Żyj tak, jak chcesz informuje jakaś reklamka. No i fajnie, czyż
nie o to w życiu chodzi? Tylko, czy na pewno tak należy to odczytywać? Może
autor miał na myśli zupełnie coś innego. Na przykład to, że żyj sobie tak, jak
żyjesz, chociaż mógłbyś inaczej. Nie ma to, jak w niewinny sposób wywołać frustrację
u człowieka. Jednakże taki dany człowiek musiałby mieć mózg, w którym neurony
nie strzelają focha, a współpracują ze sobą. Czy my znamy takich ludzi? Czy jest
ich wielu?
Na pierwsze
pytanie raczej odpowiedź będzie szybka i twierdząca. Natomiast jeśli chodzi o
drugie, to sam się zastanawiam. Chciałbym, żeby to była większość, lecz gdyby
tak było, to czy świat byłby, aż tak niezrozumiały?
Bo czy można zrozumieć paniczyków, którzy
kupują sobie wymarzony domek na wsi i protestują przeciwko odgłosom zwierząt
gospodarskich, zapachowi z tychże gospodarstw i Bóg wie czemu jeszcze. W żaden
sposób nie dociera do nich, że mieszkają na wsi, a wieś to nie promenada
spacerowa. Inni kupują sobie swoją willę koło czynnego lotniska i oczywiście
trzeba im współczuć, że panuje tam ogromny hałas, a to przecież takie nietypowe
i w zasadzie z tego powodu, że oni tam teraz mieszkają, powinno się to lotnisko
zamknąć. Jednakże z jednym wyjątkiem – kiedy oni będą gdzieś lecieć, to samolot
powinien na tym lotnisku oczekiwać na nich, jak najbardziej. Można sobie też
kupić mieszkanko koło kościoła, albo remizy strażackiej i oburzać się, że
dzwony dzwonią, a syrena wyje. Gdyby wyła tylko w dzień to nie byłoby większego
problemu, ale ona potrafi wyć również w środku nocy, a przecież w nocy się śpi.
Dziwne, że do tej pory nikt nie uchwalił prawa, że pożary mogą się zjawiać
wyłącznie w dzień. O ileż prostsze byłoby wtedy życie. To wszystko dzieje się
naprawdę i na serio. Nawet jedna madka w przebłysku swojego, jakże częstego geniuszu,
zaproponowała, żeby karetki pogotowia nie używały w nocy sygnałów dźwiękowych, gdyż
mogą obudzić śpiącego bombelka, a taki bombelek, to przyszłość i radość dla
całego narodu, więc to jest naprawdę wielki problem. Przecież, jak ktoś ma
zawał, to spokojnie może poczekać do rana i wtedy dopiero zadzwonić po pomoc
(oczywiście najpierw należy zatelefonować do madki, czy aby na pewno ten skarb
się już obudził).
Jak z powyższego
widać z pozoru proste recepty na życie, komplikują się zdecydowanie w
szczegółach. I gdyby tak ogłosić, że od jutra każdy robi to co chce, to
zdecydowana większość nie poszłaby do pracy. I co nam to przypomina? Większość się
bawi, a jeść się chce! „Jak żyć pnie premierze?” – ciągle to jest otwarte
pytanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz