poniedziałek, 29 sierpnia 2022

Yes! Mamy to!

 

     Wreszcie prawdziwy sukces. Jako pierwszy kraj na świecie wygraliśmy bój o zmniejszenie ilości CO2. I natychmiast na własnej skórze można było odczuć spadek temperatury. Naukowcy mieli jednak rację. Sceptycy zaskoczeni, a zieloni i czerwoni zamiast tańczyć ze szczęścia na ulicy, to narzekają i domagają się odwołania rządu, jako sprawcę tego faktu. No szok! I niedowierzanie!

 

     Jak to w życiu, wiele rzeczy okazuje się po fakcie, bo wcześniej nikt się nie zastanawiał, ktoś czegoś nie doczytał, a większości wystarały tylko hasła. Któż mógł  przewidzieć, że wystarczy zaprzestać produkcji nawozów, a tym samym ich używać w rolnictwie i nagle zaczyna nam w oczy zaglądać „Sri Lanka”. Optymistycznie zakładam, że większość już wie, że eko-rolnictwo, oznacza mniej papu, a jeść się przecież chce.

 

     Szybka edukacja dostarczyła również informacji nieznanej, że podczas produkcji tychże zwalczanych nawozów, produkowany jest, a jakże dwutlenek węgla, który wykorzystuje przemysł spożywczy podczas produkcji napojów, żywności, a także w transporcie szybko psujących się produktów. No jakże się to mogło stać! I nie da się go zastąpić wiatrakami. Tyle pięknych protestów się przecież odbyło. Dzieci porzucały lekcje w szkole w walce o klimat, a tu się okazało, że mamy klimat… na zbliżający się głód. Cóż! Każdy sukces musi mieć swoich bohaterów i swoje ofiary.

 

     Stety lub niestety, ale my nie zadawalamy się pojedynczymi sukcesami. Lada moment wygramy z kolejnym zagrożeniem dla klimatu, czyli tak szkodliwą energią węglową. Jesteśmy blisko, coraz bliżej. Może to jest paradoks, ale z każdą kolejną zamykaną kopalnią, polski węgiel wystarczy nam na więcej lat.  Jeszcze niedawno mieliśmy zapasy na dwieście lat, a dzisiaj już może na dwieście pięćdziesiąt. I to nie jest nasze ostatnie słowo. A przy tym wszystkim, jak bardzo   spadną nam koszty wydobycia. To jest prawdziwa oszczędność. Podziwiajmy więc, biorąc głęboki oddech czystego powietrza, bo może to być nasz ostatni. Doczekaliśmy! A potem w akcie zgonu, jako przyczynę zapiszą nam – zgon z powodu eko-tchnienia.

czwartek, 25 sierpnia 2022

Snajper strzela z połowy boiska

 

    Są takie wiadomości, które bardzo ciężko strawić, jeśli w ogóle są do skonsumowania przez normalnego człowieka. Dla mnie taką wiadomością jest niedawny start ligi ukraińskiej w piłce nożnej. Tak! To jest ta Ukraina, z której do Polski wjechało kilka milionów ludzi uciekając przed straszną wojną, a którą to wojnę można codziennie oglądać we wszelkich mediach. Jak to normalnie zrozumieć? Ludzie uciekają, bo jest niebezpiecznie, a piłkarze grają, bo… A może stadiony są eksterytorialne wojennie? Być może, ale czemu w takim razie nie umieść  tam uciekających ludzi? To byłoby i logiczne i humanitarne.

 

     Z ciekawości od razu   sprawdziłem, kto był mistrzem Polski w latach 1940 – 1945 i bardzo się rozczarowałem. Nie byliśmy tak odważni, jak oni. Zacząłem się wiec zastanawiać, że może to jest taka współczesna rzeczywistość. Pewnie wszyscy nie mogą walczyć, więc każdy robi co może, i tak jedni walczą, drudzy grają, jeszcze inni chodzą na dyskoteki, a niektórzy wesoło przeżywają traumę w Polsce (przez jakiś czas szukałem tych smutnych, ale się poddałem).

 

     Jest jeszcze sprawa pieniędzy, o które ciągle żebrze ich prezydent. Przecież zorganizowanie rozgrywek nie kosztuje 100 hrywien, więc pomyślałem, że  może to jest nasza dobra okazja na piękny gest, a jednocześnie NBP pozbył się tych wielu ton skupionych w imię nie wiem czego hrywien. Zwolniło by się   miejsce w magazynie i zniknęły koszty magazynowania. Czasy są ciężkie, więc i takie dziadowskie oszczędności mają sens.

 

    Patrząc od strony sportowej to może być niezłe widowisko, bo obrońców i snajperów nie powinno brakować. Problemem mogą być rozgrywający (tu powinni być amerykanie). A jak już idziemy w nowoczesność, to powołałbym wojenny sąd ligowy, który karałby za remisy bezbramkowe, a najwyższą karą byłoby zesłanie do Polski, żeby mogli spojrzeć w oczy swoim rodakom i wysłuchać tych strasznych opowieści, które Polacy słuchają codziennie, gdy idą na obiad, bądź piwo do restauracji. W tym wszystkim wisienką na torcie byłby widok prezydenta na trybunie honorowej w czasie meczu. Tego prezydenta, co codziennie ma na ustach słowo Ukraina i nie jest to prezydent Ukrainy. Taki właśnie widok chciałbym zobaczyć!

poniedziałek, 22 sierpnia 2022

Bo Odra była zasłona

 

     No i okazało się, że Odra była zasłona, a jak coś jest za słone, to od dawna już wiadomym jest, że  musi ktoś oberwać. Nie szukano długo, żeby znaleźć takich dwóch. Prawdopodobnie dopiero w momencie odwoływania dowiedzieli się, że odpowiadali za Odrę. Czy mi ich żal? Myślę, że to byłoby stracone uczucie, gdyż jak obyczaj nakazuje, to krótko po skonsumowaniu odprawy, znajdzie się dla nich miejsce w innej spółce skarbowej. To jest normalne, że człowiek nie zawsze od razu trafi tam, gdzie jego miejsce. Czasami musi przejść przez kilka spółek, zanim się okaże, że jest tam, gdzie potrafi sobie radzić.

 

     To była kolejna okazja, aby zobaczyć, jak bardzo wszystkim zależy na tym miejscu co się zowie Polska. To z całej tej miłości rząd i opozycja okładały się ciosami na konferencjach prasowych. Byłem bardzo czujny na wszystkie słowa i gesty, próbując uchwycić ten moment, kiedy z któryś ust popłynie ta miłość i albo przegapiłem, albo znowu jej nie było. Ktoś może powiedzieć, że to standard, że polska klasa polityczna nigdy nie jest w stanie mówić jednym głosem, w żadnej sprawie. A nie, czekaj… jest takie hasło – Ukraina. Tylko w tym temacie są w stanie współpracować i nawet licytować się kto tej miłości jest w stanie więcej dać.

 

     Wróćmy więc w koryto naszej rzeki,  w której to miały pływać straszne trucizny od których ludzie  mieli umierać. Pojawili się jednak tylko   tacy, co właśnie odżyli. Znowu mogły się ukazać, łzawe reportaże, że ktoś tam się zamoczył i coś mu wyprysło. Zlot żaglowców w Szczecinie zorganizowano, jak za dawnych dobrych czasów w reżimie sanitarnym. Oczywiście nie wiem o co chodziło, ale jakże to pięknie i znajomo brzmiało. Czekałem na reportera w masce albo w skafandrze, czy chociażby w woderach i pupcia. Te reżimy coraz mniej widowiskowe. W takich okolicznościach i z takim podejściem, to my szóstej fali nigdy nie rozkręcimy.

 

    I takim to sposobem doszliśmy do klamry spinającej wszystkie problemy. Fala na Odrze i fala covidowa, obie potrafiły ogniskować ludzi. Obecność soli w rzece i sól w szczepionkach (dla najlepszych), jak głosi legenda. Jedno i drugie świetnie  odwraca uwagę od rzeczywistych problemów i jest najlepszym pokarmem zarówno  dla rządu, jak też tej wielkiej opozycji. Wspaniała uczta! I niech mi ktoś  powie, że oni nie mają tego samego dietetyka!

poniedziałek, 15 sierpnia 2022

Mamy chwilę dla zdrowia

 

     Mamy swoją chwilę szczęścia. Znowu, jak dawniej możemy umierać na banalną niewydolność krążeniowo-oddechową. Na ostatnią imprezę, w której uczestniczymy całym ciałem możemy się elegancko ubrać, słowem „zwykłe rzeczy, niezwykłe wynalazki”. To cieszy, ale żeby to naprawdę nie była tylko chwila powinniśmy się zastanowić, co zrobić?

 

     Zacznijmy od oceny sytuacji, z którą mieliśmy do czynienia. Otóż! Nasz system ochrony zdrowia, to dominacja Ministerstwa Zdrowia i jego narzędzia w postaci NFZ. Dzięki temu wystarczała tylko jedna zwyczajna konferencja prasowa, aby NFZ-owskie placówki, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zamknęły się w jednej chwili przed chorymi. Tym ostatnim pozostawała wtedy modlitwa lub lekarze posiadający zarejestrowaną prywatną praktykę medyczną. I co ciekawe, często byli to ci sami lekarze. Tak, czy siak chwała im, bo kto skorzystał to jednak był leczony i może cieszyć się życiem. A życie… wiadomo, że jest okrutne, ale przepiękne i dlatego właśnie chce się żyć!

 

     Przez lata różne pomysły się  pojawiały, żeby uleczyć tak zwaną „służbę zdrowia”. W tym czasie do systemu wsypywano kolejne miliony złotych i niestety, ale nikomu z tego powodu nie jest lepiej, ani lekarzom, ani pielęgniarką, ani pacjentom. Średnio-bystry umysł już by się zorientował, że nie tędy droga. Chyba, że o to w tym wszystkim chodzi.

 

     Wielokrotnie już o tym pisałem, że nic się nie zmieni, dopóki nie zrobimy konkurencji wśród płatników usług medycznych. To jest dokładnie tak, jak z telekomunikacją polską, gdy był tylko jeden podmiot na rynku, wtedy wszystko było niemożliwe, a jeśli nawet, to było bardzo drogie. Po proponowanej zmianie, zaczęło by się  szanowanie naszych składek, które mogłyby być lokowane w instytucjach o różnym statusie właścicielskim. Czy byłoby wtedy drożej? Czy dalej byśmy byli u lekarza traktowani, jak dziady, które  przyszły żebrać o poradę?

 

     I jeszcze jedna ważna rzecz, która doprowadziłaby do poprawienia zdrowia, jednocześnie redukując koszty. W szczątkowej formie jest to dzisiaj robione przez ministerstwo, a rzecz dotyczy dokładnie tego, aby każdy lekarz podstawowej opieki medycznej miał obowiązek raz w roku przeprowadzić podstawowe badania swoich pacjentów. Jakie? Powinno to ustalić środowisko medyczne, kierując się tym, aby we wczesnej fazie, móc wykrywać zagrożenia dla naszego zdrowia. Każdy pacjent, który nie zgłosiłby się na takie badania, przez następne trzy miesiące lub pół roku (rzecz do ustalenia) musiałby sam opłacać swoje wizyty lekarskie.

 

     Moje myślenie jest proste i  naiwne, jednakże to może  być ostatni moment na rzeczywiste zmiany. Czy  takie są możliwe? Hmm… Gdyby teraz Odrą zamiast martwych ryb, płynęły zwłoki dwustu tysięcy osób wysłanych na inny świat, przez zamknięte drzwi w przychodniach i szpitalach, to pewnie tak by się stało. Na razie płaczemy nad rybami…

poniedziałek, 8 sierpnia 2022

Ogólnie jest optymistycznie

 

     Nadszedł czas, aby zerknąć wzrokiem w przyszłość i powiedzieć sobie jasno, co będzie, a czego nie będzie. Sprawa chyba nie jest skomplikowana, bo nie będzie tego co ma Rosja, nie będzie również tego czego potrzebuje Ukraina, jak również nie będzie tego, co powinno być, a zależy od rządu.

 

      Skoro to już wiemy, to przejdźmy do szczegółów. Nie będzie węgla, gazu, ropy (a na pewno w rozsądnej cenie) i Rosjanie się z tego powodu nawet nie wzruszą, bo dlaczegóż by mieli. Jeśli to w ogóle zauważą, to już będzie coś. Tam jest przecież normą, że w czasie zimowej zimy potrafią całe miasta zamarzać i nikogo to nie obchodzi. Jeśli ktoś oglądał film o słynnej kolei transsyberyjskiej, to wie, że toalety, wagony zamarzają, a pociąg jedzie dalej, jak gdyby nigdy nic, a to nie jest podróż kilku godzinna, to są dni. Taki kraj, więc czy osoba podejmująca u nas decyzję bardziej o bojkocie, niż embargu, tej wiedzy nie miała? Czy to była decyzja politycznie strategiczna? Czy zwykły foch?

 

     A co potrzebuje Ukraina? Głównie potrzebuje  broni na front oraz pieniędzy na utrzymanie państwa, a resztę, jakby to niedorzecznie nie brzmiało, to   załatwią sobie sami. Obie te rzeczy już oddaliśmy i sądząc po ciągłych wizytach naszych oficjeli na froncie, wciąż oddajemy. Jedno co się zmieniło to to, że już przeminęła ochota do chwalenia się tym na prawo i lewo. Jest to zrozumiałe, bo (co oczywiste) z każdym miesiącem miłość do nowych braci, jakby jest mniejsza w narodzie. Cóż! Artyleria propagandy zawsze na początku powoduje duże straty w ludziach, jednakże z czasem ranni powstają i zaczynają się rozglądać.

 

     No i pora wymienić, to czego nie będzie, bo dostępność tego zależy od rządu. Niestety przez lata ten, jak i poprzednie rządy otoczyły tyle dziedzin i produktów  opieką pozwoleń, zezwoleń, akcyz, VAT-ów, że musiałbym pisać i pisać, co byłoby nudne i nie zbliżyłoby nas do meritum problemu. Jednakże, jakby się znalazł taki uparty i sprytny przedsiębiorca, to i o tym nasz rząd pomyślał. Całkiem niedawno stworzono Polski Holding Spożywczy, a to zadanie powierzono najlepszemu specjaliście do spraw beznadziejnych, czyli wicepremierowi Sasinowi.  A skoro tak, to tylko modlitwa pozostaje.

 

     Ale jest małe światełko w tunelu... na pewno będzie pieprz. Na nasze szczęście w Rosji go nie ma, Ukraina nie potrzebuje, a rząd nie ogarnia. I to jest właśnie bardzo optymistyczna wiadomość. Przecież nikt z nas nie marzy o nudnym życiu. Każdy by chciał w płytszych i tych głębszym marzeniach, aby w jego życiu było trochę pieprzu. Dlatego przysięgam na całe swoje jestestwo, że będą pieprzyć znacznie więcej niż do tej pory. Ćwiczmy więc nasz system nerwowy, aby pieprz nam nie zaszkodził, bo zamiennika żywieniowego może nie być.

wtorek, 2 sierpnia 2022

Niby to tylko skojarzenie

 

   Jeśli jakiś facet, gdzie tylko spojrzy to widzi same biusty lub pośladki, to wiemy, że ma jakiś problem. Natomiast, gdy ciągle tylko o tym mówi, to ma… bardzo duży problem. Wszyscy wokół, mają takiego gościa zwyczajnie dość, bo jest nudny, monotematyczny i tak naprawdę takie zachowanie nie jest objawem zdrowia. Na pewno ktoś z jego bliskiego otoczenia powinien mu zasugerować podjęcie terapii leczniczej. Czy z niej skorzysta? Ma wolną wolę.

 

     A co w takim razie, jeśli jakiś facet wszędzie widzi Ukrainę? Mało, że widzi, ale jest chory, jeśli przez kilka minut nie wypowie tego słowa i nie jest ważne w jakiej sytuacji to robi. Jemu to słowo pasuje wszędzie i do wszystkiego. Czy to nie jest objaw chorobowy? Może to taki rodzaj zespołu tourette’a, tylko taki bardziej szlachecki, który eliminuje przekleństwa, a przekleństwem właśnie jest Ukraina. Hmm … Ciekawe! Choroba  wiele tłumaczy i chorym też się więcej wybacza, niż zdrowym.

 

     No dobra! Ale jeśli ten gość jest całkowicie zdrowy i tak się zachowuje. To co wtedy? Najprostsza myśl, to ta, że płacą mu od słowa. Kiedyś był taki zawód maszynistki. Przeważnie wykonywały go kobiety pisząc na maszynie i one miały właśnie płacone od każdego słowa. Ostatni maszynista w Polsce?! Trzeba by go w takim razie umieścić w jakimś skansenie techniki XX wieku i przechować do następnych pokoleń.

 

     I jest jeszcze ostatnia możliwość, że człowiek jest całkowicie zdrowy, nikt mu za to nie płaci, a on to robi sam z siebie. Co wtedy? Naiwność, infantylizm, frajerstwo, nieokrzesanie. Jeśli nie jest sam, to ktoś mu powinien podpowiedzieć, że nawet najcierpliwsi ludzie, którzy potrafią wiele wytrzymać i znieść, mogą nie wytrzymać i w najlepszym razie uruchomi się u nich odruch wymiotny. Ale co takiemu powiedzieć, żeby zrozumiał?! Może wystarczy „waż słowa”!

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...