W Anglii czarni piłkarze klękają na boisku, aby przeprosić za okres niewolnictwa murzynów. Z pozoru całkowity paradoks. Jednakże jeśli sobie uświadomimy, że ktoś tych ludzi łapał w Afryce i sprzedawał na statki, to może nie jest to całkowicie nielogiczne, może to przodkowie tych piłkarzy byli tymi łapaczami, a oni dlatego czują się w obowiązku uklęknąć. Temat ten nie jest jednak równie nośny, jak samo niewolnictwo, więc sprytnie go przemilczamy. Już BLM dobrze wie, że to nie przynosiło by żadnych zysków, a przecież nie o współczucie dla ludzi tu chodzi, tylko o pieniądze (skąd my to znamy?). Ludzie o socjalistycznych ciągotach zawsze potrafili żyć z kapitalizmu. Taki paradoks. A wracając do tych piłkarzy, to oni w każdym momencie mogą zostać sprzedani (nikt nie pomyślał o synonimie tego słowa), przez swój klub i z tego powodu nie klękają. A słowem kluczowym tutaj są też pieniądze.
W Polsce idzie zima i jak mawiał klasyk – w zimie musi być zimno. A jak jest zimno, to trzeba palić, a nie wszyscy dali się przekonać do zielonego bla, bla i potrzebny jest węgiel. Niestety, mamy prymusa premiera, który postanowił wyrwać się pierwszy do odpowiedzi i za nim ktoś pomyślał, to w kraju skończył się węgiel. W PRL-owskiej szkole uczyli mnie, że węgiel to jest nasze czarne złoto. Dopiero teraz wiem, że to prawda. Złoto łatwiej kupić jest niż węgiel, który okazał się rzadkim minerałem – tego już mnie nie uczyli. Żeby było jeszcze bardziej niedorzecznie, to do końca roku wyeksportujemy dokładnie tyle węgla, ile nam brakuje. Sprzedajemy drogo, bo jest koniunktura, kupujemy jeszcze drożej, bo jest bardzo duży popyt na świecie, więc cena rośnie. Czy ktoś jest to w stanie zrozumieć? A gdyby się jednak komuś to udało, to jest jeszcze jedna perełka. Otóż! Całkiem niedawno górnicze centrale związkowe (chyba jest ich już więcej, niż czynnych kopalni) wspólnie z rządem, w całkowitej zgodzie podpisali porozumienie o likwidacji całego polskiego górnictwa, a teraz wzywają premiera na rozmowę, bo tragedia się dzieje. Nikt nie mówi przepraszam, nikt nie czuje się zażenowany, nikt nie doznał uszczerbku na honorze.
W Brukseli sobie wymyślają, że jak ktoś któregoś dnia dojdzie do wniosku, że nie jest ani mężczyzną, ani kobietą, to należy się do niego zwracać… właściwie to nie bardzo wiem jak, bo oni to sami między sobą nie są w stanie ustalić, ale właśnie tak powinniśmy się do nich zwracać. W sumie to dla mnie żaden problem by nie był, tyle że ilość tych płci i postaci rodzi się szybciej niż dzieci w Polsce i jak ich rozpoznać, aby nie popełnić faux pas. W dawnych czasach z daleka można było rozpoznać czy to idzie mężczyzna, kobieta, czy ewentualnie ten trzeci. Życie, chociaż siermiężne, to jednak prostsze było. I tak sobie myślę, że ludzie urodzeni w tych ciemnych wiekach IX, XX mieli wielkiego pecha, że tak wcześnie się urodzili, bo wtedy każdego, kogo osobowość nie zgadzała się z aktem urodzenia leczono w zakładach psychiatrycznych. W ten sposób ludzkość bezpowrotnie utraciła tych Napoleonów, Kolumbów, czy Elvisów.
Pytanie kto naprawi ten świat jest więc wciąż aktualne. I tak sobie przypominam, że w czasach, gdy być może byłem piękny, a na pewno młody, to starsi ludzie mieli na podobne sytuacje, tylko jedną radę – że musi się narodzić nowy Hitler, który zrobi z tym porządek. Dzisiaj ta rada brzmi jakoś dziwnie i bardzo znajomo?