czwartek, 4 lipca 2019

Żyj tak, jak chcesz…


     Żyj tak, jak chcesz informuje jakaś reklamka. No i fajnie, czyż nie o to w życiu chodzi? Tylko, czy na pewno tak należy to odczytywać? Może autor miał na myśli zupełnie coś innego. Na przykład to, że żyj sobie tak, jak żyjesz, chociaż mógłbyś inaczej. Nie ma to, jak w niewinny sposób wywołać frustrację u człowieka. Jednakże taki dany człowiek musiałby mieć mózg, w którym neurony nie strzelają focha, a współpracują ze sobą. Czy my znamy takich ludzi? Czy jest ich wielu?

      Na pierwsze pytanie raczej odpowiedź będzie szybka i twierdząca. Natomiast jeśli chodzi o drugie, to sam się zastanawiam. Chciałbym, żeby to była większość, lecz gdyby tak było, to czy świat byłby, aż tak niezrozumiały?

     Bo czy można zrozumieć paniczyków, którzy kupują sobie wymarzony domek na wsi i protestują przeciwko odgłosom zwierząt gospodarskich, zapachowi z tychże gospodarstw i Bóg wie czemu jeszcze. W żaden sposób nie dociera do nich, że mieszkają na wsi, a wieś to nie promenada spacerowa. Inni kupują sobie swoją willę koło czynnego lotniska i oczywiście trzeba im współczuć, że panuje tam ogromny hałas, a to przecież takie nietypowe i w zasadzie z tego powodu, że oni tam teraz mieszkają, powinno się to lotnisko zamknąć. Jednakże z jednym wyjątkiem – kiedy oni będą gdzieś lecieć, to samolot powinien na tym lotnisku oczekiwać na nich, jak najbardziej. Można sobie też kupić mieszkanko koło kościoła, albo remizy strażackiej i oburzać się, że dzwony dzwonią, a syrena wyje. Gdyby wyła tylko w dzień to nie byłoby większego problemu, ale ona potrafi wyć również w środku nocy, a przecież w nocy się śpi. Dziwne, że do tej pory nikt nie uchwalił prawa, że pożary mogą się zjawiać wyłącznie w dzień. O ileż prostsze byłoby wtedy życie. To wszystko dzieje się naprawdę i na serio. Nawet jedna madka w przebłysku swojego, jakże częstego geniuszu, zaproponowała, żeby karetki pogotowia nie używały w nocy sygnałów dźwiękowych, gdyż mogą obudzić śpiącego bombelka, a taki bombelek, to przyszłość i radość dla całego narodu, więc to jest naprawdę wielki problem. Przecież, jak ktoś ma zawał, to spokojnie może poczekać do rana i wtedy dopiero zadzwonić po pomoc (oczywiście najpierw należy zatelefonować do madki, czy aby na pewno ten skarb się już obudził).

     Jak z powyższego widać z pozoru proste recepty na życie, komplikują się zdecydowanie w szczegółach. I gdyby tak ogłosić, że od jutra każdy robi to co chce, to zdecydowana większość nie poszłaby do pracy. I co nam to przypomina? Większość się bawi, a jeść się chce! „Jak żyć pnie premierze?” – ciągle to jest otwarte pytanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...