposobem „najnowocześniejsze matki” nie wpuszczają już bocianów. One w zamian fundują sobie pieski. Jest więc duża szansa, że te ich potomstwo, będzie bardziej wyszczekane, niż ich mamusie. I naprawdę, nie mam pojęcia, czy to dobrze, czy źle? Zresztą ten kraj, już dawno zszedł na psy! Na razie możemy więc tylko wyć, z rozpaczy i czekać...

wtorek, 21 maja 2024

Pytania o Polskę

 

Warto zadawać pytania o Polskę, póki jeszcze istnieje i to nie tylko o Polskę na mapie, ale o tą w pamięci, znaną od lat, z własnych wspomnień i marzeń.


Lata temu trwaliśmy w swojej siermiężności, podzieleni na dwie sekty i resztę, trwoniąc wszystkie szanse na rozwój i wielkość, bez nadziei, że to może się kiedyś zmienić. Panowało zasadne przekonanie, że gorzej już być nie może, a zatem trzeba nauczyć się z tym żyć. I tak by było, gdyby nasi „mężowie stanu” nie wpadli na pomysł, aby przyłączyć się do inżynierów covidowych. Wtedy to właśnie zaczęliśmy żyć, jak najbogatszy kraj świata. Co prawda ludzie dalej musieli sami walczyć o swoje zdrowie (zbiórki nakrętek lub pieniędzy), ale za to eksperymentalnych preparatów szczepiennych, kupiliśmy z zapasem na kilka pokoleń. I o dziwo obydwie sekty były zgodne, że to właściwy ruch, a różniły się tylko tym, jak bardzo należy dołożyć tej reszcie, która podejrzewała, że pachnie to wielkim przekrętem i nie garnęła się do kolejek po eliksir nieśmiertelności. Kasa jednak poszła, a sprawa przyschła, bo musiała, kiedy obydwie sekty były w tym umoczone. Wtedy też myśleliśmy, że nic gorszego nas już nie może spotkać.


Potem jednak zaczęła się wojna na Ukrainie, kiedy przez lata drażniony rosyjski niedźwiedź postanowił zareagować. Na nasze nieszczęście byliśmy już wtedy najbogatszym krajem świata. I znowu obie sekty na wyścigi zaczęły oddawać wszystko co tylko było można i niestety to co nie można – również. Rządząca wtedy sekta postanowiła, jednak udowodnić, że to ona jest the best of the best i zaczęliśmy utrzymywać obcy nam naród. Później sekty się zamieniły władzą i przez chwilę ta reszta (wciąż ta sama) miała nadzieję, że się to zmieni. Nic z tego, bo obie sekty zgodnie postanowiły łożyć na to utrzymanie jeszcze do września przyszłego roku. Znowu pojawiła się iskierka nadziei, że gorzej być nie może.


Po zmianie władzy, szybko okazało się, że jednak nie jesteśmy najbogatszym krajem świata, ale będziemy nim, kiedy tylko spłyną do nas pieniądze z KPO. Te pieniądze w powszechnej narracji miały być na ratowanie przemysłu. O dziwo okazało to się prawdą, są na ratowanie przemysłu… niemieckiego. Taki błyskawiczny transfer z Brukseli do Polski i z Polski do Niemiec na wiatraki i używane samochody elektryczne. A że rozmach musimy mieć, to jeszcze sobie fundujemy dodatkowy kredyt na osłonę niemieckiego nieba. Naprawdę bawimy się na bogato. Nawet się boję zadać to pytanie: Czy może być jeszcze gorzej?


Podsumujmy. Mamy dwie sekty wymieniające się władzą. Obie z kompleksami niższości wobec świata zachodniego. Jednej się wydaje, że jest intelektualną elitą tego kraju, druga mieni się patriotami, każda deklaruje, że jest, a to sługą Ukrainy, a to oddanym przyjacielem Niemiec i do tego obie klęczą przed „wybranym narodem”. A gdzie jest Polska? Kto nam służy? Kto kocha ten kraj? Czy można zapomnieć dokonania pokoleń żyjących w kraju nad Wisłą? I wreszcie, czy Bóg, honor i ojczyzna, jeszcze coś znaczą!

środa, 15 maja 2024

Musisz tylko ufać

 

Ty, jako współczesny człowiek masz bardzo łatwe zadanie i jest to najłatwiejsze zadanie w historii ludzkości. Musisz zaufać nauce. Natomiast nauka, czyli tak naprawdę naukowcy, posiadają potrzebną wiedzę, więc na jej podstawie ufają wielkim korporacją. Z kolei wielkie korporację mając zaufanie naukowców ufają pieniądzom, które potrafią naukowe teorie zamieniać w praktykę. Tylko skąd korporacje mają te pieniądze? Otóż! Mają je z twojego zaufania właśnie. I tak zamyka się ten największy krąg mądrości.


Mechanizm ten, tak właśnie idealnie działa. Jednakże są takie mendy, jak ja, które mają wątpliwości, stawiają pytania i szerzą te swoje powątpiewania, burząc ten idylliczny obraz. Pacyfikacją tychże zajmuje się rząd, który aby nie było, że działa autorytarnie, tworzy sobie ciała doradcze, oczywiście z naukowych, zaufanych autorytetów, którzy jednocześnie ufają... i tak dalej. Wzmocnienie przekazu następuje poprzez niezależnych dziennikarzy. Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że niezależność dziennikarską mierzy się wielkością kredytu, który ten spłaca. Jeśli więc ktoś czerpie tylko stamtąd wiedzę, to musi zaufać nauce.


A co z cwaniakami, którzy celowo pozbyli się telewizora, nie zaglądają na portale sączące naukową prawdę, tylko wędrują sobie po najdalszych zakamarkach Internetu, bądź po antykwariatach i odkrywają naukę sprzed lat? No! Na nich, też będzie sposób, a tym sposobem jest przygotowywana ustawa o mowie nienawiści. Konstrukcja jej będzie taka, że najważniejsze będą, nie słowa, a ludzie którzy je wypowiadają. W ten sposób, zatwardzialcom pozostaną w ramach sprzeciwu, tylko marsze milczenia, a to jedynie do czasu, aż nauka stwierdzi, że milczenie w grupie, jest krzykiem. Hmm! Zawsze jest jakiś wybór. Można ostatecznie zaufać nauce, albo otrzymać czas na przemyślenia, w miejscu odosobnienia, gdzie pojawia się bonus, w postaci wiktu i opierunku, na koszt tych, którzy zaufali nauce. W sumie to nawet fajnie, że zaufani zawsze płacą.

poniedziałek, 6 maja 2024

Historia uczy współczesność

 

W zasadzie każda władza chciałaby napisać historię od nowa. Poświęcają na to dużo wysiłku i pieniędzy. Dlaczego tak walczy się o i z historią? Z drugiej strony wielu ludzi, którzy uważają się za inteligentnych oraz ci, których my postrzegamy, że tacy właśnie są, uważają, że nauka i znajomość historii to tylko strata czasu, że nie jest nam to do niczego potrzebne. Z tego też założenia wychodzi aktualnie, całe wesołe towarzystwo z MEN. W ramach tak zwanego odchudzania programu edukacji, pierwsze, co wpadło im do głowy to historia. A przecież znajomość historii sprawia, że nie powtarza się tych samych błędów, a przynajmniej tak powinno być.


Powinno, ale czy tak jest? Kiedy jeszcze czynnie pobierałem edukację w szkole, nie byłem w stanie zrozumieć, jak taki wielki kraj, jakim była Rzeczypospolita, który miast rozdawać karty w Europie i na świecie, przestaje istnieć?! Historia podaje, że w przedrozbiorowym sejmie posłów, którzy nie byli na pensji obcych rządów, można było policzyć na palcach jednej ręki. Efekt tego znamy. A dzisiaj? Ilu parlamentarzystów jest powiązanych z różnymi fundacjami, finansowanymi spoza Warszawy? Dlaczego nasi europosłowie głosują w Brukseli za rozwiązaniami, które ewidentnie nam nie służą. Do tego były polski rząd oraz obecny, a także prezydent, jeżdżą po świecie i załatwiają sprawy dla… Ukrainy. I niestety są z tego dumni i tym się szczycą. Czy naprawdę nie ma tu podobieństwa do I Rzeczypospolitej? Historia się powtarza, mam nadzieję, że nie do końca.


Inną sprawą, której długo nie potrafiłem zrozumieć jest to, w jaki sposób pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku w Niemczech powstała tak wielka nienawiść do Żydów? Ludzie, którzy dotąd żyli, uczyli się i pracowali obok siebie, nagle pragnęli śmierci tych drugich. Rzecz nie pojęta. Zajrzyjmy więc współcześnie do naszego kraju. Mimo wielu starań, wciąż formalnie katolickiego. Kraju, gdzie coraz głośniej podkreśla się, że wiara to jest osobista sprawa i nie ma miejsca na okazywanie jej w placówkach publicznych. A jednak w sejmie rozpalano sobie świeczki chanukowe. I wystarczyła tylko jedna gaśnica, żeby cała elita i wszystkie media zaczęły przepraszać i kajać się, jakby co najmniej doszło do jakiegoś zamachu, czy pogromu. A po drugiej stronie, niedawno izraelskie wojsko zrobiło sobie polowanie między innymi na Polaka w Gazie i czy ktoś słyszał choćby słowo przepraszam? Czy odbył się proces karny sprawców tego mordu? W Polsce oficjalnie nie było wielkiego oburzenia z tego powodu. Idąc dalej można przypomnieć rozstrzelanie dwóch kobiet wychodzących z kościoła katolickiego w Palestynie. Przy tym wszystkim plucie na katolików w Jerozolimie, to w zasadzie drobiazg, a jednak tego się nie zobaczy w żadnym oficjalnym przekazie. No i najnowsza rzecz, czyli straszny zamach na elewację synagogi w Warszawie. Pomimo trwającego długiego majowego weekendu, kto tylko żyw, od prezydenta po doły partyjne, przerywał wypoczynek, aby na tle plamy na elewacji, kajać się… właściwie to nie wiem za co. Szczęściem, że nie robili tego na klęczkach. Ten etap dopiero przed nami.


W tym samym czasie, co jakiś gówniarz dokonał tego strasznego zamach na synagogę (pamiętajmy, że we Francji, czy w Niemczech, są prawdziwe zamach i nikt się nie kaja), w Bytomiu Szombierkach doszło do profanacji Najświętszego Sakramentu, czyli tego co jest najważniejsze dla wszystkich w wierze. Czekam już kolejny dzień na głos naszego wyrywnego prezydenta, na tych wszystkich polityków, co tak się kajali przed synagogą, nie żeby potępili, bo przecież dotyczy to tylko katolików, ale chociażby na małe oburzenie. No i czekam!


W związku z tym pojawiają się pytania: Czy takie działania rodzą miłość, czy nienawiść? Czy ci wszyscy ludzie po obu stronach, mają tak mało wyobraźni? I czy na pewno, ktoś chce powtórki z historii?

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...