Czy można zmarnować swój głos? Oczywiście! Można go przepić, przećpać i jeszcze parę innych sposobów by się znalazło. Najczęściej jednak to pytanie pojawia się w odniesieniu do wyborów politycznych.
Każdy może sobie zadać to pytanie i na nie odpowiedzieć. Czy ja mógłbym zmarnować swój głos? Powiem, jak najbardziej szczerze, nie stać mnie na to. Mając jeden głos, który nie codziennie jest tak ważny, muszę go jak najlepiej wykorzystać. Jeśli wśród kandydatów jest chociażby jeden taki, który mówi moim językiem, ma podobne do mnie marzenia i w dodatku nie wyskoczył z kapelusza tuż przed wyborami, tylko całym swoim działaniem udowadnia, że dokładnie taki jest, to ja nie mam się nad czym zastanawiać. A gdyby takiego kandydata nie było? Wtedy też nie ma nad czym myśleć. Po prostu mam wolną, leniwą niedzielę. I niech mi nikt nie mówi, że jest większe lub mniejsze zło. Zło jest złem i ja nie będę go ważył.
W każdych wyborach mainstream wybiera sobie swoich ulubieńców i pompuje im wyniki sondaży. I niestety lemingi i barany grzecznie dołączają do tego stada, nawet nie pytając dokąd ono idzie. Dowodem na to są rzeczywiste wyniki kolejnych wyborów, które coraz bardziej bywają odległe od tych sondaży.
Te wybory od samego początku, są dość dziwne. Otóż! Każdy, kto kiedykolwiek uczestniczył w zbieraniu podpisów przed wyborami, ten wie, jakie to jest trudne zadanie. Ludzie bardzo niechętnie decydują się na poparcie jakiegokolwiek kandydata. Dlatego bardzo zastanawiające jest, że kilkanaście osób zebrało po kilkaset tysięcy podpisów, chociaż większość z nich nie ma żadnego zaplecza w postaci wielkiego sztabu i ciężko było idąc przez miasto spotkać ludzi zbierających podpisy na listach. Pytanie jest więc: skąd? I jak?
Może to jest jakaś część, na razie nieznanego, planu najbardziej demokratycznych z demokratycznych towarzyszy z Brukseli. Taka zmodyfikowana wersja rumuńsko-francuska. Być może tak będzie, ale jeśli nawet, to warto ten swój głos oddać, chociażby miało się okazać, że wybory były, a wyboru nie ma. Przynajmniej dowiemy się ilu z nas myśli samodzielnie i czy jest jeszcze z czego czerpać nadzieję?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz