wtorek, 3 października 2023

I choćby przyszło milion…

 

I choćby przyszło milion atletów, Donald by rozdał milion kotletów i nie wiem, jak się wytężał, to nic nie będzie z tego oręża. Pozwoliłem sobie sparafrazować „Lokomotywę”, aby opisać niedzielny marsz po Warszawie. Po co był ten marsz? Ot, ludzie chcieli się przejść w tłumie. Konkretnie nie wszyscy chcieli. Dla niektórych to był obowiązek, jeśli są działaczami lokalnych samorządów, to łaski nie robili, więc rodzina pod pachę i na marsz. W końcu każdy z nich liczyć umie i wie z czego żyje. Nie chce mi się wierzyć, że był ich milion. Taka ilość urzędników, to byłaby kolejna zła wiadomość dla naszego kraju. Trzeba też przyznać, że część ludzi była tam dobrowolnie. To ci, którym się wydaje, że są elitą tego kraju i muszą podkreślić swoją elitarność właśnie w tym marszu. Szerokiej drogi dla nich.


Ale załóżmy sobie, że był to milion. To daje nam, jakieś pięć procent w wyborach, a potrzeba jeszcze, co najmniej trzydziestu. Skąd je wziąć? No właśnie! Należy sobie przypomnieć, dlaczego w 2015 roku nastąpiła zmiana władzy? Otóż! Wydarzyło to się dokładnie z tych samych powodów, dla których obecna opozycja chce odsunąć od władzy aktualnie rządzących. Jest to więc mieszanie w tym samym elektoracie, który raczej z powodów swojej metryki, się nie powiększa. Dlatego też dwaj ciągle „młodzi” przywódcy, bardzo się starają udowodnić, jak bardzo się różnią. Kiedy jeden obiecuje kredyt dwa procent, to drugi daje zero. Tamten rzuca osiemset plus, na co jest szarmancka odpowiedź osiemset plus natychmiast i tak dalej. Nie ma co, od razu widać, że tak wiele ich dzieli. Przy takiej różnicy, wyborcy muszą się bardzo napocić, aby nie popełnić błędu.


A tak w ogóle to ta kampania wygląda, jak rozmowa dwóch dziadków siedzących przed wiejskim sklepem. Dzień, w dzień siedzą i obrzucają się błotem ze swojej przeszłości, jeśli właśnie coś im się przypomni. Wtórują im w tym główne media, które już przestały zauważać kogokolwiek spoza tych zwaśnionych rodzin. Czynią to nie bez przyczyny. Jedne media boją się zakręcenia kurka z pieniędzmi, a drugie wręcz przeciwnie, oczekują ich deszczu. A czyje to będą pieniądze? Czyżby wyborców? Nie! Przecież to niemożliwe! Każdy rząd ma swoje pieniądze. Tak właśnie myśli większość moich rodaków.


Na co więc może liczyć taki ktoś, jak ja. Złudzenia to przywilej młodości, więc ich nie mam. Mam za to nadzieję, że pomimo ich wielkich starań, ktoś nasypie odrobinę piasku, w te tak dobrze działające od szesnastu lat tryby, na zasadzie raz my, raz oni. Fajnie będzie zrobić popcorn i obejrzeć wieczór wyborczy. To może być najlepszy program rozrywkowy od lat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...