czwartek, 28 grudnia 2023

Nasze roki to uroki

 

Ostatnie dni grudnia, to niekończące się życzenia – szczęśliwego nowego roku! Każdy ma nadzieję, że coś jest już za nim, a to co nadejdzie musi być lepsze od poprzedniego i tego życzy, jak też tego życzą mu inni. To nadzieja i tęsknota, czyli takie dwie sierotki, które bardzo chcemy przygarnąć. Ale czy nas na to stać?


Zdecydowanie nie, bo do tego trzeba mieć warunki, których u nas nie ma. My zawsze wiemy zawczasu, że kolejny rok będzie gorszy od poprzedniego i że ten zły poprzedni, który tak bardzo chcemy żeby się już skończył, będziemy z rozrzewnieniem wspominać. Taka nasza karma i taka rzeczywistość. Czy nas to wpędza w zły nastrój i niekończący się pesymizm?


Absolutnie nie, bo według corocznego indeksu najszczęśliwszych krajów Europy opublikowanego przez Eurostat, polska znalazła się na drugim miejscu, zaraz po Austrii. Żyję tu i codziennie słyszę narzekania moich rodaków. W tramwaju, sklepie, pracy, więc jak to jest? Może to taki słowiański sposób wyrażania radości. Im częściej wypowiadamy słowa na K, Ch, czy P, to serotonina, aż ustami wypływa.


Wielu wyniki tego indeksu bardzo zdziwiły. Moim zdaniem niesłusznie, bo przecież mieliśmy bardzo dobry rząd, a od dwóch tygodni mamy jeszcze lepszy. Stać nas na wszystko, co tylko sobie jakiś minister lub pani od ministra wymyśli. W związku z tym rozdajemy innym rzeczy, których, jako bogaty kraj mamy za dużo, jak chociażby preparaty covidowe, karetki, sprzęt wojskowy, a nawet pieniądze. Potrafimy utrzymywać obcy naród i to nie jest nasze ostatnie słowo, bo zamierzamy utrzymywać kolejne, więc jak tu się nie cieszyć! A że ta radość wyciąga banknoty z naszego portfela… Nie bądźmy egoistami. Budżet kraju rośnie, dzięki czemu my, nie musimy myśleć na co te pieniądze wydać. To wielka pomoc rządu dla każdego obywatela, więc… Szczęśliwego nowego roku!

czwartek, 21 grudnia 2023

Sienkiewicz – ostatni zajazd na TVP

 

Pan Sienkiewicz w obecnym rządzie minister kultury. Dlaczego akurat kultury? Może nie było innych chętnych, a może dlatego, że ma historycznie kulturalne nazwisko i to wystarczyło. W ludzkiej pamięci, jednak w żaden sposób nie nawiązał do swoich historycznych przodków. Najbardziej został poznany, kiedy w mało literackich słowach podsumował swoje poprzednie rządy, kończące się w mało literackich słowach, że przypomnę tylko te nadające się do zacytowania: „… i kamieni kupa”. Zapamiętany został również z tego, kiedy odgrażał się, wobec białostockich kiboli, że „już po was idziemy”. Tak po nich szedł, że chyba nawet nie wyszedł z Warszawy. Potem przypomniał się szerszej publiczności, kiedy napruty (przymiotniki proszę dobrać samemu) chodził po sali plenarnej polskiego sejmu. I to tyle.


Obecnie dostał zadanie przemiany TVPis w TVN Bis, co właśnie się realizuje. Odbył się więc najazd, jakiś osiłków na siedzibę telewizji, podobno publicznej. Co to za ludzie? Może to ci kibole, po których w końcu poszedł, tym razem będąc w palącej potrzebie. Odbyło się to wszystko na podstawie uchwały sejmu. To jest właśnie przywracanie praworządności, bo jak pamiętamy PiS zmieniał prawo rozporządzeniami. Jaki będzie następny etap praworządny prawnie? Może ziewnięcie przewodniczącego, albo marszałka przed rotacją? Warto jeszcze przypomnieć ludzki odruch szefostwa TVN-u, które wspaniałomyślnie zwolniło swoich byłych pracowników z zakazu podejmowania pracy u konkurencji. Szlachetność niespotykana. Jest cudownie. Jagodzianie wiwatują. Warto było zarwać nockę.


W tej beczce miodu, jest jednak łyżka dziegciu, o której nikt nie pomyślał. Otóż! Obie te formacje, które niby walcząc ze sobą, a tak naprawdę wzajemnie się wspierając, zdążyły już ludzi podzielić. Te podziały poszły na tyle daleko, że dotknęły nawet życie rodzinne. Są takie rodziny, w których już od lat mąż oglądał telewizję rządową, a żona TVN. Każdy miał swój telewizorek i żyli sobie spokojnie w takiej symbiozie. Co teraz z nimi będzie? Jedna będzie latać po pokojach, aby nie uronić nic ze starego i nowego TVN-u, a co z tą drugą osobą? Złość, frustracja, a to już prosta droga do konfliktów i przemocy. Czy pani od ministra rodziny jest na to przygotowana? Szczególnie, kiedy to nie jest rodzina LBGTQXYZ? A tak pięknie mówiono, zupełnie niedawno o miłości i pojednaniu. Na całe szczęście, przynajmniej nie będzie już abonamentu radiowo-telewizyjnego, który tylko niedobitki płaciły. Teraz będzie opłata dla wszystkich, rozliczna w zeznaniach PIT. Wesołych Świąt!

niedziela, 17 grudnia 2023

Moje inicjały to PL

 

Powinno być inaczej, ale jest tak, że im dłużej żyję, tym więcej zdarzeń mnie zadziwia. Czy kiedykolwiek ja, albo ktokolwiek inny wpadłby na to, że gaśnicą można rozpalić płomień? A tak właśnie się stało. Jedna gaśnica rozpaliła ogień nadziei w bardzo wielu polskich sercach. Można się spierać, czy to nie była przesadzona ekspresja, jednakże nie ma wątpliwości, że na podobny znak wielu czekało. Okazuje się, że coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że staliśmy się przedmiotem w każdym obszarze polityki. I to coraz bardziej widać. Już Voltaire twierdził, że „Aby dowiedzieć się kto naprawdę tobą rządzi, sprawdź kogo nie wolno ci krytykować.” I tych podmiotów jest coraz więcej.


Ostatnie nasze lata to kajanie się i przepraszanie, każdego kto tylko mocniej na nas spojrzy. Nie wiem czy to zaczęło się od przeprosin Niemców, przez polskich biskupów, czy może już wcześniej, ale przeprosiliśmy za II Wojnę Światową, bo za cóż innego mogliśmy przepraszać. Niemcy w czasie różnych uroczystości też bąknęli jakieś przepraszam, jednakże pieniądze za szkody i krzywdy, wypłacają wszystkim innym. Rosjan przez kilkadziesiąt lat musieliśmy traktować, jak rzekomo bratni naród (teraz mamy kolejny bratni naród), chociaż ścigali się z Niemcami w ilości eksterminowanych Polaków. Z Ukraińcami nam poszło jeszcze lepiej, bo zapłaciliśmy im za wyrżnięcie ludności na Wołyniu i przyjęliśmy pod swój dach. Geniusze dalej uważają to za świetny pomysł, pomimo tego, że nawet niedowidzący dostrzegają, że tylko drobne upomnienie się o swoje z naszej strony, powoduje u nich agresję i skargi na nas, do wszystkich możliwych instytucji.


Mały litewski naród, który bez naszej historii pewnie by nie istniał, systematycznie od lat sekuje mniejszość polską, a my na to… tradycyjnie nic. O Białorusi to ciężko nawet pisać ile tam popełniliśmy błędów, nie zyskując nic, a w zamian utrudniając życie tamtejszym Polakom.


I jest jeszcze naród wybrany, który także przyjęliśmy do siebie, kiedy w całej Europie był wypędzany. I dokładnie od tego czasu jesteśmy ich największym wrogiem, a jakby tego było mało, to za ten gest powinniśmy być też ich skarbonką. Wypowiedzenie tylko słowa Izrael, już powoduje czujność i panikę tak zwanej polskiej elity. Skąd im się to bierze?


Lata lecą, a ja wciąż pamiętam dialog Franka Dolasa, z polskim sierżantem granym przez Wacława Kowalskiego, kiedy uciekał z Legii Cudzoziemskiej:

- Musimy walczyć o Polskę!

- O jaką Polskę chcesz walczyć?

- O jaką Polskę? Przecież Polska jest tylko jedna.

Tak na dzisiaj „jest” to kluczowe słowo, ale czy zawsze tak będzie? I o to idzie gra. Dlatego ważny jest każdy, nawet najmniejszy płomień, który o tym przypomina, bo moje inicjały to PL, nie EU.

środa, 13 grudnia 2023

Ministerstwo Równości

 

Marzeniem komunistów od grubo ponad stu lat jest wprowadzenie równości. Jak do tej pory ciągle to się im nieudaje. Chociaż procentowo najbliżej tego ideału jest Korea Północna, to i tam ciągle są równi i równiejsi. Nasi towarzysze długo myśleli, dlaczego tak jest? W końcu odkryli przyczynę takiego stanu rzeczy. Otóż! Wszędzie tam, gdzie usiłowano tą mityczną równość wprowadzić, brakowało tego czegoś. A tym czymś, czego brakowało, to brak Ministerstwa Równości. Jednakże aby tak od razu ludzi nie płoszyć, to na początek będzie pani od ministra, bo tak siebie kazała nazywać. Nie jest łatwo wyrównać trzydzieści osiem milionów obywateli, bo te dwa miliony nowych braci, jest poza wszelkim równaniem, co widzimy na co dzień.


Na początku należy zmienić to, co rzuca się od razu w oczy. Otóż! Jedni ludzie potrafią się ubrać w strój warty kilkadziesiąt tysięcy złotych, a inni maja odzież z second handu. Nie może tak być. Dlatego należy podążyć za Mao, wielkim guru lewicy i ubrać wszystkich w jednakowe mundurki. Przemysł odzieżowy odetchnie, bo duża produkcja, a koszty niewielkie. Potem łysym rozdać peruki, raczej krótkowłose, bo koszty, a długowłosych dorównać do perukowców. Już wtedy będzie nieźle. Grubym podwyższyć podatki o pięćdziesiąt procent, chudym obniżyć o dwadzieścia. Jedni pójdą na dietę, drudzy się trochę najedzą i po około dwóch miesiącach będą się mogli spotkać na wspólnej wadze. Wysokich nie można podciąć, chociaż może niektórzy by chcieli, ale za to małym można rozdać szczudła, niechaj wreszcie kupią sobie towary z najwyższej półki. Politycznie to źle brzmi, ale chodzi o zwykłą półkę, czyli regał. Brzydkich można znowu przestraszyć, żeby założyli maski i tym sposobem mamy równość dla milionów.


To jest plan na klasyczne pierwsze sto dni urzędowania, a jeśli będą następne, można będzie się podjąć trudniejszych wyzwań. Na przykład rozwiązać problem mieszkaniowy. Doraźnie to wszyscy działacze i parlamentarzyści o wrażliwych sercach mogą rozdać potrzebującym swoje nadmiarowe domy i mieszkania. W następnym kroku powinno się stworzyć standard mieszkaniowy, załóżmy pięćdziesiąt metrów kwadratowych dla rodziny. Tym sposobem każdemu, kto ma większe mieszkanie dokwaterujemy tych, którzy nic nie mają. To nie będzie specjalnie trudne, gdyż wielu dostojnych z obecnej władzy ma dziadków, którzy w latach czterdziestych ubiegłego wieku taką operację przeprowadzali. Wystarczy zapytać.


Zapomniałbym o najważniejszym postulacie, czyli aborcja dla wszystkich. Tu proponowałby najpierw po obowiązkowej ciąży dla wszystkich walczących feministek. Niech w końcu doświadczą tego, o co tak dzielnie walczą. Też powinny mieć równy dostęp, nie można wykluczać żadnej grupy społecznej. A nie od dziś wiadomo, że teoria, to nie to samo co praktyka.


I może, żeby pani od ministra się nie przepracowała, to dorzuciłbym jeszcze jedną małą rzecz, wynikającą z tak zwanej ostatniej chwili. Dla wszystkich w tym roku się jeszcze nie uda, bo czasu nie wystarczy, ale chociaż dla dzielnych Jagodzian po jednej menorze, aby mogli w płomieniach dostrzec ogień zmian, do którego doprowadzili.


Na koniec jeszcze taka refleksja, że wśród tylu dziwnych ministerstw w poprzednim, jak i w najnowszym rządzie, ciągle nie ma miejsca dla Ministerstwa Dziwnych Kroków Polskiego Rządu. Mam ogromne przekonanie, że jest ono niezbędne, jako jedno z kluczowych.

piątek, 8 grudnia 2023

Świąteczny murzyn

 

Czasy się zmieniają, to bardzo częste stwierdzenie. To prawda jeśli chodzi o kartki z kalendarza i wskazówki na zegarze. Jednakże jeśli jednak szerzej spojrzymy, to nie czasy się zmieniają, tylko ludzie próbują zmienić zwyczaje, obyczaje i nawyki, a nazywa to się inżynierią społeczną, czyli tak modernistycznie nazwanym kłamstwem, w które należy wierzyć.


Jest grudzień, czas świąt, więc lewaki usilnie pracują nad tym, żebyśmy nawet przez chwilę nie zastanawiali się, co świętujemy. Wymyśla się coraz dziwniejsze nazwy, trywializuje obyczaje. A przecież mogliby zwyczajne zrezygnować ze świętowania, skoro te święta ich tak uwierają.


Na nasze szczęście żyjemy w miejscu, gdzie ciągle odbywają się jarmarki Bożonarodzeniowe i jeszcze świętujemy Boże Narodzenie, chociaż próbuje się je zmienić w gwiazdkę. A co to jest gwiazdka? Niech ktoś odpowie na to pytanie. Gwiazdka to może być sezonowa artystka i tyle w temacie. Wiem, że jednak będą próbować. Już w PRL-u bardzo się starali wykorzenić katolickie święta. Wtedy jednak społeczeństwo nie było tak łatwe do różnych manipulacji i zmian. Niezależnie od wykształcenia ludzie potrafili samodzielnie myśleć. O porażce towarzyszy w tamtych czasach świadczyło to, że ci sami waleczni towarzysze siadali grzecznie do kolacji wigilijnej. Jednak władza babci, czy dziadka, była większa niż sekretarza KC.


A dzisiaj? Dzisiaj mamy „wolne” media, portale społecznościowe i mamy reklamy. To tam następuje programowanie umysłów, które często nawet nie wyrażają chęci swojej obrony. Ma być słodko i kolorowo. I tak to też jest przedstawiane. Taka reklamka leci sobie setki razy, żeby stworzyć wrażenie, że taka właśnie jest rzeczywistość. Coraz rzadziej można zobaczyć reklamę, w której występują wyłącznie biali ludzie. Mało tego, coraz rzadziej w ogóle, pojawiają się biali ludzie. Żyjemy w Polsce, więc wyłączenie telewizora i wyjście na ulicę może powodować wyraźny dysonans poznawczy. Ostatnio, pewna niemiecka sieć sklepów w swojej reklamie, pokazała zdjęcie świętującej rodziny, oczywiście z murzynem. Typowa polska rodzina. Nie twierdzę, że takich nie ma, jednakże to nie jest powszechny obraz. Tak właśnie wygląda mechanizm zmieniania świata.


Napracujesz się przygotowując święta. Wydaje się, że już wszystko masz i nagle konsternacja… Gdzie jest nasz świąteczny murzyn? Chcąc być w awangardzie, każdy powinien mieć, a wiadomo już, że w tym roku nie wystarczy dla wszystkich. Nadzieja na przyszły rok. Myślę, że postępowa koalicja te braki uzupełni. Dzięki temu uda im się zwalczyć odwieczny zwyczaj, tradycyjnie wolnego talerza na stole wigilijnym, a wtedy karp wreszcie będzie miał adekwatną minę.

sobota, 2 grudnia 2023

Si, si… Siemens

 

To jest absolutny i trudny do pobicia rekord Polski. Rozkręcić aferę, zanim zaczęło się rządzić… No jest moc! Niewątpliwie jest to nowa jakość, czyli obietnica spełniona. Brawo koalicja! Brawo elektorat! To są prawdziwi ludzie, tego sukcesu.

Zawsze twierdziłem, że wśród niewielu różnic pomiędzy Platformą, a PiS-em, jest to, że jedni kradli w białych rękawiczkach, a drudzy brali gołymi rękoma. Czasy się jednak zmieniły, do tego dochodzi powszechna świadomość, że nowa koalicja długo nie potrwa, więc nie ma czasu na zakładanie rękawiczek.


PiS był wielokrotnie krytykowany za robienie dziwnych wrzutek do różnych ustaw, więc aby to zmienić, nowa koalicja, robi dokładnie to samo. Ktoś zapyta: A gdzie tu jest zmiana? Zmiana ludzi, bo teraz są ci, których ”lubimy”, więc nie ma się o co czepiać. A przecież trzeba się bardzo spieszyć, bo Siemens, zasłużona firma zarówno dla trzeciej Rzeszy, jak i współczesności ma kłopoty wyceniane na 4,5 miliarda euro. Nie dziwi więc, że oto niby niespodziewanie Polska dostaje 5,1 miliarda na zieloną energię. Tradycyjny przypadek i tylko naiwny pomyśli, że jednak trochę milionów nam z tego zostanie. A koszty tych operacji finansowych, ile wynoszą i jak się je liczy?


Wiatr historii niewiele nas uczy, więc będziemy mieli wiatr z wiatraków. Będzie super-eko, gdyż do budowy takiego wiatraka potrzeba tylko około 500 metrów sześciennych betonu i kilkadziesiąt ton stali. To są dziesiątki ciężarówek spalających ropę podczas transportu. Można też sobie policzyć ile i jakiej energii zużyto do produkcji tegoż betonu i stali? A do tego dochodzi jeszcze wisienka na torcie, czyli śmigła tego wiatraka. Ekofaszyści płaczą nad każdą wyprodukowaną foliówką, która w naturze rozkłada się sto lat, ale nie uronią żadnej łzy nad śmigłem, które nie ulega degradacji nigdy, a jego wielkość, odpowiada milionom foliówek.


Mamy tu kolejną lekcję, jak sprzedawać niehandlowe rzeczy. Tworzymy nieistniejący problem. Wynajmujemy „ekspertów”, którzy będą chodzić po redakcjach opowiadać bajki. Eksperci znajdują nawiedzonych polityków, niekoniecznie za darmo, którzy chcą ratować świat i maszyna zostaje już rozkręcona, a ci którzy chcieliby to zatrzymać, nie mają nic, oprócz racji.


W ten sposób dochodzimy do kolejnej naszej tradycji, że każdy rząd nas łupi, a my przed rządem i po rządzie… dalej głupi.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...