Jest wiele słów wypowiadanych, które powodują zamieszanie, robią hałas i wywołują dyskusję. Ale jest też takie jedno słowo, co wypowiedziane nawet bardzo głośno, sprawia, że nagle następuje wielka cisza. Wołyń! Ta cisza miała sprawić, powszechne zapomnienie i pewnie by tak było, gdyby nie pojawił się nasz ulubiony paradoks. On to sprawił, że coraz więcej ludzi usłyszało tę ciszę, także młodych i już wie oraz pamięta, a pamięć to jest to co może zrobić człowiek dla człowieka. Żyjesz tak długo, jak długo żyją o tobie wspomnienia.
Lata mijają, a z nimi kolejne rocznice. Zmieniają się rządy i prezydenci, ale jedno jest niezmienne, nikt z tych wszystkich ludzi na świeczniku nie ma odwagi zapytać o ofiary, nikt nie walczy o chrześcijański pochówek, a przecież to jest wyznacznik naszej cywilizacji. Ciągle słyszę argumenty, że to nie jest dobry czas, że teraz jest wojna. Ta sama wojna, jednak nie przeszkadza w ekshumacjach Niemców, Żydów i Czerwonoarmistów. Może jednak to nie wojna, a fakty, które ujrzałyby światło dzienne jest tą przeszkodą. Upadłaby wtedy Ukraińska narracja, że oni walczyli z AK-owcami, bo przecież, kto by po ekshumacji uwierzył, że do AK należały niemowlęta, kobiety i starcy.
Zamiast walczyć o prawdę, to pozwalamy się upokarzać, bo czym innym, jak nie upokorzeniem była w tych dniach wizyta pana Dej w Warszawie? To świadomy plan, w który wpisał się ten, którego nikt w Europie nie ogra. Nie wiem, co to za strategia była, ale pan Dej dostał od nas więcej niż oczekiwał, a my tradycyjnie dostaliśmy jego rachunki do zapłacenia. Wołyń stoi im kością w gardle, to oczywiste, ale czy nie można było chociaż załatwić odblokowania śledztwa w sprawie Przewodowa? Taki mały gest, a tak kolejne dwie polskie ofiary, za śmierć których nikt nie odpowie. Cóż! Koalicja wciąż jest uśmiechnięta, ale z czego ja mam się śmiać? A też bym chciał!
Spoglądając prawdzie w oczy, trzeba sobie uświadomić, że jesteśmy skazani, na obchodzenie kolejnych rocznic, dokładnie tak, jak do tej pory. Nic się nie zmieni, bo Polacy dalej w czasie kolejnych wyborów będą się zachowywać, jak pijany marynarz – raz na jedną burtę, raz na drugą, a na rufę nawet nikt nie spojrzy. Zmieniłoby się to tylko pod jednym warunkiem, jednakże jest to prawdziwe sience fiction... gdyby Rosja zajęła całą Ukrainę. Wtedy nasze ekshumacje, bardzo by pasowały do rosyjskiej narracji. Realny scenariusz jest jednak taki, że Amerykanie podzielą się z Rosjanami tym terytorium, a z kolei do amerykańskiej narracji odkopywanie naszej historii zupełnie nie pasuje. I tym sposobem mamy na zawsze, kolejną naszą martyrologię. To boli!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz