środa, 23 kwietnia 2025

Słowa po śmierci

 

W chrześcijaństwie tak się przyjęło, że po śmierci człowieka, mówi się o nim dobrze albo wcale. W poniedziałek umarł papież. To tyle. Powiadają, że tak jak wielu, udał się do domu Ojca. Prawda jest taka, że dla niewielu ludzi, dom Ojca jest tuż za rogiem. Dotyczy to również papieży. Byli wśród nich tacy, którzy mimo upływu stuleci, wciąż do tego domu idą.


Ludzie różnie przeżywają swoje życie, dlatego aby za bardzo nie drążyć w ich przeszłości, składa im się zwyczajowe życzenia, aby im ziemia lekką była, co kończy temat. Bywają jednak wyjątki. Kiedyś opisywano sytuację, że ksiądz na pogrzebie będąc szczerym i prawdomównym przypomniał zebranym, że nieboszczyk przechlał swoje życie, a kościół odwiedził ostatni raz, kiedy przystępował do Pierwszej Komunii Świętej. To wywołało wielkie oburzenie rodziny nieboszczyka. I mieli rację, bo w tej sytuacji, ksiądz powinien odmówić udzielenia katolickiego pogrzebu. Niestety coraz częściej wiara w monety, wygrywa z wiarą w Boga, a to wszystko dzieje się z przyzwoleniem hierarchów.


Cóż! Nowoczesność w kościele powoduję, że możesz mieć w głębokim poważaniu Prawdy Wiary, a i tak cię po katolicku pochowają. Jakby tego było mało, to ilość unieważnionych małżeństw katolickich, w szybkim tempie goni rozwody świeckie. To i wiele innych rzeczy ma bezpośredni wpływ na coraz bardziej pustoszejące kościoły. Chociaż powiem przewrotnie, że akurat to mi się podoba. Tłumy rozpraszają, a zostają ci, którzy chcą, a nie muszą.


Umarł papież. Niestety, ale prawdopodobnie po śmierci jego następcy, też niewiele będę mógł powiedzieć. Cholernie ostatnimi czasy, nie mamy szczęścia do wszelkich naszych i w naszym imieniu wyborów. A może jednak zdarzy się...

czwartek, 17 kwietnia 2025

Słynna ukraińska wdzięczność

 

Czas płynie i pozwala coraz większej rzeszy osób poznać to z czego najbardziej słynie Ukraina. Może to jest zaskoczenie, a może nie, ale najbardziej ten kraj słynie z wdzięczności. Z całą pewnością można stwierdzić, że nie ma takiego drugiego kraju na świecie, który potrafi ją tak okazać.


Polacy poznali to jako pierwsi. Całe strony można zapisywać podając tego przykłady. Wystarczy tylko powiedzieć coś, co im się nie spodoba, albo nie dać tego czego żądają, a oni bezzwłocznie skarżą się do wszystkich instytucji, które mogą nam przypomnieć, co to jest ta słynna wdzięczność. Najlepszym jednak przykładem tejże było demonstracyjne wyjście Zełeńskiego z całą jego świtą, gdy w sali plenarnej ONZ przemawiał największy z największych sług Ukrainy nad Wisłą. Czy jednak „nasz” prezydent zrozumiał wtedy ten gest. Cóż! Jak on sam kiedyś powiedział, ciągle się uczy, jednakże to, że się uczy, wcale nie oznacza, że kiedyś się nauczy.


Każdy kraj, wcześniej, czy później tej wdzięczności doświadczy. Tak chociażby, jak Słowacy, gdy tylko powiedzieli, iż nie będą już im robić żadnych prezentów, po prostu skończyło się. Ci z wdzięczności za okazaną pomoc, zakręcili im nie swój rurociąg z gazem i nie było żadnej dyskusji. Taka miłość dla albo do pieniędzy zdarza się, jednak za Bugiem doprowadzona została do perfekcji.


Za jedno jednak należy ich podziwiać. Oni nie wybierają duży, czy mały. Jeśli zasługuje na wdzięczność, to ją ma. Ostatnio nawet Trumpa nazwali człowiekiem Putina, bo nie dał im tyle zielonych ile żądali. Ukraińscy posłowie nawet żądają, żeby zerwać wszelkie stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Myślę, że nawet byliby gotowi wypowiedzieć wojnę Amerykanom, gdyby tylko ci dali im pieniądze na tą wojnę.


A znacie Igę Świątek? Niektórzy nawet nazywają ją Ukrainką, bo przez długie miesiące grała z ukraińską wstążką na czapeczce. Wspominała ich wojnę w każdym wywiadzie, a nawet zorganizowała mecz pokazowy, z którego dochód został przekazany na Ukrainę. Pewnie większość nie jest zdziwiona, ale właśnie ona też doczekała się tej wyjątkowej wdzięczności, a powód jest tego taki, że ośmieliła się trenować z Rosjanką.


W sumie to poruszamy się po omacku. Nigdy nie wiemy kiedy i za co? - ta wdzięczność zostanie okazana. Dlatego proponuję, żeby powstała (najlepiej w Brukseli), Wielka Rada Wdzięczności. Zasiadali by w niej wybitni przedstawiciele Azowa i Prawego Sektora oraz znani ze swojej tolerancji brukselscy demokraci. Rada ta zatwierdzałaby lub nie, każdy najmniejszy gest dotyczący Ukrainy i odpowiadałaby na wszystkie żywotne pytania z tym związane. Taką mam koncepcję.

niedziela, 13 kwietnia 2025

Zmarnowany głos

 

Czy można zmarnować swój głos? Oczywiście! Można go przepić, przećpać i jeszcze parę innych sposobów by się znalazło. Najczęściej jednak to pytanie pojawia się w odniesieniu do wyborów politycznych.


Każdy może sobie zadać to pytanie i na nie odpowiedzieć. Czy ja mógłbym zmarnować swój głos? Powiem, jak najbardziej szczerze, nie stać mnie na to. Mając jeden głos, który nie codziennie jest tak ważny, muszę go jak najlepiej wykorzystać. Jeśli wśród kandydatów jest chociażby jeden taki, który mówi moim językiem, ma podobne do mnie marzenia i w dodatku nie wyskoczył z kapelusza tuż przed wyborami, tylko całym swoim działaniem udowadnia, że dokładnie taki jest, to ja nie mam się nad czym zastanawiać. A gdyby takiego kandydata nie było? Wtedy też nie ma nad czym myśleć. Po prostu mam wolną, leniwą niedzielę. I niech mi nikt nie mówi, że jest większe lub mniejsze zło. Zło jest złem i ja nie będę go ważył.


W każdych wyborach mainstream wybiera sobie swoich ulubieńców i pompuje im wyniki sondaży. I niestety lemingi i barany grzecznie dołączają do tego stada, nawet nie pytając dokąd ono idzie. Dowodem na to są rzeczywiste wyniki kolejnych wyborów, które coraz bardziej bywają odległe od tych sondaży.


Te wybory od samego początku, są dość dziwne. Otóż! Każdy, kto kiedykolwiek uczestniczył w zbieraniu podpisów przed wyborami, ten wie, jakie to jest trudne zadanie. Ludzie bardzo niechętnie decydują się na poparcie jakiegokolwiek kandydata. Dlatego bardzo zastanawiające jest, że kilkanaście osób zebrało po kilkaset tysięcy podpisów, chociaż większość z nich nie ma żadnego zaplecza w postaci wielkiego sztabu i ciężko było idąc przez miasto spotkać ludzi zbierających podpisy na listach. Pytanie jest więc: skąd? I jak?


Może to jest jakaś część, na razie nieznanego, planu najbardziej demokratycznych z demokratycznych towarzyszy z Brukseli. Taka zmodyfikowana wersja rumuńsko-francuska. Być może tak będzie, ale jeśli nawet, to warto ten swój głos oddać, chociażby miało się okazać, że wybory były, a wyboru nie ma. Przynajmniej dowiemy się ilu z nas myśli samodzielnie i czy jest jeszcze z czego czerpać nadzieję?

wtorek, 8 kwietnia 2025

Albo murzyn, albo kasa

 

Ilekroć w Europie dzieją się rzeczy, rzeczywiste, czy też sprowokowane, które powodują strach, niepewność i tym podobne uczucia u zwykłych ludzi, to Ursula Von wraz ze swoimi akolitami wie, że dla niej zaczyna się kolejny okres żniw. Dzieje się to tak często, że nawet nie ma kiedy zrobić dożynek. Wystarczy sobie przypomnieć tą podejrzaną pandemię, z równie podejrzanymi preparatami szczepiennymi. Potem płynnie przechodzimy do ukraińskiej wojny, przypływ (dosłowny) inżynierów razem z doktorami, a teraz wojna celna. Gdzie nie spojrzeć miliardy euro, którymi można karmić „praworządne” rządy, a jak wiemy nie ma takiej kucharki na świecie, która chodziłaby głodna.


W każdym takim zdarzeniu moglibyśmy szukać logiki, tylko po co? Należało się już dawno przyzwyczaić do tego, że tam gdzie pomysły wychodzą z lewej strony, to zawsze będą lewe pomysły i nic tego nie zmieni. W dzisiejszych czasach mogą żyć ludzie, którzy nie wiedzą, że w każdym kraju jest jakiś rodzaj straży granicznej lub wybrzeża, że ich jedynym zadaniem jest ochrona granic. Nawet to, że ochrona polega na tym, że nielegalne przekroczenie granicy jest przestępstwem, też może być wiedzą tajemną.


Skoro to wiedza tajemna, to przecież nie jest niczym dziwnym, że azjatycka i afrykańska elita intelektualna przybywa do Europy, niczym wujek Stasiek na imieniny cioci Halinki. „Cześć ciotka! Oto jestem! Dawaj flaszkę i zagrychę” – mówi w swoim narzeczu i ją dostaje, plus nocleg i opierunek.


Ekonomia i matematyka jest jednak prosta. Ciotka jest jedna, a wujków coraz więcej. Jakby nie patrzeć, trzeba coś zrobić, bo chata trzeszczy w szwach. Nasza trzeszczy, ale u sąsiada luz i już wiemy, że mamy rozwiązanie. Tak właśnie działa Unia Europejska. Skoro my mamy problem, to się nim podzielimy i nazwiemy to solidarnością europejską, a kto nie chce być solidarny, to niech za to płaci.


Każdy kto myśli zdrowo i logicznie, ten się od razu oburza na takie pomysły, jednakże czy słusznie? Moim zdaniem nie do końca. Pomysł sam w sobie jest bardzo dobry, tylko należy na niego zupełnie inaczej spojrzeć. Otóż! Trzeba go zrealizować w ten sposób, że każdy kto ma fantazję, aby ze swojej granicy zrobić pasaż spacerowy, płaci żywą gotówką, za każdego przepuszczonego przez granicę spacerowicza. I zgadnijcie teraz, jak długo trwałby jeszcze takie spacery?

środa, 2 kwietnia 2025

Jak zrobić polskie igrzyska?

 

Aby zrobić igrzyska, potrzebne są przede wszystkim obiekty, na których je przeprowadzimy. Te na szczęście już od dawna mamy. Budynek sejmu, senatu, ministerstwa sprawiedliwości, w zasadzie powinny wystarczyć. Ponieważ impreza jest robiona, aby zapewnić rozrywkę dla publiczności, dlatego też dobrze jest mieć swoją, ogólnopolską stację telewizyjną, a najlepiej dwie.


Kolejnym bardzo ważnym czynnikiem, gwarantującym sukces, są oczywiście pieniądze. Tych mamy trochę z dotacji rządowych, ale żeby nie nie było potrzeby oszczędzać, bardzo dobry okaże się tani kredyt, najlepiej z niemieckiego banku, który ma doświadczenie z finansowania podobnych inwestycji. Do tego wszystkiego chętnie się dorzucą „miłośnicy” wiatraków i wszelkiego zielonego, a i wierni towarzysze z Europy, którzy uwielbiają naszych zawodników, też grosza dorzucą na reklamę naszej imprezy.


Teraz to już tylko pozostaje ustalić listy kwalifikacyjne uczestników. Oczywiście na początku muszą być na tej liście nasi zasłużeniu działacze, którzy wiernie czekali, aby móc uczestniczyć w tej wielkiej imprezie. Uzupełnimy to znanymi sportowcami i trenerami, bo przecież nie od dzisiaj wiadomym jest, że jak ktoś był znanym sportowcem, to musi być mądry. Do tego dorzucimy jeszcze aktorów, śpiewaków, wszelkiej maści celebrytów, w końcu każdy może mieć przynajmniej raz na dobę przebłysk intelektu. No i oczywiście nie możemy pominąć tych, którym uciekły obydwie kratki do oznaczenia płci na wniosku o wydanie dowodu osobistego. Tym to sposobem mamy zapewniony dostęp do wszystkich konkurencji na naszej imprezie.


Po tej organicznej pracy, określamy konkurencje w jakich się odbędą nasze igrzyska, czyli powołujemy maksymalnie ile się da komisji śledczych i wyznaczmy uczestników. I tutaj w naszym misternym i genialnym planie pojawiają się pierwsze rysy.

Otóż! W tak zwanym międzyczasie, najsprytniejsi, a może najmądrzejsi „zwiali nam” do spółek skarbu państwa, uznając że lepsze są pieniądze podatników, niż zamieszanie wokół ich osoby. Z kolei wierni nasi działacze pierwszoligowi, jak też ci z drugich szeregów zasilili rząd, który jest ogromny, więc musiano ich tam wezwać, a oni nie stawiali oporu. Pozostała więc tylko trzecia i czwarta liga.


Ktoś powie teraz, że to dramat. Nic z tych rzeczy. Należy sobie uświadomić, że to nie jest impreza do zdobywania medali i wyłanianiu zwycięzców. To jest impreza, którą obiecaliśmy naszym kibicom. Oni na to czekali, to jest ich poziom satysfakcji i taką też otrzymują, będąc szczęśliwymi, jak nigdy dotąd.


Jeśli ktoś w tym momencie pomyślał, że ja, tak jak kilka milionów moich rodaków zapomniałem już o oszustwach, zamordyźmie i marnotrawieniu pieniędzy podatników (czyli także moich) przez poprzedni rząd, to jest w dużym błędzie. Fakty są takie, że gdyby komukolwiek zależało na szczerej, prawdziwej i naturalnej dla ludzi sprawiedliwości, to ona by była. W zaciszu gabinetów prokuratorskich, od półtora roku stukały by klawiatury, na których powstawałyby kolejne akty oskarżenia. Niektóre mogłyby być już w sądzie. A w sądzie, sędzia, prokurator i obrońca. Na końcu pozostałoby ogłoszenie wyroku i obojętnie jaki by on nie był, to zmniejszałby ilość naśladowców, a to już byłby nasz bardzo duży sukces.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...