wtorek, 26 lipca 2022

Kto naprawi ten świat?

 

     W Anglii czarni piłkarze klękają na boisku, aby przeprosić za okres niewolnictwa murzynów. Z pozoru całkowity paradoks. Jednakże jeśli sobie uświadomimy, że ktoś tych ludzi łapał w Afryce i sprzedawał na statki, to może nie jest to całkowicie nielogiczne, może to przodkowie tych piłkarzy byli tymi łapaczami, a oni dlatego czują się w obowiązku uklęknąć. Temat ten nie jest jednak równie nośny, jak samo niewolnictwo, więc sprytnie go przemilczamy. Już BLM dobrze wie, że to nie przynosiło by żadnych zysków, a przecież nie o współczucie dla ludzi tu chodzi, tylko o pieniądze (skąd my to znamy?). Ludzie o socjalistycznych ciągotach zawsze potrafili żyć z kapitalizmu. Taki paradoks. A wracając do tych piłkarzy, to oni w każdym momencie mogą zostać sprzedani (nikt nie pomyślał o synonimie tego słowa), przez swój klub i z tego powodu nie klękają. A słowem kluczowym tutaj są też pieniądze.

 

     W Polsce idzie zima i jak mawiał klasyk – w zimie musi być zimno. A jak jest zimno, to trzeba palić, a nie wszyscy dali się przekonać do zielonego bla, bla i potrzebny jest węgiel. Niestety, mamy prymusa premiera, który postanowił wyrwać się pierwszy do odpowiedzi i za nim ktoś pomyślał, to w kraju skończył się węgiel. W PRL-owskiej szkole uczyli mnie, że węgiel to jest nasze czarne złoto. Dopiero teraz wiem, że to  prawda. Złoto łatwiej kupić jest niż węgiel, który okazał się rzadkim minerałem – tego już mnie nie uczyli. Żeby było jeszcze bardziej niedorzecznie, to do końca roku wyeksportujemy dokładnie tyle węgla, ile nam brakuje. Sprzedajemy drogo, bo jest koniunktura, kupujemy jeszcze drożej, bo jest bardzo duży popyt na świecie, więc cena rośnie. Czy ktoś jest to w stanie zrozumieć? A gdyby się jednak komuś to udało, to jest jeszcze jedna perełka. Otóż! Całkiem niedawno górnicze centrale związkowe (chyba jest ich już więcej, niż czynnych kopalni) wspólnie z rządem, w całkowitej zgodzie podpisali porozumienie o likwidacji całego polskiego górnictwa, a teraz wzywają premiera na rozmowę, bo tragedia się dzieje. Nikt nie mówi przepraszam, nikt nie czuje się zażenowany, nikt nie doznał uszczerbku na honorze.

 

     W Brukseli sobie wymyślają, że jak ktoś któregoś dnia dojdzie do wniosku, że nie jest ani mężczyzną, ani kobietą, to należy się do niego zwracać… właściwie to nie bardzo wiem jak, bo oni to sami między sobą nie są w stanie ustalić, ale właśnie tak powinniśmy się do nich zwracać. W sumie to dla mnie żaden problem by nie był, tyle że ilość tych płci i postaci rodzi się szybciej niż dzieci w Polsce i jak ich rozpoznać, aby nie popełnić faux pas. W dawnych czasach z daleka można było rozpoznać czy to idzie mężczyzna, kobieta, czy ewentualnie ten trzeci. Życie, chociaż siermiężne, to jednak prostsze było. I tak sobie myślę, że ludzie urodzeni w tych ciemnych wiekach IX, XX mieli wielkiego pecha, że tak wcześnie się urodzili, bo wtedy każdego, kogo osobowość nie zgadzała się z aktem urodzenia leczono w zakładach psychiatrycznych. W ten sposób ludzkość bezpowrotnie utraciła tych Napoleonów, Kolumbów, czy Elvisów.

 

      Pytanie kto naprawi ten świat jest więc wciąż aktualne. I tak sobie przypominam, że w czasach, gdy być może byłem piękny, a na pewno młody, to starsi ludzie mieli na podobne sytuacje, tylko jedną radę – że musi się narodzić nowy Hitler, który zrobi z tym porządek. Dzisiaj ta rada brzmi jakoś dziwnie i bardzo znajomo?

poniedziałek, 18 lipca 2022

Rosja – Ukraina

 

     Jeśli chodzi o naszą geopolitykę, to oczywiście jesteśmy w zdecydowanej większości za tym, że dobrze jest nie mieć bezpośredniej granicy z Rosją. Jest to pogląd słuszny, aczkolwiek należy pamiętać, że my już wspólną granicę poprzez Obwód Królewiecki mamy.

 

     Rosja od wieków jest naszym, można by rzec, tradycyjnym wrogiem i nie ma żadnych szans, aby to się zmieniło. Nawet za czasów Związku Radzieckiego przyjaźń istniała tylko na poziomie komitetów partyjnych. Do tego trzeba sobie również zdać sprawę z tego, że demokracji w Rosji nie było, nie ma i nigdy nie będzie. To są mrzonki zachodnich polityków i nawet, jakby tam się kiedyś pojawił kandydat „niezależny”, to będzie tylko niezależność od którejś z frakcji służb specjalnych i tyle. Mając tą wiedzę oraz to, że gdy rodzi się  mały Rosjanin,  już  wtedy ma on świadomość, że przyszedł na świat w Wielkiej Rossij, należy prowadzić adekwatną politykę. Czyli przede wszystkim nie rozbrajać własnej armii, co skutecznie robiliśmy przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Nie należy się również bać (a były czasy, gdy się nie baliśmy), bo kto się boi ten już przegrał. Dobrym przykładem jest tutaj Turcja, która chyba, jako jedyny kraj potrafi militarnie odpowiadać na „zaczepki” Rosjan, a jednocześnie nie przeszkadza jej to robić interesów, tam gdzie jej się to opłaca. Bez sentymentów, czysta  polityka.

 

     Ukraina, kraj na zachodzie zamieszkały głównie przez Ukraińców, a na wschodzie Rosjan. Mimo, że zdecydowanie lepiej im się wiodło za czasów I i II Rzeczpospolitej, niż Związku Radzieckiego, to konsekwentnie pielęgnują nienawiść do Lachów. W zasadzie na tym zbudowali swoją  państwowość. Mimo tej wiedzy, która  nie jest przecież wiedzą tajemną, polskie władze, a także zdecydowana większość Polaków w obecnym konflikcie postawiła wszystko co miała na Ukrainę. Tradycyjne nasze myślenie, że jak my oddamy swoje serce, to ta druga strona musi to docenić, że należy puścić w niepamięć to co było, że teraz to na pewno będzie inaczej.  Będzie inaczej?! Chciałbym mieć tą wiarę. Są tacy co od 11 lipca czekają na przemowę Prezydenta Zelenskiego, który miał powiedzieć tylko jedno słowo -  przepraszam. Myślę, że jeszcze długo będą czekali. Cóż! Jest wojna, a na wojnie zabłąkana kula, to nic nadzwyczajnego. To nam pokazuje, kto tak naprawdę rządzi i będzie rządzić na Ukrainie. A my mamy u nas już zainstalowane ponad cztery miliony ludzi.

 

     Jakby na to nie spojrzeć, to  niezależnie, która ze stron kiedyś wygra tę wojnę, to śmiało można postawić tezę, że my na sto procent już przegraliśmy. Kwestią  pozostaje tylko, jak bardzo. Z jednej strony możemy mieć, jak mówił Pawlak „swojego wroga”, a z drugiej przyjaciela, któremu nie można zaufać. Fajnie by było napisać, że wybór  należy do nas. Fajnie!

poniedziałek, 11 lipca 2022

A w niedzielę, to kupię sobie lekarza

 

     We wsi gadają, że w czasie ostatnich dwóch lat bardzo łatwo można było kupić lekarza. Niestety nie dotyczyło to wszystkich chętnych, a tak właściwie, to tylko minister zdrowia mógł sobie kupować. W sumie to nie wiem, co to za interes był, bo przecież za pośrednictwem NFZ-u miał ich już wszystkich w kieszeni. Uznajmy, że nie znam się na biznesie i nie dociekajmy tego.

 

     Życie nie znosi próżni, więc każda luka wcześniej, czy później zostanie zapełniona. Dzięki naszej władzy, która bardzo stara się skodyfikować wszelkie przejawy aktywności w każdej dziedzinie, rodzi się coraz większa kreatywność, pokazująca, że inteligencja i wyobraźnia w narodzie ciągle jeszcze istnieje. Właśnie niedawno pojawiła się informacja, że znana sieć handlowa ma zamiar w swojej ofercie niedzielnej zaoferować klientom dostęp do lekarza. I niedziela jest tutaj kluczowa, gdyż lekarz w tym dniu jest dozwolony, a  zakupy już nie. I jeśli ta wiadomość okaże się prawdą, to będzie takie małe deja vu, że znowu do lekarza   obowiązkowo idziemy z reklamówką.

 

     Muszę przyznać, że z marketingowego punktu widzenia, ten pomysł jest genialny. Puśćmy więc wodze wyobraźni. Jest niedziela. Idziemy do sklepu, a tam jak za najlepszych pandemicznych czasów ochroniarz mierzy nam temperaturę. Z wynikiem pomiaru kierujemy się do doktora, a ten w przypadku gorączki, wypisuje nam handlową receptę w postaci zniżki na zimne napoje. Wchodzi grubas bez gorączki, a lekarz mu zapisuję receptę, gdzie wszystkie tłuste i tuczące artykuły są znacznie droższe. Nadchodzi chudy i ma zniżki na wszystko to za co gruby płaci drożej. Cukrzyk ma drogie słodycze, Babcia z osteoporozą taniej płaci za towary do trzech kilogramów i tak dalej.

 

     To byłoby najbardziej prorodzinne handlowanie. Nic lepiej (oprócz kredytu) nie byłoby w stanie zintegrować rodziny, bo integrować można się tylko poprzez bliskość i rozmowę, a tu trzeba by rozmawiać. Skończyłoby się wysyłanie po zakupy najsłabszej jednostki w rodzinie. Niestety, ale musiałyby się odbywać narady rodzinne, w trakcie których sporządzano by, bardzo przemyślaną listę zakupów. I ta właśnie lista wskazywałaby, kto dzisiaj idzie na zakupy, aby nie przepłacać.  Tak więc widzę tu same korzyści. Rodziny zintegrowane i oszczędne. Sieć handlowa, bez kosztownych promocji reklamowych wychodzi na swoje z najlepszym możliwym hasłem: W każdą niedzielę zdrowe ceny! I jeszcze rosnąca świadomość w narodzie, że konkurencja na rynku zwiększa dostępność do lekarza i nie musi to kosztować ogromnych pieniędzy. Rozmarzyłem się.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...