Jak jest normalnie, to jest nienormalnie, a jak jest
nienormalnie, to jest normalnie. Zacząłem od klasycznego masła maślanego, co
jednak w dzisiejszych czasach, kiedy masło można robić nie tylko ze śmietany i
dalej nazywać masłem – nie jest, aż tak zdecydowanym absurdem językowym.
Parę lat temu, a
więc całkiem niedawno poprzedni rząd wygonił z przedszkoli do szkół
sześciolatków i nie pamiętam, by autorytety oświatowe, oburzały się na to, że
będzie podwójny rocznik w szkołach. Nie było problemem to, że dzieci te
bardziej nadawały się do zabawy lalkami i samochodzikami, niż literkami. Było
postępowo i nowocześnie i nikt nie widział żadnego problemu.
Teraz jest
straszny wrzask, że to niedopuszczalne, aby kumulować roczniki, że łamie się
już teraz przyszłe kariery młodzieży, o samobójstwach gdańskich dzieci to już
nie wspomnę. A co się takiego stało? Obecny rząd likwidując gimnazja skumulował
dwa roczniki.
Wniosek pierwszy:
nie ważne co się robi. Ważne kto to robi. Wniosek drugi: Jest to kolejny dowód
na to, jak dwie najbogatsze partie w Polsce się „różnią” od siebie.
Ja wiem, że to
wszystko wyszło im bardzo niechcący, ale jednak wyszło. Z punktu widzenia
społeczeństwa, czyli nas wszystkich, obecni absolwenci gimnazjów i liceów, będą
najlepszym rocznikiem zdobywającym wiedzę od wielu, wielu lat. Zwiększona
konkurencja zmusza do większego wysiłku, a to zawsze procentuje. Kiedy w przyszłości
pójdą oni na studia, by nie wylecieć już po pierwszym semestrze (o co będzie
znacznie łatwiej niż teraz), trzeba będzie się uczyć i trzeba będzie mieć
wiedzę. Może dopiero wtedy znikną mierni, bierni, ale wierni. Warto czekać.
Oczywiście, że
żal mi będzie jakiegoś Jasia lub Małgosi, którym nagle się okaże, że życie jest
niesprawiedliwe, że nie można go przejść bezboleśnie, że wszystko jest do dupy
i tak dalej, ale jeśli ta prawda do nich dotrze już teraz, to znacznie łatwiej
im będzie w dorosłym życiu, które jest okrutne, ale przez to przepiękne.
Żeby jednak nikt
nie pomyślał sobie, że ja kocham jednych bądź drugich, to przypomnę to co mówię
od lat: Otóż! Każdy, kto zgadza się na istnienie MEN, ten zgadza się, że jest
tam minister edukacji, a każdy minister ma swoją wizję. I tej wizji należy się
bać!