niedziela, 23 lutego 2025

Europejska armia, nowy serial komediowy

 

Przez ostatnie trzy lata mówienie o pokoju w Europie, to była rosyjska narracja, a ten kto to mówił, nazywany był ruskim agentem. Słychać tylko było o tym, jak to Ukraińcy wygrywają, a gdy fakty temu przeczyły, to zaraz, lada moment, spodziewana była wielka kontrofensywa, co przechyli szalę zwycięstwa. Ciekawe, czy ktoś naprawdę w to wierzył? Wszystko zmieniło się po zwycięstwie Trumpa. Nagle zrozumiano, że jeśli nie chce się uznać, że Europa jest już trupem w polityce światowej, to należy coś zrobić. Tym pomysłem jest wysłanie europejskich wojsk na Ukrainę, gdyż Amerykanie, tak jak walczyli z Rosjanami za pomocą Ukraińców, tak też nie będą im pilnować pokoju.


No i zaczęła się dyskusja, skąd wziąć to wojsko. W Polsce, jak to zawsze przed wyborami, politycy wsłuchują się w nastroje społeczeństwa i oczywiście nikt naszych żołnierzy tam nie chce wysłać. Pamiętamy jednak, że przed poprzednimi wyborami, dokładnie tak samo nikt nie chciał przyjmować „inżynierów” z Afryki i Azji, a po roku już tego jednolitego i zdecydowanego głosu nie ma, a rząd buduje dla nich ośrodki za miliony złotych. Powinniśmy pamiętać, że na tym froncie zarówno jedni, jak i drudzy bardzo nas „kochają”, więc Polski żołnierz nigdy by nie miał pewności, czy dostanie kulkę w brzuch, czy w plecy?


Jeśli nie Polacy, to kto powinien tam pojechać? Pierwsza myśl, to oczywiście Niemcy. Chcą rządzić w Europie, to niech jadą, tylko że ta armia nie jest w stanie podnieść się po okresie zarządzania nią przez Ursulę Von. W takim razie Brytyjczycy. Ci pewnie są to tego chętni, jednakże oni zawsze lubią walczyć za czyimiś plecami, a ciężko o takich ochotników. Francuzi od czasów II Wojny Światowej, nie potrafią się wyzwolić od drwin na temat ich waleczności.


To może gdzieś dalej poszukajmy. Duńczycy, pewnie by i pojechali, jednakże w konstytucji maja zapisane, nie można ich wysłać w miejsce, gdzie mogli by zginąć, więc ten pomysł odpada. Holendrzy wsławili się ucieczkę ze Srebrenicy, w czasie wojny w Jugosławii, umożliwiając masakrę Bośniaków przez Serbów. To zawsze może się powtórzyć. A nowa armia w strukturach NATO – Szwecja? Cóż! Widziałem zdjęcia z parady tego wojska w różowym czołgu i podobnym umundurowaniu. Na froncie musieliby mieć wielką tablicę ze swoimi zaimkami, żeby Rusek nie cieszył się, że trafił jego, lecz tylko onego, a to chwały nie przynosi. I tak można pisać w nieskończoność. W tej sytuacji, aż dziwnym jest, że to nas się starszy ruskimi bombami.


W tym wszystkim najsmutniejsze jest jednak to, że Polacy nauczyli się wybierać wyłącznie pomiędzy POPiS-em, który jest gwarancją naszego marazmu, kompleksów i frajerstwa. Tym sposobem kolejne pięć minut, które się otworzyło w polityce międzynarodowej, znowu nie będzie nasze.

środa, 19 lutego 2025

Inteligencja poszukiwana

 

Od kilkunastu miesięcy, a szczególnie od kilku tygodni dużo się mówi o tak zwanej sztucznej inteligencji. Jej skutki porównuje się do wynalezienia maszyny parowej przez Jamesa Watta, która zrewolucjonizowała przemysł, popychając go na wyższy poziom.


Świat się rozwija, więc warto się zastanowić, gdzie my jesteśmy? I nie potrzeba szklanej kuli, ani żadnego jasnowidza, aby stwierdzić, jesteśmy w czarnej d…, bardzo zajęci urządzaniem się tam. Jestem pewien, że akurat w tym zajęciu, to niewiele jest wydarzeń, które mogłyby rozproszyć te działanie.


Nie dziwi więc opowieść najśmieszniejszego marszałka sejmu w naszej historii, że może sztuczna inteligencja przeszła nam bokiem, ale za to mamy najlepsze na świecie przepisy w tym względzie, których zazdrości nam świat. I tu od razu ręce same składają się do oklasków. Co prawda próbuję sobie wyobrazić, jak my tymi przepisami handlujemy z całym światem, ale może pogłoski o mojej wyobraźni, były tylko w mojej wyobraźni?


Na szczęście marszałek, to nie wyrocznia, więc może nie znać wszystkich faktów. Otóż! Sensacja! My już od roku posiadamy własną sztuczną inteligencję, a dokładnie większość naszego rządu, takową posiada. Nawet jeśli człowiek stara się być życzliwym i próbuje się łudzić, że to tylko złośliwi ludzie tak twierdzą, to pierwszy wywiad z danym człowiekiem, wątpliwości już nie zostawia.


Właśnie tacy ludzie od roku czasu próbują rządzić tym krajem i niespecjalnie im to wychodzi. Premier nawet w tej sprawie zarządził burzę mózgów, jednakże co to za burza, gdy nawet jeden piorun nie strzelił. W tej sytuacji, jak już wiecie zlecono to zadanie polskiemu miliarderowi, bo skoro ma pieniądze to mądry być musi.


Ten się ostro zabrał do pracy i szybko stwierdził, że potrzeba nam więcej „inżynierów” z Afryki i Azji. Pochwalił się przy tym, zgłosiło się już do niego pięćset wolontariuszy, by radzić i pomagać. Jakiś przytomny internauta w komentarzu zadał pytanie: czy wśród nich jest chociaż jeden mądry? Akurat tego nie wiem, jednakże na koniec konferencji w tej sprawie nasz zbawca stwierdził, że gdyby ktoś miał jednak pomysł, co należy zrobić, to on na taki pomysł czeka.


Schodzimy więc na kolejny poziom. Teraz na budowach, w warsztatach i wszystkich podobnych miejscach powinny się odbyć tak zwane nasiadówki, bo przecież musi być ktoś taki, który w końcu wpadnie na ten oczekiwany przez wszystkich pomysł. I szczerze wierzę, że znajdzie się jakiś pan Maliniak. Za swój genialny pomysł zapewne dostanie, jakieś sto złotych premii, a jego szef medal. Będziemy uratowani.


W tym wszystkim ciekawi mnie tylko, czy i kiedy Polacy się zorientują, że płacą miliony rocznie rządowi, za rzeczy, które kosztują przysłowiowe sto złotych? A najfajniejsze jest to, że według wszelkich znaków, w maju, znowu wybierzemy sztuczną inteligencję. I jak tu nie kochać rodaków, za ten pęd do nowoczesności?!

niedziela, 16 lutego 2025

Pan Dej walczy o krzesło w przedpokoju

 

Ruskie onuce od dawna wiedziały, że pokój mogą zawrzeć tylko kraje, które prowadziły wojnę. To, że ktoś był narzędziem wykonawczym, niczego nie zmienia. Wielu naiwnym bardzo ciężko jest przełknąć tą informację. Chciejstwo w życiu, do niczego nie uprawnia. Europa, jak również Polska nie mają żadnych sensownych argumentów, by to zmienić.


Najciężej jednak ten fakt dociera do pana Dej. Chociaż strzela fochy i tupie nogami, na niewiele to się zdaje. Nawet wysłanie przez niego drona nad sarkofag w Czarnobylu, na nikim nie zrobiło wrażenia. Takie sztuczki mogą jedynie wzruszać lewackich pięknoduchów. I bardzo zabawne są te zapowiedzi geniuszy polityki, iż jak Amerykanie przestaną Ukrainie płacić, to oni to wezmą na siebie. A gdzie w Europie są takie pieniądze? Gdzie jest ten potencjał militarny?


Jeszcze lepsze jest te pohukiwanie europejskich elit, że Ukraina musi być w strukturach NATO, bo to gwarantuje pokój i bezpieczeństwo. Czy tak ciężko zrozumieć, iż Rosja nie chce mieć u swoich granic Sojuszu Północnoatlantyckiego? Dla drugiej strony to też nie byłaby wygodna sytuacja. To byłoby coś podobnego do linii demarkacyjnej w Korei, czyli ciągłe narażanie się na prowokacje z każdej strony. Ale abstrahując już od powyższego, załóżmy, że jednak podjęto ryzyko i Ukraina w NATO jest, to czy wtedy znalazłby się chociaż jeden ukraiński generał, który za gotówkę nie sprzedałby planów sojuszu? Nie twierdzę, że nie ma w tym wojsku chociaż jednego uczciwego żołnierza, ale on na pewno nie jest generałem, z pewnością właśnie dlatego.


Świat się zmienia. Dzięki nowej administracji w Ameryce, systematycznie powraca do dawnego życia. W tym samym czasie europejskie elity poklepują się po plecach w samouwielbieniu. Macron nawet zwołuje szczyt przywódców, aby dać odpór planom Trumpa. Po świadomym zniszczeniu swojego potencjału gospodarczego, jak również militarnego, czymże mogą odpłacić Amerykanom? Jedyne co mi przychodzi do głowy, to przyspawanie nakrętek do butelki Coca Coli i kurierem wysłać do Trumpa. Myślę, że da mu to wiele do myślenia i pewnie będzie chciał poznać tego geniusza, co to wymyślił. To może być również dla nas jedyna okazja, aby w końcu się dowiedzieć.

poniedziałek, 10 lutego 2025

Premier nareszcie ma strategię

 

Niektórzy jeszcze pamiętają, a innym przypomnę, piosenkę z bardzo dawnych czasów Zenona Laskowika pod tytułem: „Nasza klasa”.


W szkole w klasie pierwszej A.
Pani jest od rana zła,
Bo na lekcjach znowu, nie ma dzisiaj trzech.
Nie ma Stasia co powtarza,
Rysia co się źle wyraża
Oraz Zdzisia, co w tej klasie się postarzał.
Stąd też targa panią gniew,
No bo nie wie, co im jest?
I najgorsze, że to często im się zdarza.

A tymczasem Stasio, Rysio
Oraz ten najstarszy Zdzisio
Namawiają się nad ważną sprawą w krzakach.
Bo jak okazało się
Jest nareszcie w końcu gdzie,
Się zabawić, bo od jutra już u Stasia:

Starych ni ma chata wolna, oj będzie bal!
O będzie bal! o będzie bal!
Na muzykę tańce dzikie i pięć par,
I pięć par.

Już Gabrysia o tym wie,
Powie Zosi z drugiej c.
Tamta Lidce, co całować się już umie.
Przyjdzie Danka, ta od Janka,
Co nie wierzy już w bocianka.
Wszystkie przyjdą, no bo w końcu się rozumie:

Starych ni ma, chata wolna, oj będzie bal!
O będzie bal! o będzie bal!
Na muzykę, tańce dzikie i pięć par,
I pięć par.

Gdy nazajutrz zapadł zmrok,
Wszystkie przyszły, jedna w kok,
Dwie w warkoczyk, reszta gładko uczesane.
Noc zaczęła się od tang,
Zdzisio z Lidką gra va banque,
Pozostałe są dopiero oswajane.

Do północy było miło,
O rysunkach się mówiło
I o śpiewie, kto ma piątkę, a kto nie.
Tylko Rysio tam wzrok miał mętny,
Zaczął coś o pracach ręcznych,
O patyczkach, plastelinie itd.

Potem każda z par się skryła,
Wzorem starszych w kątach willi.
Zgasło światło, cisza była,
A po chwili:

Z pokoiku wyszedł Zdzisio,
Gdzie do Lidki się sposobił
I do Stasia mówi cicho:
Stachu! Stachu!
Co?

Jak to się robi?


I co by nie powiedzieć, było to prawdziwe, zabawne i śmieszne.


Powróćmy jednak do naszych czasów, a dokładnie do czasów kampanii wyborczej do naszego parlamentu i przypomnijmy sobie te słodkie słowa spijane z ust przyszłego premiera naszego kochanego kraju. Jakże piękną wizję nam roztaczał. To było, jak cudowne marzenie. Dla tego marzenia, niektórzy stali całą noc, aby tylko dać mu szansę. Istny amok szczęścia ogarnął ludzi. Bo jakże mogło być inaczej, kiedy słyszeli, jak Donald Tusk obiecywał, że gdy tylko zostanie premierem, to od razy ceny w sklepach spadną, energia już nie będzie tak energicznie na naszych rachunkach widoczna, a benzyna… to wszyscy pamiętają. No i pieniądze na onkologię będą, a telewizja to będzie mówić prawdę.


Minął jednak rok. Ludzie zaczęli się nerwowo wokoło rozglądać, w poszukiwaniu tego taniego życia, co im obiecano. Doszło nawet do tego, iż ci co się modlili do obrazka premiera, zaczęli wstawać z kolan. Koniecznie trzeba było coś zrobić.


No i stało się. Donald Tusk zapowiedział, że na konferencji ogłosi długo oczekiwaną strategię swojego rządu. Ludzie odetchnęli. Zaproszono ważnych ludzi, chociaż, jak się później okazało, ważna była tylko jedna. Tak więc, wszyscy wysłuchali tradycyjnie wygłoszonych klechd, bez większego znaczenia. Każdy, kto chociaż raz słuchał wystąpienia premiera, sam mógł sobie takowe wygłosić, a potem padło pytanie do tego jednego ważnego, czyli Rafała Brzoski, właściciela InPostu: Rafał! Rafał! Cisza. Jak to się robi?


I co by nie powiedzieć, było to prawdziwe, zabawne i nieśmieszne!


wtorek, 4 lutego 2025

Przeminęło z wiatrem

 

Przeminęło z wiatrem, a właściwie przeminie, nasz sen. Już nawet nie o potędze, a o jakimkolwiek znaczeniu w gospodarce, nie tylko światowej, ale chociażby europejskiej. Ze wszystkich projektów, jakie moglibyśmy zrealizować, „nasz” premier postawił akurat na ten, którego realizować nigdy nie powinien. Niestety, będziemy budować wiatraki na Bałtyku. Tysiące ton betonu i stali, które normalnie zużywa się na taką inwestycje, to w morzu ta ilość rośnie. Tak wygląda ekologia!


W tym samym czasie Niemcy wycinają swoje wiatraki i na ich miejscu budują odkrywkową kopalnię węgla brunatnego. Donald Trump rezygnuje z wiatraków, jako rzecz ekonomicznie wątpliwą, służącą jedynie do mielenia ptaków. A jakby tego było mało, to Szwedzi ujawnili, że ich farmy wiatrakowe na morzu skutecznie zakłócają pracę radarów, przez co nawet stary Antonow może niezauważony wlecieć w ich strefę powietrzną. Ale my będziemy budować!


Czy taką decyzję można wytłumaczyć głupotą? To by było zbyt proste wyjaśnienie. Może gdyby to była jednoosobowa decyzja. Jednakże mamy przecież posiedzenia rządu, w którym oprócz Romana Giertych znalazł się każdy, kto tylko chciał, więc gdy zbierze się takie wielkie ciało, może się przecież zdarzyć i powinno, że ktoś powie na głos, jest to głupie. Nie można też tego wytłumaczyć wycieczkami do podkarpackiego domu uciech, bo przecież ten tłum, musiałby zwrócić na siebie uwagę i ciężko byłoby utrzymać tajemnicę. Dlaczego więc nasza władza działa przeciwko naszemu interesowi? Przecież my im płacimy pieniądze, by działali na naszą korzyść. O właśnie! Tu może kryć się rozwiązanie. Ktoś może płacić więcej, niż my. I to wcale nie muszą być pieniądze.


Wiem, że można odnieść wrażenie, iż jestem przeciwko wiatrakom, co nie jest prawdą. Już w dzieciństwie miałem taki mały wiatraczek na druciku. Całkowicie ekologiczny, któremu nie trzeba było rozmrażać wirnika ropą. A i całkiem niedawno, podobny kręcił się u mnie na balkonie. Piszę w czasie przeszłym, bo w czasie pewnej wichury, tak bardzo się wkręcił, że nawet nie zdążył mi powiedzieć bye, bye.


A tak całkiem poważnie, to każdy kto kiedykolwiek oglądał westerny, widział takie małe wiatraki, które (tak w skrócie) „ciągnęły” wodę. I to jest właśnie idealny pomysł, żeby każdy mógł sobie taki wiatraczek, pracujący wyłącznie dla właściciela, na swoim podwórku postawić. Bez ton betonu i stali. Wiatrak, co nie psuje krajobrazu i nie zagraża ptactwu. Pomysł prosty, jednakże mający jedną wielką wadę. Otóż! Jest zbyt tani, więc nie można wydać z budżetu miliardów złotych, a przecież już dawno temu klasyk powiedział, że „prawdziwe pieniądze robi się, na wielkich słomianych inwestycjach”. No chyba, żeby Niemcy takie wiatraki zaczęli produkować...

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...