Od trzech lat beneficjenci magdalenkowych spotkań, wspólnie i w porozumieniu straszyli ludzi, a to pandemią, a to wojną, bo to powszechną wiedzą jest, że człowiek przestraszony bywa posłuszny. Na strachu przecież oparte są horrory, więc bez mrugnięcia okiem nam je fundowali. Wielu ludzi z tego już do końca ich życia nie da się wyleczyć, co można usłyszeć w rozmowach z nimi lub zaobserwować na ulicy.
Aż tu nagle, dla nich niespodziewanie, pojawiły się sondaże, z których wynika, że Konfederacja jest trzecią siłą polityczną. I mamy taki nieoczekiwany zwrot akcji, że ci którzy tak pięknie straszyli, sami zaczęli się bać. Czyżby karma powróciła? I jak za dotknięciem różdżki, wszyscy rozpoczęli nawoływania, że nie można na to pozwolić, żeby taka sytuacja miała miejsce w dniu wyborów. Ciekawe dlaczego?
No i mamy piękną nagonkę, że o to do władzy idą ludzie, którzy nienawidzą kobiet, ludzi literek, nowych braci, unii europejskiej i wszystkiego tego, czego lubienie jest obowiązkowe. Jednym słowem faszyści. A to dopiero początek. Zwróćmy uwagę, że mówią to ludzie, którzy ręka, w rękę zamykali zdrowych ludzi, na podstawie lipnych testów i takiego samego prawa, które jedni wprowadzali, a drudzy im żyrowali. Ci sami, którzy ubierali ludzi w śmieszne szmatki, które miały odstraszać wirusy. Chociaż myślę, że gdyby zamiast tego, ludzie nosili kadzidełka, to efekt epidemiczny niczym by się nie różnił, a wrażenia zapachowe zdecydowanie poprawiłby komfort życia. Także oni bez dania racji, z dnia, naa dzień, zamykali ludziom biznesy. To też są ci sami ludzie, którzy zaryglowali przed chorymi przychodnie i szpitale i chcieli segregować ludzi oraz zmuszać ich do uczestnictwa w eksperymencie koncernów farmaceutycznych. Pozwalali również na to, aby chorzy umierali w samotności, a ich pogrzeby okalała pustka i cisza.
To właśnie oni w ciągu jednego dnia przerzucili swoją działalność publiczną dla obywateli obcego państwa i zgodnie popierają nieograniczone, często nieuzasadnione rozdawanie pieniędzy polskich podatników, dla ludzi wpuszczonych tłumnie, bez żadnej kontroli. Również to oni straszący bombami, przyklaskują rozbrajaniu polskiej armii. I o to pojawił się ktoś, kto mógłby zepsuć tą zabawę.
Sytuacja ta przypomina wybory prezydenckie w 1991 roku. Wtedy to salonowcy też zostali zaskoczeni, kiedy się okazało, że ich „siła spokoju”, zdecydowanie przegrał w pierwszej turze z nikomu nieznanym Stanem Tymińskim. I od razu ruszyła machina propagandowa. Wszystkie ręce na pokład i wyciąganie wszelkich brudów spod pokładu. Nie miało znaczenia, czy prawda, fałsz, czy zmyślenie. Ważne było, żeby jakieś błoto się przykleiło do człowieka. Szybko znaleziono świadków, jak to Stan bijał żonę, a służby usłużnie sfabrykowały paszport od Kadafiego, co miało świadczyć o agenturalności. Wiadomym było wtedy, że Polacy nie zagłosują na agenta obcych służb. I tak też się stało, wybrali zwykłego tajnego współpracownika!
Nie wiem, jak to się zakończy. Pewnie bardzo podobnie, bo zbyt wielu, ma zbyt wiele do stracenia, więc litości nie będzie, ale bardzo przyjemnie się tego słucha i ogląda. Myślę, że w tym coraz mniej przyjaznym świecie dla zwykłego człowieka, zasłużyliśmy na odrobinę przyjemności, więc rozkoszujmy się!