Co za straszny dramat to był. Około stu pięćdziesięciu tysięcy Ukraińców wysiedlono z ich lepianek na terenie obecnej Polski wschodniej do murowanych domów i kamienic. A przecież nie musieliśmy być, aż tak okrutni i mogliśmy ich oddać pod opiekę Stalina do ukraińskiej republiki socjalistycznej. Wtedy nie byłoby dramatu, nie byłoby tematu, nie byłoby ich.
W tamtym czasie wysiedlono również około półtora miliona Polaków z naszych kresów wschodnich, ale to przecież była bajka i przygoda, żaden dramat. Tak przynajmniej uważają Ukraińcy, a także najbardziej „empatyczni” Polacy z ministrem Kowalem na czele. Tak właśnie! To nie Wołyń był dramatem w historii, ale akcja Wisła.
Przy tych wszystkich wypowiedziach na ten temat, jakoś umyka fakt, dlaczego ta akcja w ogóle się odbyła. Przecież nie byłoby jej, gdyby nie działania samych Ukraińców. Ci cały czas pozostawali w swoim stepowym amoku i mimo zakończenia już działań wojennych przez wszystkie strony, nadal mordowali Polaków i palili polskie wsie, jak za swoich „najlepszych” czasów. Dopiero ta akcja położyła temu kres. Do tej pory wydawało się, że na zawsze i że to był nasz sukces. Nikt jednak nie przewidział, że potomkowie tych przesiedleńców nie porzucą swoich chorych idei, a przenikając do polskich struktur samorządowych, rządowych i wszystkich innych, będą wpływać na polską politykę, co bardzo wyraźnie widać odkąd oni zaczęli wojnę z Rosją w 2014 roku.
Czy możemy się z tego jeszcze jakoś wyplątać? Cóż! Można wejść na Giewont, stanąć koło krzyża i rozejrzeć się po kraju. Jest szansa, że ktoś będzie miał tak dobry wzrok i wypatrzy tego jednego, który jak niegdyś kniaź Jarema, będzie wiedział z kim ma do czynienia i co należy zrobić. Jeśli jednak ktoś taki nie istnieje, to po rychłym zakończeniu wojny, będziemy tu mieli mnóstwo sfrustrowanych, okaleczonych (w różny sposób) i uzbrojonych Ukraińców, którzy będą szukali winnych tego kim są dzisiaj i w jakiej sytuacji się znaleźli. Czy oni pójdą wtedy do tych dziennikarzy, którzy codziennie opowiadają nam o wielkich zwycięstwach ukraińskich na froncie? Czy pojadą do swojego przyjaciela w pałacu? A może do najbardziej proukraińskiego premiera na świecie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz