poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Święty Jurek traci aureolę

 

Wielu na to czekało i wielu się tego spodziewało, ale nikt nie myślał, że to stanie się teraz, i w dodatku w taki sposób. Każdy sobie wyobrażał, że wkroczą jakieś trzyliterowe służby, coś tam znajdą, ogłoszą, i mit upadnie. Święty Jurek był jednak na służby przygotowany, co można było stwierdzić, widząc go brylującego w ministerialnych gabinetach, ze szczególnym uwzględnieniem ministerstwa sprawiedliwości, podczas formowania obecnej koalicji. Tymczasem cios spadł z zupełnie nieoczekiwanej strony. Powiem szczerze, nikt się tego nie spodziewał, a tym bardziej on. Prawdziwy szok, chociaż to jest najbardziej łagodne z dostępnych określeń.


A zrobił to wszystko jeden człowiek, znany dotąd w dość wąskim gronie. Nie potrzebował do tego tysięcy dzieci biegających z puszkami, wielkich bilbordów i dziesiątek tysięcy serduszek przyklejanych, gdzie się tylko da. Żadna wielka telewizja nie udostępniła za free swojego studia. Nikt z setek burmistrzów i prezydentów miast nie wyłożył pieniędzy na koncerty i eventy promujące zbiórkę pieniędzy. Nikt nie odliczał sobie z tej zbiórki żadnych kosztów, pokazując jednocześnie, że można wszystkie zebrane środki przekazać wskazanej fundacji. Nikt też nie wywierał presji, że jak nie wpłacisz jakieś sumy, to nie powinieneś domagać się leczenia i może najważniejsze, to nie można było się w tym przedsięwzięciu dopatrzyć ani grama polityki.


A stało się to w momencie, kiedy „nasz” rząd „wynegocjował” z komórkami rakowymi umowę, że przez najbliższe dwa, trzy lata nie będą one podejmować swojej działalności, bo w kasie mamy pustki. W tej sytuacji zostaje nam wiara, że obiecana w kampanii różdżka, da nam zdrowie.


Oczywistym jest, że zebrane ćwierć miliarda złotych, to jest mała kropelka w morzu zdrowotnych potrzeb. Jednakże przy tej okazji pojawia się pytanie, czy potrzebny nam jest taki rząd, kiedy i tak ludzie sami muszą zbierać pieniądze na swoje leczenie? I niestety dzieje się tak od lat. Podobno nasza składka zdrowotna jest za mała i dlatego nie stać nas na leczenie wszystkich, a w tym samym czasie, w naszym imieniu wydawane są miliardy na rządową telewizję i podtrzymywanie nie naszej wojny. Cóż! Uśmiechajmy się!

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Efekt Czarnka

 

Od kilku tygodni politycy i tak zwani eksperci w swoich komentarzach stwierdzają, że nie nastąpił przez nich oczekiwany efekt Czarnka, po delegowaniu tegoż przez naczelnika prezesa na odcinek przyszłego premiera polskiego rządu. Powiem szczerze, że ja bazując na tych samych danych, autorytatywnie stwierdzam, że jednak nastąpił i to zdecydowanie. Wystarczy tylko spojrzeć na sondażownie, gdzie w momencie ogłoszenia tego kandydata, PiS notował wyniki zdecydowanie powyżej dwudziestu procent, a obecnie jest już osiemnaście. Czy to nie jest wyraźny efekt?


I nie mogło być inaczej, kiedy się słucha tego pana, który opowiada dokładnie to co nakazuje prezes, a nakazuje mówić dokładnie odwrotne rzeczy, od tych które realizowali za swoich rządów. Te wszystkie OZE-sroze i inne zielone łady, które popierali, nagle są bardzo be. A przecież to sam naczelnik prezes stwierdził, że musimy przyjąć zielony ład, bo inaczej będziemy na marginesie Europy. No tośmy przyjęli i co by nie powiedzieć, udało się, jesteśmy w czołówce zielonego ładu, ale jakoś nie ma z tego społecznej radości, więc teraz wypada być przeciw. To jest bardzo wiarygodne postępowanie i aż dziwne, że potencjalni wyborcy pod skrzydła PiS-u się nie garną.


Efekt ten zauważa też były premier, który z powodu swojej znanej prawdomówności, onegdaj nazywany był Pinokiem. Dlatego zebrał cała swoją drużynę Covid 19, założył stowarzyszenie i snuje nowe wizje. Bo przecież nikt już nie pamięta, że to on był zwolennikiem podatków nakładanych przez Brukselę, to jego były kamienie milowe, nowe łady i cały ten zamordyzm covidowy. Jakby na to nie spojrzeć, to była piłka podana nowemu rządowi, który skwapliwe z tego teraz korzysta.


Z drugiej strony nikt, jakby nie zauważa efektu Tuska, a ten jest widoczny, jak na dłoni. Czyli tradycyjny za jego rządów brak pieniędzy. Za poprzednich rządów jeszcze mu się udało, bo można było wziąć pieniądze z OFE, teraz taką rolę miał odegrać program SAFE, ale trochę nie wyszło. Mimo tego apetyt mu wciąż dopisuje. Po zjedzeniu szczawiowej w czasie powodzi, a potem żurku, teraz zjadł swoich koalicjantów. Na zdrowie! Byle mu się to nie odbiło czkawką, kiedy zgarnie swoje trzydzieści parę procent i nie będzie z kim zasiąść do koalicji, gdyż właśnie została zjedzona.


No i trzeba jeszcze napisać o trzecim efekcie. Będzie to tradycyjny efekt Polaków, którzy w dwudziestym siódmym roku wybiorą jeden z powyższych efektów, licząc na to, że tym razem da to zupełnie inny efekt, niż do tej pory. Cóż! Polska to bardzo efektowny kraj!


środa, 8 kwietnia 2026

Jesteś chory? Kup sobie lekarza

 

Faktem jest, że NFZ leży, chociaż jeszcze unoszą mu się łopatki ponad ziemię. To jest ten system, o który wszyscy walczą i bez którego nie wyobrażają sobie życia, bo nie jest łatwo sobie wyobrazić, że przychodzisz do lekarza w ramach NFZ-u, a on cię nie traktuje jak zwykłego dziada, który przyszedł leczyć się za darmo. A przecież co miesiąc, bez pytania, ściągają ci składki na ubezpieczenie zdrowotne. Tyle, że te składki ściąga ZUS i dopiero stamtąd mają trafić do NFZ-u. Ktoś kiedyś próbował śledzić drogę tych pieniędzy i okazało się, że w drodze pomiędzy tymi podmiotami jest jakaś dziura, w której część tego znika. Nikt nigdy nie wyjaśnił co to jest za dziura i dokąd prowadzi. Mam nadzieję, że to już nieaktualna historia.


Dzisiaj mamy już nową i mniej tajemniczą dziurę, czyli leczenie obcego narodu, bez żądania za to jakichkolwiek składek. I nie piszę tutaj o leczeniu katarku, ale o wysokospecjalistycznych procedurach medycznych za grube pieniądze. Mówi się też o leczeniu ran wojennych. To musi kosztować, więc na dzisiaj „szukamy” około dwudziestu miliardów złotych, a szukanie polega na ustawianiu Polaków w na tyle długą kolejkę, że wielu z tej kolejki zrezygnuje i ustawi się w inną do świętego Piotra. Podobno też jest długa, ale znacznie szybciej idzie.


Są różni znawcy i fachowcy, którzy podpowiadają, że lekarstwem na tą sytuację, byłaby konkurencja między płatnikami, ale to jest pomysł zbyt mało socjalistyczny, aby obecna władza mogła się nim zainteresować, dlatego podpowiadają również, że powinno się chociaż zrobić reformę tego co jest obecnie, aby móc bardziej kontrolować wydatki. Tylko, że słowo „robić” to nie jest ulubione słowo obecnej władzy. Chociaż…


Dał nam przykład, nie Bonaparte, a senator obecnej koalicji, jak się leczyć mamy. Sposób jest bardzo prosty. Należy kupić sobie swojego lekarza. Kiedy już go mamy, to jedziemy do wybranego szpitala. Tam nasz lekarz dobiera sobie pielęgniarki (i tak są na dyżurze) oraz tylu i takich lekarzy, których mu potrzeba. Potrzebny sprzęt już tam jest. I w ten prosty sposób jesteśmy leczeni, jak ludzie, bez zbędnego angażowania ubezpieczalni. My się rozliczamy z naszym lekarzem, a podwykonawcy, to już jego problem. Jakby tego było mało, to w tym przypadku znika zbędna biurokracja, czyli koszty społeczne również się zmniejszają, więc same korzyści.


Rolą rządu w tym przypadku jest tylko zwolnienie z obowiązku płacenia składek zdrowotnych, aby nas było stać na kupno swojego lekarza. Akurat to nie wymaga dużego wysiłku, więc jest w ich możliwościach. I na koniec taka mała refleksja, nie lekceważmy ludzi, których sobie wybraliśmy na naszych przedstawicieli, bo nigdy nie wiadomo, kiedy w nich, z pozoru cichych i niewidocznych objawi się geniusz!

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...