Coraz częściej mamy do czynienia z sytuacjami, które żeby skomentować, należałoby się posługiwać językiem mi nieznanym. Język polski jest w tym momencie zbyt piękny, zbyt delikatny i bezradny.
Bo czy można skomentować słowami powszechnie uważanymi za nieobelżywe fakt, iż zamierzamy w polskich szkołach, za polskie pieniądze uczyć ukraińskiej historii i języka? No nie da się. Będziemy finansować opowieści o herojach, którzy dzielnie walczyli z polskimi dziećmi, kobietami i starcami, a także o tych którzy brutalnie pacyfikowali Powstanie Warszawskie. Piękne! Oczywiście na tych lekcjach flaga czarno-czerwona będzie obowiązkowa, bo tak te lekcje wyglądają, co można zobaczyć na wielu filmikach w Internecie. A to, że dzieciom tym wpoi się fakt, iż Podkarpacie, Zamojszczyzna są rdzennie ukraińskimi ziemiami, to przy tym drobiazg. Czy więc trzeba mieć ogromną wyobraźnię, co się stanie, gdy te dzieci tak wyedukowane, dorosną? Robimy to jednocześnie obserwując efekt dokładnie takich samych działań na zachodzie. Tam to nie podziałało, ale my będziemy próbować.
W tym samym czasie nasi geniusze od strategii geopolitycznej planują podpisać umowę z Ukrainą, na mocy której będziemy jej obligatoryjnie oddawać część swojego PKB. Dzieje się to w sytuacji, kiedy władza wciąż powtarza, że kasa jest pusta. Chyba muszę jeszcze raz przeczytać, tym razem uważniej, polską konstytucję. Może gdzieś jest napisane, że Prezydent i rząd polski ma stać na straży Ukrainy, a ja to przegapiłem. To by wyjaśniało, dlaczego przez tyle lat Platforma chodziła i krzyczała: „konstytucja, konstytucja”.
Kogoś w tym kraju naprawdę nieźle poje…. Nie da się tego inaczej skomentować, a to w stosunku do zaistniałych faktów, raczej łagodny komentarz. Mówi się, że jak pan Bóg chce kogoś ukarać, to mu rozum odbiera. Niestety, tu nam nie pomoże… Nie ma czego odbierać!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz