Wszyscy narzekają, że jest nas dramatycznie, coraz mniej. Zasadne jest więc pytanie: Co teraz robi pan bocian? Patrząc po efektach, to bardzo się opier…, przepraszam, opuścił się w swojej robocie. Niestety! Stare czasy już minęły, kiedy to bywał wyjątkowo zalatany. Teraz raczej tylko dba, aby napełnić brzuch swoim cuisses de grenouilles, a mówiąc po plebejsku żabimi udkami i klekoce z innym bocianami bez większego sensu, aczkolwiek bardzo głośno. Tym głośnym klekotaniem, to zapewne zaraził się od ludzi, bo ci właśnie im mniej mają do powiedzenia, nadrabiają decybelami.
Zastanówmy się w tej sytuacji, czy dla bociana są jakieś okoliczności, które go usprawiedliwiają. Niewątpliwie w kraju, kapusty jest coraz mniej, a przecież od wieków stamtąd pobierał on swoje przesyłki. Do tego dzięki polityce rolnej UE, w naszej kapuście jest coraz mniej polskich genów, a te europejskie są takie mało zwycięskie.
Wobec powyższego, te ambitne bociany, podejmują próby, aby wyrobić swój limit, więc zataczają wielkie koła aż nad Wołyń i ziemię lwowską. Jednakże tam kultura upraw jest zupełnie inna, to i towar mniej kulturalny się trafia. No i jakby nie patrzeć, nie wlicza się do naszej statystyki.
Trafiają się też cwaniaki wśród bocianów, co zabierają już towar z samej Afryki. Może nie jest to towar pierwszej jakości i mało oczekiwany, ale za to łatwo dostępny, a i wkrótce będzie na nim najlepsza przebitka. Niby bocian biały, a czarno to widzę.
Sytuacja jest dramatyczna, a jeszcze podkręcają ją postępowe pismaki, które starają się, jak mogą, żeby obrzydzić macierzyństwo. Tym sposobem „najnowocześniejsze matki” nie wpuszczają już bocianów. One w zamian fundują sobie pieski. Jest więc duża szansa, że te ich potomstwo, będzie bardziej wyszczekane, niż ich mamusie. I naprawdę, nie mam pojęcia, czy to dobrze, czy źle? Zresztą ten kraj, już dawno zszedł na psy! Na razie możemy więc tylko wyć, z rozpaczy i czekać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz