poniedziałek, 25 kwietnia 2022

Kogo nie spotkasz na gościńcu?

 

     „Wszystko mnie można zarzucić, tylko nie to, że ja nowoczesny” – stwierdził Kazimierz Pawlak w znanej komedii. Myślę, że ten cytat jest mi bardzo bliski, szczególnie wtedy kiedy słyszę o kolejnych postępowych pomysłach językowych. To, że lewica w tych kwestiach pędzi do absurdu, mnie nie dziwi i nie zawracałbym tym głowy, bo nie warto. Jednakże łyżka dziegciu potrafi zepsuć beczkę miodu. A niestety coraz częściej zdarza się, że osoby o których myśleliśmy, że język polski dla nich nie jest odczynnikiem w probówce, nagle nas zaskakują nowomową.  Cóż! Przykre to jest, jak poważny człowiek nagle wyciąga białą flagę i się poddaje. Dlaczego to robi?

 

     Co najmniej lekko tąpnie takiego gościa, jak ja, kiedy w ulubionym radiu usłyszy zaproszenie na spotkanie z gościnią. Myślisz wtedy: O co chodzi? Przecież pamiętasz, jak to w kawalerskich jeszcze czasach, kiedy informowałeś, że spodziewasz się gościa, to zawsze zadawali ci te pytania – A kto to? Ona, czy on? Jeśli to miała być ona, mógł ci zakwitnąć piękny rumieniec, jak piwonia na wiosnę. A może to tylko prostacy tak mówili? Niemożliwe! Świat by mi się zawalił, bo okazało by się, że wszyscy ówcześni literaci, to prostacy.

 

     Spróbujmy jednak pójść w kierunku nowoczesności. Jeśli gościni to rodzaj żeński, jak chcą, to rodzajem męskim będzie gościniec. Zerkamy do słownika i tam się dowiadujemy, że gościniec to główna droga prowadząca przez wieś, którą jadą goście. Ci goście, czyli zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Gościniec, to również była nazwa karczmy lub gospody i tam właśnie ludzie się gościli. To kim w takim przybytku byłaby gościni, gdyby wtedy była? Jest też trzecie znaczenie gościńca, czyli prezent dawany przez gości. Jaka kobieta chciałaby być prezentem?

 

     Język polski jest naprawdę piękny. Wystarczy sięgnąć do literatury, otworzyć  tomik poezji o miłości, tęsknocie, nostalgii. Poczytać fraszki, albo bajki dla dzieci. Czy brakuje tam nowych słów i przez to nie możecie zrozumieć sensu, tego co czytacie? W takim razie, jak można pomóc tym ludziom, którzy kijem próbują zawracać Wisłę? Myślę, że psycholożka na pewno im nie pomoże, ale jakby się udali do pani psycholog lub pana psychologa, to mogłoby się udać. Chyba, że wybiorą się do psychiatryni, bo u psychiatry w tym roku już miejsc nie ma, ale to na własną odpowiedzialność.

sobota, 16 kwietnia 2022

Wielka Noc!

 

     Pokarmy poświęcone, barszcz biały jest, biała kiełbasa również i białe jajka zabarwione na pisanki, a także nieodłączny  do nich majonez Winiary. Wielka Noc nadchodzi, jak co roku. To jest nasza tradycja i  zwyczaje przestrzegane od wieków. Jest to coś, nad czym człowiek się na ogół nie zastanawiał. Jednakże przychodzą takie chwile, które pozwalają nam uświadomić sobie, iż jest to egzemplifikacja tego kim jesteśmy i że zachowujemy te tradycje oraz obrzędy właśnie dlatego, że mieszkamy w kraju nad Wisłą. Do tej pory myślałem, że jest to nam  dane na zawsze. Życie jednak pokazuje, że pod byle pretekstem (najlepszym zawsze jest obraza uczuć), można nam zabrać wszystko i obnażyć z jestestwa. To uświadamia, jak ważny jest każdy najmniejszy nawet gest.

 

     Przez wieki do polskiej tradycji należała jeszcze niedzielna msza rezurekcyjna (zwyczaj wielokrotnie opisywany w literaturze). Można było skoro świt przejść w radosnej procesji. Jednakże postęp w kościele (nigdy ten zwrot nie kojarzył mi się dobrze) spowodował, że możemy sobie tylko powspominać. A napisane jest przecież, że Chrystus zmartwychwstał trzeciego dnia. To która to była  godzina? Czy ta zmiana nas ubogaciła?

 

     Faktem jest, że to o czym piszę ma znaczenie i sens tylko dla tych, którzy wierzą w Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Pozostali mają raczej długi weekend. Dziwi mnie trochę, że chce im się z tego powodu malować jajka, a nawet śmigają z koszyczkiem do kościoła, który zwykle omijają szerokim łukiem. Czemu oni to robią? Pusty gest, tajemna siła, czy też brak przekonania o swojej racji?

 

      Jak trwoga, to do Boga. To powiedzenie znane jest nam wszystkim, a niewielu zdaje sobie sprawę z tego, jak jest bardzo prawdziwe. W naszej historii ono się wielokrotnie potwierdzało. Ostatni taki przypadek miał miejsce w czasie stanu wojennego, gdzie kościoły się wypełniały po brzegi, także przez tych, którzy później byli na pierwszej linii walki, nie tyle z kościołem, co z wiarą. Dlatego jest nadzieja, że jak byśmy długiej drogi nie pokonali, to powrócimy tam, skąd jesteśmy. Czego wszystkim bardzo życzę!

poniedziałek, 11 kwietnia 2022

Kto ma aktualnie dwa nagie miecze?

 

    Nie mam pojęcia, czy aktualnie ktoś, gdzieś uczy logiki, a jeśli nawet to używanie jej jest obecnie bardzo niepopularne. Czy komuś to przeszkadza? Może paru wariatom, takim jak ja. Nie ma się więc czym przejmować, przecież nikt nie  będzie zadawał pytań z tym związanych. W ostatnich dwóch latach życie się o tyle zmieniło, że w skali globalnej wciskani jesteśmy tylko w jeden temat, który narzuca światowa medialna narracja. Ciężko się od tego uwolnić nawet takim małym żuczkom, jak ja, bo gdzie nie spojrzysz, tylko właściwe plakaty, właściwa treść i poprawny przekaz.

 

       Wciskają mi to w głowę, jednakże broniąc się pozwalam sobie na luźne myśli i czasami je wyrażam. Kiedy z każdej strony (teoretycznie przeciwnej) słyszę to samo, to moje szare komórki nabierają takiej aktywności, jakby dostały dużą porcję doplaczy.

 

    Rosja zaczęła wojnę na Ukrainie w 2014 roku. Wtedy to nie był temat wart eksponowania, dlatego można było przeczytać różne ciekawe materiały z tym związane. I tak się okazało, że tylko w 2016 roku Ukraina wyeksportowała do Rosji broń o wartości 169 milionów dolarów, co oznaczało, że rosyjski import z tego kraju zwiększył się o 72 procent. Tylko przypomnę – od dwóch lat trwa wojna między tymi krajami. To jest też ten czas, kiedy Unia Europejska nałożyła embargo na sprzedaż broni do Rosji. Ciekawe po co Rosjanom była ta broń? Może na defiladę na Placu Czerwonym?

 

     W lutym tego roku rozpoczął się drugi etap tej samej wojny. Ropa i gaz stały się strategicznym towarem, wręcz kluczem do sukcesu każdej ze stron. Jeśli chcesz być fajny i ładny, i stać po właściwej stronie powinieneś się nawet   brzydzić na samą myślą o rosyjskiej ropie i gazie, no chyba że tankujesz ukraiński czołg. Wtedy to lepiej spuścić zasłonę milczenia i udawać, że mamy perpetuum mobile.

 

     Nasze niezależne i obiektywne media (to oczywiste, że innych nie mamy) rzetelnie informują nas codziennie o sytuacji na froncie. Wiemy więc, że rosyjscy żołnierze i ich sprzęt padają, jak muchy w lecie. Po drugiej stronie giną tylko cywile (ci którzy, nie uciekli do Polski). Czyli, że jak po wojnie nie oddamy im cywili, to co tam będzie?

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...