Pelikan, to takie wielkie ptaszysko z ogromnym dziobem, pod którym jest taki rozciągający się wór, niczym słynne siatki na zakupy w PRL-u, w który łapie wszystko, jak leci i łyka. Skrzydlatych pelikanów, mimo że nasza planeta płonie, na razie u nas nie ma. Widocznie ciągle za słaby ogień mamy. Natura, jednak nie znosi próżni, więc jesteśmy „szczęśliwymi” posiadaczami pelikanów nielotów i nie są to nieloty z powodu braku skrzydeł, lecz umysłu, który jest naprawdę niezbyt lotny.
Gatunek ten po raz pierwszy objawił się nad Wisłą, ponad trzydzieści lat temu. Zamiast wielkiego dzioba z worem, ma głowę, w której jest wyjątkowo dużo miejsca na prymitywną propagandę, którą się żywi bez opamiętania.
Taki pelikan potrafi na przykład, posiadając dwudziestoletniego rzęcha wybrać sobie na przewodnika stada, kogoś, kto zabroni mu się poruszać tym rzęchem po mieście. I jeszcze jest z tego powodu bardzo szczęśliwy. Ptak odżywiający się permanentnie alkoholem, to też jego ulubieniec. A jak się zjawi cham i prostak, to będzie o niego walczył, jak o swoje życie, no chyba, że alternatywą będzie zupełny dyletant, to wtedy trochę mu bulgocze pod czaszką, bo obydwie opcje, bardzo go kręcą.
Te nasze pelikany są jednak bardzo sprytne, gdyż wykształciły z siebie dwa zdawałoby się różne rodzaje, które na pozór inaczej skrzeczą, więc reszta nie jest w stanie zorientować się, że jest to ten sam przekaz i w ten sposób, te stada dzielnie ze sobą walczą, dzięki czemu cała reszta ptactwa jest wycięta, niczym Amazonia.
Cóż więc możesz zrobić, jeśli nie należysz do stada? Przede wszystkim nie szpanować własnymi skrzydłami. Oni nie powinni wiedzieć, że ty je masz. Chcesz, czy nie chcesz – musisz czekać. Życie jest dla cierpliwych, więc przyjdzie ten dzień, kiedy z dumą rozłożysz swoje skrzydła, zrywając się do lotu. To będzie piękny lot ku wolności!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz