poniedziałek, 27 lutego 2023

Bardzo dziwne świętowanie

 

W ostatni piątek minęła rocznica zakończenia, formalnie największej pandemii, jaka się odbyła za życia każdego obecnie żyjącego człowieka. Po czasach zamykania ludzi w domach, zakazach działalności różnych biznesów i unikania pacjentów przez lekarzy, powinien wszędzie trwać festiwal radości. Koła polityczno-rządowe powinny, jak zawsze z wielkim patosem, na wielu akademiach odtrąbić „swój” sukces, że epidemia jest w odwrocie i nie trzeba się jej bać. A tu nic takiego się nie stało. Media, które jeszcze rok temu tak skrupulatnie, codziennie liczyły łóżka i testy, nawet się nie zająknęły. Może dlatego, że to zasługa Putina, a nie ich. Wiemy przecież, że to jest bardzo zły człowiek.


A może dlatego, że znaleźli dla siebie wygodniejszą rocznicę, którą, niestety, także zawdzięczają... Putinowi. Nie da się tego obejść. Nie bardzo jestem w stanie zrozumieć świętowania napaści na kraj, kiedy ta napaść ciągle trwa. Czy takie rzeczy działy się pierwszego września 1940 roku? Czy w ogóle kiedykolwiek, w jakimkolwiek zakątku świata, coś takiego miało miejsce?


Ale w nowym świecie wszystko co było dotąd niemożliwe, jest możliwe. A skoro tak, to heroje wyszły świętować na ulice polskich miast. Chociaż może jestem niesprawiedliwy i ci wszyscy młodzi, po prostu identyfikują się, jako te matki i dzieci, o których mówią telewizory. I pewnie tak jest, bo dla faceta, który (z różnych powodów) ucieka z kraju w czasie wojny, to jest wstyd pokazywać się publicznie w takim kontekście.


Po roku czasu, patrząc z naszej perspektywy, co byśmy już nie zrobili, to pewne rzeczy zostaną już na długi czas, a może i na zawsze. Na pewno zostaną z nami olbrzymie długi. Jakie? To trudno powiedzieć, bo one stale rosną i nie ma siły, aby to zatrzymać. Zostaną wszystkie dzieci ewakuowane z domów dziecka, ludzie z ukraińskich hospicjów i tym podobnych miejsc. Zostaną wszystkie te kotki i pieski dzielnie ratowane z pożogi wojennej. A przede wszystkim zostanie tysiące roszczeniowych ludzi, których „my” nauczyliśmy, że wszystko się im należy i to w pierwszej kolejności. Dla tych, co jeszcze w to nie wierzą, powiem, że to jest tylko kwestia czasu, kiedy się o tym przekonają na własnej skórze.


Osobiście to bardzo mnie zadziwia, że już rok wojna trwa, prawie w centrum Europy i nikt, nawet ONZ nie nawołuje do rozmów pokojowych, co dotychczas się w żadnym koflikcie nie zdarzyło. No chyba, że ktoś rzeczywiście wierzy w to, że można wygrać wojnę z mocarstwem atomowym. Teoretycznie jest to możliwe, tylko czy jesteśmy sobie w stanie wyobrazić świat po takim zwycięstwie i czy chcielibyśmy (dalibyśmy radę) w takim świecie żyć!

poniedziałek, 20 lutego 2023

Bajdy Bidena

 

Jest taka tradycja, że każdy amerykański prezydent odwiedza swoją wojnę. Śpiący Józef, jak go nazywają Amerykanie, nie mógł się z tej tradycji wyłamać. W końcu pańskie oko konia tuczy, a jak podają internety, rodzina Bidenów prowadzi całkiem spore interesy na Ukrainie. Spotkał się więc z zarządcą tych interesów, co bardzo wyraźnie dało się zaobserwować po strojach obu panów. Jako dobry wujek z Ameryki sypnął trochę grosza, aby interes dalej się kręcił.


A jutro wielka pompa w Warszawie. Mnóstwo pięknych słów i jak to już wielokrotnie bywało poklepanie po plecach. Chociaż w tym przypadku, to na plecach może się nie skończyć, ale nasze chłopaki i tak będą dumne, żyjąc w przeświadczeniu, że stają się ważnymi figurami na światowej szachownicy.


Jak podają Amerykanie (u nas ten temat nie istnieje), to poklepanie (niech będzie, że po plecach) kosztowało nas już 115 miliardów złotych. To są tylko pieniądze wydane przez rząd, reszty nikt nie liczy. Tyle nas kosztuje to, żeby nam bomby na głowę nie spadały. I myślę, że nie spadną, co wcale nie oznacza, że nie będą wybuchać, a o tym nikt nawet się nie zająknie.


W amerykańsko-rosyjskim konflikcie, zachowujemy się, jak taki mały Jasiu w klasie, który nim się jeszcze lekcja zaczęła, już zdążył pani naskarżyć, że Kaziu nie odrobił zadania domowego. Kto lubi takiego Jasia? I ile czasu minie, nim dostanie zwyczajny wpier…? No właśnie! Ile czasu minie? I czy kiedykolwiek będzie nam to zapomniane.


Ciekawe, czy ci wszyscy, którzy tak ochoczo umieszczają wszędzie, gdzie tylko się da barwy żółto-niebieskie, zadają sobie takie pytania? Rok temu wszystko wydawało się takie zero-jedynkowe. Ale czy dzisiaj, też takie jest? Najlepiej to obrazują wrocławskie tramwaje. Rok temu pozawieszano na nich piękne, żółto-niebieskie chorągiewki, które bohatersko powiewały na wietrze. Minął rok i powiewają… brudne, podarte szmaty.

poniedziałek, 13 lutego 2023

Nie pytaj o Polskę! To mój dom

 

„… To nie kochanka,

Ale sypiam z nią

Choć śmieją ze mnie się i drwią.


Taka zmęczona

I pijana wciąż.

Dlatego nie,

nie pytaj mnie.


Nie pytaj mnie, dlaczego jestem z nią,

Nie pytaj mnie, dlaczego z inną nie,

Nie pytaj mnie, dlaczego myślę że,

Że nie ma dla mnie innych miejsc.”


Nigdy, tak do końca nie wiemy, dlaczego autor napisał właśnie taki tekst. Co wtedy czuł? Co myślał? I co chciał, abyśmy pomyśleli? Dla mnie to jest najwspanialsza patriotyczna piosenka ostatnich lat. I im więcej tych lat mija, tym te akordy brzmią mocniej i prawdziwiej.


To jest mój brud

To jest mój krzyk

Nie ruszaj nic

To jest mój spokój

Nie mogę spać

Zawsze wiem kiedy jest pełnia…


...To mój dom

Mój dom

To mój dom

Mój dom

Mój dom

Mój dom

Mój dom

Mój dom...”


Ten tekst z kolei w zamierzeniu nie sądzę, aby poszukiwał patriotyzmu, jednakże w zestawieniu z powyższym, może takiego nabrać. A jak jeszcze uświadomimy sobie, jak zmieniły się okoliczności naszego życia przez ostatnie lata, szczególnie refren, nabiera ważnego znaczenia.


Ten mój duży dom, czyli Polska, jak i ten mały zwykły dom, są ze sobą nierozerwalnie związane. Tylko tutaj mogę być u siebie. Dlatego warto wszystko zrobić, aby tak pozostało. Niech mnie wszystkie te postępowe wesołki nazywają, jak chcą. Każdą obelgę przyjmę, bo są rzeczy ważniejsze. Myślę, że takich ludzi, jak ja jest większość, chociaż w publicznym przekazie słyszymy raczej tą hałaśliwą mniejszość, która ma duże wsparcie „warszawskich garniturów”.



Skoro takich ludzi, jak ja jest większość, to dlaczego ten ostatnio dziwny świat, wciąż trwa i nie można tego zmienić? Po pierwsze – w nowy świat, zaangażowano naprawdę wielkie pieniądze, a każdy człowiek ma swoją cenę i jak widać u nas, nie jest to cena wygórowana. A po drugie – mamy chyba największą, w swojej historii, piątą kolumnę. Ktoś może zapytać, że skoro tak, to dlaczego kodeks karny do niej nie zagląda? Powiem więcej, nawet nie zajrzy. Piata kolumna dla władzy jest niezbędna. Gdyby jej nie było, to władza wszystkie swoje „sukcesy” musiałaby przyjąć na własną klatę. A tak się może podzielić, zapewniając sobie miękkie lądowanie, po ewentualnie przegranych wyborach.


Czy jest nadzieja dla nas, naszych dzieci i wnuków? Myślę, że jest. Pamiętacie hasło: „Polska w ruinie”. Jest ono systematycznie przekuwane w rzeczywistość. Jeszcze nie teraz, ale myślę, że za kolejne cztery lata, albo ten stan osiągniemy, albo będziemy tak blisko, że ludzie dadzą wreszcie szansę tym, którzy na gruzach będą chcieli odbudować wszystko to, co przez ten czas stało się tęsknotą. A w oczekiwaniu na ten moment pozostaje nam słuchać utworów, które w sercu poruszają nutę nadziei. Pamiętajmy o tym, że życie jest dla cierpliwych.

poniedziałek, 6 lutego 2023

Europa za free

 

Mało kto pewnie jeszcze pamięta, taki ambitny plan, który sobie postawiła, wówczas jeszcze Wspólnota Europejska, aby dogonić gospodarkę Stanów Zjednoczonych. Był to plan o tyleż ambitny, co śmieszny, gdyż już nie raz historia pokazała, że socjalistyczna gospodarka, może co najwyżej gonić własny ogon, z takim samym zresztą skutkiem.


W tamtym czasie USA były niekwestionowanym liderem światowym, jednakże socjalistyczne ciągoty zaczęły się już i tam pojawiać. A skoro tak się działo, to Chiny, Indie i inni nie zamierzali próżnować. Doszło do tego, że Amerykanie najpierw stracili kontrolę nad własną walutą, a gospodarka zaczęła również iść tą drogą. Trzeba było coś zrobić. Między innymi przekonano wiele rządów światowych do istnienia bardzo groźnej epidemii, a w związku z tym do zamykania gospodarek światowych. To był pierwszy krok.


W Europie nie trzeba było specjalnie do tego namawiać i poszło wyjątkowo gładko. Nawet Niemcy, którzy rozdają karty na kontynencie nic nie podejrzewali. Śledząc tamtą historię można zauważyć, że amerykańskie lockdowny przy europejskich, miały się nijak. Na ich szczęście prawo federalne nie ma możliwości regulowania wszystkich aspektów życia w poszczególnych Stanach Ameryki. Pierwszy sukces już był.


Następny krok, to było podkręcenie nastrojów wojennych w Rosji i Ukrainie, co nie było trudne i spokojne sterowanie działaniami wojennymi za pomocą między innymi USD. Dołożenie to tego odpowiedniej propagandy pozwoliło znacznie uszczuplić potencjał militarny w wielu krajach Europy. A że sam stary kontynent nałożył na siebie opłaty emisyjne, plus zielone bajki, o embargu (w zasadzie na siebie samych) nawet nie ma co wspominać, to kasa odpłynęła, jak górski potok w czasie powodzi. Tym sposobem Europa jest już na widelcu i myślę, że nawet o tym nie wie.


Czy dla nas maluczkich, tutaj nad Wisłą, to dobrze, czy źle? Pisząc zgodnie z prawdą… to nie wiem. Ale wiem na pewno, że po raz kolejny, gdy na świecie robi się wielki bałagan i można było coś ugrać dla siebie, to nie ma chociaż jednego człowieka w tym kraju, który potrafiłby to dostrzec!

środa, 1 lutego 2023

Pedofil. We wsi będzie pedofil!

 

Ta wiadomość spadła na mieszkańców wsi Grzędziany szybciej niż grom z jasnego nieba. Ledwo tylko otwarto lokalne centrum informacji i animacji kultury, czyli jedyny sklep we wsi, a już tak głośno huczało, że było słychać nawet w ostatniej chałupie pod lasem. Bo jakże to? Żeby u nas we wsi takie rzeczy się działy! Toż to nie do pomyślenia. Wszystkie baby zaczęły wyrażać słowne oburzenie, chociaż może do końca nie wiedziały o co chodzi. Natomiast chłopy podchodziły do tego nad wyraz spokojnie. W końcu każdy w stodole widły miał i potrafił się nimi posługiwać.


Gdy tłum tak stał i dyskutował, to ni stąd, ni zowąd pojawiła się „cała prawda, całą dobę” oraz „jedyne wiarygodne informacje” a za nimi cała reszta. Od razu skierowali swoje kroki na plebanię, aby wyrazić swoje oburzenie i zapytać proboszcza, czy nie jest mu wstyd ukrywać zło. Niestety, ale nic z tego nie wyszło, bo zwyczajnie nie udało im się księdza zastać. Pozostało im tylko zrobić parę przebitek plebanii oraz kościoła i ruszyć pod sklep. Tam oczywiście nagrywali tłum, który tradycyjnie im opowiadał, jaka to cicha i spokojna wieś, że tu nigdy nic takiego się nie zdarzyło i inne dyrdymały właściwe dla tego typu reportaży. Nie omieszkali też zrobić wywiadu ze sklepową, która powiedziała im wszystko, tak jak sobie życzyli.


Zamieszanie trwało w najlepsze, gdy pod sklepem pojawił się powracający z gminy sołtys. Kiedy zorientował się z czego to całe zamieszanie powstało, złapał się za głowę. Ludzie - powiedział. Jaki pedofil? Żaden pedofil, tylko Teofil. Teofil Wawrzyniak, młody wikary po święceniach, który u nas będzie zaczynał swoją posługę, więc kiedy miałby kogoś molestować?


Cóż! Ciśnienie spadło, sensacji nie było. Głupio wyszło, a miało być tak światowo. Tłum zniknął, żurnaliści wyjechali i nic się nie działo.


Jakoś niedługo potem się okazało, że w gminnym ośrodku kultury, panowie w garniturach zatrzymali młodzieżowego animatora kultury, który okazywał swoje wielkie zamiłowanie do młodzieży oraz był fanem pewnego rodzaju filmików, które posiadał w ilości kilkuset sztuk. Jednakże to już nikogo specjalnie nie obchodziło, bo co to za pedofil, bez sutanny?!

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...