poniedziałek, 15 lipca 2019

Jak jest normalnie, to jest nienormalnie


   Jak jest normalnie, to jest nienormalnie, a jak jest nienormalnie, to jest normalnie. Zacząłem od klasycznego masła maślanego, co jednak w dzisiejszych czasach, kiedy masło można robić nie tylko ze śmietany i dalej nazywać masłem – nie jest, aż tak zdecydowanym absurdem językowym.

     Parę lat temu, a więc całkiem niedawno poprzedni rząd wygonił z przedszkoli do szkół sześciolatków i nie pamiętam, by autorytety oświatowe, oburzały się na to, że będzie podwójny rocznik w szkołach. Nie było problemem to, że dzieci te bardziej nadawały się do zabawy lalkami i samochodzikami, niż literkami. Było postępowo i nowocześnie i nikt nie widział żadnego problemu.

     Teraz jest straszny wrzask, że to niedopuszczalne, aby kumulować roczniki, że łamie się już teraz przyszłe kariery młodzieży, o samobójstwach gdańskich dzieci to już nie wspomnę. A co się takiego stało? Obecny rząd likwidując gimnazja skumulował dwa roczniki.

     Wniosek pierwszy: nie ważne co się robi. Ważne kto to robi. Wniosek drugi: Jest to kolejny dowód na to, jak dwie najbogatsze partie w Polsce się „różnią” od siebie.

     Ja wiem, że to wszystko wyszło im bardzo niechcący, ale jednak wyszło. Z punktu widzenia społeczeństwa, czyli nas wszystkich, obecni absolwenci gimnazjów i liceów, będą najlepszym rocznikiem zdobywającym wiedzę od wielu, wielu lat. Zwiększona konkurencja zmusza do większego wysiłku, a to zawsze procentuje. Kiedy w przyszłości pójdą oni na studia, by nie wylecieć już po pierwszym semestrze (o co będzie znacznie łatwiej niż teraz), trzeba będzie się uczyć i trzeba będzie mieć wiedzę. Może dopiero wtedy znikną mierni, bierni, ale wierni. Warto czekać.

      Oczywiście, że żal mi będzie jakiegoś Jasia lub Małgosi, którym nagle się okaże, że życie jest niesprawiedliwe, że nie można go przejść bezboleśnie, że wszystko jest do dupy i tak dalej, ale jeśli ta prawda do nich dotrze już teraz, to znacznie łatwiej im będzie w dorosłym życiu, które jest okrutne, ale przez to przepiękne.

     Żeby jednak nikt nie pomyślał sobie, że ja kocham jednych bądź drugich, to przypomnę to co mówię od lat: Otóż! Każdy, kto zgadza się na istnienie MEN, ten zgadza się, że jest tam minister edukacji, a każdy minister ma swoją wizję. I tej wizji należy się bać!

wtorek, 9 lipca 2019

Czas pokochać jutro


     Nadszedł już czas, aby dorosnąć, a tym samym zrozumieć pewne rzeczy i zaakceptować nową rzeczywistość. Nie ma się co napinać, napędzać i gnać nie wiadomo dokąd. To już jest ten moment, aby docenić i pokochać… jutro. A jutro to jest taka fantastyczna jednostka czasowa, która wbrew swojej nazwie, tak naprawdę jest codziennie. Prawda jest przecież taka, że dzisiaj ma swoje jutro, ale jutro też będzie miało swoje jutro i pojutrze też posiadać będzie swoje jutro. Codziennie jutro – najwspanialsza filozofia życiowa, którą w tej części świata możemy właśnie odkryć. I nie ma się tu dzisiaj nad czym zastanawiać, zastanowimy się najwyżej jutro.

     A czas jest na to idealny. Mamy rząd, który nas kocha, no chyba, że jesteśmy siłami ciemności i zła, ale czy ktoś, kto mnie zna mógłby posądzić mnie o takie rzeczy? Oczywiście, że nie, wiec uprawnionym jest, że czuje się jak pupil rządowy. A jak sobie o tym pomyślę, to jest mi tak dobrze, że mówiąc krótko dobrze mi tak. Sielanka i nirwana.

     Czyż można znaleźć właściwszy czas na to, aby zacząć uwielbiać jutro? Nigdy on nie będzie bardziej właściwy, bo przecież to jest ten czas, kiedy dostajesz pieniądze, tylko za to, że chciało ci się urodzić. Taka nagroda na dzień dobry. Wychodzisz, wrzaśniesz i już masz. Kto by tego nie kochał?! A gdyby na przykład po osiemnastu latach naszła cię taka (może nie nazbyt rozsądna myśl), żeby pójść i zobaczyć, jak to jest w pracy, to czeka cię tam niespodzianka, bo przez kolejne osiem lat będziesz otrzymywał wypłatę bez potrącania wielkiego haraczu, który inni muszą jednak płacić. I znowu na dzień dobry, masz kasę na którą inni tyrają całymi latami. A co będzie potem? Co cię to teraz obchodzi. O tym pomyślisz jutro.

     Przyszłość jawi się więc nam w różowych barwach. Może jest niewielki problem z tymi, co urodzili się bardzo wczoraj i wszystko robili dziś, nie mając świadomości, że przecież będzie jutro. Ale w sumie to co będziemy się dzisiaj tym martwić. O nich pomyśli się jutro!

czwartek, 4 lipca 2019

Żyj tak, jak chcesz…


     Żyj tak, jak chcesz informuje jakaś reklamka. No i fajnie, czyż nie o to w życiu chodzi? Tylko, czy na pewno tak należy to odczytywać? Może autor miał na myśli zupełnie coś innego. Na przykład to, że żyj sobie tak, jak żyjesz, chociaż mógłbyś inaczej. Nie ma to, jak w niewinny sposób wywołać frustrację u człowieka. Jednakże taki dany człowiek musiałby mieć mózg, w którym neurony nie strzelają focha, a współpracują ze sobą. Czy my znamy takich ludzi? Czy jest ich wielu?

      Na pierwsze pytanie raczej odpowiedź będzie szybka i twierdząca. Natomiast jeśli chodzi o drugie, to sam się zastanawiam. Chciałbym, żeby to była większość, lecz gdyby tak było, to czy świat byłby, aż tak niezrozumiały?

     Bo czy można zrozumieć paniczyków, którzy kupują sobie wymarzony domek na wsi i protestują przeciwko odgłosom zwierząt gospodarskich, zapachowi z tychże gospodarstw i Bóg wie czemu jeszcze. W żaden sposób nie dociera do nich, że mieszkają na wsi, a wieś to nie promenada spacerowa. Inni kupują sobie swoją willę koło czynnego lotniska i oczywiście trzeba im współczuć, że panuje tam ogromny hałas, a to przecież takie nietypowe i w zasadzie z tego powodu, że oni tam teraz mieszkają, powinno się to lotnisko zamknąć. Jednakże z jednym wyjątkiem – kiedy oni będą gdzieś lecieć, to samolot powinien na tym lotnisku oczekiwać na nich, jak najbardziej. Można sobie też kupić mieszkanko koło kościoła, albo remizy strażackiej i oburzać się, że dzwony dzwonią, a syrena wyje. Gdyby wyła tylko w dzień to nie byłoby większego problemu, ale ona potrafi wyć również w środku nocy, a przecież w nocy się śpi. Dziwne, że do tej pory nikt nie uchwalił prawa, że pożary mogą się zjawiać wyłącznie w dzień. O ileż prostsze byłoby wtedy życie. To wszystko dzieje się naprawdę i na serio. Nawet jedna madka w przebłysku swojego, jakże częstego geniuszu, zaproponowała, żeby karetki pogotowia nie używały w nocy sygnałów dźwiękowych, gdyż mogą obudzić śpiącego bombelka, a taki bombelek, to przyszłość i radość dla całego narodu, więc to jest naprawdę wielki problem. Przecież, jak ktoś ma zawał, to spokojnie może poczekać do rana i wtedy dopiero zadzwonić po pomoc (oczywiście najpierw należy zatelefonować do madki, czy aby na pewno ten skarb się już obudził).

     Jak z powyższego widać z pozoru proste recepty na życie, komplikują się zdecydowanie w szczegółach. I gdyby tak ogłosić, że od jutra każdy robi to co chce, to zdecydowana większość nie poszłaby do pracy. I co nam to przypomina? Większość się bawi, a jeść się chce! „Jak żyć pnie premierze?” – ciągle to jest otwarte pytanie.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...