czwartek, 25 sierpnia 2022

Snajper strzela z połowy boiska

 

    Są takie wiadomości, które bardzo ciężko strawić, jeśli w ogóle są do skonsumowania przez normalnego człowieka. Dla mnie taką wiadomością jest niedawny start ligi ukraińskiej w piłce nożnej. Tak! To jest ta Ukraina, z której do Polski wjechało kilka milionów ludzi uciekając przed straszną wojną, a którą to wojnę można codziennie oglądać we wszelkich mediach. Jak to normalnie zrozumieć? Ludzie uciekają, bo jest niebezpiecznie, a piłkarze grają, bo… A może stadiony są eksterytorialne wojennie? Być może, ale czemu w takim razie nie umieść  tam uciekających ludzi? To byłoby i logiczne i humanitarne.

 

     Z ciekawości od razu   sprawdziłem, kto był mistrzem Polski w latach 1940 – 1945 i bardzo się rozczarowałem. Nie byliśmy tak odważni, jak oni. Zacząłem się wiec zastanawiać, że może to jest taka współczesna rzeczywistość. Pewnie wszyscy nie mogą walczyć, więc każdy robi co może, i tak jedni walczą, drudzy grają, jeszcze inni chodzą na dyskoteki, a niektórzy wesoło przeżywają traumę w Polsce (przez jakiś czas szukałem tych smutnych, ale się poddałem).

 

     Jest jeszcze sprawa pieniędzy, o które ciągle żebrze ich prezydent. Przecież zorganizowanie rozgrywek nie kosztuje 100 hrywien, więc pomyślałem, że  może to jest nasza dobra okazja na piękny gest, a jednocześnie NBP pozbył się tych wielu ton skupionych w imię nie wiem czego hrywien. Zwolniło by się   miejsce w magazynie i zniknęły koszty magazynowania. Czasy są ciężkie, więc i takie dziadowskie oszczędności mają sens.

 

    Patrząc od strony sportowej to może być niezłe widowisko, bo obrońców i snajperów nie powinno brakować. Problemem mogą być rozgrywający (tu powinni być amerykanie). A jak już idziemy w nowoczesność, to powołałbym wojenny sąd ligowy, który karałby za remisy bezbramkowe, a najwyższą karą byłoby zesłanie do Polski, żeby mogli spojrzeć w oczy swoim rodakom i wysłuchać tych strasznych opowieści, które Polacy słuchają codziennie, gdy idą na obiad, bądź piwo do restauracji. W tym wszystkim wisienką na torcie byłby widok prezydenta na trybunie honorowej w czasie meczu. Tego prezydenta, co codziennie ma na ustach słowo Ukraina i nie jest to prezydent Ukrainy. Taki właśnie widok chciałbym zobaczyć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...