środa, 19 lutego 2025

Inteligencja poszukiwana

 

Od kilkunastu miesięcy, a szczególnie od kilku tygodni dużo się mówi o tak zwanej sztucznej inteligencji. Jej skutki porównuje się do wynalezienia maszyny parowej przez Jamesa Watta, która zrewolucjonizowała przemysł, popychając go na wyższy poziom.


Świat się rozwija, więc warto się zastanowić, gdzie my jesteśmy? I nie potrzeba szklanej kuli, ani żadnego jasnowidza, aby stwierdzić, jesteśmy w czarnej d…, bardzo zajęci urządzaniem się tam. Jestem pewien, że akurat w tym zajęciu, to niewiele jest wydarzeń, które mogłyby rozproszyć te działanie.


Nie dziwi więc opowieść najśmieszniejszego marszałka sejmu w naszej historii, że może sztuczna inteligencja przeszła nam bokiem, ale za to mamy najlepsze na świecie przepisy w tym względzie, których zazdrości nam świat. I tu od razu ręce same składają się do oklasków. Co prawda próbuję sobie wyobrazić, jak my tymi przepisami handlujemy z całym światem, ale może pogłoski o mojej wyobraźni, były tylko w mojej wyobraźni?


Na szczęście marszałek, to nie wyrocznia, więc może nie znać wszystkich faktów. Otóż! Sensacja! My już od roku posiadamy własną sztuczną inteligencję, a dokładnie większość naszego rządu, takową posiada. Nawet jeśli człowiek stara się być życzliwym i próbuje się łudzić, że to tylko złośliwi ludzie tak twierdzą, to pierwszy wywiad z danym człowiekiem, wątpliwości już nie zostawia.


Właśnie tacy ludzie od roku czasu próbują rządzić tym krajem i niespecjalnie im to wychodzi. Premier nawet w tej sprawie zarządził burzę mózgów, jednakże co to za burza, gdy nawet jeden piorun nie strzelił. W tej sytuacji, jak już wiecie zlecono to zadanie polskiemu miliarderowi, bo skoro ma pieniądze to mądry być musi.


Ten się ostro zabrał do pracy i szybko stwierdził, że potrzeba nam więcej „inżynierów” z Afryki i Azji. Pochwalił się przy tym, zgłosiło się już do niego pięćset wolontariuszy, by radzić i pomagać. Jakiś przytomny internauta w komentarzu zadał pytanie: czy wśród nich jest chociaż jeden mądry? Akurat tego nie wiem, jednakże na koniec konferencji w tej sprawie nasz zbawca stwierdził, że gdyby ktoś miał jednak pomysł, co należy zrobić, to on na taki pomysł czeka.


Schodzimy więc na kolejny poziom. Teraz na budowach, w warsztatach i wszystkich podobnych miejscach powinny się odbyć tak zwane nasiadówki, bo przecież musi być ktoś taki, który w końcu wpadnie na ten oczekiwany przez wszystkich pomysł. I szczerze wierzę, że znajdzie się jakiś pan Maliniak. Za swój genialny pomysł zapewne dostanie, jakieś sto złotych premii, a jego szef medal. Będziemy uratowani.


W tym wszystkim ciekawi mnie tylko, czy i kiedy Polacy się zorientują, że płacą miliony rocznie rządowi, za rzeczy, które kosztują przysłowiowe sto złotych? A najfajniejsze jest to, że według wszelkich znaków, w maju, znowu wybierzemy sztuczną inteligencję. I jak tu nie kochać rodaków, za ten pęd do nowoczesności?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...