sobota, 22 lipca 2023

Czas odmaszerować

 

Kruchość i marność, jeśli głównym programem najpoważniejszego kandydata do przejęcia władzy jest maszerowanie. W czerwcu po takim marszu drgnęły mu sondaże, więc się rozochocił i na październik zapowiedział marsz miliona serc, który w rzeczywistości ma go zaprowadzić na szczyt. Jednakże formalnym celem tego miliona serc, jest to aby nie powstało milion serduszek. Jest to trochę dziwne, jeśli sobie uświadomimy, że rodzi się coraz mniej dzieci, a płacimy coraz większe socjale, aby te dzieci się jednak rodziły. Cóż! Jeśli taka polityka im się spina, a wyborcy nie widzą tutaj braku logiki, to niech działają.


Tak w głębi serca, to ja im nawet kibicuję. Jest jeszcze sporo czasu, więc niech się do tego marszu dobrze przygotują. Zgromadzą odpowiednie zapasy jedzenia i picia i w drogę. Obojętne mi jest czy wyruszą na wschód, czy zachód. Ważne żeby szli i poszli. Przy odrobinie szczęścia moglibyśmy się za jednym zamachem pozbyć całej piątej kolumny. Warto trzymać kciuki.


A kiedy już znikną za horyzontem, to daję głowę, że naczelnik prezes nie wytrzyma i też zrobi wielki marsz, śladami tamtych serc. Musi to zrobić, bo całe życie prowadzi bliźniaczą politykę. Kiedyś polegała na instruowaniu swojego brata, a dzisiaj na udowadnianiu, że Donald Tusk, chce czegokolwiek innego niż on sam, że się po prostu czymś różnią, a nie jest to łatwe. Jak ci dwaj panowie mogliby żyć, bez siebie nawzajem?


Teraz można się już całkiem rozmarzyć. Jaki spokój i cisza zapanowałyby w pięknym kraju nad Wisłą? Nikt się nie obrzuca błotem, nikt nie dzieli ludzi, nikt nikogo nie nakręca, bo przecież ci najlepsi i najgłośniejsi dziennikarze, nie wytrzymali by tej ciszy i musieliby również podążyć za tymi, z których żyją. Dodatkowym plusem byłoby to, że dzięki ich relacjom, wiedzielibyśmy zawczasu, czy przypadkiem nie wpadli na pomysł, aby tu wrócić. Byłby czas na pospolite ruszenie na granicę. Jestem pewien, że chętnych do obrony normalności by nie zabrakło. Coraz więcej jest takich, którzy nie chcą z tęsknotą wspominać: „Znasz li ten kraj…”.

wtorek, 18 lipca 2023

Chociaż jeden raz…

 

Chociaż jeden raz możemy się zamienić. Są wakacje, więc ci których na to stać oraz ci, którzy jeszcze nie wiedzą, że ich nie stać jadą na wczasy. To jest chwilowa, ale jednak radość, że chociaż zarabiasz trzy i pół brutto możesz leżeć w slipach albo w bikini na piasku, a ci którzy mają wielokrotność twojej wypłaty, pomimo letniej temperatury nie mogą cię naśladować.


Myślisz sobie tak, jeżeli dorosły facet w wyjściowej koszuli przeciska się między parawanami w trzydziestostopniowym upale, albo w świątecznym garniturze stoi na deptaku, to musi być wielka sprawa. Przecież nie wygłupiałby się, gdyby to nie było bardzo ważne. Może ten gość ma ważną misję, albo poświęca się, w ten sposób dla twojego kraju, żebyś ty mógł spokojnie leżeć. Może jest tak odpowiedzialny, że widząc wszystkich beztrosko bawiących się, on nad nimi czuwa. Może morze, przypływa i odpływa i on to wie, a jego przypływ jest raz na cztery lata.


On to właśnie w takim cyklu, przypływa, żeby… żebrać. Żebrać o twój głos i nie przeszkadza mu, że jedzie od ciebie smażoną rybą i tanim piwem. On cię szanuje, a ty nie dowierzasz i zdziwiony pytasz, czy to o ciebie chodzi. A właśnie chodzi o ciebie, tylko się nie przyzwyczajaj, bo nim wymienią olej w smażalni, a komisja ogłosi wyniki, znowu będziesz dziadem, który ma spiepszać.


To jest ten jedyny moment, kiedy bawi mnie demokracja. Zobaczyć raz te zatroskane i niepewne twarze, przestraszone o swój byt i mierzące się ze swoją rzekomą wielkością, która może zniknąć szybciej, niż schodzące powietrze z piłki plażowej, to naprawdę warte jest obejrzenia. A jeszcze gdy pojawi się ktoś, kto staje z nimi w szranki i nie ma zamiaru przysiąść się, jak wszyscy do wspólnego stolika, to jest dopiero widowisko. Jeżeli więc w ostatnim czasie miałeś poczucie, że byłeś rolowany i zwyczajnie oni mieli ciebie w dupie, to masz tylko jeden dzień na rewanż, dający zdecydowane poczucie satysfakcji, czego sobie i innym życzę.

poniedziałek, 10 lipca 2023

Polityka w polu

 

Jest rok 2018 Andrzej Duda klęczy samotnie w polu. Gdyby nie podpis pod zdjęciem, można by pomyśleć, że oto rolnik w garniturze, po Sumie, wybrał się pomodlić o udane plony. Mija pięć lat i lekko licząc ponad sto miliardów złotych wydane, i Mateusz Morawiecki... klęczy sam w polu z dwoma patykami, które mają symbolizować krzyż. Strasznie drewno podrożało!


Wczoraj dwaj prezydenci w kościele, zapalili dwa znicze ofiarom Wołynia. Kim był Wołyń? Co to za ofiary i ile ich było? Z pewnością ten Wołyń, to wie, jednakże, gdzie go szukać? Być może także tę tajemną wiedzę posiedli dwaj prezydenci, skoro te znicze odpalili, ale nie mają zamiaru z nami tym się podzielić. Podejrzewam, że są w zmowie. Taką, więc mamy zagadkę.


Osiemdziesiąt lat mija, a my ciągle w polu. Czyżby informacje o tym, że Polska to przemysłowy kraj, nie były jednak prawdą? Coś musi być na rzeczy, kiedy pełniący najważniejsze urzędy w tym kraju klęczą w polu. A przecież w zapowiedziach miało być tak pięknie. Mieliśmy dumnie wstawać z kolan. Okazuje się jednak, że prosta postawa, nie jest nam dana. Taka przykra konstatacja.


Powinienem teraz napisać, że nie można bardziej upodlić kraju nad Wisłą, ale tego nie napiszę, bo w to nie wierzę. Szczęście jest jednak takie, że im bardziej czynione są starania, o to aby zapomnieć, tym bardziej ta pamięć rośnie. Ludzie przeminą, a ona zostanie.

poniedziałek, 3 lipca 2023

Czyje są piaskownice?

 

Z pozoru to nie jest trudna odpowiedź na pytanie o to, czyje są piaskownice? Tak na logikę to właściciela terenu, na której takowa się znajduje i to jest prawda. Pytanie dotyczy jednak użytkowników, a użytkownikami są dzieci. Każdy kto ma małe dzieci, bądź wnuki zna obyczaje, jakie tam panują, a dokładnie panowały.


Otóż! W piaskownicy, do której chętnie chodziła moja wnuczka dzieci przynosiły swoje zabawki, którymi się bawiły i je tam zostawiały. Był to bardzo dobry obyczaj, bo uczył dzieci dzielić się tym co miały, a jednocześnie ułatwiał życie rodzicom, którzy nie musieli codziennie taszczyć tych zabawek. Było fajnie do pewnego dnia, kiedy wszystkie zabawki zniknęły. Klasyczny szok i pytania dzieci, na które z początku nie było odpowiedzi. I pewnie nigdy by jej nie było, gdyby nie osiedlowy monitoring osobowy. Ten jest znacznie lepszy od elektronicznego, bo potrafi podać nawet, w której bramie utrwalony wizerunek mieszka.


Myślę, że na tyle już znamy nasze aktualną sytuację, że nie ma sensu pisać, jaka to sprytna matka spakowała wszystkie zabawki do reklamówki. Wiem, że ciągle są tacy, którzy potrafią i jeszcze jakiś czas będą próbowali wyjaśnić to zachowanie. Stwierdzą, że to z dobroci serca wzięła te zabawki, aby wysłać biednym dzieciom na linie przyfrontowe. Tyle, że to się nie bardzo spina, bo na te właśnie dzieci wciąż są zbierane w centrach miast pieniądze. Jeszcze trochę i będą to najbogatsze dzieci w Europie.


Takim to sposobem w piaskownicach, raczej nie słyszy się już polskiego szczebiotu. Szybko poszło. Żeby ktoś nie pomyślał, to jest jedyny powód, to chyba ważniejszy jest ten, że ni stąd, ni zowąd pojawiły się dziwne zachorowania wśród dzieci, które nijak nie pasują do czasu i miejsca ich występowania. Jest to problem, który w mediach nie występuje i myślę, że się tam nie pojawi. Musiałaby się bardzo zmienić oficjalna narracja, a ta jest nie do podważenia. Przerabialiśmy przecież to już za nieboszczki pandemii. Zrozumiałbym, gdyby to chodziło o dziadki, bo nimi się nikt nie przejmuje, ale tu chodzi o nasze dziatki, przyszłość narodu i cisza. Taka sama, jak w przypadku przyjęć polskich dzieci do żłobka, czy przedszkola. Tylko one muszą mieć obowiązkowy zestaw szczepień.


Jesteśmy cholernie tolerancyjni i cierpliwi. Można nam po kawałeczku zabierać różne rzeczy i nic się nie dzieje. Aż się zaczynam zastanawiać, czy polscy historycy i pisarze opisywali fakty, czy też byli odkrywcami science fiction. Ta druga wersja byłaby mniej bolesna. Jednakże, aby nie kończyć w minorowym nastroju, to z radością wspomnę, że świat działa na zasadzie wahadła, a ono...  wiemy, jak działa!

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...