poniedziałek, 29 lipca 2024

Zniszczmy Pis, to będzie peace

 

Do PiS-u jest mi tak samo daleko, jak do Platformy, czy też całej uśmiechniętej koalicji, dlatego mogę spokojnie obserwować poczynania tych dzisiejszych „sprawiedliwych”. Te radosne rozliczania i tą bohaterską obronę oraz kibiców obydwu tych drużyn. Zawody ciekawsze niż te odbywające się w Paryżu. I co ciekawe zarówno tam, jak i u nas wyjątkową rolę mają sędziowie, którzy mogą (i próbują) wpływać na końcowy wynik.


Tak naprawdę to bossowie obydwu drużyn już dawno dysponują wynikami. Zabawa jest robiona dla kibiców i drugoligowych działaczy, którzy święcie są przekonani, że oto uczestniczą w wielkich historycznych wydarzeniach. Jednakże popatrzmy tak sobie z boku, jaki efekt osiągnie się doprowadzając do skazania kilku cwaniaków z poprzedniej koalicji? Czy spowoduje to upadek PiS-u? Zdecydowanie nie! Efektem będzie tylko wzmocnienie przekazu, że tamci chociaż kradli, to pozwalali żyć, w przeciwieństwie do uśmiechniętej koalicji. Czy komuś rozsądnemu o to właśnie chodzi? Zamiast osłabić przeciwnika, to raczej się go wzmocni.


Tak naprawdę Zjednoczoną prawicę na łopatki mogłaby rozłożyć Państwowa Komisja Wyborcza, pozbawiając subwencji. Wiadomo, że zabawa w politykę bez pieniędzy, nie ma sensu. Dlatego już można obserwować, jak działacze z tych dalszych szeregów z radości przebierają nogami, widząc rychłe swoje zwycięstwo. Załóżmy, że tak by się stało. Kto wtedy i jak długo by się cieszył?


Cały przecież sens istnienia naszego duopolu politycznego polega tylko na tym, że ten duopol istnieje. Przypomnę tylko dwa szlagierowe programy wyborcze: Odsunąć PiS od władzy i odsunąć Platformę od władzy. Jeśli jeden z tych bliźniaków zniknie, to kogo wtedy będą odsuwać? Jak oni wtedy będą żyć?! Życie nie znosi próżni, więc do kogo będą mówić, że „przez osiem ostatnich lat…”. Marazm i pustka. Dlatego w Paryżu już dawno zapomną o igrzyskach, a u nas będą trwać w najlepsze, a bilety są równie drogie i nie ma możliwości rezygnacji z ich wykupienia. Taki cykl czteroletni, chyba że zafundują nam również zimowe. To wtedy niech nas Bóg ma w opiece! Chociaż, tak sobie myślę, że i mistrzowie olimpijscy potrafią się wyłożyć w eliminacjach i tego powinniśmy sobie życzyć.

czwartek, 25 lipca 2024

Czyje jest piekło?

 

Dotychczasowa nasza wiedza, zależnie skąd była czerpana informowała nas, że piekło należy do diabła, szatana, czy też lucyfera. Mamy jednak diabelsko szalone czasy, które ni stąd, ni zowąd informują, że piekło jest... kobiet. Na szczęście nie wszystkich, a tylko tych, których nie uroda, nie elokwencja i nie powierzchowność informują o ich kobiecości, a jedynie Pesel. Ciągną do tego swego piekła takie młode i naiwne, które być może jeszcze wczoraj nie wiedziały, jaką posiadają płeć, ale przynajmniej dzisiaj identyfikują się, jako kobiety. Całe to środowisko jest oddalone miliony kilometrów od kościoła i Boga, jednakże potwierdzając istnienie piekła, wbrew swoim intencją wskazuje, że jest też niebo. Piekło i niebo, czyli bardzo ważny dogmat wiary.


A w tym niebie jest pewien pan kioskarz, którego znam od lat. Taki prawdziwy pan, jak ze starych dobrych filmów, który i zagada, i doradzi, i schowa pod ladą to na co czekamy. Ten właśnie pan z końcem miesiąca likwiduje swój kiosk. Dlaczego tak się dzieje? Dokładnie z tego samego powodu, jak w setkach takich przypadków w tym kraju? ZUS, czynsz, energia i tak dalej. Dodajmy, że podobne problemy dotyczą również jego stałych, a także przypadkowych klientów, przez co ci przychodzą rzadziej, kupują mniej i koło się zamyka.


Trudno aby było inaczej, gdy większość energii skupione jest wobec sposobów, jak to piekło zainstalować i urządzić. Nie ma wtedy czasu, a może i ochoty, aby budować lotnisko, czy kolej. Przecież do piekła można trafić bez tych środków transportu, a i energia tam jest darmowa i niewyczerpana.


Cóż! W tej sytuacji z nieba zostaną tylko anielskie trele, które być może jakimś cudem w porę zostaną usłyszane na Jagodnie i w Wilanowie.

środa, 17 lipca 2024

Dlaczego miliony, a nie miliardy?

 

Prokuratura to instytucja, która działa w imieniu nas wszystkich. Jej istnienie sprawia, że nie musimy sami stawiać przed sądem tych wszystkich bandziorów, złodziei i oszustów. Prokurator jest apolityczny, co oznacza, że trzyma swoje poglądy w kieszeni, więc jest mu obojętne, kto jest aktualnie u władzy. On działa na podstawie kodeksów i ustaw szczególnych, gdzie jest jasno napisane komu ile i za co się należy. Tak mniej więcej wygląda stan idealny.


Jednakże od ładnych paru lat do słowa prokuratura zaczęto dodawać przymiotnik – niezależna, co jasno pokazuje, że nie jest to prokuratura. Bo od czego/kogo jest niezależna? Czyżby te wszystkie kodeksy miały jakiegoś właściciela? Najpierw to był znienawidzony Zbigniew Ziobro, a teraz niezależność, to po prostu niezależnie, jak prawo stanowi, decyduje potrzeba chwili.


A chwila jest taka, że obiecano ludziom igrzyska i nie chodzi o te w Paryżu, tylko te nasze, przez wielu tak długo oczekiwane. To między innymi po bilety na te igrzyska do trzeciej w nocy stali Jagodzianie i Wilanów. Takie poświęcenie musi być nagrodzone. Polityczna strategia wskazała więc na rozliczenie milionów złotych z Funduszu Sprawiedliwości. Dlaczego właśnie tam poszła cała amunicja? Przecież w Funduszu Przeciwdziałania Covid-19 do rozliczenia są całe miliardy utopione w dotacjach, preparatach szczepionkowych i tak dalej, a jednak wolano szukać tylko milionów.


Otóż! Funduszem sprawiedliwości zarządzała Solidarna, czy też Suwerenna Polska, czyli ludzie Ziobry. Samo to już cieszy gawiedź. Ta formacja to też była kula u nogi Prawa i Sprawiedliwości, więc mogą lekko przymknąć oko. Wszyscy byliby zadowoleni. Naprawdę genialna strategia polityczna, bo każdy by dostał to co chce, ale jak zawsze jest czynnik ludzki… czyli najlepsi z najlepszych, którzy przez osiem lat przygotowywali się do odebrania władzy i rozliczenia PiS-u. Osiem lat, tyle zmarnowali, to jakby uczeń nie zaglądał do książek przez całą podstawówkę, a potem był zdziwiony, że egzaminy oblane. Wszystko wskazuje, że na tych igrzyskach nie będzie medali. Medale są dla zawodowców, a amatorzy tym razem nawet satysfakcji mieć nie będą.


Teraz już jasnym się staje, dlaczego nie rozlicza się miliardów. Po pierwsze dla ludu obojętnie z jakiej partii ludzie sprawowali rządy. Dla nich to wszystko jest PiS. Po drugie w funduszu covidowym umaczana jest również obecna władza, która podpisywała weksle in blanco do działań w tamtym okresie, więc nie ma co machać szabelką, bo samemu można oberwać. No i najważniejsze, trzeba by zająć się samym wierzchołkiem poprzedniej władzy, co mogłoby doprowadzić do zniszczenia przeciwnika, dzięki któremu już całe długie lata jest sie blisko lub u samej władzy. To nie wchodzi w grę, bo grozi tym, że naprzeciwko pojawiłby się prawdziwy przeciwnik, bez obciążeń władzy i układów magdalenkowych. Na to żadna ze stron nie może sobie pozwolić, a i parę stolic również pilnuje tego układu.


Czerwony Tulipan w swojej piosence śpiewa: „Jedyne co mam to złudzenia, że mogę mieć własne pragnienia. Jedyne co mam to złudzenia, że mogę je mieć”. Mogę!

czwartek, 11 lipca 2024

Wołyń woła!

 

Jest wiele słów wypowiadanych, które powodują zamieszanie, robią hałas i wywołują dyskusję. Ale jest też takie jedno słowo, co wypowiedziane nawet bardzo głośno, sprawia, że nagle następuje wielka cisza. Wołyń! Ta cisza miała sprawić, powszechne zapomnienie i pewnie by tak było, gdyby nie pojawił się nasz ulubiony paradoks. On to sprawił, że coraz więcej ludzi usłyszało tę ciszę, także młodych i już wie oraz pamięta, a pamięć to jest to co może zrobić człowiek dla człowieka. Żyjesz tak długo, jak długo żyją o tobie wspomnienia.


Lata mijają, a z nimi kolejne rocznice. Zmieniają się rządy i prezydenci, ale jedno jest niezmienne, nikt z tych wszystkich ludzi na świeczniku nie ma odwagi zapytać o ofiary, nikt nie walczy o chrześcijański pochówek, a przecież to jest wyznacznik naszej cywilizacji. Ciągle słyszę argumenty, że to nie jest dobry czas, że teraz jest wojna. Ta sama wojna, jednak nie przeszkadza w ekshumacjach Niemców, Żydów i Czerwonoarmistów. Może jednak to nie wojna, a fakty, które ujrzałyby światło dzienne jest tą przeszkodą. Upadłaby wtedy Ukraińska narracja, że oni walczyli z AK-owcami, bo przecież, kto by po ekshumacji uwierzył, że do AK należały niemowlęta, kobiety i starcy.


Zamiast walczyć o prawdę, to pozwalamy się upokarzać, bo czym innym, jak nie upokorzeniem była w tych dniach wizyta pana Dej w Warszawie? To świadomy plan, w który wpisał się ten, którego nikt w Europie nie ogra. Nie wiem, co to za strategia była, ale pan Dej dostał od nas więcej niż oczekiwał, a my tradycyjnie dostaliśmy jego rachunki do zapłacenia. Wołyń stoi im kością w gardle, to oczywiste, ale czy nie można było chociaż załatwić odblokowania śledztwa w sprawie Przewodowa? Taki mały gest, a tak kolejne dwie polskie ofiary, za śmierć których nikt nie odpowie. Cóż! Koalicja wciąż jest uśmiechnięta, ale z czego ja mam się śmiać? A też bym chciał!


Spoglądając prawdzie w oczy, trzeba sobie uświadomić, że jesteśmy skazani, na obchodzenie kolejnych rocznic, dokładnie tak, jak do tej pory. Nic się nie zmieni, bo Polacy dalej w czasie kolejnych wyborów będą się zachowywać, jak pijany marynarz – raz na jedną burtę, raz na drugą, a na rufę nawet nikt nie spojrzy. Zmieniłoby się to tylko pod jednym warunkiem, jednakże jest to prawdziwe sience fiction... gdyby Rosja zajęła całą Ukrainę. Wtedy nasze ekshumacje, bardzo by pasowały do rosyjskiej narracji. Realny scenariusz jest jednak taki, że Amerykanie podzielą się z Rosjanami tym terytorium, a z kolei do amerykańskiej narracji odkopywanie naszej historii zupełnie nie pasuje. I tym sposobem mamy na zawsze, kolejną naszą martyrologię. To boli!

poniedziałek, 8 lipca 2024

Vive, aż dziw!

 

Taka całkiem nowa bajka, gdzie wataha wilków nad Sekwaną namówiła stado baranów, żeby pozbyły się psów pasterskich. I one to zrobiły, a potem zaczęły tańczyć festiwal radości. Piękne! Jednakże każda bajka musi się kończyć morałem, jednakże ten jeszcze nie nastąpił.


Zawsze twierdziłem, że degrengolada zachodniego świata zaczęła się tak naprawdę od zburzenia Bastylii. Wkrótce kolejna rocznica tego wydarzenia i zawsze w tym dniu miałem nadzieję, że kiedy rozum się wreszcie obudzi, nastąpi jej odbudowa, co będzie symbolem powrotu na właściwe tory. Niestety właśnie wczoraj wyrwano ostatnie szczątki fundamentu. Taki koniec.


W myśl nowej tradycji, kiedy tylko gdziekolwiek wygrywa lewactwo, to jest to święto „demokracji”. Gratulacje do Paryża spływają z całej Europy. Nawet nasz światły przywódca z wielką radością złożył gratulacje komunistom, trockistom i całej reszcie tej kamaryli. To jest ten sam człowiek, który podobno walczył w PRL-u z komuną. Ciekawe w której sytuacji był szczery?


Tym sposobem ten piękny i romantyczny Paryż, opiewany przez poetów, sławiony przez bardów i uwieczniany przez filmowców, który w ostatnim czasie zamienił się w chlew, taki pozostanie. To oczywiste, że nowi Francuzi, przybywają z nową „kulturą”. Być może właśnie teraz płynie nowy Renoir albo Cezanne, który uwieczni nowy Paryż na płótnie, a europejskie elity będą na to patrzeć i wyrażać swoje ochy i achy. A potem…


Potem może być dokładnie tak, jak w filmach przyrodniczych. Jest ich całkiem sporo, pokazujących pasjonatów, którzy ratują ginące gatunki. Miejmy nadzieję, że będą jeszcze tacy, którzy zaopiekują się ostatnim białym Francuzem i takąż Francuską. Ukryją ich gdzieś na odludziu w romantycznej wolierze w oczekiwaniu na małego Pierra. A potem już tradycyjnie – naukowcy, wycieczki szkolne i filozoficzne pytanie: Jak mogło do tego dojść?!

wtorek, 2 lipca 2024

Namiestnik z Berlina

 

Namiestnik z Berlina przybył odwiedzić swoją prowincję. Wiadomo! Pańskie oko konia tuczy. Trzeba przyznać, że lustracja musiała wypaść bardzo dobrze, a zadowolony namiestnik w przypływie swojej dobroci postanowił nawet ofiarować jakieś pieniądze, dla tych Polaków, których Niemcy nie zdołali zabić w czasie II Wojny Światowej i jeszcze mieli tyle szczęścia, że dożyli do dnia dzisiejszego. Cóż to za ludzki pan!


Tym to gestem, namiestnik dał wielką motywację do życia, dla około czterdziestu tysięcy dziadków, bo gdyby teraz umarli, to dołączyliby do tych milionów, którzy przeżyli wojnę, a nie dotrwali do dzisiejszego dnia. Chociaż tamtym było łatwiej umierać, gdyż nie wiedzieli, że pojawi się taki hojny pan.


Warto jeszcze wspomnieć o tym, że w życiu czasami jedno szczęście, potrafi obudzić następne, gdyż nagle tysiące wnuczków przypomni sobie o swojej babci i swoim dziadku. I rozkwitnie wielka miłość, tak wielka, jak wielkie będą wypłaty od namiestnika. A jaka nastąpi dbałość i czułość o zdrowie dziadków, to ludzka empatia nie jest w stanie tego sobie wyobrazić. W tej sytuacji jeden kaszel, może spowodować natychmiastowy zjazd całej zatroskanej rodziny.


A co na to zarządca Polski? No, grzecznie, cichutko, lekko zgarbiony, aby przypadkiem się nie wywyższyć. W końcu tak wygląda człowiek, którego nikt w Europie nie ogra! Jagodzianie muszą być przeszczęśliwi!

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...