poniedziałek, 29 kwietnia 2024

Kto nie kocha Ukrainy?

 

Postawmy sobe takie ciekawe pytanie: Kto nie kocha Ukrainy? Odpowiedź może dla niektórych bniespodzianką – Ukrainy nie kochają przede wszystkim… Ukraińcy. I nie może być inaczej, bo gdy tylko zaczęła się decydująca faza wojny dwa lata temu, to kto tylko mógł, łagodnie mówiąc, dał nogę. Liczba tych „patriotów” sięgała milionów osób i nie były to tylko matki z dziećmi. Ci co nie mogli lub nie byli w stanie zwiać w ten sposób, uciekli z linii frontu. Mówi się o co najmniej stu tysiącach żołnierzy, stąd te słynne łapanki w całym kraju, które mają uzupełnić te braki. A łapanki muszą być, bo nikt dobrowolnie tam się nie wybiera. Taka to miłość do swojego kraju. To może chociaż były prezydent tego kraju (kadencja skończyła mu się z końcem marca), zwany powszechnie pan Dej kocha swój kraj? Niestety nie bardzo, bo zanim został wybrany na urząd, dwa razy nie stawił się do jednostki, pomimo otrzymanego powołania.


A kto jeszcze nie kocha tego kraju? Myślę, że po Ukraińcach, najbardziej to Amerykanie. Wydają oni przeogromne pieniądze na kontynuowanie tej wojny, a przecież każdy miliard dolarów, to jest ileś tam tysięcy trupów ukraińskich na froncie. Gdybyśmy mogli poznać prawdziwą liczbę poległych, łatwo byłoby wyliczyć, ile dolarów kosztuje pojedynczy zgon. Po ostatnich decyzjach Białego Domu, wydaje się, że są zdecydowani płacić, aż do ostatniego poległego Ukraińca. To już kwalifikuje się wręcz, jako nienawiść.


Jako następnych na liści powinno się umieścić Brytyjczyków. To właśnie wysiłki Borisa Johnsona sprawiły, że nie doszło do podpisania ustalonego już planu zakończenia tej wojny, a przecież było oczywiste, że ta wojna w żaden sposób nie jest i nie była do wygrania. I zawsze, gdy tylko pojawi się nawet najmniejsza szansa na zakończenie wojny, oni zaraz zjawiają się z kolejnym pomysłem kontynuacji, co niewątpliwie skutkuje kolejnymi ofiarami.


No i są jeszcze Niemcy. Ci potrafią wszystko obiecać, czasami nawet coś tam wyślą na front, a z drugiej strony po cichu dalej prowadzą interesy z Rosjanami. Ostatnio nawet, gdy tylko pojawiła się groźba wysyłania dezerterów z Europy na front, od razu zadeklarowali, że przyjmą wszystkich do siebie, nawet bez ważnych dokumentów. Trzeba przyznać, że jak na Niemców, to w tym przypadku bardzo powoli się uczą, gdyż parę lat temu chlebem witali na dworcu w Monachium afrykańskich inżynierów, również bez dokumentów, a dziś szukają sposobu, jak ich się pozbyć. Może stąd właśnie pomysł przyciągnięcia Ukraińców. Wszakże w czasie ostatniej Wojny Światowej, to właśnie oni wykonywali za Niemców czarną robotę na Wołyniu, czy w Powstaniu Warszawskim, jako mistrzowie wideł i siekiery. Ciekawe, jak tych się później pozbędą?


A Polacy? Cóż! Nasi przeszli już efekt euforii sprzed dwóch lat i z każdym dniem oraz z każdym spotkanym (a naprawdę trudno nie spotkać) Ukraińcem przemija im tamte uczucie. Nawet nie muszę opisywać szczegółów, bo każdy je zna. I tylko polski rząd, niezależnie z której koalicji, oddałby im najchętniej wszystko, co uda mu się zebrać od swoich podatników. A pointą ich dalekowzroczności niech będzie fakt, że kiedy, jak mantrę nasi politycy powtarzają, to jest nasza wojna, w tym samym czasie Ukraińcy na manifestacji w Katowicach, wznoszą okrzyki, że to nie jest ich wojna. Czyja jest więc ta wojna?

poniedziałek, 22 kwietnia 2024

Pedofilia i pedofil

 

Pedofilia i pedofil, wydawać by się mogło, że to taka nierozłączna para, bo przecież wszyscy są przeciwnikami takich zachowań. I owszem, w przestrzeni publicznej jest oficjalne potępienie, jednakże w szczegółach to już pojawiają się różne niuanse. Jest na przykład taka piosenka, gdzie jedna ze zwrotek brzmi tak:

Chciałem być sobą za wielką wodą

Na czekoladę poczułem chęć.

Była namiętna, bardzo nieletnia

I dobrze znała refrenu sens.”

Warto się tutaj zastanowić, czy jeśliby taki tekst śpiewali nie pupile mainstreamowych radiostacji, a zupełnie ktoś inny, czy dalej ten utwór pojawiałby się na ich playlistach? A przecież oprócz pedofilii mamy tu jeszcze klasyczny rasizm, którym podobno się wszyscy brzydzą. I tak właśnie wygląda dzisiejszy świat, nie jest ważne co się mówi, tylko kto mówi.


Jeśli więc nosisz koloratkę, to wystarczy pomówienie, a już zostajesz publicznie skazany, jako pedofil i nawet jeśli sąd cię uniewinni, to już dla opinii publicznej nie ma znaczenia. Wiem, że do takiego stanu rzeczy bardzo przyczynili się hierarchowie swoimi działaniami, ale czy naprawdę jest to jedyna grupa społeczna obciążona takimi ciągotami. Gdyby śledzić wyłącznie media głównego nurtu, można by odnieść takie wrażenie.


Jednakże nie jest to prawda. To nie jest „przywilej” jednej grupy. Zdarza się to w każdej grupie społecznej, lecz jeśli dotyczy to ludzi z tak zwanego establishmentu, ludzi kultury, sztuki, czy innych celebrytów, często nawet to określenie nie pada, chociaż czyny są ewidentne. Wystarczy wspomnieć znanego reżysera, który już od kilkudziesięciu lat ma szanse stawić się przed sądem i udowodnić swoją niewinność, ale tego nie robi. Media nigdy nie nazwały go pedofilem, i wciąż uważają go za Polaka, chociaż już lata temu, gdy odbierał nagrodę w Wenecji, za „Nóż w wodzie”, wyraźnie stwierdził, że odbiera tę nagrodę nie jako Polak, ale żyd.

Należy też wspomnieć o wielkim guru w pomarańczowych szatach, gdzie publicznie można było zaobserwować jego zachowanie wobec małego chłopca. I co? I nic. Nikt tego nie nazwał po imieniu i w ogóle nie wzbudziło to żadnego większego zainteresowania. Sprawa przycichła. A przywódca wielkiego mocarstwa, który nie jest w stanie przejść obojętnie, obok małych dzieci. Te jego skłonności, aż rzucają się w oczy. Jednakże do dzisiaj nie ma tematu. To tylko kilka przykładów, lecz pokazują one wyraźnie, że walka z pedofilią w głównych mediach, jest bardzo pozorowana.


W tym samym czasie odbywają się akcje oswajania społeczeństwa z tymi zboczonymi działaniami. Różne gendery wchodzą do szkół i przedszkoli promując to, jako przejaw tolerancji. Próbuje się również promować to, jako sztukę, co było widać ostatnio we Wrocławiu, na wystawie ulicznej. Ktoś na to daje granty i pozwolenie. Na nasze szczęście są jeszcze ludzie odważni i nie zdeprawowani, którzy reagują, niszcząc te „dzieła”. I jest to mi znany, chyba jedyny przypadek, kiedy społeczność pozytywnie zareagowała, na ewidentny przypadek wandalizmu i oby zawsze ktoś taki się znalazł.

poniedziałek, 15 kwietnia 2024

Co by zrobił nóż w kieszeni?

 

Coraz częściej mamy do czynienia z sytuacjami, które żeby skomentować, należałoby się posługiwać językiem mi nieznanym. Język polski jest w tym momencie zbyt piękny, zbyt delikatny i bezradny.


Bo czy można skomentować słowami powszechnie uważanymi za nieobelżywe fakt, iż zamierzamy w polskich szkołach, za polskie pieniądze uczyć ukraińskiej historii i języka? No nie da się. Będziemy finansować opowieści o herojach, którzy dzielnie walczyli z polskimi dziećmi, kobietami i starcami, a także o tych którzy brutalnie pacyfikowali Powstanie Warszawskie. Piękne! Oczywiście na tych lekcjach flaga czarno-czerwona będzie obowiązkowa, bo tak te lekcje wyglądają, co można zobaczyć na wielu filmikach w Internecie. A to, że dzieciom tym wpoi się fakt, iż Podkarpacie, Zamojszczyzna są rdzennie ukraińskimi ziemiami, to przy tym drobiazg. Czy więc trzeba mieć ogromną wyobraźnię, co się stanie, gdy te dzieci tak wyedukowane, dorosną? Robimy to jednocześnie obserwując efekt dokładnie takich samych działań na zachodzie. Tam to nie podziałało, ale my będziemy próbować.


W tym samym czasie nasi geniusze od strategii geopolitycznej planują podpisać umowę z Ukrainą, na mocy której będziemy jej obligatoryjnie oddawać część swojego PKB. Dzieje się to w sytuacji, kiedy władza wciąż powtarza, że kasa jest pusta. Chyba muszę jeszcze raz przeczytać, tym razem uważniej, polską konstytucję. Może gdzieś jest napisane, że Prezydent i rząd polski ma stać na straży Ukrainy, a ja to przegapiłem. To by wyjaśniało, dlaczego przez tyle lat Platforma chodziła i krzyczała: „konstytucja, konstytucja”.


Kogoś w tym kraju naprawdę nieźle poje…. Nie da się tego inaczej skomentować, a to w stosunku do zaistniałych faktów, raczej łagodny komentarz. Mówi się, że jak pan Bóg chce kogoś ukarać, to mu rozum odbiera. Niestety, tu nam nie pomoże… Nie ma czego odbierać!

poniedziałek, 8 kwietnia 2024

Pelikan, polski ptak narodowy

 

Pelikan, to takie wielkie ptaszysko z ogromnym dziobem, pod którym jest taki rozciągający się wór, niczym słynne siatki na zakupy w PRL-u, w który łapie wszystko, jak leci i łyka. Skrzydlatych pelikanów, mimo że nasza planeta płonie, na razie u nas nie ma. Widocznie ciągle za słaby ogień mamy. Natura, jednak nie znosi próżni, więc jesteśmy „szczęśliwymi” posiadaczami pelikanów nielotów i nie są to nieloty z powodu braku skrzydeł, lecz umysłu, który jest naprawdę niezbyt lotny.


Gatunek ten po raz pierwszy objawił się nad Wisłą, ponad trzydzieści lat temu. Zamiast wielkiego dzioba z worem, ma głowę, w której jest wyjątkowo dużo miejsca na prymitywną propagandę, którą się żywi bez opamiętania.


Taki pelikan potrafi na przykład, posiadając dwudziestoletniego rzęcha wybrać sobie na przewodnika stada, kogoś, kto zabroni mu się poruszać tym rzęchem po mieście. I jeszcze jest z tego powodu bardzo szczęśliwy. Ptak odżywiający się permanentnie alkoholem, to też jego ulubieniec. A jak się zjawi cham i prostak, to będzie o niego walczył, jak o swoje życie, no chyba, że alternatywą będzie zupełny dyletant, to wtedy trochę mu bulgocze pod czaszką, bo obydwie opcje, bardzo go kręcą.


Te nasze pelikany są jednak bardzo sprytne, gdyż wykształciły z siebie dwa zdawałoby się różne rodzaje, które na pozór inaczej skrzeczą, więc reszta nie jest w stanie zorientować się, że jest to ten sam przekaz i w ten sposób, te stada dzielnie ze sobą walczą, dzięki czemu cała reszta ptactwa jest wycięta, niczym Amazonia.


Cóż więc możesz zrobić, jeśli nie należysz do stada? Przede wszystkim nie szpanować własnymi skrzydłami. Oni nie powinni wiedzieć, że ty je masz. Chcesz, czy nie chcesz – musisz czekać. Życie jest dla cierpliwych, więc przyjdzie ten dzień, kiedy z dumą rozłożysz swoje skrzydła, zrywając się do lotu. To będzie piękny lot ku wolności!

wtorek, 2 kwietnia 2024

Polska dba o swoich obywateli

 

Formalnie, to Polska jest jedna. Realnie, to jest Polska PiS, Polska Platformy i pozostałe sieroty. Realnie, to sierot jest najwięcej, ale formalnie rządzi albo PiS, albo Platforma. Formalnie to rząd broni swoich obywateli, realnie to analitycy powinni wyliczyć od ilu milionów „znikających” pieniędzy podatników jest pełna ochrona takiego obywatela. W zależności z jaką opcją jest związany, ta opcja zapewnia mu całkowitą ochronę. Oczywiście, że czasami trzeba odegrać jakiś teatrzyk dla łasej widowni, w postaci jakiegoś aktu oskarżenia, zatrzymania lub aresztu, lecz per saldo wychodzi się na swoje.


A co mają sieroty? Sieroty maja siedzieć cicho i uiszczać wszystkie zapisane daniny w terminie, bo przecież są obywatelami tego kraju. No chyba, że na ciebie spadnie ukraińska rakieta, to wtedy twój rząd, wezwie ambasadora Rosji i przekaże mu w ostrych słowach, że sobie tego nie życzy. Nawet w swojej dobroduszności wszcznie z tego powodu śledztwo i je zawiesi, bo właściciel tej rakiety ma to głęboko w… no ma to bardzo głęboko.


Zupełnie inaczej jest, jak na ciebie spadnie izraelska rakieta. Wezwać rosyjskiego ambasadora, polski minister nie może, bo i tak nie przyjdzie. Mógłby wezwać izraelskiego i go przeprosić, za to, że ich armia musiała zużyć trzy rakiety, aby im się człowiek nie szwendał tam, gdzie najbardziej humanitarna armia świata ma swój poligon. I pewnie tak zrobi, jak mu tylko drzwi otworzą. Może jeszcze wytłumaczy, że u nas żyją tacy dziwni ludzie, którym się wydaje, że spragnionych trzeba napoić, a głodnych nakarmić.


Zbliża się sezon wakacyjny, więc miejmy na uwadze, że polski rząd dba o "swoich" obywateli, a reszta, czyli sieroty – powinny unikać dziwnych miejsc.

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...