środa, 25 października 2023

Ka, Ka, Pe, Pe, O… cho, cho!

 

Najcenniejszy klejnot, Święty Graal współczesnych czasów, to środki z funduszu KPO. Ta fraza w ostatnim czasie przebija się do świadomości. Kto te środki posiądzie, rozwiąże wszystkim i wszystkie problemy w naszym kraju. Taki rodzaj współczesnej czarodziejskiej różdżki. Wierzą w to całe miliony ludzi. Skoro więc to prawda, to ja się zapytam: Po co było robić wybory parlamentarne? Lepiej i skuteczniej by było, jak w zamierzchłych czasach, zrobić zwyczajny konkurs, że kto zdobędzie środki z KPO, ten dostanie rentę, emeryturę i Orlen na własność. Wyszłoby taniej, bez zbędnych pyskówek i wszyscy byliby szczęśliwi. Przecież nie od dzisiaj wiadomo, że jak już będziemy mieli te pieniądze, to Wisłą będzie płynąć mleko, a warszawskie Łazienki, utoną we wszystkich kolorach złota, od ilości miodu, który tam będzie.


Myślę jednak, że powinniśmy trzymać się faktów. To nie są takie pieniądze, które mogłyby rzeczywiście rozwiązać nasze problemy. W zdecydowanej większości jest to pożyczka, którą już spłacamy i spłacać będzie ją jeszcze co najmniej następne pokolenie. A najważniejsze, że są to pieniądze znaczone i mogą być użyte tylko na konkretny cel, czyli głównie na te wszystkie zielone fanaberie, które bez opamiętania brukselska lewica wymyśla i ciężko dzisiaj zobaczyć koniec ich pomysłowości. Podsumowując, są to najbardziej polityczne pieniądze w polskiej historii.


Być może kiedyś okaże się, jak świetny interes zrobiła osoba, która zgodziła się nam narzucić te siodło, oddając jednocześnie wodze i ostrogi w niepodzielne władanie Brukseli. Nam, za to zostanie jedynie spacer jedenastego listopada z biało-czerwonymi flagami i być może z okrzykami o Wielkiej Polsce. Tylko niewielu będzie miało świadomość, że gdyby nie te ETS-y i fity, tudzież pozbywanie się prawa veta, to do niczego nie byłyby nam potrzebne pieniądze z KPO. Tylko wtedy, czym żyła by tak zwana Zjednoczona Prawica i tak zwana demokratyczna opozycja? Miałkość i marność, jak na dłoni, a masy będą klaskać w te dłonie. Brawo!

czwartek, 19 października 2023

Odsunąć władzę od władzy

 

Bycie politykiem w Polsce nie jest trudne. Nie musisz wymyślać żadnych programów politycznych, wystarczy, że wiesz kogo należy odsunąć od władzy i gotowe. Tak też wydaje się, było w niedzielę. Nie napiszę na pewno, bo może jeszcze tak być, iż Władek, zwany tygryskiem, okaże się prawdziwym tygrysem i dogada się z naczelnikiem prezesem. Mimo tego faktu, dalej będzie spełniony warunek odsunięcia władzy, ale już nie na taką odległość, na jaką wszyscy liczyli.


Gdyby jednak tygrysek, nie dorósł jeszcze do roli tygrysa (z pragmatycznego spojrzenia, to błąd), będziemy mieli najbardziej wesoły rząd za mojego życia. I to jest dowód na to, że nie trzeba odwiedzać dalekich miejsc, aby oglądać rzeczy, jakie jeszcze żadne oczy nie widziały.


Jeszcze nie minął tydzień od wyborów, a już mogliśmy się dowiedzieć, że obietnice wyborcze, to taka odwrotna przenośnia, czyli nie przenoszą się na rzeczywiste działania. Niektórzy ze zdziwieniem to dopiero odkrywają. Cóż! Skoro tego nie wiedzieli, to po jaką cholerę tworzyli kolejki przy urnach? Bo co? Taka moda się wytworzyła?! No to byli modni przez jeden dzień, a teraz przez następne miesiące będą płacić za bilet na ten wstęp. Oczywiście optymistycznie założyłem, że wszystkim tym kolejkowiczom uda się zauważyć związek przyczynowo-skutkowy. Nieświadomi żyją dłużej, w tym przypadku – niestety.


Zapowiada się niezły kabaret, za który trzeba będzie niemało zapłacić, ale dobra rozrywka nigdy nie była tania. W końcu poprzednia ekipa, za nasze, nieźle się bawiła, więc pieniądze nie były całkiem zmarnowane. Warto będzie tych wiecowych stand uperów słuchać, gdy będą ostro przepytywani, przez niezależne media. Moja wyobraźnia sprawia, że to ostatnie zdanie bardzo mnie bawi.


Podsumowując ostatecznie te wybory, stwierdzam, że to była fantastyczna impreza. Nie wiem, czy gdziekolwiek, tak poważnie podchodzą do tego aktu demokracji. No bo tak: cisza wyborcza była do godziny dwudziestej pierwszej. O tej godzinie publikatory podały sondażowe wyniki wyborów, a ludzie sobie głosowali do trzeciej nad ranem, następnego dnia. Nawet znienawidzony Putin nie wpadł na pomysł, że tak można. Gdyby on wiedział, że tak jest ok, to żaden europejski obserwator wyborów, nie mógłby mu zarzucić fałszerstwa. Możemy być dumni, bo to kolejny polski wkład do rozwoju światowej demokracji. I tylko żal mi, że totolotek nie ma takiego samego regulaminu, gdybyż taki posiadał, to czekałbym na losowanie o dwudziestej drugiej, aby potem wybrać się na krótki spacer po gwarantowane dwa miliony, a do urny, w tej sytuacji, to jedynie mógłby mnie zaciągnąć zakład pogrzebowy.

poniedziałek, 16 października 2023

Mentalność niewolnika

 

Niewolnik tak już ma, że największy strach odczuwa przed tym, że mógłby nagle zostać, bez swojego pana. I co wtedy? Sam musiałby zacząć myśleć, podejmować decyzję, bo nikt go w tym nie wyręczy. Sam musiałby zadbać o siebie. I żadnej nadziei na obietnice, że coś dobrego spadnie mu z nieba. Szczytem marzenia niewolnika, jest ewentualna zmiana bata, bo ten stary jest wyrobiony i już tak dobrze nie przecina skóry. Ta mentalność jest raczej nieuleczana.


I pomyśleć, że kiedyś byliśmy narodem niepokornym, buntowniczym i walecznym. Stąd się wzięło między innymi zwycięstwo pod Grunwaldem, Bitwa Warszawska, Westerplatte, Żołnierze Wyklęci, czy w bardziej współczesnych czasach rok 1956, 1970, 1976, czy może nawet 1980. Niestety to już historia. Gdyby w czasach zaborów społeczeństwo polskie, było takie, jak dzisiaj, to szczytem marzeń dla niego byłaby zmiana zaborcy, bo przecież nie w każdym zaborze było równie źle. I nie ma tutaj znaczenia, że wszystkie powstania kończyły się porażką, kiedy duch walki ciągle był.


Kiedy nastąpiła tak zasadnicza zmiana? Trudno dokładnie określić, ale mogło to się stać, wtedy gdy zawierano „pokój” w Magdalence. Podobno, gdy dogadywano ten „pokój”, to przy stole siedziały dwie strony. Dzisiaj to już nie jest takie pewne. W każdym razie, jak na „dżentelmenów” przystało, umowa jest wciąż ważna i przestrzegana. Dlatego też nie rozliczono PRL-U, rządów Solidarności, a także SLD. Nikt też nie poniósł odpowiedzialności za rządy Platformy i niech nikt nie liczy, że będą jakiekolwiek rozliczenia ośmiu lat PiS-u. Należy szybko wyzbyć się złudzeń, aby uniknąć rozczarowania.


A co w takim razie będzie? Będzie prawdopodobne kolejne osiem lat rządów dziwacznej koalicji. Ósemka staje się dla nas liczbą magiczną, niczym współczesna wyrocznia. Do tej pory byliśmy najbogatszym krajem świata, a teraz staniemy się jeszcze najbardziej postępowym. Wszystkie „fity” i „klimaty”, będą nasze. Osiemdziesiąt procent społeczeństwa znajdzie się w prawdziwej ekstazie, kiedy wreszcie będzie mogło za to wszystko zapłacić. Przecież czekali na to całe osiem lat. W mediach zapanuje wreszcie pluralizm, bo już lada moment będzie nie tylko jeden, a dwa TVN-y. Ile to czasu się zaoszczędzi, gdy już nie trzeba będzie przełączać pilota. O bateriach nawet nie wspomnę. Wreszcie klimat odetchnie. A że wola suwerena jest najważniejsza, to wkrótce każdy dorosły, pracujący Polak, będzie miał na utrzymaniu przynajmniej jedno aktywiszcze, bo gdybyśmy zmusili aktywiszcze do pracy, to stało by się robotnicze i w ten sposób zniszczylibyśmy największy w dwudziestym pierwszym wieku sukces ludzkiej ewolucji.


Czy się to podoba, czy też nie, to wyjścia nie ma. Co zostaje takim malkontentom, jak ja? Niewiele. Mogę tylko spróbować ćwiczeń na kręgosłup, korzystając z przykładu byłego premiera Gowina i płacić, jak reszta społeczeństwa, ale się nie cieszyć!

czwartek, 12 października 2023

Tak się rodzi…?

 

Na porodówce w godzinach popołudniowych, rodząca kobieta, w wielkim skupieniu, ogląda debatę wyborczą. Jest bardzo skupiona na tej czynności, kiedy do sali wchodzi położna, która zwraca się do niej słowami:

- Proszę pani, czy zechciałaby pani teraz poprzeć…

- … chyba nie ma pani na myśli, tego starego dziada i jego wiernego kłamcę, co to rozdają moje pieniądze na lewo i prawo. Cwaniaki, którzy jedną ręką wręczają sto złotych, żeby drugą zabrać mi tysiąc. W życiu!

- Nie. Ja tylko próbuję panią zachęcić, aby poprzeć…

- Naprawdę? Mam poprzeć tego drugiego dziada, co to potrafi obiecać wszystko, co tylko się każdemu zamarzy? Pamiętam, jak obiecał nam drugą Irlandię, a skończyło się na Brukseli i to nie dla nas, a dla niego.

- Rozumiem panią, kochana, ale gdyby pani poparła…

- Pani jednak żartuje. Tego gościa, co chce mnie pozbawić gotówki, a w zamian dać kolorowe świadectwa. I do tego jeszcze, gdy czyta, to płacze. Chciałaby pani mieć w domu ryczącego faceta?

- Oczywiście, że nie. Fakt jest jednak taki, że jest pani rodzącą kobietą, więc należy trochę poprzeć…

- Serio! Może te kobiety, co to, gdy się budzą, najpierw długo zastanawiają się, jakiej są płci, a kiedy wyjdzie im, że jednak są kobietami, to wszystkie myśli krążą im wokół skrobania. Nie wiem! Świąd jakiś mają, czy co?

- Wszystko to prawda, moja kochana. Jednak, jest pani w takiej sytuacji, że musi poprzeć…

- Droga pani, ja nic nie muszę! Jeśli jednak pani nie przestanie mnie naciskać, to mimo tego, że mój mąż zapomniał przywieść mi kapci, wstanę i pójdę na bosaka. Nie zamierzam już dłużej pani słuchać.

- Kobieto! Czy wreszcie się pani uspokoi! Nie da mi pani dojść do słowa, a tymczasem już prawie główkę widać, więc zamiast gadać, jak nakręcona, weźmie się pani wreszcie w garść i poprze teraz trochę, bo coś wielkiego nam się rodzi!

niedziela, 8 października 2023

Bardzo bombowy rok

 

To jest bardzo bombowy rok. Nie tyle z powodu spadających bomb, bo te systematycznie, co roku gdzieś spadają, niezależnie od tego, czy nasze publikatory o tym informują. Bardziej bombowe są jednak informacje, które do nas docierają. Okazuje się właśnie, że najlepszy wywiad świata, nie był w stanie zauważyć przygotowań do prawdziwej wojny. Tak, to ten sam wywiad, który potrafił namierzyć spotkanie kilku osób w piwnicy budynku w środku miasta, a następnie prewencyjnie zbombardować cały budynek. Bardzo trudno mi uwierzyć, że tym razem nic nie wiedzieli. Takie rzeczy nie wydarzają się, ot tak bez przyczyny.


Zastanówmy się, o co więc może chodzić? Prognozowanie i zrozumienie sytuacji na Bliskim Wschodzie nie jest łatwe, jednakże można snuć teorie z dostępnych faktów. Faktem jest, że po raz kolejny rządzący w Izraelu Benjamin Netanjahu, który od lat ma problemy z wymiarem sprawiedliwości, postanowił spacyfikować władzę sądowniczą. Wywołało to ogromne protesty społeczne, z którymi nie potrafił sobie poradzić. Spadające bomby zdecydowanie zamknęły temat. Czy jest możliwe, żeby poświęcić życie wielu ludzi, aby osiągnąć swój cel? Oczywiście! Na świecie już działy się takie rzeczy.


Jest też druga możliwość, może nawet powiązana z pierwszą. Otóż! Sytuacja ta spowoduje, że z Waszyngtonu popłyną teraz pieniądze do Tel Awiwu. Nie będzie więc ich już, a na pewno w takiej ilości, dla Ukrainy. Oznacza to bliski koniec wojny za naszą granicą. Bardzo możliwe, że w wyniku rokowań, uda się zrealizować dalekosiężny zamysł, czyli realizacja starych planów o Wielkiej Chazarii na terenie dzisiejszej Ukrainy. To są spekulację, jednakże za oceanem nie brak zwolenników takiego rozwiązania.


Nikt tak naprawdę nie wie, co się jeszcze wydarzy, jednakże warto obserwować z szeroko otwartymi oczami i czujnym umysłem, który nie zamyka się na rzeczy, niewyobrażalne dotąd. Dzieje się wiele, a my niestety, mamy tradycyjny deficyt analitycznych umysłów w naszej polityce zagranicznej i jak zawsze możemy liczyć wyłącznie na opatrzność. Módlmy się, aby nas nie opuściła, bo przecież ona też ma swoją cierpliwość.

wtorek, 3 października 2023

I choćby przyszło milion…

 

I choćby przyszło milion atletów, Donald by rozdał milion kotletów i nie wiem, jak się wytężał, to nic nie będzie z tego oręża. Pozwoliłem sobie sparafrazować „Lokomotywę”, aby opisać niedzielny marsz po Warszawie. Po co był ten marsz? Ot, ludzie chcieli się przejść w tłumie. Konkretnie nie wszyscy chcieli. Dla niektórych to był obowiązek, jeśli są działaczami lokalnych samorządów, to łaski nie robili, więc rodzina pod pachę i na marsz. W końcu każdy z nich liczyć umie i wie z czego żyje. Nie chce mi się wierzyć, że był ich milion. Taka ilość urzędników, to byłaby kolejna zła wiadomość dla naszego kraju. Trzeba też przyznać, że część ludzi była tam dobrowolnie. To ci, którym się wydaje, że są elitą tego kraju i muszą podkreślić swoją elitarność właśnie w tym marszu. Szerokiej drogi dla nich.


Ale załóżmy sobie, że był to milion. To daje nam, jakieś pięć procent w wyborach, a potrzeba jeszcze, co najmniej trzydziestu. Skąd je wziąć? No właśnie! Należy sobie przypomnieć, dlaczego w 2015 roku nastąpiła zmiana władzy? Otóż! Wydarzyło to się dokładnie z tych samych powodów, dla których obecna opozycja chce odsunąć od władzy aktualnie rządzących. Jest to więc mieszanie w tym samym elektoracie, który raczej z powodów swojej metryki, się nie powiększa. Dlatego też dwaj ciągle „młodzi” przywódcy, bardzo się starają udowodnić, jak bardzo się różnią. Kiedy jeden obiecuje kredyt dwa procent, to drugi daje zero. Tamten rzuca osiemset plus, na co jest szarmancka odpowiedź osiemset plus natychmiast i tak dalej. Nie ma co, od razu widać, że tak wiele ich dzieli. Przy takiej różnicy, wyborcy muszą się bardzo napocić, aby nie popełnić błędu.


A tak w ogóle to ta kampania wygląda, jak rozmowa dwóch dziadków siedzących przed wiejskim sklepem. Dzień, w dzień siedzą i obrzucają się błotem ze swojej przeszłości, jeśli właśnie coś im się przypomni. Wtórują im w tym główne media, które już przestały zauważać kogokolwiek spoza tych zwaśnionych rodzin. Czynią to nie bez przyczyny. Jedne media boją się zakręcenia kurka z pieniędzmi, a drugie wręcz przeciwnie, oczekują ich deszczu. A czyje to będą pieniądze? Czyżby wyborców? Nie! Przecież to niemożliwe! Każdy rząd ma swoje pieniądze. Tak właśnie myśli większość moich rodaków.


Na co więc może liczyć taki ktoś, jak ja. Złudzenia to przywilej młodości, więc ich nie mam. Mam za to nadzieję, że pomimo ich wielkich starań, ktoś nasypie odrobinę piasku, w te tak dobrze działające od szesnastu lat tryby, na zasadzie raz my, raz oni. Fajnie będzie zrobić popcorn i obejrzeć wieczór wyborczy. To może być najlepszy program rozrywkowy od lat.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...