wtorek, 24 września 2024

Równia bardzo pochyła

 

Jeżeli marzyliście, aby żyć w bardzo ciekawym kraju, a mieszkacie pomiędzy Bugiem, a Odrą, to jesteście we właściwym miejscu. W zasadzie tylko tutaj najwybitniejsi analitycy, nie są w stanie przewidzieć niczego. Coś co dzisiaj wydaje im się realne i oczywiste, już następnego dnia jest kolejną pomyłką.


Jeszcze rok temu mieliśmy zupełnie inny rząd, który dzielnie prowadził kraj na skraj przepaści i wszyscy byli przekonani, że gorzej być nie może, więc wielu z nadzieją czekało, na to nowe. No i nowe przyszło, a że siły świeże były, to oczywiście postanowili przyspieszyć, robiąc zdecydowany krok naprzód. Tym to sposobem w bardzo krótkim czasie, stało się niemożliwe, niewyobrażalne, że ludzie w niecały rok zaczęli tęsknić za starym, znienawidzonym rządem. Tylko tutaj i tylko u nas mogą się dziać takie cuda.


A nowi ani myśleli zwalniać. Cały czas podziwiam to tempo. Przynajmniej raz w tygodniu mamy informację, czego nie będziemy robić, czyli czego nie będzie. Oczyszczanie kraju z wszystkiego, idzie na full, bo przecież obiecali, że będą sprzątać, po swoich poprzednikach. Gdyby nie narzucili sobie tej prędkości działania, to może nawet by spróbowali coś zbudować dla kraju, ale przy prędkości światła, zwyczajnie się nie da. I ja to rozumiem.


Nawet matka natura to dostrzegła i otoczyła ich swoją miłością. To właśnie z tej miłości obdarzyła ich tym co miała w zanadrzu, czyli równie szybką wodą, aż oni sami nie mogli uwierzyć w takie szczęście. Nawet szef wszystkich szefów, niezwykle skromy człowiek, próbował to bagatelizować, żeby mu nie zarzucono, iż matka specjalnie go faworyzuje i wydał komunikat, że to wcale nie prawda, że to tylko jej delikatny uśmiech. Jednak prawdy nie dało się ukryć, więc jako niezwykle inteligentni i oczytani ludzie odwołali się do klasyki, a kto czytał ten wie, że „na samym początku był chaos”. No był! Widzieliśmy.


Na szczęście tylko na samym początku, bo oto wódz znalazł człowieka,. Tak mocnego, jakiego poza nim nikt nie miał i nikt by go nie wskazał. Ten człowiek ma siłę, moc i nie kłania się nikomu. Nazywają go pan Pogłos, bo gdy coś mówi, to cały kraj go słyszy. Dość powiedzieć, że gdy był szefem MSWiA, to poradził sobie z tym resortem zaledwie w trzy miesiące. Oddelegowany do Europarlamentu, załatwił sprawy już tylko w dwa. Przy takim gościu to matka natura wymięka, nawet nie podskoczy. No chyba, że gdzieś przeczeka, jakieś… no!… góra cztery miesiące.


Po tej nominacji ludzie na południu Polski, z wdzięczności podnieśli głowy i ręce do góry. I tylko złośliwcy i malkontenci słyszeli, że mówili wtedy: „O Boże!” Cóż! Szczęśliwi ci, których władza nie zdążyła, jeszcze uszczęśliwić, ale pamiętajmy, że równia jest bardzo pochyła, więc...

środa, 18 września 2024

Szczawiowa polityka

 

Marzenie o polityku, który wie na czym polega przywództwo i potrafi sobie dobrać do tego ludzi, którzy swoim profesjonalizmem, budują jego autorytet, jest… takim samym marzeniem, jak wielka wygrana na loterii lub niespodziewany, ogromny spadek.


Pomarzyć można, bo to przyjemne uczucie, jednakże żyje się w rzeczywistości, która nas otacza. No to rozejrzyjmy się, by zobaczyć tych małych ludzi na wielkich stanowiskach, którzy otaczają się jeszcze mniejszymi ludźmi, co jest warunkiem koniecznym, aby nie rzucała się tak bardzo w oczy ich małość. Tacy właśnie ludzie dostają wielką władzę i pieniądze podatników. Rozkoszują się tym bardzo, jednakże czasami nadchodzi czas próby.


No i taki czas nadszedł, a mały człowiek nagle nie urósł, jak poziom wody w polskich rzekach. Czy można napisać lepszy scenariusz na wielki dramat? Tak więc miotają się ci ludzie, którzy zamienili swoje garnitury na kurtki powodziowe, od miasta do miasta, tworząc zamieszanie większe niż płynąca woda. Nie ma z tego żadnej korzyści dla mieszkańców, ale w świat idzie obraz dzielnej władzy ratującej ludzi i dobytek.


Ja jednak chciałbym kiedyś zobaczyć przywódcę, który w obliczu jakiejkolwiek tragedii nie musi się ruszać z Warszawy, gdyż ma profesjonalnych ludzi, którzy wiedzą co i jak mają robić. To nie są wygórowane żądania, zważywszy na to, że oni istnieją i żyją wśród nas, tylko (taki nasz pech) oni mogą być bezpartyjni. Chciałbym również, żeby w takiej sytuacji minister finansów nie szukał wirtualnych pieniędzy na naprawę tych szkód, ale żeby rotacyjnie uśmiechnięty marszałek zwołał nadzwyczajne posiedzenie sejmu, na którym sejm zobowiązałby rząd do wycofania wszelkich pieniędzy z Ukrainy, bo tym razem mamy swoją wojnę – wojnę z żywiołem, a z nim się nie negocjuje.


Wiele rzeczy bym chciał, a dostaję zdjęcie premiera, który je szczawiową ze słoika. I pewnie mam mu współczuć i wzruszyć się jak on ciężko pracuje i się stara. Cóż! Wiem, że to zdjęcie nie jest dla mnie, tylko dla „Jagodzian”. Może oni to jeszcze kupią, a co do szczawiowej, to prawdziwa powinna mieć jaja. Czy tylko zupa powinna je mieć?

piątek, 6 września 2024

Akcja Wisła się rozprysła!

 

Co za straszny dramat to był. Około stu pięćdziesięciu tysięcy Ukraińców wysiedlono z ich lepianek na terenie obecnej Polski wschodniej do murowanych domów i kamienic. A przecież nie musieliśmy być, aż tak okrutni i mogliśmy ich oddać pod opiekę Stalina do ukraińskiej republiki socjalistycznej. Wtedy nie byłoby dramatu, nie byłoby tematu, nie byłoby ich.


W tamtym czasie wysiedlono również około półtora miliona Polaków z naszych kresów wschodnich, ale to przecież była bajka i przygoda, żaden dramat. Tak przynajmniej uważają Ukraińcy, a także najbardziej „empatyczni” Polacy z ministrem Kowalem na czele. Tak właśnie! To nie Wołyń był dramatem w historii, ale akcja Wisła.


Przy tych wszystkich wypowiedziach na ten temat, jakoś umyka fakt, dlaczego ta akcja w ogóle się odbyła. Przecież nie byłoby jej, gdyby nie działania samych Ukraińców. Ci cały czas pozostawali w swoim stepowym amoku i mimo zakończenia już działań wojennych przez wszystkie strony, nadal mordowali Polaków i palili polskie wsie, jak za swoich „najlepszych” czasów. Dopiero ta akcja położyła temu kres. Do tej pory wydawało się, że na zawsze i że to był nasz sukces. Nikt jednak nie przewidział, że potomkowie tych przesiedleńców nie porzucą swoich chorych idei, a przenikając do polskich struktur samorządowych, rządowych i wszystkich innych, będą wpływać na polską politykę, co bardzo wyraźnie widać odkąd oni zaczęli wojnę z Rosją w 2014 roku.


Czy możemy się z tego jeszcze jakoś wyplątać? Cóż! Można wejść na Giewont, stanąć koło krzyża i rozejrzeć się po kraju. Jest szansa, że ktoś będzie miał tak dobry wzrok i wypatrzy tego jednego, który jak niegdyś kniaź Jarema, będzie wiedział z kim ma do czynienia i co należy zrobić. Jeśli jednak ktoś taki nie istnieje, to po rychłym zakończeniu wojny, będziemy tu mieli mnóstwo sfrustrowanych, okaleczonych (w różny sposób) i uzbrojonych Ukraińców, którzy będą szukali winnych tego kim dzisiaj i w jakiej sytuacji się znaleźli. Czy oni pójdą wtedy do tych dziennikarzy, którzy codziennie opowiadają nam o wielkich zwycięstwach ukraińskich na froncie? Czy pojadą do swojego przyjaciela w pałacu? A może do najbardziej proukraińskiego premiera na świecie?


poniedziałek, 2 września 2024

Czy dzisiaj szkoła uczy…

 

Czy dzisiaj szkoła uczy, bawi i wychowuje? Pytanie stare, jak świat, aczkolwiek odpowiedzi pachną nowością. W internecie można znaleźć wiele filmików w stylu „Matura to bzdura”, gdzie młodzież ma problemy z odpowiedzią na najprostsze pytania. Na wiele z nich powinno się znać odpowiedź, niezależnie od stopnia wyedukowania, a jednak zamiast odpowiedzi, są tylko głupie uśmiechy. Nikt też nie czuje się zażenowany swoją niewiedzą. Tak szkoła uczy te dzieci. Na ich szczęście, właśnie o dwadzieścia procent zmniejszono podstawę programową, więc za parę lat, już takich filmików nikt nie będzie kręcił, bo samo zrozumienie pytania będzie zadaniem ponad siły.


To może chociaż dzisiejsza szkoła bawi? Być może, ale najbardziej bawi pani minister. Samo to, że każe się nazywać ministrą, jest zabawne. To jest bardzo odkrywcza kobieta, bo już po paru miesiącach swojego urzędowania, odkryła, że o zgrozo, podręczniki do historii pisali historycy. To jest prawdziwy szok. Aż się boję o jej zdrowie, gdy się dowie, że podręczniki do matematyki pisali matematycy, a do fizyki – fizycy. Jak to się mogło stać?


Skoro szkoła nie bardzo uczy, bawieniem zajmuje się minister, to może wychowuje, gdyż, jak powiedział kanclerz Jan Zamoyski „takie będą Rzeczypospolite, jak ich młodzieży chowanie”. Mnie w szkole próbowano wychować w duchu Marksa i Engelsa, dzięki czemu w miarę wcześnie poczułem nienawiść do wszelkich socjalizmów i komunizmów. Dzisiaj ma ich zastąpić pani z brodą, mężczyzna w sukience i jakieś ono/jemu, co to największą miłość ma do pewnych literek w alfabecie. Mam nadzieję, że efekt będzie podobny. Dodajmy do tego jeszcze walkę, już nie tylko z kościołem ale w ogóle z chrześcijaństwem. To nie może się dobrze skończyć. Efekty realizacji takich pomysłów już bardzo dobrze widoczne na zachodzie Europy i wyspach brytyjskich. Tylko szaleniec może o tym marzyć.


Już wielokrotnie pisałem o tym, że kto zgadza się na istnienie MEN, ten zgadza się na to, że będą tam przychodzili ludzie z dziwnymi pomysłami i mając władzę, niestety będą je realizować, a że to ministerstwo nie traktuje się, jako strategiczne dla kraju, to coraz częściej trafiają się niezbyt lotni ludzie. Urodzeni działacze, to oni dla takich chwil wiernie stali za swoim wodzem i w ten sposób odbierają swoją nagrodę, a my musimy znaleźć czas, aby odkręcić efekty ich „geniuszu” edukacyjnego, jeśli akurat mamy dzieci w wieku szkolnym. I tego czasu i cierpliwości wszystkim dzielnym rodzicom życzę.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...